niedziela, 29 listopada 2015

490. Być albo nie być.

Cynamonowo-jogurtowe tosty francuskie z chleba żytniego na zakwasie podane z jabłkiem i kremem pierniczkowym crunchy

Świąteczne klimaty połączone z jesiennym akcentem. Mam wrażenie, że właśnie tak ostatnio u wszystkich wyglądają dni. Końcówka listopada i andrzejki, ale drugą nogą już jesteśmy w prezentach i planowaniem świątecznych potraw. W końcu pierniczki można piec już, aby na święta były idealnie miękkie, a Mikołajki już za tydzień, więc wcale się nie dziwię. Ja nie do końca jestem przekonana do tego klimatu, ale krem pierniczkowy, swoją drogą na wykończeniu, bo znika w niewyjaśnionych okolicznościach, wprowadza mnie w lekko świąteczny nastrój. Myślę, że nie bez powodu, bo przerwa świąteczna to będzie czas, gdy przez chwilę będę mogła złapać choć krztynę oddechu.


Chciałabym was strasznie przeprosić za moją ostatnią nieobecność tutaj, jak i na waszych blogach. Kolejne dni mijają mi nie wiem kiedy. Rano gdy dzwoni mi budzik, przez kilkanaście sekund muszę się zastanowić jaki jest dzisiaj dzień. W ostatnią niedzielę chciałam iść do szkoły!
Dużo się dzieje, czas ucieka przez palce, ale staram się go wykorzystać w najlepszy możliwy sposób. No właśnie, staram się. Nie zawsze mi to wychodzi, bo wciąż mam wrażenie, że mnóstwo czasu marnuje. I tutaj niedawno pojawiła się kwestia bycia tutaj. Nie ukrywam, że moje życie ostatnio się trochę poprzewracało i staram się jakoś je na nowo ułożyć, by w miarę normalnie funkcjonować. Jestem nowicjuszem w niektórych kwestiach, więc z łatwością mi to nie przychodzi. Przygotowanie śniadania zeszło na któryś tam plan, a z założenia ten blog miał być właśnie o nim.
Dlatego pojawiły się dwie kwestie... Odejść... albo zostać, ale zmienić nieco charakter moich wpisów. Mniej przepisów, mniej jedzenia i mniej wpisów za cenę po prostu bycia tutaj?





wtorek, 24 listopada 2015

Domowa cukiernia #Wegańska tarta z dyniowo-daktylowym nadzieniem

Wegańska tarta na owsiano-orzechowym spodzie z dyniowo-karmelowo-orzechowym nadzieniem

Ostatni chyba przepis w tym roku z dynią. Jeśli jeszcze u was się pojawia, szybo kupujcie i róbcie zapasy, bo to ostatnie podrygi tego pysznego warzywa. 
Niektórym dynia kojarzy się tylko z potrawami na słono. W moim przypadku przygoda z dynią zaczęła się w słodki sposób. Pierwszy raz nie był dla mnie jakoś odkrywczy i jakoś porywający. Kolejne podejściach coraz bardziej jednak przekonywały mnie o jej wspaniałości i smaku.
Aż takim fanatykiem jeszcze nie jestem, żeby zajadać ją samą, pieczoną, prosto z piekarnika, ale tej jesieni miała naprawdę szerokie zastosowania!
Dzisiaj poznajcie mojego faworyta!

Przepis na wegańską tartę z dyniowo-daktylowym nadzieniem:
(forma 22 cm)
spód:
1 1/3 szklanki płatków owsianych
3 łyżki masła orzechowego
3 łyżki mąki owsianej/gryczanej
połowa dojrzałego banana

nadzienie:
150-170 g puree z dyni hokkaido
150 g dakyli
połowa banana
2-3 łyżki masła orzechowego

Daktyle zalałam gorącą wodą i odstawiłam do zmięknięcia.
Rozgrzewamy piekarnik do 180 stopni.
Płatki owsiane rozdrabniam w malakserze i łączę z resztą składników na spód. Formę na ciasto smaruję olejem kokosowym i wykładam papierem do pieczenia. Wykładamy masę na spód. Dociskamy, wyrabiając wyższe brzegi. Podpiekamy spód przez 10-15 min. Studzimy.
Po przestudzeniu spodu, zabieramy się za robienie masy. Miksujemy dynię z namoczonymi daktylami, rozdrobnionym bananem i masłem orzechowym. W razie zbyt gęstej masy, dodajemy wody spod daktyli. Wykładamy na podpieczony spód i schładzamy w lodówce przez min.1 godz. 
Smacznego!



