czwartek, 30 kwietnia 2015

372. Na gorszy czas.

Kanapki z chleba na zakwasie z kminkiem z majonezem,sałatą,szynką, serem, pomidorem i ogórkiem/ masłem, kiełkami brokuła, salami z pieprzem i pomidorem

Są chwile kiedy człowiek czuje się bezsilny. Siada i nie wie jak ruszyć dalej. Zastanawia się nad sensem swojej drogi, sensem swoich działań. Do tego ludzie z każdej strony wywierają na niego presję, że musi się ruszyć i, że to co robi jest złe. 
Potrzebuję jakiegoś bodźca, który spowoduje, że znów będzie mi się chciało, znów będę miała motywację i znów będę się uśmiechać bez przyczyny.


środa, 29 kwietnia 2015

Czas na małe co nieco #Malinowe zawijańce

Drożdżówki z waniliowym serkiem mascarpone, malinami i lukrem

Jako jeden z najlepiej wspominanych przeze mnie smaków z dzieciństwa, zdecydowanie są ciasta drożdżowe/drożdżówki i wszystko co z tym związane. Dlatego, gdy zaczęłam swoją przygodę z drożdżami dwa lata temu i mi nie wychodziło, byłam na siebie zła i chciałam się poddać. Dobrze, że tego nie zrobiłam! To prawda, że praktyka czyni mistrza. Im więcej robię wypieków z udziałem drożdży, tym lepsze mi one wychodzą. Oczywiście daleko mi do ideału, ale przynajmniej już nie wyrzucam ciasta do kosza, a efekt końcowy jak dla mnie jest zniewalający. Z kubkiem kawy z samego rana to idealny początek leniwego poranka.


Przepis na drożdżówki z waniliowym serkiem mascarpone i malinami:

450 g mąki pszennej typ 650
1 jajko
70 g masła
250 ml mleka
7 g drożdży suchych
80 g cukru/innego słodzidła
1 łyżeczka soli

250 g malin(świeżych lub mrożonych)
250 g serka mascarpone
1 laska wanilii
2-3 łyżki cukru

Masło stapiamy i odstawiamy do przestygnięcia. Mąkę przesiewamy i mieszamy z resztą suchych składników. Mleko podgrzewamy do letniej temperatury.  Do miski dodajemy jajko, przestudzone masło i mleko. Zaczynamy wyrabiać ciasta. Gdy zacznie odlepiać się od ręki, przekładamy na wysypany mąką blat i zagniatamy przez ok.8 min. Formujemy w kulę i odstawiamy do wyrośnięcia w ciepłe miejsce na godzinę.

Serek mascarpone mieszamy z ziarenkami z wanilii i cukrem.

Gdy ciasto podrośnie, wykładamy na stolnicę i wałkujemy na prostokąt o grubości ok.0,5-1cm. Smarujemy serkiem i posypujemy malinami. Zwijamy wzdłuż krótszego boku i dzielimy rulon na ok.10-12 części. Przekładamy na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia w odstępach ok.1-2cm odstępach. Odstawiamy na 30 min do napuszenia. 
Pieczemy ok.20-30 min w 190 stopniach. 
Po ostudzeniu można polukrować.
Smacznego!


wtorek, 28 kwietnia 2015

371. Owsiankowy ufoludek.

Owsianka z jarmużem, siemieniem lnianym, bananem, daktylami podana z suszoną morwą białą i mleczną czekoladą z orzechami laskowymi

Wczoraj byłam oczarowana owsianką Darii i obiecałam sobie, że ją zrobię. Nie sądziłam nawet, że nastąpi to tak szybko. Jakoś ta wiosna tak mnie nastraja do zielonych kombinacji. Nie sądziłam nawet, że jarmuż tak dobrze może się skomponować w owsiance! Zjadłam ją naprawdę z dużym smakiem i mam nadzieję, że da mi dużo energii na dzisiejszy dzień. Ostatnio mi tej energii zdecydowanie brakuje, więc ratuję się różnymi naturalnym wspomagaczami, dlatego obowiązkowo banan w tej owsiance znaleźć się musiał. Dzisiaj jeszcze miałam za sobą swój mały debiut. Pierwszy raz spróbowałam morwę białą. Wiele dobrego wcześniej o niej słyszałam, dlatego ostatnio, będąc w dużym sklepie, zakupiłam ją na wagę, tak tylko na spróbowanie. Polubiłyśmy się. Wrócę po więcej.

