środa, 30 września 2015

462. Naturalna słodycz.

Kakaowe batoniki bakaliowe z orzechami nerkowca i daktylami podane z jogurtem naturalnym z malinami

Chwała temu kto kiedyś wpadł na pomysł przygotowania śniadania wieczór wcześniej. Oszczędność czasu, kilka minut snu dłużej, krótki czas przygotowania to teraz jest tym co najważniejsze. Patrząc wstecz, śmiać mi się chce z moich narzekań na brak czasu i zmęczenia. Teraz to dopiero się zaczyna... Za rok pewnie też będę się z siebie śmiała, patrząc znów rok wstecz. Dlatego teraz spinam tylnią część ciała i działam.

Nie sądziłam, że coś tak dobre i słodkiego może wyjść z samych bakalii i orzechów! Kto nie wierzy, niech szybko bierze się za robienie tych batoników!

Wrzesień żegnam ostatnimi malinami z babcinej działki.


Jeśli chcecie, wieczorem dodam przepis.

poniedziałek, 28 września 2015

461. Zmiana świateł.

Dyniowy pudding z kaszy manny z miodem, przyprawami korzennymi, tahini i malinami

Wczoraj piękna słoneczna pogoda, późniejsza godzina. Dzisiaj wczesna godzina i dopiero wstający dzień. Przynajmniej czuję, że weekend się skończył. Zaczyna się kolejny tydzień, a ja gubię się w dniach. Dzień za dniem mija tak szybko, że gdyby nie kalendarz wiszący nad biurkiem, musiałabym się dobrze zastanowić aby stwierdzić jaki dziś dzień.
Na szybkie dni, szybkie śniadanie. W końcu przypomniałam sobie smak puddingu, który baaaardzo rzadko się tu pojawia, a szkoda.

niedziela, 27 września 2015

460. Zapieczony promyk słońca.

Zapieczone kokosowo*-bananowe płatki ryżowe z migdałami i brzoskwinią
*płatki gotowane na mleku kokosowym/ dodana łyżeczka mąki kokosowej

Od dawna już mi się marzyło ciepłe piekarnikowe śniadanie. Samotny wolny poranek to idealna okazja by w końcu je spełnić. Słoneczna pogoda za oknem skusiła mnie na równie słoneczne podanie. Brzoskwinie zawsze mi się kojarzyły z ciepłymi promieniami i końcówką lata. Co z tego, że mamy już jesień. Na szczęście na sklepowych półkach można jeszcze zdobyć polskie letnie owoce. Chcę z nich korzystać jak najdłużej.


Są takie dni, kiedy potrzebujemy spędzić czas samemu ze sobą. W ciszy, w towarzystwie dobrej książki, koca i herbaty. Niestety mi będzie towarzyszyć tylko cisza, ewentualnie herbata. Chwila zastanowienia. Nie za dużo na siebie biorę? Ale potem przychodzi myśl, że jeśli chcę coś osiągnąć to nie mogę się poddać. Nie teraz. Mam siły by walczyć.

sobota, 26 września 2015

459. Dyniowa chwila odetchnienia.

Dyniowo-kokosowe kluski podane z tahini i figą

W końcu i ja się wzięłam za słynne kluseczki Pam. Już wiem dlaczego wszyscy je tak wychwalają! Po prostu są przepyszne. Takie śniadanie w sobotni poranek to idealny pretekst na złapanie chwilowego oddechu. Kubek kawy obok i... ta chwila mogłaby się nie kończyć.
Niewiele mi trzeba, żeby choć troszkę poprawić mi humor.
Niestety niewiele też trzeba, żeby mi go zepsuć.