***

Jedna osoba może rozświetlić cały Twój dzień, sprawić, że uśmiech nie schodzi z Twojej twarzy, a humor bez przerwy dopisuje. 
Potem jednak pojawia się druga. Pada kilka słów. Czasem o kilka słów za dużo. Uśmiech zamienia się w grymas, a po dobrym humorze pozostały łzy spadające z czubka Twojego nosa.
Mimo to relacje z innymi ludźmi są ważne. To one nas kształtują, wpływają na nasze zachowanie i samopoczucie. Dlatego dbajmy o nie i nie zapominajmy, że każdy jest tylko...człowiekiem.

sobota, 21 listopada 2015

489. Wymarzone jabłko.

Jabłko z cynamonem, żurawiną, daktylami pod owsiano-orzechową kruszonką

Ciepłe, parujące śniadanie, wyjęte wprost z piekarnika. Aromat cynamonu, chrupiące orzechy i przesłodkie daktyle. Jesienne jabłko i dodatek kwaśnej żurawiny. Takie śniadanie marzyło mi się od dawna. Marzył mi się taki ranek, kiedy nie będę musiała biegać między kuchnią, pokojem i łazienką, aby wyrobić się ze wszystkim do wyjścia. Dzisiaj zatrzymałam się na chwilę, by przygotować śniadanie i skonsumować je ze spokojem. Przy okazji trzeba wykorzystać rozgrzany piekarnik i upiec coś na weekend. Mam nadzieję, że coś z tego wyjdzie. 

Przepis na jabłko z daktylami i żurawiną pod owsiano-orzechową kruszonką:
4 łyżki mąki owsianej
garstka orzechów włoskich
1/2 łyżeczki cynamonu
1/5 łyżeczki kardamonu
1 łyżka cukru trzcinowego
1 łyżeczka oleju kokosowego
3 łyżki mleka owsianego

jabłko
3 daktyle
garstka żurawiny
1/2 łyżeczki cynamonu


Orzechy włoskie drobno posiekać i wymieszać z resztą suchych składników na kruszonkę. Dodać olej kokosowy i mleko. Wymieszać i wyrobić w dłoniach kruszonkę.
Rozgrzać piekarnik do 180 stopni.
Jabłko pokroić w kosteczkę, daktyle również. Wymieszać je z żurawiną i cynamonem.
Kokilkę wysmarować olejem kokosowym. Wyłożyć jabłka do kokilki. Posypać kruszonką i docisnąć.
Piec w piekarniku przez 25 min.
Smacznego!


***

Człowiek jednak jest silny. Czucie i przeżywanie emocji to coś co go odróżnia od reszty stworzeń. Czasem sobie z nimi nie radzi, ale to nie znaczy, że czas się poddać i nie walczyć. Bo życie to nieustanna walka. 

Nie sądziłam, że moje byłe problemy zejdą na drugi tor, dla czegoś co wydawało mi się kiedyś czymś błahym. Nie rozumiałam ludzi, którzy przeżywali coś takiego. Teraz jedną z nich i nie czuję się z tym dobrze. Nie umiem się zachować w tej sytuacji. Czuję się jak nowicjusz. Jak przedszkolak, który zaczyna przygodę życia. 

wtorek, 17 listopada 2015

488. Przypadkowy sukces.

Kakaowe naleśniki nadziane bananowym tofu* polane syropem klonowym
*90 g tofu zmiksowane z 3/4 dojrzałego banana

Nie podchodziłam do tych naleśników z wielkimi oczekiwaniami. Kolejne wegańskie naleśniki, kolejna próba i awaryjne śniadanie w pogotowiu. Do tej pory wegańskie naleśniki były dla mnie oddalonym punktem. Nigdy chyba z mojej patelni nie udało mi się ściągnąć dobrego wegańskiego placka. Dzisiaj jednak miło się z rana zaskoczyłam. 
Naleśniki co prawda bardzo się różnią od tych "normalnych", ale urzekły mnie swoją delikatnością i elastycznością zarazem. W smaku też im niczego nie brakowało!


Przepis na wegańskie kakaowe naleśniki:
1/2 szklanki mąki orkiszowej
1 łyżka płatków owsianych
1 łyżeczka kakao 
1/2 szklanki mleka roślinnego
1/4 szklanki wody

Wszystkie składniki zmiksować na gładkie ciasto. Patelnię pędzelkiem lekko smarujemy olejem kokosowym i mocno nagrzewamy. Smażymy naleśniki z jednej strony przez ok.3-5 min, aż wierzch będzie "suchy". Nadziewamy dowolnymi dodatkami.
Smacznego!