Przepis na owsiankę z jarmużem, siemieniem lnianym, bananem i daktylami:
4-5 łyżek płatków owsianych
1 łyżka siemienia lnianego
1/2 szklanki wrzątku
1/2 szklanki mleka
4-5 daktyli
dojrzały banan
garść świeżego jarmużu

Daktyle siekam i wrzucam do szklanki. Zalewam wrzątkiem i odstawiam na całą noc. Rano dolewam do pełnej wysokości szklanki mleka. Zalewam tą mieszanką płatki z siemieniem wsypane do garnuszka. Gotuję na małym ogniu. Banana i jarmuż miksuję na gładką, zieloną papkę. Dodaję do zgęstniałej już owsianki. Gotuję do momentu osiągnięcia pożądanej konsystencji. Podaję z dowolnymi dodatkami.
Smacznego!

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

370. Zielono mi.

Smoothie z jarmużem, mrożonym bananem i jabłkiem podany z domową granolą

Nie wiem jak wam, ale mi takie zielone potworki dodają dużego kopa z rana. Moc witamin działa cuda. Dzisiaj ta energia mi się przyda, bo jak w każdy poniedziałek nie będzie mnie przez cały dzień w domu. Tydzień roboczy niby o dzień krótszy, ale zapowiada się tak samo, jak nie bardziej intensywny. Na razie cieszę się jeszcze promieniami słońca, bo podobno jak to u nas w Polsce bywa, pogoda na majówkę ma się popsuć. Dlatego pierwszy raz w tym roku zakładam sukienkę i ruszam do szkoły. 

niedziela, 26 kwietnia 2015

Recenzja #8 Fitness chrupanie

Jako mała dziewczynka w podstawówce moje śniadanie wyglądało tak samo. Płatki z mlekiem. Moje ulubione to były chyba Cookie Crisp. Im byłam starsza tym coraz bardziej kombinowałam i "uzdrawiałam" śniadania. Przerzuciłam się później na jakieś kupne cruchy czy właśnie płatki z poniższej serii. Większość z nich przepakowana jest jednak niepotrzebnym cukrem, tłuszczami utwardzającymi i innymi polepszaczami. Czy ten produkt taki jest?


Wygląd: Opakowanie jest dość sporawe. Jeśli ktoś tak jak ja, nie żywi się codziennie płatkami na śniadanie, taka paczka powinna mu starczyć na długo. Oczywiście na opakowaniu są zachęcające nas do kupna napisy o zbożach, obniżonym tłuszczu, witaminach i jest nawet wysportowana dziewczyna. Nic tylko jeść i chudnąć. Produkt jednak chyba nie jest taki super jak nas zapewniają producenci na opakowaniu.


Skład: Fakt - musimy przyznać rację producentowi, że pozbył się w produkcie prawie całkowicie tłuszczu. Ale oczywiście nie bez konsekwencji. Żeby płatki jakoś smakowały i trzymały, zaoferował nam cukier pod paroma postaciami, a przecież miała być ta podstawowa wersja bez żadnych udziwnień i mało słodka. Jak na moje oko jest aż tu 5 rodzajów słodzideł pod różną nazwą. Oprócz tego można się przyczepić do dwóch polepszaczy. Mimo tego skład chyba jest i tak jednym z mniej przerażających na rynku. 


Smak: Niby jest sporo cukru w tym produkcie, ale tak naprawdę mało go czuć. Naprawdę. Nie wiem co się z tym cukrem tu stało. Już naturalnie dojrzałe banany są słodsze! Z jednej strony to dobrze, bo nie będziemy mieli w buzi smaku przesłodzenia, ale z drugiej przecież i tak zjadamy dużo cukru, a ktoś go bardzo go lubi może go nawet jeszcze dosypać w postaci jakichś dodatków. Mnie to nie potrzebne. Cieszę się jeszcze z chrupkości tych płatków. Po prostu lubię chrupiące rzeczy. Czy na śniadanie, czy na przekąskę. To w tym przypadku sprawdza się idealnie. No i nie chłonie szybko płynów podczas jedzenia, więc chrupkością możemy się tak naprawdę cieszyć do ostatniej łyżki śniadania.