piątek, 25 września 2015

458. Bez polotu.

Wafle ryżowe z kremem z awokado i banana podane z resztą banana

I może nie jest to nic wymyślnego. Może nie spędziłam godziny na przygotowanie posiłku, ale stwierdziłam, że wstawię to śniadanie. Dlaczego? Obiecałam sobie, że ten blog będzie się składał z dań/potraw, które są warte polecenia, które są smaczne. 
Ten krem z awokado, banana i kakao podbił ostatnio moje podniebienie. W przeciągu paru dni zjadłam parę sztuk awokado. Dawno tak nie było. Na zmianę robiłam guacamole i właśnie ten krem.
Jeśli ktoś wciąż nie może się przekonać do awokado, polecam mu gorąco ten krem! Tylko pamiętajcie, że awokado na pewno musi być dobrze dojrzałe!


I zdjęcia znowu nie są dobre. Ale jakoś na tle wydarzeń z ostatnich dni ten problem wydaje się śmieszny, naprawdę.  

czwartek, 24 września 2015

457. Złodziej chałwy.

Karobowe tosty francuskie z chleba żytniego podane z chałwą z bakaliami i figą

Już od dawna miałam ochotę na tosty. Lekcje na późniejszą godzinę i zalegający ulubiony chleb to idealny znak na zrobienie właśnie tostów. Nie zamierzałam go ignorować. Tym bardziej, że po przebudzeniu dziwne burczenie wydobywało się z mojego brzucha i wiedziałam, że jak najszybciej muszę przygotować śniadanie. Wiedziałam, że muszę się w końcu wziąć za figę, ale co do tego? 
Zaglądam do lodówki i zastanawiam się pomiędzy jogurtem a serkiem wiejskim i syropem klonowym. Nagle mój wzrok wędruje w stronę pudełeczka z otwartą ukraińską chałwą, którą tata dostał w prezencie od swoich pasażerów. Chwila zawahania... i złapałam pudełeczko w swoje ręce, upewniając się, że tata jeszcze śpi. Odkroiłam kawałek i szybko schowałam z powrotem, by ukryć ślady zbrodni. 
Po spróbowaniu chałwy odpłynęłam... To najlepsza chałwa jaką jadłam do tej pory!



wtorek, 22 września 2015

456. Ciasto marchewkowe z patelni.

Owsiany placek marchewkowy z masłem orzechowym i bananem

Zastanawiam się dlaczego ja tak rzadko łączę marchew z bananem i masłem orzechowym. Przecież to połączenie jest chyba najlepszym o czym mogłam dzisiaj marzyć.  Ciepły, parujący i chrupiący placek podany z rozpływającym się masłem orzechowym. Ciekawe czy coś pobije to śniadanie w tym tygodniu.

Przepis na owsiany marchewkowy placek:

35 g płatków owsianych
1 marchewka
25 g mąki 
1 małe jajko
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
ew. słodziło i cynamon (u mnie cukier cynamonowy)

Płatki wieczorem zalewamy wrzątkiem. Rano ścieramy marchewkę na tarce i łączymy z resztą składników. Rozgrzewamy patelnię z odrobiną tłuszczu(u mnie olej kokosowy). Smażymy placka z jednej strony na małym ogniu pod przykryciem. Po przewróceniu zwiększamy ogień i ściągamy pokrywkę. Podajemy z ulubionymi dodatkami.
Smacznego!


Ciekawe gdzie w życiu zaprowadzą mnie moje ambicje. Jestem osobą o dużych marzeniach, planach i pomysłach. Często jest tak, że za wszelką cenę dążę do ich zrealizowania. Wczoraj wzięłam na siebie kolejne wyzwanie. Motywacja jest jednak duża. Tym razem nagroda jest duża.

