wtorek, 29 marca 2016

Pomylona chałka

Podsmażona chałka z rodzynkami i kruszonką podana z syropem klonowym i bananem

Po świętach wiele polskich domów przeładowane jest świątecznymi "resztkami". Wiele dojada do ostatniej kromki chleba i ostatniego kawałka ciasta, ale niestety zdarzają się i tacy, którzy po świątecznych posiłkach wyrzucają pozostałe pokarmy, bo przecież "nie będę jadł przez tydzień tego samego". Naprawdę boli mnie, gdy ludzie marnują jedzenie. W głowie pojawia się obraz naprawdę potrzebujących ludzi, którzy marzą o choćby jednej bułce. 
Jestem dumna z siebie i z mojej rodziny, że u nas nigdy nie marnuje się jedzenia. Często robię dania "z resztek", które nie raz wychodzą lepsze niż zaplanowane potrawy z przepisu z wymierzonymi składnikami. 
Dzisiejsze śniadanie można podciągnąć pod takie danie z resztek. Na wielkanocnym stole zawsze u nas pojawia się chałka ze sprawdzonej piekarni. W tym roku jednak zdarzyła się śmieszna sytuacja, gdyż z powodu problemów zdrowotnych jednej z gospodyń, zakupy robił mężczyzna. Kupił chałkę, owszem tak jak usłyszał, ale słodką. Do śniadania wielkanocnego i sałatek to chyba nie gra, prawda?
No ale przecież nie może się zmarnować. Szczególnie, że były aż dwie sztuki!
Część poszła do zamrażalnika na czarną godzinę, część zjedzona przez domowników do kawy, a ja zostawiłam część na śniadanie. 
Co prawda nie jest to najlżejsze śniadanie, bo wielkanocnych smakołykach, ale wolne mam to korzystam, by jeszcze jakość się rozpieścić przed całym miesiącem w szkole.


***
 Myśli kotłują się w głowie, starając podsumować się poprzednie dni. Przecież nie było źle...
Doskwierało mi jednak przekonanie i dalej mnie męczy, że jednak nie było w porządku. Coś było nie tak. Znacie to uczucie, że wszyscy starają się udawać, że wszystko jest okej, ale każdy i tak wie, że nie jest?

sobota, 26 marca 2016

Odpoczynek dla piekarnika

Orkiszowe ciacha z opiekacza podane z karmelizowanym jabłkiem i jogurtem naturalnym

Przez ostatnie dni piekarnik chodził jak szalony. Przygotowania do świąt pełną parą. Dzisiaj już jednak czas na odpoczynek. Ale tylko dla piekarnika, bo do zrobienia jeszcze sałatki i inne rzeczy bez udziału tego urządzenia. Dlatego dzisiaj korzystam z innych sprzętów. Dzisiaj w ruch poszedł opiekacza. W końcu się zebrałam do zrobienia ciach właśnie w nich. Na początku szczerzę wątpiłam, że coś z tego wyjdzie. Ku mojemu zaskoczeniu, ale i również radości wszystko wyszło i to nawet lepiej niż się spodziewałam. Szybki sposób na zaspokojenie ochoty na ciasto. Takie pieczenie trwa ok.5 minut, a nie 45. Oszczędność nie tylko czasu, ale i prądu, a kubki smakowe w pełni zaspokojone. 
Przepis na orkiszowe ciastka z opiekacza:

3 łyżki mąki orkiszowej pełnoziarnistej
1 łyżka mielonego siemienia lnianego
1 małe jajko
1/4 szklanki mleka
1/2 łyżeczki cynamonu
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
ewentualnie - słodzidło

Wszystkie składniki mieszamy ze sobą. Opiekacz rozgrzewamy i delikatnie natłuszczamy. Przekładamy ciasto do opiekacza i zamykamy. "Pieczemy" ok.5 min. Podajemy z dowolnymi dodatkami.
Smacznego!



***

Z racji tego, że na święta jak zwykle wyjeżdżam, nie pojawię się tutaj na pewno co najmniej do poniedziałkowego wieczoru. Dlatego dzisiaj życzę wam już wszystkich spokojnych!, rodzinnych i uśmiechniętych świąt! Niech na waszych stołach zagoszczą same smakołyki, które odłożą się tylko tam gdzie trzeba, a czas spędzony w gronie rodziny i przyjaciół będzie wykorzystany jak najlepiej!