Czy kupię ponownie? Raczej nie, i tak mi zostało jeszcze pół paczki, więc na trochę jeszcze starczy, a jak będę miała ochotę na coś do pochrupania to zrobię własna granolę z mniejszą ilością cukru. Ale dla tych co chcą szybko coś wybrać ze sklepu, to jest chyba dobra opcja.

Ocena produktu: 6/10

sobota, 25 kwietnia 2015

369. Truskawkowe wypłynięcie.

Truskawkowo-jogurtowy krem jęczmienny* z nerkowcami* w słoiczku po nutelli
*na płatkach jęczmiennych
*więcej zatopione w środku

Ostatnio zdecydowanie nie jest moja dobra passa śniadaniowa. Dzisiejsze śniadanie znów mi spłatało figla. Kremu było tak dużo, że zaczął wypływać, a i tak resztę dojadłam z garnuszka. No i wyszło za rzadkie jak na mój gust. Zdecydowanie preferuję gęstsze śniadania. No, ale koniec narzekania. Zauważyłam, że ostatnio wiecznie mi coś nie pasuje. Może zmienię nastawienie i wszystko znów będzie mi wychodzić? 
Przynajmniej było smacznie. 

piątek, 24 kwietnia 2015

368. Rustykalne i (nie)różowe placki.

wegańskie Buraczane placki kokosowe podane kremem Mocha

Nie wiem co ja znowu źle zrobiłam, ale coś znowu mi nie poszło. Po pierwsze nie są różowe, choć buraka jest tu dość sporo, po drugie nie są ładne i okrągłe jak z pierwotnego przepisu. No, ale na szczęście wyszły smaczne. Nawet bardzo. Nawet nie wiedziałam, że burak tak dobrze się skomponuje z takimi plackami i dodatkami. Jeśli tak jak ja wcześniej baliście się buraka w słodkich daniach, wiedzcie, że nie ma czego i od razu kupuje siatkę buraczków i do pieczenia!


Przepis na buraczane placki kokosowe:

2-3 łyżki puree z pieczonego buraka
1/3 szklanki mąki ryżowej
1 kopiata łyżka mąki kokosowej
1/4 szklanki mleka sojowego
1 łyżka mielonego siemienia lnianego
1/3 łyżeczki proszku do pieczenia
1/3 łyżeczki sody oczyszczonej
1 łyżeczka cukru trzcinowego
szczypta cynamonu

Mąki, siemię, proszek, sodę, cynamon i cukier mieszamy. Dodajemy mleko i puree, po czym mieszamy do gęstej konsystencji. Gdyby było za gęste, dodajemy więcej mleka.
Smażymy na dobrze rozgrzanej patelni po parę minut z każdej strony.
Podajemy z ulubionymi dodatkami.
Smacznego!

czwartek, 23 kwietnia 2015

367. Przejawy lenistwa.

Croissant maślany z kremem Mocha i domowym dżemem malinowym

Parę dni temu na zakupach ujrzałam w chłodziarkach oprócz zwykłego ciasta francuskiego, ciasto specjalnie na croissanty. Po chwili zastanowienia wrzuciłam je do koszyka. Nie jadłam ich wieki, a idealnie smakują na ciepło, zaraz po wyciągnięciu z piekarnika. No, ale przecież nie mam czasu robić własnego ciasta. Przecież to zajmuje cały dzień, a ja do szkoły chodzić muszę - tak sobie tłumaczyłam. No więc dzisiaj je upiekłam. Nie skomentuję ich kształtu, bo nigdy rogalików nie umiałam zwijać. W smaku jednak czegoś mi brakowało. Listkowały się idealnie, były maślane. Smaczne. Dla leniwców takich jak ja, można by rzec, że idealne. Ale ja podnoszę sobie poprzeczkę jednak. Następnym razem będą domowe! 