Przypadkowe słowa wywołują uśmiech na Twojej twarzy. Dają chęć do działania.

poniedziałek, 21 września 2015

455. Chemiczny trening.

Awokado brownie muffin

Natchniona wieczorną kolacją, wykorzystałam od razu drugą połówkę awokado do zapomnianego wypieku. Muffina jednoporcjowa dawno u mnie nie gościła. Pamiętam, że w gimnazjum kiedy szłam na 7.10 do szkoły, często piekłam je wieczorami by rano cieszyć się szybkim i pysznym śniadaniem przed treningiem. Teraz bez treningu niestety, ale też na wczesną godziną. No ale chemia na pierwszej lekcji można powiedzieć, że to też trening. Odwrócisz głowę na pół minuty, by później spojrzeć z powrotem na tablicę i pędzić z pisaniem i ogarnianiem, by nadrobić za resztą grupy. Dlatego chemia to przedmiot na którym wyjątkowo uważam i skrupulatnie notuję. I to jest dla mnie prawdziwy trening. Dla osoby wolno piszącej rozruszanie nadgarstka z rana to po prostu świetne rozwiązanie! 
Awokado pełne zdrowych tłuszczy i witamin jest idealnym rozpoczęciem dnia. Nawet tak wcześnie i nawet w poniedziałek!

Przepis na awokado brownie muffin:

1/2 dojrzałego awokado
1 małe jajko
50 g mąki (u mnie owsiana)
2-3 łyżki mleka
1 łyżka syropu z agawy(lub innego słodzidła)
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/4 łyżeczki sody

Awokado rozgniatamy. Jajko roztrzepujemy. Łączymy ze sobą, dodając mleko. W osobnej miseczce mieszamy suche składniki, aby następnie połączyć je ze sobą. Wykładamy kokilkę papierem do pieczenia i przekładamy masę. Pieczemy przez ok.30 min w piekarniku nagrzanym do 180 stopni.
Smacznego!


Przepraszam was za jakość zdjęć, ale rano jest coraz ciemniej, a ja niestety nie jestem przygotowana do takich warunków. Nie wiem co będzie w zimie. Muszę chyba wykombinować jakiś porządny sprzęt...



niedziela, 20 września 2015

454. Prawdziwe comfort food.

Kasza manna z cynamonem, imbirem, bananem, śliwką, migdałami i miodem

Ostatni raz kaszę mannę jadłam właśnie podczas przeziębienia. Zauważyłam zależność, że zawsze jak do mnie przychodzi, do przychodzi także ochota na tą kaszkę. To świadczy, że to chyba moje prawdziwe comfort food. Rozgrzewa, otula i spowalnia. To mi się dzisiaj przyda. Choć myśli wciąż krążą wokół szkoły i obowiązków, przez chorobę nauka i wypełnianie obowiązków przychodzi mi z trudem. Ale ja jestem taka, że ciężko mi odpuścić. Dzisiaj chyba będę musiała to zrobić, jeśli nie chcę sobie zaszkodzić.

sobota, 19 września 2015

453. Jesień w mieście.

Drożdżowe racuchy owsiane z jabłkami podane z miodem i suszoną żurawiną

Na południe Polski dzisiaj zawitała jesień. Nocna burza zamieniła Kraków w jesienne, deszczowe miasto, gdzie liście na drzewach już żółkną, a poranna mgła powoli opada. Z tej okazji na targach przeważają już jabłka i gruszki, śliwki i dynie. W tej chwili może się wyłamię, ale najbardziej cenię właśnie te pierwsze - jabłka. W sezonie nie ma dnia, gdzie nie zjadłabym jednego. Są idealne do spakowania do szkoły, idealne z masłem orzechowym i idealne w owsiance. Dzisiaj jednak serwuję je sobie w plackach. Nie byle jakich, bo z udziałem drożdży. Nie pamiętam by kiedykolwiek pojawiły się tutaj. Zawsze się obawiałam drożdżowych wytworów, ale ostatnio właśnie bardzo się z nimi zaprzyjaźniłam. Na dodatek wersja na przeziębienie - z dodatkiem miodu i żurawiny, a w cieście moc zbawiennych przypraw - cynamon, imbir i kardamon. Po śniadaniu serwuję sobie kolejne mikstury by odgonić precz katar i bóle głowy. Nie mogę sobie pozwolić na choroby. Sprzątanie i chemia czeka.