***

Uwierz w siebie, weź się za siebie, nie przejmuj się.
Te słowa powtarzam jak mantrę. 
Czy coś to da?

niedziela, 15 listopada 2015

487. Zagubiona prostota.

Bananowa granola z czekoladą, żurawiną i orzechami nerkowca podana z bananem i jogurtem naturalnym

Granola kiedyś stanowiła podstawę moich śniadań i nie tylko. Prawie codziennie zajadałam ją w towarzystwie jogurtu czy serka wiejskiego. Ostatnio jednak znowu sobie o niej przypomniałam. Dlaczego? Strasznie ostatnio ciągnie mnie do prostoty. Granole, owsianki, kanapki. Bez kombinowania, używania piekarnika czy patelni. Szybko, smacznie, ale jednocześnie zdrowo.
No i po co mi więcej komplikacji? Nie wystarczy, że w życiu się pogubiłam?

Przepis na bananową granolę z żurawiną, czekoladą i nerkowcami:

2 1/2 szklanki płatków owsianych
4 łyżki nasion słonecznika
3 łyżki sezamu
3 małe dojrzałe banany

garść żurawiny
garść orzechów
40 g posiekanej drobno czekolady (u mnie deserowa wymieszana z białą)

Mieszamy suche składniki: płatki, nasiona i sezam. Banany rozgniatamy i dodajemy do reszty składników. Mieszamy porządnie, aby każdy płatek był oblepiony.
Rozgrzewamy piekarnik do 170 stopni. Płatki wysypujemy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia i pieczemy 40 min, mieszając granolę co 10 min.
Studzimy i dodajemy żurawinę, orzechy i czekoladę. Przekładamy do słoika/pojemnika.
Smacznego!


Znów się pogubiłam. Wszystko szło w dobrym kierunku. Moje ciało w końcu zaczęło współpracować, ale umysł znów zaczął wszystko blokować. 
Krytyczne oko znów się wyostrzyło i przy każdej nadarzającej się okazji, daje o sobie znać.
Jedyne czego mogę się teraz uczepić to... nauka, chociaż i to przychodzi mi z coraz mniejszym efektem.


Chciałabym zakopać się pod kołdrę i nie wychodzić do marca co najmniej. Móc się w końcu wyspać, odpocząć i odciąć od wszelkich bodźców.  


czwartek, 12 listopada 2015

Czas na obiad #Drożdżowe pierogi z dynią i kozim serem

Drożdżowe pierogi z dynią, kozim serem i pietruszką

Dzień wolny od szkoły zawsze staram się jak najbardziej produktywnie wykorzystać. Dlatego wczoraj wzięłam się za wymagający więcej czasu obiad. Warto czasem poświęcić więcej czasu na przygotowanie posiłku, bo satysfakcja z efektu jest później niezastąpiona.
Od dawna chodziły za mną pierogi z dyniowym farszem. Gdy zobaczyłam podobne u Weroniki, wiedziałam, że w najbliższym czasie na pewno je zrobię. No i udało mi się. Co prawda nie są tak idealne jak u niej i nie są wegańskie, co może niektórym z was mniej przypaść do gustu, ale wystarczy kozi ser zamienić na tofu i voila! 
Dla reszty polecam użyć koziego sera jeśli ktoś lubi, bo naprawdę świetnie się komponuje z upieczoną dynią. Wiedziałam, że będzie smaczne, ale nie sądziłam, że aż tak!


Przepis na pierogi z dynią i kozim serem:
(2-3 porcje)
120 g mąki pszennej pełnoziarnistej
15 g świeżych drożdży + 4 łyżki ciepłej wody + 1 łyżka mąki
1 łyżeczka cukru brązowego
50-60 ml ciepłej wody
1 łyżka oliwy z oliwek
1/4 łyżeczki soli

250 g upieczonej dyni
150 g koziego sera w kostce
1/4 pęczka natki pietruszki
przyprawy: sól, pieprz, kolendra, kumin, papryka słodka i ostra

dodatkowo: czarnuszka + mleko/woda

Drożdże mieszamy z ciepłą wodą, mąką i cukrem. Odstawiamy na 15 minut do wyrośnięcia.
Po tym czasie w misce mieszamy mąkę, wodę, oliwę, sól i zaczyn. Zagniatamy ciasto. Odstawiamy ponownie do wyrośnięcia na 1 godz.

W międzyczasie możemy przygotować farsz. Upieczoną dynię i ser ubijamy tłuczkiem do ziemniaków lub blenderem. Siekamy pietruszkę i dodajemy do masy. Przyprawiamy wg upodobań. Nie dawałabym jednak dużo soli, bo kozi ser jest słony, jeśli używamy tofu, masa wymaga więcej przypraw. Mieszamy wszystko i odstawiamy.