środa, 22 kwietnia 2015

366. Nowe warzywo w piekarniku.

Brownie z buraka z konfiturą z czerwonej porzeczki

Wczoraj w końcu upiekłam buraki i dzisiaj rano zamierzałam zacząć z nimi działać. Na pierwszy rzut polecane brownie. Wiedziałam, że brownie jest super smacznym ciastem i jednym z moich ulubionych, ale nie spodziewałam się, że wyjdzie tak dobre! Skorzystałam z luźniejszego poranka i upiekłam egoistyczną porcję. Tata widział moje wojaże z burakami i jak wyciągnęłam to ciacho to zmarszczył brwi, pytając się mnie czy tam jest burak. Z dumą potwierdziłam i zapowiedziałam, że jak mi zasmakuje to zrobię pełnowymiarową wersję i zobaczy jak takie rzeczy mogą być dobre. Mam zamiar dotrzymać słowa. Może i nawet w ten weekend!
Skończyłam ostatni słoiczek tej konfitury. Wiecie co to oznacza? Że lato coraz bliżej i zrobię nową!

Przepis na brownie z buraka:

75 g puree z pieczonego buraka
1 jajko
50 g mąki pszennej pełnoziarnistej
1 łyżka kakao
1 łyżka cukru trzcinowego
1 łyżeczka oleju
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
2-3 kostki gorzkiej czekolady
sól

W misce mieszamy mąkę, kakao, cukier, sól i sodę. Dodajemy jajko, olej i ponownie mieszamy. Na koniec dodajemy buraka i łączymy wszystko porządnie. Jeśli potrzeba, dolewamy jakiegoś płynu. Czekoladę siekamy i dodajemy do ciasta. Pieczemy ok. 30 min w 180 stopniach.
Smacznego!

wtorek, 21 kwietnia 2015

365. Wdzięczny jarmuż.

Omlet z jarmużem i mozzarellą podany z pomidorem

Podejście do jarmużu nr 2. Powiem wam, że w koktajlu chyba lepiej mi podszedł. Niemniej jednak odkryłam jego kolejną zaletę. Szybko mięknie i w zasadzie podobnie zachowuje się na patelni jak szpinak. Dużo mi to daje, bo teraz wiem jak będę mogła z nim jeszcze pokombinować.

Przepis na omlet z jarmużem i mozzarellą:

2 garście jarmużu
2 jajka
1 łyżeczka oliwy
2 łyżeczki masła
sól
pieprz
czosnek(można użyć suszonego)
kawałek mozzarelli

Liście jarmużu umyć i poodcinać twarde końce. Na patelni rozgrzać masło i oliwę. Wrzucić posiekany czosnek(jeśli używamy świeżego) i jarmuż. Smażyć przez ok.3 min, aż jarmuż zmięknie. Jajka rozbełtać z solą. Wlać równomiernie na patelnię i smażyć aż środek zacznie się ścinać. Przyprawić i posypać pokruszoną mozzarellą. Złożyć na pół i smażyć jeszcze krótko z każdej strony. Podawać.
Smacznego!

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

364. Coś nie poszło.

Jogurt naturalny z domową granolą, bananem i mrożonymi malinami

Nie komentuję wyglądu mojego śniadania. Miało być ładne parfait, no właśnie...miało.
Budząc się dzisiaj, o dziwo sama bez budzika, nie wiedziałam kompletnie co zjem na śniadanie i czy na coś w ogóle mam ochotę. Popatrzyłam na rzeczy w lodówce i posprawdzałam. O kurcze... Jogurt naturalny, którego data ważności skończyła się wczoraj. I dylemat. Zjeść czy nie zjeść? Myśli w głowie, że przecież to tylko jeden dzień, może nic mi nie będzie. Ale największe było moje zdziwienie, bo kupiłam go zaledwie w sobotę i nie był przeceniony ani nic, że z taką krótką datą ważności. No, ale przecież nie wyrzucę. Sprawdziłam tylko czy zostały mi zapasy granoli i taka oto historia dzisiejszego śniadania. 