Przepis na drożdżowe racuchy owsiane z jabłkiem:

3-4 łyżki mąki owsianej + jedna do zaczynu
12 g świeżych drożdży
1/2 szklanki mleka
1 łyżeczka cukru trzcinowego
1/2 łyżeczki cynamonu
1/3 łyżeczki mielonego imbiru
1/3 łyżeczki kardamonu

1 średnie lub 1/2 dużego jabłka

Drożdże rozcieramy z cukrem, aby stały się płynne. Dodajemy łyżeczkę mąki i 3 łyżki letniego mleka, mieszamy i odstawiamy na ok.10 min do wyrośnięcia.
Mieszamy mąkę z przyprawami. Dodajemy zaczyn i resztę podgrzanego mleka. Mieszamy. Ja odstawiłam na noc do wyrośnięcia do lodówki, ale myślę, że można odstawić równie dobrze rano na ok.30-40 min. Po tym czasie kroimy jabłko w kosteczkę i dodajemy do ciasta. Smażymy na dobrze rozgrzanej patelni. Podajemy z ulubionymi dodatkami.
Smacznego!


czwartek, 17 września 2015

452. Miłość do słoików.

Czekoladowy* pudding chia z musem z gruszki, migdałami i suszoną morwą białą
* na czekoladowym mleku owsianym

Na ostatni upalny dzień w roku serwuję sobie śniadanie z lodówki. Co prawda o tej 6 rano nie jest upalnie, ale na pewno cieplej niż za niedługo będzie. Nadchodzi pora, której nie lubię. Kocham lato i dzisiaj będę chciała nacieszyć się słońcem i ciepłem. Nie wiem jeszcze jak to zrobię, bo jutro jak zwykle szykuje się ciężki dzień, więc trzeba przysiąść nad książkami. No cóż, ale sprawdzian można poprawić, a pogody niestety nie.



Dziękuję wszystkim za słowa wsparcia. Niektóre wywołały uśmiech, a niektóre dały dużo do myślenia i wstrząsnęły mną porządnie. 
Szykują się zmiany.

środa, 16 września 2015

451. Na spadek formy.

Czekoladowa* orkiszanka z tartą cukinią i gruszką podana w słoiczku po maśle orzechowym
*na czekoladowym mleku owsianym


O wczesnej porze, przed kolejnym badaniem wyników, gotuję płatki. I to nie byle jakie. Czekoladowe, z dodatkiem cukinii. Śniadanie ma za zadanie rozgrzać, pobudzić i pocieszyć. Idealnie spełniło wszystkie kryteria.



Chwilowy spadek formy. Wiele niedomówień, zawahań, zwątpień. Nie chcę dłużej trwać w tym zawieszeniu. Muszę od tego wszystkiego się odciąć. Postawić grubą i wyraźną krechę. Zacząć po raz kolejny, nie wiadomo który, ale na pewno nie cofać się.
Dziękuję wam za wszystko. Za te większe i mniejsze słowa. Wszystko biorę sobie głęboko do serca. Dlatego zawsze są ze mną.

wtorek, 15 września 2015

450. Energetyczne batony.

Migdałowe batoniki owsiane z daktylami i orzechami włoskimi podane z jogurtem naturalnym i jeżynami

Ostatnio słyszę dużo pytań typu: "Jak ty jeszcze znajdujesz czas na gotowanie?". Uśmiecham się tylko delikatnie i odpowiadam, że to mój sposób na relaks. Po ciężkim dniu w szkole, głodna i zmęczona, kieruję się w stronę kuchni. To tam mogę wyżyć się ostatkami moich sił, aby wyjść zadowolona i usatysfakcjonowana. Jedni spędzają ten czas grając na komputerze, oglądając bezmyślnie programy w TV lub przeglądając milion stron internetowych. To jest mój sposób i jestem z tego dumna. Powstają później takie oto pyszności. Parę chwil i mam śniadanie, przekąskę czy podwieczorek. Warto zrobić więcej i cieszyć się dłużej. W zamkniętym pojemniku, myślę, że świeżość zachowa się do ok.5 dni. Ale czy tyle wytrzymają? 