Rozgrzewamy piekarnik do 200 stopni. Po wyrośnięciu ciasta, ugniatamy je ponownie i wykładamy na stolnicę wysypaną mąką. Wałkujemy na 2-3 mm okrąg. Wycinamy dużym kubkiem koła. Na każde koło nakładamy łyżkę nadzienia(lub mniej, w zależności jak duży kubek mamy, jednak nie więcej, bo wam popękają, tak jak mi!). Zlepiamy pierogi. Przekładamy ja na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Smarujemy mlekiem/wodą i posypujemy czarnuszką.
Pieczemy ok.20 min.
Dobrze smakują zarówno na ciepło, jak i na zimno.
Smacznego!


***
Czas odciąć się nieco od świata fikcyjnego, zgubnego, internetowego. Za dużo czasu marnuje się w sieci, przed spanie sprawdza się portale społecznościowe czy pisze się do późna przez komunikatory ze znajomymi. A przecież wieczór to czas wyciszenia, przygotowania do snu. Musimy nieco uspokoić nasz umysł. Tak naprawdę on nigdy nie odpocznie, gdy cały czas będziemy nosem w komórce, laptopie, tablecie. Neurony cały czas pracują, nie odpoczywają. 
A potem się dziwimy skąd to zmęczenie i bóle głowy.
Ja postaram się dać odpocząć moim neuronom.
Nie widzę jak na razie innego rozwiązania.

środa, 11 listopada 2015

Domowa piekarnia #Chleb orkiszowo-żytni

Chleb orkiszowo-żytni

Nie jest to mój pierwszy raz z domowym chlebem, ale od ostatniego razu minęło bardzo dużo czasu. Nie wiem dlaczego, bo świeże domowe pieczywo jest o wiele lepszą alternatywą niż to kupne ze sklepu barwione karmelem posypane paroma ziarenkami, aby "fit" klienci byli zadowoleni. 
Robienie chleba kojarzy nam się z mnóstwem pracy i oczekiwaniem na końcowy efekt. 
Jednak kiedy oswoiłam się już drożdżami, wiem, że to nie jest żadna reguła. Ten chleb potrzebuje ok. 30 min przyrządzania i ok.1 godzinę pieczenia. A przecież podczas pieczenia nie stoimy nad piekarnikiem i nie pilnujemy! W ciągu godziny można mnóstwo innych rzeczy zrobić. 
Kto lubi późne śniadania i nie jest z rana głodnym, może upiec taki bochenek rano.
Ja jednak zaraz niedługo po przebudzeniu robię się głodna, więc przygotowanie mojego śniadanie no może zajmować dużo czasu, gdyż burczenie w brzuchu nie daje spokoju. Dlatego taki chlebek upiekłam wieczorem i na rano był jak znalazł.
Jeśli jeszcze nie jesteście przekonani, to dodam tyle, że ten chleb jest źródłem wielu składników odżywczych za sprawą nasion chia, ziaren słonecznika, sezamowi i pełnoziarnistym mąkom.


Przepis na chleb orkiszowo-żytni:
300 g mąki orkiszowej
200 g mąki żytniej
25 g świeżych drożdży
1 łyżka miodu + 2 łyżki ciepłej wody
(weganie oczywiście mogą użyć cukru bądź innego syropu)
2 szklanki ciepłej wody
4 łyżki ziaren słonecznika
3 łyżki nasion chia
3 łyżki sezamu
1 łyżeczka soli

Drożdże kruszymy i rozpuszczamy w 2 łyżkach ciepłej wody z miodem. Odstawiamy na parę minut.
Resztę składników mieszamy w misce, dodając na koniec drożdżowy zaczyn. Mieszamy wszystko drewnianą łyżką. Ciasto nie będzie wyrabiane. Wszystko jest mieszane tylko łyżką i ciasto jest dość luźne. Odstawiamy do wyrośnięcia na 20-30 min.
W tym czasie formę w której będziemy piec smarujemy tłuszczem i wykładamy papierem do pieczenia. Podrośnięte ciasto przekładamy do formy i odkładamy na 10 min.
W międzyczasie rozgrzewamy piekarnik do 230 stopni.
Foremkę wstawiamy do piekarnika na 50-60 min. Sprawdzajcie stopień wypieczenia co chwilę, bo ja tak mniej więcej po 30 min musiałam chlebek przykryć folią aluminiową, aby się za bardzo nie spiekł.
Po upieczeniu studzimy na kratce i podajemy.
Smacznego! 


A tutaj macie dodatek w postaci mojego dzisiejszego śniadania. Nie ma się czym chwalić, bo to zwykłe kromki posmarowane masłem orzechowym/kremem czekoladowo-orzechowym z bananem, ale mnie się strasznie wizualnie podobają takie proste śniadania.