Jak mnie jutro tu nie będzie, to już wiecie co się ze mną stało xD

sobota, 18 kwietnia 2015

363. Zielona fala.

Koktajl z jarmużem, bananami*, sokiem jabłkowym i siemieniem lnianym podany z domową granolą
*jeden normalny, jeden mrożony

Tyle dobrych rzeczy nasłuchałam się o jarmużu przez cały roku niemalże, że kiedy spotkałam go w Biedronce, nie zawahałam się przy sięganiu po niego. Na pierwszy rzut poszedł koktajl. Myślałam, że nie za bardzo mi spasuje, ale jakże się myliłam! Jak dla mnie jest jeszcze lepszy niż ten z rukoli. Zdecydowanie teraz będę powtarzać ten koktajl! Bez zbędnego cukru i dodatków. Taki najlepszy.
Idealne doładowanie przed szukaniem sukienki dla mnie jako druhny i wieczorną nauką. 
Miłej soboty! 

piątek, 17 kwietnia 2015

362. Nie do uchwycenia.

Tosty z chleba metrowego z pastą z awokado, kiełkami rzodkiewki i pomidorem

Metrowy chleb ma to do siebie, że jego kromki są ogromne. Ciężko je włożyć do tostera, ciężko je ułożyć ładnie na talerzu, bo po prostu się nie mieszczą. Pamiętam ten chleb z czasów dzieciństwa i wakacji u babci, gdzie pobliska piekarnia szczyciła się wypiekiem tego chleba. Ten u mnie w mieście to nie to samo, ale zjadłam ze smakiem. I pomyśleć, że kiedyś nie lubiłam awokado. Teraz wystarczy mi go zmieszać z czosnkiem, sokiem z limonki i przyprawić, żeby cieszyć się jego pysznym smakiem. Plus energia z awokado mi się dzisiaj przyda. Na sam początek kartkówka/sprawdzian z fizyki. Ostatnio myślałam, że dobrze mi poszło, ale niestety ocena tego nie przedstawiała. Ciekawe jak będzie tym razem. Ja z fizyką zdecydowanie nie jesteśmy przyjaciółmi.

czwartek, 16 kwietnia 2015

361. Nie jestem mistrzem.

Wegańskie naleśniki gryczano-owsiane z kremem awokado-banan-kakao

Skoro przez cały tydzień pojawiają się tu pomysły na wegańskie śniadania, to musiały się też pojawić i naleśniki. Oj, przysporzyły mi dzisiaj trochę problemów. Jeden wylądował w koszu, a resztę usilnie starałam się uratować. Co ze mną jest nie tak? Korzystałam dokładnie z proporcji wyznaczonych w przepisie, a i tak wyszły mi jakieś grubaśne potworki. Zdecydowanie nie jestem mistrzem naleśników. Przynajmniej zjadłam je z ogromnym smakiem, bo wiem, że się trochę nad nimi powysilałam. Podołałam dużej porcji, zjadłam w końcu ten krem i tak mogę być z siebie dumna.

Po długiej przerwie dzisiaj gramy przedstawienie. Boję się. Wczoraj na próbie uwziął się na mnie i tylko na moje błędy zwracał uwagę. Dzisiaj mu pokaże na co mnie stać!

środa, 15 kwietnia 2015

360. Zastąpić miseczkę owsianki.

Waniliowo-orzechowe trufle owsiane obtoczone w kakao

Trufle śniadaniowe obiecałam już sobie bardzo długi czas temu. Ostatnio wiele z was kusiło nowymi propozycjami, więc i ja się w końcu skusiłam. Żołądek już w trochę lepszym stanie, więc dzisiaj już wprowadzam "normalniejsze" jedzenie. Mam nadzieję, że nie obróci się to przeciwko mnie. Ale... dla takich trufli było warto. Teraz żałuję, że tak długo zwlekałam. Jeśli się ma na coś ochotę, nie można czekać. Teraz to już wiem. Może wyglądają niepozornie, bo miałam lekkie trudności z ich kształtowaniem i może nie należą do najpiękniejszych, ale zdecydowanie nadrabiają smakiem.
O! I znowu mam deser na śniadanie!