Przepis na migdałowe batoniki owsiane z orzechami włoskimi i daktylami:

200 g płatków owsianych
1 dojrzały banan
2-3 łyżki miodu(syropu z agawy w wersji wegańskiej)
2 porządne łyżki oleju kokosowego
2 garści daktyli
100 g mielonych migdałów
100 g orzechów włoskich
przyprawy: u mnie cynamon, kardamon i imbir, szczypta soli

Topimy olej kokosowy wraz z miodem. Banana rozdrabniamy. W misce łączymy stopiony olej z miodem, banana i płatki owsiane. Daktyle i orzechy włoskie siekamy i wraz z mielonymi migdałami dodajemy do masy. Na koniec przyprawiamy.
Rozgrzewamy piekarnik do 180 stopni. Masę przekładamy do kwadratowej formy do pieczenia wyłożonej papierem. Rozprowadzamy dokładnie masę, dociskając ją do papieru. Pieczemy ok.30 min. Kroimy po wystudzeniu.
Smacznego!



Czuję się niewolnikiem. 

poniedziałek, 14 września 2015

449. Sztuka drożdżowa.

Drożdżowe ślimaczki półpełnoziarniste z jeżynami i nutą kokosową


Pamiętam moje pierwsze drożdżowe poczynania. Porażki, zawody i nerwy. Teraz z ochotą zabieram się za zagniatanie ciasta. Aromat drożdży, nerwowe oczekiwanie na wyrośnięcie i cudowny aromat po upieczeniu. Dla tych rzeczy warto się wziąć za drożdżowe wypieki. Zawsze miałam do nich słabość, ale jako mała dziewczynka zadowalała mnie drożdżówka z pobliskiej piekarni. Dzisiaj już świadomie sięgam po nieco uzdrowioną wersję z ostatnimi sezonowymi owocami. 
Takie słabości to ja mogę mieć.


Przepis na drożdżowe ślimaczki półpełnoziarniste z jeżynami i kokosową nutą:
(ok.20 sztuk)

300 g mąki pszennej pełnoziarnistej
150 g mąki pszennej chlebowej + trochę do podsypywania
2 jajka
1 szklanka mleka
20 g drożdży świeżych
80 g cukru trzcinowego +  1 łyżeczka do rozczynu
100 g masła
szczypta soli

300 g jeżyn
spora łyżka oleju kokoswoego
2-3 łyżki wiórków kokosowych

Mleko podgrzewamy. Masło topimy. Drożdże kruszymy i zasypujemy łyżeczką cukru. Rozrabiamy, po czym dodajemy 2 łyżki letniego mleka. Odstawiamy na ok.10 min do wyrośnięcia.
W międzyczasie mieszamy mąki,cukier, szczyptę soli. Dodajemy rozczyn, resztę mleka, jajka i masło. Mieszamy drewnianą łyżką. Zaczynamy ugniatać. Ciasto wyrabiamy aż będzie z łatwością odklejać od ręki i będzie elastyczne.
Formujemy kulę i odstawiamy do wyrośnięcia na ok.godzinę.

Po tym czasie wyrabiamy krótko ciasto i rozwałkowujemy na duży prostokąt. Olej kokosowy topimy i łączymy wiórkami. Prostokąt z ciasta smarujemy olejem i posypujemy jeżynami. Zwijamy rulon. Tniemy go na ok. dwucentymetrowe ślimaczki. Aby zachowały ładniejszy kształt, każdego ślimaczka włożyłam w blachę od muffin. Przykrywamy ponownie i odstawiamy na ok.30 min.