***

Perspektywa szkoły nie jest taka straszna, gdy ma się obok siebie ukochanych ludzi, ma się skrócone lekcje czy po szkole chodzi się do kawiarni na przepyszną kawę/kakao z przyjacielem.
Pomimo to mój umysł ostatnio nie może się totalnie zresetować.
Znów budzę się zbyt wcześnie - a przecież miałam się wyspać, znów budzę się z bólem głowy - a przecież mamy wolne, znów jestem nerwowa z rana - a przecież dzisiaj nic nie muszę.

niedziela, 8 listopada 2015

486. Kilka nazw, jedno danie.


Pełnoziarniste pampuchy drożdżowe podane z musem z kaki* i prażonymi orzechami nerkowca
*później więcej

Od wczoraj miałam ogromną ochotę na drożdże. Kolejne drożdżówki? Nieee, piekłam już jedne w tym tygodniu. Bułeczki? Za dużo czekania, a kiszki zaczynały powoli marsza grać.
Jak na śniadanie z udziałem drożdży czas oczekiwania na końcowy efekt nie jest aż tak długi jak w przypadku wypieków, co jest chyba największym pozytywem tego śniadania. Szybko możemy cieszyć się ulubionym posmakiem drożdży. Podobno są one skarbnicą wszelkich witamin i składników odżywczych, więc bez wyrzutów sumienia przygotowuję dużo rzeczy z ich udziałem.
Parowce? Kluski na parze? Pampuchy? Jestem ciekawa jak u was mówi się na ten drożdżowy wyrób. U mnie od zawsze były pampuchy. Koniecznie z jogurtem owocowym bądź śmietaną i cukrem.
Dzisiaj w nieco lżejszej zdrowszej wersji, ale to nie znaczy, że mniej smacznej.

Przepis na pełnoziarniste pampuchy drożdżowe:

50 g mąki pszennej pełnoziarnistej
20 g mąki pszennej jasnej
10 g świeżych drożdży
40 ml letniego mleka (jak najbardziej może być w wersji roślinnej)
1 łyżeczka cukru trzcinowego
1 łyżeczka oleju kokosowego
szczypta soli 

Drożdże rozrobić z łyżeczką cukru, dodać mleko i łyżeczkę mąki pszennej i wymieszać do rozpuszczenia. Odstawić na 5-10 min do napuszenia.
W międzyczasie wymieszać mąki, dodać olej i sól, na koniec nieco wyrośnięty zaczyn. Wyrobić gładkie, elastyczne ciasto. Podzielić go na pół i uformować kuleczki.
Odstawić do naczynia, w którym będziemy go parować, przykryć i odstawić na ok.15 min.
Po tym czasie postawić naczynie na gazie i parować przez ok.10-15 min.
Podać z ulubionymi dodatkami.
Smacznego!





sobota, 7 listopada 2015

485. Świętowanie plackowanie.


Kokosowe placki z serka wiejskiego z malinami*, miodem akacjowym i płatkami migdałów
*również w środku

Nie wierzyłam w to co widzę, gdy tata przyniósł mi pudełeczko pełne malin, które przywiózł mi od babci ze wsi. Podobno krzaczki malin uginały się już pod nadmiarem owoców, a nie mogła ich zostawić na nadchodzące mrozy, więc spakowała je dla mnie. Takie niby nic, a tak cieszy...
Dlatego wykorzystałam je do dzisiejszych placków. Maliny zawsze pasowały mi do placków. Pod wpływem ciepła robią się często jeszcze smaczniejsze, a z nutą kokosową to już w ogóle poezja.
Dziękuję też Ani za wspaniały przepis na placki z serka wiejskiego! W końcu mi wyszły i nie rozlały się po całej patelni!


Przepis na kokosowe placki z serka wiejskiego z malinami:
100 g serka wiejskiego
1 małe jajko
60 ml mleczka kokosowego
15 g mąki kokosowej
35 g mąki owsianej
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
słodzidło

Mokre składniki roztrzepujemy trzepaczką. W drugiej miseczce łączymy mąki z proszkiem do pieczenia. Łączymy zawartości obu misek i mieszamy. Dodajemy jeszcze garść malin bądź innych drobnych owoców. Rozgrzewamy porządnie patelnię. Smażymy placki - 1 łyżka na jeden placek.
Podajemy z ulubionymi dodatkami.
Smacznego!