Przepis na waniliowo-orzechowe trufle owsiane:
6 łyżek płatków owsianych
1 łyżka siemienia lnianego
5 łyżek waniliowego napoju sojowego
5 daktyli (wcześniej namoczonych)
1 łyżka masła orzechowego
ziarenka z 1/2 wanilii

kakao,orzechy,wiórki, sezam do obtoczenia

Wszystkie składniki zmiksować. Odstawić na 5 min, aby masa zgęstniała. Zwilżyć dłonie i formować kuleczki. Obtaczać je w dowolnej posypce(u mnie kakao). Ułożyć w pojemniczku i wstawić do lodówki na całą noc.
Smacznego!

wtorek, 14 kwietnia 2015

Czas na obiad #3 Słoneczna zupa

Zupa krem z kukurydzy

Dzisiaj wam przedstawiam propozycję obiadową. Tą zupę zjadłam parę dni temu, bo wczoraj jeszcze nie ryzykowałabym z takimi daniami, bo cały dzień odżywiałam się lekkostrawnie. Dzisiaj chyba też tak będzie. Ale nie o tym chciałam. Chciałam o zupie, prawda? 
Zawsze sceptycznie podchodziłam do tego typu zup. Kremy nie były moją ulubioną formą obiadu. Ale w tej zupie się zakochałam! Gęsta, lekko słodkawa i sycąca. W towarzystwie pieczywa lub grzanek tworzy świetną propozycję obiadową dla dwóch osób lub jako pierwsze danie dla 3-4 osób.
No i ten kolor zachęca skutecznie!

Przepis na zupę krem z kukurydzy:
250 g kukurydzy (gotowanej lub z puszki)
1 ziemniak
1 marchewka 
1 mała cebulka
500 ml bulionu warzywnego lub wody
1 łyżka oleju
1/4 łyżeczki kurkumy
1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej
1/3 szklanki śmietany lub mleczka kokosowego(wersja wegańska)
sól
pieprz

Warzywa obieramy i myjemy. W garnku rozgrzewamy olej i przesmażamy cebulkę. Zalewamy bulionem i dodajemy resztę warzyw. Gotujemy pod przykryciem przez ok.10 min. Dodajemy kukurydzę i dalej gotujemy przez parę minut. Przyprawiamy i dodajemy śmietanę/mleczko. Całość miksujemy na gładki krem. Podajemy na ciepło z pieczywem lub grzankami.
Smacznego!

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

359. Nic więcej.

Waniliowa* kasza manna z domową konfiturą z czerwonych porzeczek
*na waniliowym napoju sojowym

Najchętniej nie jadłabym nic. Nie mam ochoty. Ból brzucha daje o sobie znać od sobotniej nocy. Być może przesadziłam. Być może nie powinnam. Może się do tego nie nadaję. A może to stres zawładnął totalnie moim organizmem?
Dlatego dzisiaj lekkostrawnie. Nie mam zamiaru bardziej obciążać dzisiaj żołądka. Może to da mi trochę ulgi.

sobota, 11 kwietnia 2015

358. Nowa ulubiona.

Waniliowa* owsianka z siemieniem lnianym,bananem*,kajmakiem i orzeszkami ziemnymi
*gotowana na waniliowym napoju sojowym
**więcej w środku

Nie wiem czy to dlatego, że dawno u mnie nie gościła zwykła owsianka czy to połączenie jest tak dobre, ale ta owsianka stała się moją ulubioną. Wszystkie inne teraz dla mnie przestały istnieć. Koniecznie powtórzę w najbliższym czasie! Prosto, szybko i smacznie. Dzisiaj tego mi było trzeba. Przed ważnym testem z angielskiego, sprzątaniem i wieczorną imprezą. Do tego słońce świeci. Lepiej nie mogłam zacząć tego dnia. 

piątek, 10 kwietnia 2015

357. Znów pomyliłam pory.


Pszenno-żytnie naleśniki a'la Crêpes Suzette podane z kremem
mascarpone*
*serek mascarpone wymieszany z jogurtem i syropem klonowym