Rozgrzewamy piekarnik do 170 stopni. Pieczemy przez 15-20 min. Studzimy i polewamy lukrem lub posypujemy cukrem pudrem.
Smacznego!


Zaczynam nowy tydzień. Nowe nadzieje i nowe możliwości. Kolejna kartka do zapisania. Na razie jest prawie pusta, więc mogę zapisać ją jak chce. Nikt mi nie będzie dyktował co mam napisać. To ja jestem pisarzem, który ją zapisze.

niedziela, 13 września 2015

448. Coś w końcu wyszło.

Drożdżowe gofry na maślance podane z sosem czeko i śliwkami

W weekend zazwyczaj mamy więcej czasu. Wtedy nam przychodzi milion pomysłów na minutę i nie wiemy na co się zdecydować. W ostatniej chwili wczoraj wieczorem podjęłam decyzję. Otworzone opakowanie drożdży kusiło, aby coś jeszcze z nich przygotować oprócz drożdżówek. Są więc gofry. O dziwo one mnie nie zawiodły, bo wczorajsze placki to była totalna klapa, więc nie odważyłam się ich tu pokazywać. Nie wiem czy to ze zmęczenia czy pośpiechu, ale ostatnimi czasu popełniam więcej błędów w kuchni i nie wychodzi mi tak jak miało. 
No dobra, nie będę płakać nad rozlanym mlekiem. Przynajmniej gofry wyszły!


Kilka mocnych słów, dosłownie kilka potrafią w człowieku wzbudzić milion emocji naraz. Jak sobie z nimi poradzić?


Jak wam się podoba nowe tło do zdjęć? Zostawić takie surowe drewno czy pomalować na biało? Farby już kupione.

piątek, 11 września 2015

447. Niby nic.

Serek wiejski z klonową granolą i bananem

To śniadanie nie miało się tutaj pojawić. Nie ma się czym chwalić. Nic odkrywczego nic nie zajadam. Ale tak lubię. Najszybsze śniadanie chyba jakie mogę sobie wyobrazić jest dla mnie zbawienie, gdy za oknem jeszcze ciemno, a żołądek wciąż nie jest przekonany czy chce cokolwiek zjeść. Mimo to pojawiam się tu. Już nie ze względu na śniadanie czy "pochwalić" się co zjadłam. 


Bijące się myśli wciąż nie dają mi spokoju. Gdy już myślę, że dam radę i powalczę, pojawia się coś lub ktoś kto mi to uniemożliwia. I to zawsze zjawia się w najmniej pożądanej chwili, gdy masz milion rzeczy na głowie i jedyne na co masz ochotę to przejmować się jeszcze tym. Bo osoba, która wciąż podcina ci skrzydła i stara się ciebie kontrolować nie jest dobrym towarzyszem.

czwartek, 10 września 2015

446. Niezastąpiona.

Dyniowa owsianka z siemieniem lnianym, serkiem wiejskim, orzechami włoskimi i miodem

Można wymyślać różne cuda i pyszności, ale ciepła rozgrzewająca owsianka z rana jest nie zastąpiona. Działa na wszystko. Na głód, chłód i chandrę. 
Trochę o niej zapomniałam, ale teraz gdy przed szkołą o 6 rano potrzebny mi będzie porządny kop energii, myślę, że będzie pojawiać się częściej. Na dobry powrót - wersja dyniowa. Dobry wybór. Trafiła mi się dobra dyniowa sztuka. Co prawda nie jest to ta najlepsza odmiana, ale zadowalam się tym co jest.