***

No i się doczekałam wyników. Całkowicie się nie spodziewałam. 2 miejsce w eliminacjach szkolnych, co oznacza reprezentowanie szkoły w kolejnych etapach.
Między mną a trzecim miejscem jest 1 punkt różnicy, więc nie wszystko jest jeszcze pewne.
Ale jak na taki poziom i dużą strzelankę w odpowiedziach, jestem zadowolona.
Nie spodziewałam się.

piątek, 6 listopada 2015

484. Mglista miseczka.

Owsianka a'la bounty

Ostatnią słodyczową owsianką jest owsianka o mega kokosowym aromacie i smaku z dodatkiem czekoladowej polewy. Mowa mianowicie oczywiście o batoniku bounty. W sumie to rzadko kiedy go jadałam. Batonik ten był bardziej ulubionym mojej mamy, gdyż ona kocha wszystko co zawiera w sobie kokos. Bounty i rafaello to jej ulubione słodycze. Dzisiaj stawiam na te pierwsze smaki, gdyż rafaello pojawiło się już tu kiedyś. Po za tym kokos i czekolada rzadko u mnie gości u mnie w jednym śniadaniu. Już teraz wiem, że będzie się tu pojawiać zdecydowanie częściej! 
No i dodam jeszcze, że miała się tu pojawić w wersji lodówkowej. Wczorajsze nagłe ochłodzenie jednak zniechęciło mnie do tego pomysłu. Dlatego zrezygnowałam z wieczornego tworzenia na rzecz porannego gotowania ciepłej owsianki. Jednak śniadanie w takiej formie o tej porze roku jest niezastąpione! 


Przepis na owsiankę a'la bounty:

60 g płatków owsianych
1/2 szklanki mleczka kokosowego
3/4 szklanki wody
1 łyżka wiórków kokosowych
1 łyżka kakao+2 łyżki wody

Płatki owsiane zalać mleczkiem i wodą(najlepiej zrobić to wieczorem). Zacząć gotować. Gdy owsianka zgęstnieje dodajemy wiórki i gotujemy do pożądanej konsystencji. W międzyczasie rozrabiamy kakao w wodzie. Gotową owsianką polewamy sosem i posypujemy wiórkami.
Smacznego!

***

Na mglisty i zimny poranek, mglista miseczka, mgliste zdjęcia.
Wczoraj Kraków spowiła tajemnicza mgła. Bez zapowiedzi, niespodziewana. W powietrzu unosi się miliony zanieczyszczeń, które sześciokrotnie przekraczają normę.
Dzieci i osoby starsze mają zakaz wychodzenia z domu, a osoby muszące się przemieszczać mają jak najkrócej przebywać na zewnątrz i najlepiej zaopatrzyć się w maseczkę na twarz.
Władze już dawno przy takim stanie powietrza powinny wprowadzić stan wyjątkowy.
Ale kogo obchodzi zdrowie prawie miliona mieszkańców miasta?

czwartek, 5 listopada 2015

483. Owsianka złotem spowita.

Owsianka a'la praliny ferrero rocher

Chyba już wspominałam, że od maleńkości ciągnęło mnie w stronę orzechów? Te praliny zawsze dostawałam po wizycie u dziadków, którzy zdawali sobie sprawę, że za nimi przepadam.
Ale ostatni raz jadłam je nie pamiętam kiedy, więc postanowiłam sobie, że w czasie mojego owsiankowego tygodnia postaram się odtworzyć zapamiętany przeze mnie smak.
I znów z pomocą przychodzi mi mleczko skondensowane. Wiem, że może nie jest to zdrowa alternatywa, ale uwierzcie mi, że owsianka wychodzi z niej bardzo kremowa i nie potrzebujecie już jej w żaden sposób dosładzać. No i daje cudowny mleczny aromat, który jak wiadomo towarzyszy wszelkim kremom w batonikach czy pralinach.
Drugim ważnym składnikiem jest krem czekoladowo-orzechowy. Dla lubiących nutellę oczywiście polecam użyć tego kremu, ale ja akurat nie miałam. Miałam za to inny krem, również czekoladowo-orzechowy, który tata upolował na promocji w Auchanie. Cieszył się, że udało mu się upolować coś ekologicznego dla mnie w cenie normalnego słoiczka nutelli. Nie mogłam mu odmówić, szczególnie, że tak się starał, żeby mi sprawić radość z "ekologicznym" wyrobem.
Ostatnia rzecz, która musi się pojawić w tej owsiance to orzechy laskowe. W pralinach zatopione są one w całości w kremie wewnątrz praliny. Ja jednak posypałam nimi wierzch, wcześniej je posiekawszy. Wolę orzechy dodawać w drobniejszej formie, dlatego, że wydaje mi się, że jest ich wtedy "więcej" i dłużej się mogę nimi cieszyć.


Jest jeszcze jeden powód dlaczego dzisiaj zdecydowałam się na takie zasłodzenie z rana. 
Wczorajsza olimpiada nie poszła zbyt pomyślnie.Poytania były trudne i wymagały bardzo dokładnego wystudiowania książek o układzie trawiennym. Rozumiem, że idąc na olimpiadę o żywieniu i żywności trzeba go znać, ale nie tylko to jest tematem olimpiady. Na temat żywności nie znalazło się ani jedno pytanie. No trudno. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Może będę miała teraz więcej czasu dla siebie?
Potrzebowałam dzisiaj słodyczy, otulenia i sycącego śniadania. 
Nie tylko z powodu olimpiady.