I znów mi się zachciało deseru na śniadanie. Znów trochę podrobiony. Nigdy nie jadłam oryginalnej wersji, ale starałam się oddać podobieństwo oryginalnemu przepisowi. Modyfikacje wprowadziłam zarówno do naleśników, jak i do syropu. Nie miałam niestety likieru pomarańczowego, żeby podpalić danie na patelni. To by dopiero było!
Wybaczcie, że tak niestarannie są podane te naleśniki, ale po kąpieli w pomarańczowym syropie stały się tak delikatnie, że bałam się, że mi się rozerwą. Oczywiście w smaku też były przepyszne! Jeśli lubicie cytrusowe smaki, ten deser/śniadanie jest idealny dla was! Polecam z całego serca. Po takim śniadaniu i po tylu promieniach słonecznych, dzień musi być dobry. Przynajmniej z mojej strony się postaram, żeby tak było.

Przepis na pszenno-żytnie naleśniki a'la crepes suzette:

25 g mąki pszennej
25 g mąki żytniej
1 małe jajko
100 ml mleka
50 ml wody
1 łyżeczka oleju
szczypta proszku do pieczenia

1 pomarańcza
1 łyżka cukru trzcinowego
1 łyżka cukru zwykłego
1-2 łyżki masła
sok z 1/4 cytryny

Jajko, mleko, wodę i olej miksujemy na najwyższych obrotach miksera, by powstała bardzo puszysta masa. Dodajemy mąki i proszek, po czym miksujemy krótko do połączenia składników. Odstawiamy.
Pomarańczę sparzamy. Ocieramy z niej skórkę i wyciskamy sok. Na patelnię wyciskamy sok z cytryny i wsypujemy cukier. Gdy cukier się rozpuści i lekko zbrązowieje dodajemy skórkę z pomarańczy i sok z pomarańczy. Po chwili dodajemy masło. Mieszamy. W międzyczasie jak syrop się gotuje i gęstnieje, smażymy naleśniki. Gdy syrop osiągnie odpowiednio gęstą konsystencję, maczamy pierwszego naleśnika w syropie i składamy go na ćwierć. Chwilę podsmażamy i ściągamy z patelni. Postępujemy tak z każdym naleśnikiem. Jeśli został syrop na patelni, polewamy nim już naleśniki na talerzu. Najlepiej smakują z serkiem mascarpone.
Smacznego!

czwartek, 9 kwietnia 2015

356. Przemycam deser.

Kawowe* płatki jaglane z serkiem mascarpone, kremem mocha, malinami i kakao
*dodana zaparzona łyżeczka kawy w 1/4 szklanki wrzątku

Mascarpone jest podstawą do słynnego deseru tiramisu. Jest to jeden z moich ulubionych deserów, bo jestem straszną amatorką kawy. A, że zostało mi trochę serka po świątecznych wypiekach, postanowiłam wykombinować coś w podobnych smakach. W końcu tyle zaoszczędziłam czasu, sprawiając sobie takie śniadanko, niż robiąc oryginalny deser. 

W końcu wyszło słońce. W końcu robi się ciepło. W końcu wiosna. W końcu pojawił się uśmiech na twarzy. Kontynuujemy walkę o swoje. Nie poddajemy się.

środa, 8 kwietnia 2015

355. Polecane smaki.

Kakaowe tosty francuskie podane z jabłkiem i masłem orzechowym

Bo ktoś kiedyś polecił połączenie kakao-jabłko-masło orzechowe. Wtedy ja się zdziwiłam, że jeszcze tego nie próbowałam, a przecież te trzy produkty zawsze są w mojej kuchni. Po świętach teraz biorę się za nadrabianie zaległości z zakładek. Dzisiaj tosty. Bo jak zwykle kupiono za dużo chleba na święta i trzeba go jakoś spożytkować. Tosty francuskie są do tego idealne. 

