środa, 3 lutego 2016

Miesiąc w zdjęciach #Styczeń

Jak to luty? Już? Jak to jutro Tłusty Czwartek? Koniec karnawału? Kiedy? 
Myślę, że nie tylko przeplatają się w mojej głowie.
Większość z nas pewnie dopiero co pamięta jak świętował Nowy Rok, a tu już zaczynamy powoli przygotowywania do kolejnych świąt. 
Czas leci nieubłaganie. Na szczęście ktoś wynalazł coś takiego jak aparat lub telefon, kiedy te krótkie ulotne chwile możemy uwiecznić i do nich wrócić w każdym momencie.
Mnie także wystarczy zwykły zeszyt i długopis, by spisać na papierze swoje przeżycia i przemyślenia. 
Myślę, że po latach naprawdę przyjemnie będzie wrócić do tych zeszytów czy albumów, aby przypomnieć sobie zarówno te gorsze jak i lepsze chwile.
Niektóre z nich dostępne będę tylko dla mnie... Ale nie byłoby mnie tutaj, gdyby nie chęć podzielenia się z wami kawałkiem mojego życia. Dlatego dzisiaj przedstawiam wam parę migawek z ubiegłego miesiąca. 
To był naprawdę intensywny miesiąc. Przyniósł dużo. Zarówno w pozytywnym tego słowa znaczeniu, jak i negatywnym. Niemniej jednak weszłam w luty z nową energią po feriach. Może lekko przeziębiona(wieczorne spacery po Krakowie są piękne, ale właśnie tak się kończą), ale na pewno wypoczęta jak dawno nie była.


1. Był czas na pisanie właśnie pamiętnika, picie kawy i spisywanie nowych przepisów.
2. Był czas na pieczenie.
3. Był czas na jeszcze więcej kawy i ulubione czasopismo.
4. A nie wspomnę o czasie na dobre jedzenie (czyt.pieczone warzywa) :D


1. W styczniu w końcu przyszła zima.
2. Opatentowuje przepis na wege burgery - tutaj z czarnej fasoli, szalotki i słonecznika w towarzystwie buraka, hummusu i roszponki.
3. Pieczone buraki w mikrofali (dzięki Iwko!) ratowały moją chcicę na buraki i ich wykorzystanie - placki buraczane z hummusem i brokułami.
4. Typowy styczniowy obiad - makaron z warzywami z sosem sojowym.


1. Nie ma nic lepszego od gorącej czekolady po ekscesach na lodowisku.
2,3. Zimowe feriowe spacery.
4. Karnawałowa rozpusta.


1. Spełnione jedno z moich największych marzeń - mecz reprezentacji piłki ręcznej na żywo.
2. W styczniu odwiedziłam duuuużo kawiarni. Na zdjęciu chyba najlepsza z nich - Karma 
3. Po feriowych rozpustach był mały owocowno-warzywny detoks.
4. Uwielbiam przekonywać przyjaciół do wegańskich dań. Na zdjęciu - curry z ciecierzycą, batatem i jarmużem 

9 komentarzy:

  1. Już, już, niepostrzeżenie wkradł się na kartki kalendarza...
    Równie pięknego lutego, co stycznia życzę. :) I zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Pyszny miesiąc :)
    Narobiłaś mi ochoty na burgera i pieczone warzywa, ale tak naprawdę to każde Twoje danie bym zjadła :D
    Życzę Ci, aby luty był jeszcze lepszy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też piekłam precle w styczniu :) Przepis umieściłam nawet na swoim bloga http://iwonka-bloguje.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Widzę mój ukochany hummus<3

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. "Smutne grubaski w okrojonym składzie" <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Mmm... Miałaś chyba świetny miesiąc. :) I na wiele rzeczy udało Ci się znaleźć czas. ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. cieszę się, że pokazujesz przyjaciołom jak smaczna jest roślinna kuchnia, tak trzymać! :* widzę, że ten miesiąc był pełen pyszności, a poza tym ciekawych wydarzeń :) niech luty będzie jeszcze przyjemniejszy :*

    OdpowiedzUsuń