Nie wiem czemu, ale podoba mi się to zdjęcie. Może nie wygląda zbyt apetycznie niektórzy powiedzą, ale przedstawia rzeczywistość. Coś co jest na pozór ładne, później nie musi takie być.
Na szczęście owsianka mimo wymieszania i misz maszu była przepyszna.

środa, 4 listopada 2015

482. Karmel, ciastko, czekolaaaaada.

Owsianka a'la twix

W pamięci bardzo utkwiła mi bardzo reklama tego batonika, co wyjaśnia tytuł dzisiejszego śniadania. Jednak sam batonik jest dość przeciętny, choć zestawienie tych słów jednej linijce brzmi smacznie, a co dopiero w połączyć te trzy rzeczy w miseczce!
To wszystko w dzisiejszej owsiance.
Kolejny batonik podrobiony. 


Przepis na owsiankę a'la twix:
60 g płatków owsianych
3-4 daktyle + wrzątek
3 herbatniki pełnoziarniste
2 kostki gorzkiej czekolady
woda lub mleko

Daktyle zalewamy poprzedniego wieczoru wrzątkiem. Rano wsypujemy płatki do garnuszka i zalewamy wodą spod daktyli i dolewamy jeszcze nieco płynu. Gotujemy. Daktyle miskujemy na krem. Do gotowej owsianki przekładamy karmel z daktyli i część pokruszonych herbatników.
Resztą herbatników i posiekaną gorzką czekoladą posypujemy owsiankę.
Smacznego!

***

Poproszę dzisiaj o kciuki!

wtorek, 3 listopada 2015

481. Nie jesteś sobą, kiedy jesteś głodny.

Owsianka a'la snickers 

Pamiętam, że batoniki snickers należały kiedyś do moich ulubionych. Już wtedy przejawiałam dużą ochotę na orzeszki oraz porządną dawkę karmelu. Ale kto powiedział, że od razu trzeba sięgać po napchanego niepotrzebnymi dodatkami batona? Przecież można rano przyrządzić pożywną, słodką owsiankę. Sztuczny karmel zamienić na ten z daktyli, mleczną czekoladę na gorzką, dosypać orzeszków ziemnych niesolonych, a do owsianki użyć trochę budyniu by polepszyć konsystencję albo tak jak w moim przypadku dodać mleczka skondensowanego słodzonego.
Spróbujcie pokombinować na swój sposób i dostosować stopień słodkości do własnych preferencji. Najważniejsze są orzeszki, karmel i czekolada. Trio idealne.


Przepis na owsiankę a'la snickers:
60 g płatków owsianych
1 szklanka wrzątku
2-3 łyżki mleczka skondensowanego słodzonego
garść orzeszków ziemnych
4 daktyle + odrobina wrzątku
2 kostki gorzkiej czekolady

Płatki owsiane zalać wrzątkiem na noc. To samo zrobić z daktylami. Rano do płatków dolać mleczka i zagotować. Daktyle z odrobiną wody, w której się moczyły zmiksować. Do ugotowanej owsianki dodać karmel, posypać orzeszkami i posiekaną czekoladą. Można użyć także masła orzechowego.
Smacznego!

***

Olimpiada przeniesiona na jutro. Za to dzisiaj szykuje się bardzo przyjemny dzień. Przynajmniej taką mam nadzieję. I wcale nie mam tu na myśli swoich imienin, bo i tak pewnie nikt nie będzie pamiętał. Nawet od nikogo tego nie wymagam. Przecież nasze pokolenie i tak nie obchodzi tego "święta", zauważyliście?
Zawsze się chodzi na imieniny wujków, babć i dziadków. To starsze pokolenie bardziej dbało o pamięć między sobą. Kolejna okazja do telefonu, rozmowy i złożenia życzeń. A my nawet w urodziny czy święta zapominamy zadzwonić do znajomych, bo wykręcamy się brakiem czasu.
A czy dwuminutowa rozmowa tak bardzo wpłynie na nasze dwudziestoczterogodzinny dzień?  