środa, 23 marca 2016

Nietrudna sztuka

Ricotta hotcakes z kiwi, jabłkiem i bananem polane syropem klonowym

Wstając na 7.30 człowiek nie ma siły i ambicji, aby zrobić coś bardziej "ambitniejszego" na śniadanie niż postawienie płatków owsianych na gazie czy dosypanie granoli do jogurtu. Czasem jednak najdzie nas ochota na małą odmianę. Nawet jeśli jest to środa, dokładnie środek roboczego tygodnia, można usmażyć dobre placki, co nie zajmie nam więcej jak 15-20 min, czyli dokładnie tyle ile gotuje się kasza czy trwa przygotowanie owsianki. Usmażenie placków nie jest to trudna sprawa. W sumie to tej pory tak myślałam, ale zmieniłam zdanie gdy przypomniałam sobie o tych plackach. Nigdy mnie nie zawiodły i nie sprawiały problemów. Tak i było tym razem. A ich puszystość była po prostu idealna. 

W miarę potrzeby przepis mogę uzupełnić wieczorem.


***
Dziękuję. Dziękuję, że jesteście, wspieracie i motywujecie. Naprawdę powinnam być wdzięczna za to, że mam takich ludzi, którzy w potrzebie są, doradzą, przytulą. Daleko nie muszę wychodzić. Mogę napisać, mogę się odezwać w szkole, mogę...
Wizja świąt nie wydaje się już taka straszna.

niedziela, 20 marca 2016

Bariera do pokonania

Wegański chlebek bananowy z gorzką czekoladą, orzechami włoskimi i żurawiną

Nie mam nic przeciwko zakalcom. Ba! Zawsze gdy w moim domu wychodził zakalec z ciasta, kto go zjadał? Oczywiście ja. 
Mimo wszystko często marzy mi się puszyste i wyrośnięte ciasto o lekkiej strukturze. Chlebek bananowy z reguły taki nie wychodzi, ale nie powinien też być zakalcem. Jednak wegańska wersja tego ciasta zawsze kończyła się właśnie zakalcem. Do dzisiaj! W końcu udało mi się upiec lekki i puszysty chlebek, który nawet nie potrzebuje żadnych smarowideł i dodatków. Sam w sobie smakuje świetnie, jeszcze lekko ciepły z kubkiem kawy w ręku.


Przepis na wegański chlebek bananowy:

1 średni mocno dojrzały banan
20 g mąki gryczanej
20 g mąki owsianej
10 g mąki kokosowej
1 łyżke siemienia lnianego + 2 łyżki ciepłej wody
1/4 szklanki mleka roślinnego
1 łyżeczka oleju kokosowego(roztopionego)
1/2 łyżeczki cynamonu
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/4 łyżeczki sody oczyszczonej

czekolada
żurawina 
orzechy

Siemię lniane zalewamy wodą, mieszamy i odstawiamy. Banana rozdrabniamy na papkę. Mąki mieszamy ze sobą i resztą suchych składników. Banana mieszamy z siemieniem i mlekiem. Przesiewamy suche składniki do bananowej masy i ponownie mieszamy. Dodajemy dowolne dodatki. U mnie dwie kostki gorzkiej czekolady 85%, parę orzechów włoskich i garstka suszonej żurawiny.
Naczynko do zapiekania wykładamy papierem. Przekładamy masę. Pieczemy ok.30 min w 190 stopniach. Lekko studzimy i podajemy.
Smacznego!


***

Zgubiłam siebie. Nadmiar bodźców, presji, stresu i zewnętrznych nieszczęść. Upadam znowu, ale tym razem głośno się do tego przyznaję, nie ukrywam. 

poniedziałek, 14 marca 2016

Czas na małe co nieco #Peanut butter cups

Peanut butter cups a'la Reese's(wegańskie)

Czekolada i masło orzechowe. Połączenie idealne. W XIX w. twórca słynnych czekoladek doszedł do tego samego wniosku i stworzył jedne z najbardziej popularnych słodyczy na świecie. Czekoladek tych dane mi było spróbować w Anglii. Jednak największy szał na nie jest chyba w Stanach Zjednoczonych. Tam oprócz standardowych babeczek sprzedawane są przeróżne batoniki, ciastka a nawet płatki śniadaniowe w tych właśnie smakach. 
U nas w Polsce jednak nie są popularne i nie można ich spotkać w każdym sklepie. Dlatego warto spróbować przyrządzić własną wersję. Tym bardziej, że można przyrządzić wegańską wersję, która gwarantuje wam zasmakuje wszystkim wielbicielom słodkości. A minimalizm składników sprawi, że takie małe grzeszki w postaci paru czekoladek nie będą dręczyły nas takimi wyrzutami sumienia.