Druga klasa powoli pozbawia mnie sił. Parę dni temu myślałam, że bez problemu podołam. Teraz widzę, że i mnie to wszystko zaczyna przerastać. 
Będę musiała ustalić pewne priorytety i lepszą organizację. 
Ale jak tu myśleć o tym, gdy kolejny weekend wciąż pod znakiem zapytania... 

wtorek, 8 września 2015

445. Poranna gryka.

Surowa gryczanka awokado-kakao-banan podana z pistacjami i jagodami goji

Mimo iż jedyne o czym marzę dzisiaj to wystawienie nosa spod kołdry, wstaję i kieruję się do kuchni. Zaparzam gorący zbawienny ostatnio o tej porze dla mnie napój i zajmuję się namoczoną wcześniej kaszą. Zdecydowałam się na to śniadanie ze względu na łatwość i szybkość w przygotowaniu, a to u mnie się liczy. I tak się w sumie cieszę z tego jak jest. Myślałam, że będzie gorzej z moją organizacją z rana. No cóż, przynajmniej za chwilę robi się już jasno. Za dwa miesiące o tej porze już może nie być tak kolorowo. Ale, ale! Na razie nie przejmuję się tym co będzie. Muszę nauczyć się żyć teraźniejszością. Powoli się tego uczę. Wczoraj usłyszałam parę motywujących słów i od razu człowiekowi bardziej się chce. Humoru nie popsuła mi niezapowiedziana kartkówka z biologii. No i jakoś ta fizyka medyczna o 7.30 wydaje się mniej straszna!

poniedziałek, 7 września 2015

444. Nadeszła pora.

Chlebek bananowo-dyniowy z orzechami włoskimi i żurawiną podany z pastą chałwową z morwami/domową konfiturą z czarnej porzeczki(wegańskie)

Zarzekałam się jeszcze w sierpniu, że pomimo wielkiej ochoty, nie kupię dyni. Uwielbiam lato i wszystkie jego uroki, więc chciałam jak najdłużej cieszyć się jego dobrem, przynajmniej w wakacje. Ale przyszedł wrzesień, przyszła szkoła, pogoda się zepsuła. Od razu człowiek zaczął myśleć o jesieni, a szeleszczące wokół liście i porywisty wiatr nie ułatwiały pozostaniu w letnim klimacie. Automatycznie zaczęłam pić więcej herbaty i rozglądać się za dynią. Jaka była moja radość gdy wracałam sobie w sobotę do domu po pełnych przeżyć chwilach, zobaczyłam na stoisku warzywnym obok mojego domu piękną dyńkę! Tym razem się nie zawahałam i kupiłam.
Wczoraj z racji tego iż pogoda była paskudna i człowiek nie miał ochoty wychylać nosa spoza mury swojego domu, wykorzystałam ten czas na przerobienie dyńki na puree i upieczenie czegoś dobrego.
Na początku serwuję chlebek bananowy. Dojrzałe banany po prostu nie musiały mnie dłużej prosić! (Nie)Stety porwałam się na wegańską wersję i nie wszystko poszło po mojej myśli, ale myślę, że tej jesieni spróbuję nie raz i na pewno podzielę się z wami przepisem!


Dłuuuugi dzień się szykuje. Stres z nim związany towarzyszył mi od wczoraj. Muszę znaleźć jakiś sposób na radzenie sobie z nim, bo blokuje mnie przy każdej nadarzającej się okazji.

niedziela, 6 września 2015

443. Urywki.

Dyniowo-kokosowe ciasto z dziką różą (wegańskie)