poniedziałek, 2 listopada 2015

480. Amerykański słodycz.

Pieczona owsianka a'la czekoladki Reese's

Tygodniowy cykl owsiankowych słodyczy rozpoczynam pyszną i o wiele zdrowszą wersją czekoladek Reese's. Zasmakowałam w tych małych czekoladkach podczas pobytu w Anglii i zaopatrzyłam się w spore zapasy do domu. Jednak po tych zapasach już dawno nie widać śladu. Z pomocą przychodzi ta owsianka! I powiem wam nieskromnie, że ta owsianka może nawet przebijać te czekoladki. Dlaczego?
Czekoladki są zrobione z bardzo słodkiej mlecznej czekolady. Moja wersja jest z użyciem kakao i gorzkiej czekolady, czyli dla ludzi którzy wolą mniej słodkie rzeczy jest to dobre rozwiązanie. Oczywiście można także użyć mlecznej wersji jeśli ktoś preferuje.
Po drugie masło orzechowe... Czy jest coś lepszego od rozpływającego się pod wpływem ciepła orzechowego kremu?
Jak dla mnie nie.
A! I jeszcze jedna rzecz. Zupełnie przypadkiem zrobiłam wegańską wersję. Brak mleka w domu po weekendzie zmusił mnie do kombinacji. Dlaczego weganie nie mieliby cieszyć się tym pysznym smakołykiem? 

Przepis na pieczoną owsiankę a'la reese's:

60 g płatków owsianych
1 szklanka wrzątku
1 łyżka kakao
1 łyżka masła orzechowego
2 kostki gorzkiej czekolady
1 łyżeczka słodzidła(u mnie ksylitol)
1/4 łyżeczki proszku do pieczenia

Płatki wieczorem zalać wrzątkiem i przykryć. Rano dodać kakao, drobno posiekaną czekoladę, słodzidło i proszek do pieczenia. Naczynko do pieczenia wysmarować jakimś tłuszczem - u mnie olej kokosowy i wyłożyć połowę masy. Nałożyć sporą łyżkę masła orzechowego i przykryć pozostałą częścią owsianej masy. Piec ok.30 min w rozgrzanym do 180 stopni.
Najlepiej zjadać na ciepło, gdy masło orzechowe jest jeszcze płynne.
Smacznego!


Wolny dzień? Nie tak do końca wolny. Czas przygotować się już na ostatni guzik do olimpiady, która i tak została przeniesiona. Do tego funkcja kwadratowa na jutro i francuski. 
Po takim śniadaniu i tylu przyjemnościach nie wydaje mi się to jakieś straszne. Szczególnie, że na dzisiejszy dzień szykuje się jeszcze coś dobrego.

niedziela, 1 listopada 2015

Domowa cukiernia #Wegańskie ciasto marchewkowo - bananowe

Wegańskie ciasto marchewkowo-bananowe z karmelem z daktyli 

Dodając ciasta do tej pory na tym blogu pojawiały się we wpisach śniadaniowych bądź w cyklu Czas na małe co nieco. Od dzisiaj będzie funkcjonował nowy cykl "Domowa cukiernia". Będą pojawiały się w nim pomysły na bardziej lub mniej zdrowe słodkości. Oczywiście własnoręcznie wykonane i zdegustowsne. W końcu nie samym śniadaniem człowiek żyje. Dogadzać sobie można o każdej porze dnia, a czasem nawet nocy :)

Przepis na wegańskie ciasto marchewkowo-bananowe z karmelem z daktyli:
2 małe dojrzałe banany
3 małe marchewki
1/2 szklanki cukru trzcinowego 
1/2 szklanki oleju rzepakowego
1,5 szklanki mąki żytniej 
2 łyżeczki cynamonu 
2 łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta soli

200 g suszonych daktyli 
woda 
1 łyżka oleju kokosowego 
szczypta soli

Banany rozgnieść na gładką masę i wymieszać z olejem. W drugim naczyniu wymieszać mąkę z cukrem, cynamonem, solą i proszkiem do pieczenia. Dodać bananową papkę i wymieszać. Dodać startą marchewkę i wymieszać ponownie. Okrągłą blachę 20-22 cm wykładamy papierem do pieczenia i przekładamy masę. Pieczemy ok.50 min w 180 stopniach. Studzimy.

Daktyle zalewamy wrzątkiem i odstawiamy na min.30 min. Po tym czasie odlewamy nadmiar wody, ale jej nie wylewamy. Do daktyli dodajemy olej, sól i olać.70 ml wody w której się moczyły. Miksujemy na gładki krem. Jeśli chcemy rzadszy karmel, dodajemy więcej wody. Ja zrobiłam bardzo gęsty by trzymał się ładnie na cieście.
Wystudzone ciasto smarujemy z wierzchu karmelem i ozdabiamy. 
Smacznego!


W tym tygodniu postanowiłam sobie zrobić mały owsiankowy challange. Od poniedziałku do piątku będę jadła codziennie inną owsianke i to w niebanalnych smakach. Codziennie będę się starała odtworzyć słodyczowe smaki typu batoniki czy pralinki. Zapraszam serdecznie do dotrzymania mi towarzystwa.