Przepis na peanut butter cups:
(8-9 babeczek)

60g + 20 g oleju kokosowego
4 łyżki + 1 łyżka kakao
3 łyżki + 1 łyżka syropu z agawy
masło orzechowe
szczypta soli

Pierwszą partię oleju kokosowego rozpuszczamy w rondelku. Dodajemy kakao, syrop i szczyptę soli, podgrzewając razem przez ok 2 min. Do silikonowych foremek do babeczek dajemy po ok. 1 łyżce masy. Wstawiamy do lodówki na 15-20 min. Po tym czasie do każdej foremki na czekoladę dajemy po ok. 1/2 łyżeczki masła orzechowego. Przygotowujemy identycznie jak wcześniej drugą część czekolady i polewamy nią czekoladki. Schładzamy czekoladki przez ok. 3 godziny. 
Smacznego!



***

Dzwoni budzik. Zaczyna się nowy tydzień. 5.30 podnoszę głowę. Ale zaraz zaraz? Czyżby to słońce wychylało się zza bloku? A na zewnątrz tak jakby jaśniej. 

wtorek, 8 marca 2016

Czas na obiad #Zieleń w sercu

Kotlety jaglano-brokułowe podane z odsmażanymi ziemniakami z przyprawami(wegańskie)

Chyba większość z nas tęskni za wiosną. Za zielenią na drzewach, ciepłymi promykami słońca ogrzewającymi twarz podczas spaceru i lekkim ciepłymi wietrzykiem podwiewającym spódnice i włosy. Wiosna kojarzy nam się również z coraz większą ilością sezonowych warzyw i owoców. Luty i marzec to chyba takie miesiące, kiedy w sklepach nie pojawia się żaden nowy polski produkty jak warzywa i owoce. Są jednak takie warzywa, które są dostępne przez caluśki rok. I nawet te importowane z Hiszpanii smakują całkiem nieźle. U mnie takim warzywem jest brokuł. Zajadam się nim przez cały rok. To zdecydowanie mój ostatni ulubieniec. Jak dla mnie pasuje niemalże do wszystkiego. Nie próbowałam go chyba tylko jeszcze na słodko. 
Dzisiaj przedstawiam wam bardzo prostą w przygotowaniu, ale świetną w smaku propozycje. Takie kotlety można podać jako normalny zamiennik do tradycyjnego obiadu z ziemniakami i surówką, świetnie sprawdzą się także jako nadzienie do burgera czy zjadane na zimno jako przekąska. 
Wszystkie warianty sprawdzone i posmakowane!

Przepis na kotlety jaglano-brokułowe:
(ok.5-6 średnich kotletów)

5-6 łyżek kaszy jaglanej
1/2 główki brokuła
2 ząbki czosnku
1/2 łyżeczki kolendry
1/2 łyżeczki pieprzu ziołowego
1/2 łyżeczki ziół prowansalskich
1/2 łyżeczki płatków chilli
1/4 łyżeczki kminu rzymskiego
sól

Kaszę jaglaną ugotować na wodzie. Odstawić do wystudzenia. W międzyczasie ugotować również brokuła i odstawić do ostudzenia. Brokuła podzielić na mniejsze kawałki i dodać do kaszy. Dodać wszystkie przyprawy oraz wyciśnięty czosnek. Mieszamy do powstania bardzo gęstej, dającej się formować masy. Najlepiej to zrobić rękoma. Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Blachę do pieczenia wykładamy papierem. Formujemy kotlety i kładziemy na blaszce. Pieczemy ok.30 min. W połowie czasu pieczenia obracamy kotlety na drugą stronę. Lekko studzimy i podajemy.
Smacznego! 

