poniedziałek, 4 stycznia 2016

Domowa piekarnia #Pełnoziarniste precle

Pełnoziarniste precle z makiem i sezamem (vegan)

Mnóstwo na głowie, do ogarnięcia i do nauczenia. Parę ważnych wydarzeń zbiega się w czasie niemal dzień po dniu, powinnam ślęczeć nad książkami i się uczyć. A co ja robię? Piekę.
Pieczenie jest moją ucieczką. Ucieczką od problemów, smutków i nudy. Praca z ciastem, z drożdżami i obserwowanie zmiany w wypiekach jest czymś co mnie cieszy i relaksuje. Może brzmi to dziwnie, ale każdy ma swój sposób na odstresowanie i wyładowanie napięcia.
I w sumie jestem zadowolona z tej odmienności. Później mój żołądek i żołądek moich domowników jest z tego powodu bardzo zadowolony.


Przepis na pełnoziarniste precle:

300 g mąki pszennej pełnoziarnistej + 1 łyżka
200 ml ciepłej wody
30 ml oleju rzepakowego
17 g świeżych drożdży
1 łyżka cukru trzcinowego
szczypta soli

mak, sezam, inne nasiona

litr wody
1 łyżka sody oczyszczonej

Drożdże rozcieramy z cukrem. Dodajemy łyżkę mąki i wodę. Mieszamy do rozpuszczenia drożdży i mąki. Odstawiamy na 20 min do podrośnięcia.
Do miski dodajemy mąkę, olej, sól i podrośnięty zaczyn. Wyrabiamy gładkie i elastyczne ciasto. (ok.10min). Ostawiamy na ok.1 godz do wyrośnięcia.
Po tym czasie wyrośnięte ciasto dzielimy na 6 części. Z każdej części formujemy długi wałeczek i zlepiamy precle.
W garnku zagotowujemy wodę z sodą oczyszczoną. Na gotującą wodę kładziemy precle i parzymy ok.30-40s. Odsączamy na papierowym ręczniku. 
Rozgrzewamy piekarnik do 200 stopni. Precle przekładamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Możemy posmarować mlekiem(u mnie sojowe niesłodzone) i posypać nasionami.
Pieczemy ok.15 min. Studzimy i podajemy z ulubionymi dodatkami.
Smacznego!

***

Samotność jest dla mnie zgubna. Brak bliskich osób dookoła sprawia, że momentalnie tracę humor, a do głowy przychodzą różne dziwne myśli i pomysły.
Kto by pomyślał, że kiedyś właśnie najbardziej lubiłam przebywać sama, a towarzystwo innych mnie irytowało?



19 komentarzy:

  1. Rozumiem Cię, ponieważ ja relaksuje się dokładnie tak samo :)
    To jak człowiek w krótkim czasie potrafi się zmienić bardzo mnie zadziwia..życie naprawdę zaskakuje.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam podobną naturę - bez ludzi nie istnieję. Nie istnieją moje plany, moje marzenia, moja codzienność... Dlatego też lubię dbać o moich bliskich i przyjaciół, o nich pewnie nawet bardziej, bo to taka rodzina bardziej "z wyboru", która wcale nie musi przy mnie być, a jest :)
    Przyjechałabym na precle!

    OdpowiedzUsuń
  3. aż żałuję że mam piekarnik zepsuty

    OdpowiedzUsuń
  4. mam tak samo, kuchnia jest moją ucieczką, a w okresach natężonego braku czasu tym bardziej jak na ironię, ale ona jakoś tak uspakaja :)
    a precle wyglądają obłędnie *.*

    OdpowiedzUsuń
  5. dokładnie Cię rozumiem, gotowanie/pieczenia itp. zawsze było, jest i chyba będzie po prostu odskocznią i sposobem na odstresowaniem, a tym samym to tak przyjemna część naszego życia :)
    piękne precle!!! :)
    samotność….

    OdpowiedzUsuń
  6. Ślicznie się prezentują. :)
    Też się podpisuję pod tym, że kuchnia jest ucieczką, że tam czuję się spokojnie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj, mi również zawsze gotowanie, pieczenie (i sprzątanie) daje relaks i satysfakcje. Uwielbiam to robić.
    Bajgle już robiłem - czas na precle!

    platki-owsiane.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeju, ale świetnie wyglądają, jak z najlepszej piekarni, na pewno są bardzo smaczne :)

    smacznyrezultat.blogspot.com- klik!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ależ one kształtne! Piękne Ci wyszły :) Ja nigdy preclów nie jadłam :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Pięknie wyglądają! A co to za sposób z parzeniem - jakie są jego efekty?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stają się bardziej pulchne, a dzięki sodzie wierzch precli po upieczeniu jest bardziej chrupiący :)

      Usuń
    2. Ok, dzięki na informację :)

      Usuń
  11. REWELACJA! Zrobię w niedalekiej przyszłości na pewno! :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Gotowanie jest idealnym sposobem na odstresowanie ;)
    Myślę, że Twoje precle mogą konkurować spokojnie z tymi tradycyjnymi, krakowskimi :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jakie piękne! Również uwielbiam pracę z ciastem drożdżowym, jego niesamowity aromat rozsnuwający się po zakątkach mieszkania. W ogóle widzę u Ciebie wiele wartych uwagi przepisów, muszę się tutaj porozglądać - zapraszam do siebie: www.blacklady.blogujaca.pl - u mnie też trochę przepisów, bo tak, jak stwierdziłaś: pieczenie relaksuje:)

    OdpowiedzUsuń