Nie wiem jak ja to zrobiłam, że to ciasto dotrwało do dzisiejszego ranka po wczorajszych wojażach po Krakowie. Wczoraj niestety musiałam się wcześniej odłączyć od wycieczki z powodu wyczekiwanej wizyty u dentysty, więc po tej wizycie nie miałam ochoty na słodkie, bo ząb doskwierał. Dzisiaj też jeszcze nie czuję się komfortowo, ale już nie mogłam się powstrzymać. 
Ciasto zakupiłam na wczorajszym festiwalu wege foodtruck'ów na stoisku Słodkie Vege. Wszystkie ciasta wyglądały tak smakowicie i było tyle przeróżnych smaków, że ciężko było się zdecydować na jeden kawałek! (pozdrawiam Sonię!) O smaku nie będę się rozpisywać, bo to klasa sama w sobie.
Cały weekend minął mi z przepysznym jedzeniem i równie pysznym towarzystwem!
Szkoda, że tak szybko minęło. Za każdym razem, gdy spotykam kolejne osoby z blogosfery dostaję niesamowitego kopa energii, a uśmiech mnie nie opuszcza.
Niestety wczoraj zapomniałam o robieniu zdjęć, bo chciałam jak najbardziej cieszyć się towarzystwem, dlatego po większą fotorelację zapraszam do innych. 


Po przyjeździe Agnieszki w piątek - punkt obowiązkowy - jedzenie (wcześniej oczywiście toaleta)
Wegański bar MOMO w Krakowie 
U mnie na talerzu - mała masala dosa z sosem orzechowym

Wspólne sobotnie śniadanie, które widzieliście już wczoraj

Dziękuję Ani, że znalazła stoisko od Falafel Bejrut
Wszystko świeże, robione na miejscu i przede wszystkim mega smaczne

Moc dodatków i sos sezamowy - cudo

3x falafel z bakłażanem i granatem 
Wygląda jak kebab, hahah, ale to coś o wiele lepszego!

Porcja była ogromna i pożywna, ale żal było cokolwiek zostawić


Mam nadzieję, że następnym razem spotkamy się w większym gronie i na dłużej! Jeden dzień to naprawdę zbyt mało by z każdym dogłębnie porozmawiać!

sobota, 5 września 2015

442. Trzeci bieg.

Kakaowo-orkiszowe gofry z ciecierzycy z karmelem daktylowo-orzechowym, jogurtem naturalnym, owocami i bakaliami

Wiadomo- wspólnie najlepiej. W ten weekend mam ten zaszczyt spotkać się i zjeść śniadanie z częścią blogosfery. Szkoda, że tak małą, ale następnym razem liczę na więcej.  Przygoda zaczęła się już wczoraj w barze wegetariańskim Momo w Krakowie, ale na większą fotorelację liczcie jutro albo na snapie. Dzisiaj znowu na trzecim biegu, by zdążyć odebrać resztę towarzystwa!
Nasz cel - wegański festiwal wege foodtruck'ów!


O smaku gofrów nie będę się rozpisywać - wiadomo, że pyszne, bo w pysznym towarzystwie!
Ciasto na zasadzie - dodaj więcej mąki, bo za rzadkie lub dodaj więcej mleka, bo za gęste. Na przepis, więc nie liczcie.


czwartek, 3 września 2015

441. Słoik w dłoń.

Kokosowa* owsianka z nasionami chia z ananasem, wiórkami kokosowymi, płatkami migdałów i syropem z agawy
* na mleczku kokosowym i jogurcie naturalnym

Jeszcze w wakacje zastanawiałam się, kiedy pojawi się na blogu pierwsze słoikowe śniadanie z lodówki w tym roku szkolnym. Ten moment nadszedł szybciej niż się spodziewałam. Takie owsianki zbyt rzadko u mnie bywają. Dosłownie chwila roboty, a efekt może być zaskakujący. Śniadanie praktycznie robi się samo. Dodając nasiona chia, uzyskamy jeszcze lepszą konsystencję. Dopiero się uczę ich używać, ale myślę, że się polubimy!


Wczoraj mała znacząca zmiana. Niby to tylko wygląd. Niby to tylko włosy, a dają człowiekowi poczucie nowego startu i początku. Fryzjerka nazwała to odgruzowaniem. Spodobało mi się to określenie. Naniosło się ostatnio troszkę "gruzu" w moim życiu, więc najwyższa pora się odświeżyć.
Zobaczymy czy pozorny porządek na głowie przeniesie się na ład i harmonię w głowie.