sobota, 5 marca 2016

Mocny start

Batony z suszonych fig z orzechami i płatkami owsianymi podane z bananem

W tygodniu kiedy nie mamy czasu przygotowywać śniadania, a potrzebujemy z rana porządnego kopa, z pomocą mogą przyjść takie batony. Wypchane po brzegi suszonymi owocami, ziarnami i płatkami. Takie śniadanie potrafi nam zapewnić dużo energii, która stopniowo przez parę godzin będzie się uwalniać, a oprócz tego wiele błonnika, zdrowych tłuszczy w postaci orzechów i innych witamin i soli mineralnych, które zawarte są w tych paru składników.
Jeśli nadal nie jesteście przekonani to mogę dodać, że są pyszne i słodkie. Takie batony potrafią porządnie zaspokoić ochotę na coś słodkiego. Przy okazji nie sięgniemy przy tym po kupne, niezdrowe słodycze. Zawsze takiego batona można spakować do torebki i wyciągnąć gdy złapie nas kryzys na mieście czy w szkole/pracy.
Na śniadanie, przekąskę czy podwieczorek - niech moc będzie z wami!

Przepis na batony z suszonych fig:
(ok.6-8 batonów)

1 szklanka suszonych fig
100 g rodzynek
25 g orzechów laskowych
25 g orzechów włoskich
30 g ziaren słonecznika
30 g pestek dyni
30 g siemienia lnianego 
50 g płatków owsianych
wrzątek do zalania suszonych owoców

Figi i rodzynki zalewamy wrzątkiem i odstawiamy na minimum 30 min. W międzyczasie mielimy/miksujemy wszystkie orzechy i ziarna. Możemy zostawić większe kawałki. Figi i rodzynki odsączamy i również miksujemy na gładką masę. Łączymy zmielone orzechy, zmiksowane owoce i całe płatki owsiane. Przekładamy do plastikowego pudełka lub foremki do pieczenia wyłożonej papierem. Wstawiamy do lodówki na min.3-4 godziny.
Smacznego!

czwartek, 3 marca 2016

Niewątpliwie zgrany duet


Ciastko marchewkowo-kokosowe podane z tahini

Śniadaniowe wypieki bywały kiedyś moją ulubioną wersją śniadania. To taka mała forma rozpieszczenia się z rana przed długim i męczącym dniem. Najlepiej jednak, gdy nasze ulubione ciasto robimy w wersji tylko dla siebie. Takim ciastem jest zdecydowanie ciasto marchewkowe. Mogę się nim zajadać w dowolnej postaci, o dowolnej porze. Marchewka bardzo dobrze komponuje się z orzechami, ale najbardziej lubię jednak łączyć ją z kokosowymi smaki. Te dwa składniki pasują do siebie niemal perfekcyjnie i razem tworzą niezastąpione połączenie.
A pomyśleć, że kiedyś bałam się mąki kokosowej. Teraz kiedy opanowałam nieco jej właściwości i jak jej używać, nie boję się tworzyć nowe i zbite twory.
Tak, konsystencja ciastka dzięki mące kokosowej jest inna, zbita  i treściwa. Jak ktoś woli lekkie i wyrośnięte ciasta, to niestety ta opcja nie jest dla niego najlepsza.

Przepis na ciastko marchewkowo-kokosowe:

1 marchewka
1 jajko
3-4 łyżki mąki kokosowej
2 łyżki wiórków kokosowych
2-3 łyżki mleczka kokosowego
1/2 łyżeczki cynamonu
słodzidło

Marchewkę zetrzeć na drobnych oczkach tarki. Dodać jajko i mleczko, wymieszać. Dodajemy resztę suchych składników i ponownie mieszamy aż powstanie bardzo gęsta masa. Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni. Naczynko smarujemy lekko olejem kokosowym lub wykładamy papierem i przekładamy masę. Pieczemy ok.30 min. Podajemy na ciepło lub po ostudzeniu.
Smacznego!


***

Dni uciekają. Czas leci, a ja dalej szukam siebie. Zgubiłam po drodze i staram się odnaleźć brakujące kawałki. Teraz szukam jak nigdy wcześniej. Chcę w końcu osiągnąć wewnętrzny spokój.