Jak to jest, że jedna osoba potrafi nas doprowadzić do takiego stanu? Wczoraj byłam dosłownie na granicy moich nerwów i wytrzymałości. Dobrze, że sobie nic nie zrobiłam, że się w porę otrząsnęłam. Przespałam się z tym i dzisiaj wracam chyba ze zdwojoną siłą. Pokażę jej na co mnie stać.

wtorek, 7 kwietnia 2015

354. Podejście nr 2 + świąteczny stół.

Owsiane scramble podane z kiwi, serkiem mascarpone, migdałami i syropem z agawy

Zostało białko po pieczeniu mazurka i tym razem chciałam coś więcej zrobić niż dodać go do miseczki. Kiedyś już próbowałam zrobić tą jajecznicę, ale wyszła kompletna klapa. Tym razem mi się udało. Być może to też dlatego, że dzisiaj tak na spokojnie, nie śpiesząc się do szkoły.  Obawiałam się znów, że wywalę tą owsianą "jajecznicę", ale nic takiego się nie stało i mogłam się cieszyć smacznym śniadaniem. Jeśli tak jak ja wahaliście się wcześniej przed jej zrobieniem, to zróbcie ją w najbliższym czasie. Jest naprawdę dobra!

Święta mi minęły jak mrugnięcie okiem. Dużo jedzenia, rozmów, odpoczynku. Oczywiście były chwile załamania i krótkich sprzeczek, ale to u nas norma. Święta zaliczam do udanych. Spędziłam je w taki sposób jak chciałam. No może było za mało spacerów, ale na to już nie miałam wpływu. Ciągłe opady śniegu i deszczu nie zachęcały do wyjścia. Na koniec macie trochę mojego świątecznego stołu. Nie ma tu szału. Są tu potrawy, które pojawiają się od wielu wielu lat na naszym stole. Nie wprowadzałam żadnych innowacji. Nie zostałabym przyjęta. W takie dni rodzina ceni tradycję ponad wszystko. Szanuję to.
Jedyne pole do popisu miałam w ciastach. Babcia już tak nie domaga i nie ma piekarnika, więc pałeczkę w tym roku całkowicie przejęłam ja. Upiekłam mojego pierwszego mazurka - z nutellą i serkiem mascarpone oraz sernik z kajmakiem i płatkami migdałowymi albo raczej jogurtnik, bo zamiast sera większość to był jogurt naturalny. 


No i jaka miła niespodzianka mnie spotkała po powrocie. Zobaczyłam na swoim profilu, że zdobyłam już 100 obserwatorów. Dziękuję wam kochani! 

czwartek, 2 kwietnia 2015

353. Jeszcze żyję.

Serek wiejski z domową granolą orzechową, kiwi* i borówkami amerykańskimi
*pod spodem

Obiecałam kiedyś wam granolę. Dzisiaj wstawiam. Chwila z rana. Te ostatnie dni mkną tak szybko. Tyle chwil zwątpienia, zawahania. Czy to wszystko ma sens. Ledwo co przesypiane noce, bóle głowy, bóle brzucha. Dobrze, że już wolne. Może odpocznę. Ostatnio było mnie tu mało. Na razie się lepiej nie zapowiada, bo jutro wyjeżdżam. Będę się chciała na chwilę odciąć. W końcu święta za pasem. Chcę je spędzić z rodziną. W końcu się wziąć za naprawianie relacji międzyludzkich. Jestem trochę ostatnio jak ta pogoda. Bardzo zmienna.
 Trzymajcie kciuki.

Przepis na domową granolę orzechową:

1,5 szklanki płatków owsianych
2 łyżki pestek dyni
2 łyżki pestek słonecznika
1 łyżka sezamu
4 łyżki orzechów laskowych
1 łyżka migdałów
2 łyżki siekanej żurawiny
3-4 łyżki miodu
1 łyżka mleka
łyżeczka cynamonu
sok z 1/2 pomarańczy

Pestki, orzechy, migdały zmielić lub zblendować, by były drobne. Dodać resztę składników i porządnie wymieszać. Nagrzać piekarnik do 150 stopni. Wyłożyć blachę do pieczenia papierem. Wysypać granolę i piec przez ok.30-40 min, co jakiś czas mieszając. Wystudzić i przełożyć do szczelnie zamkniętego pojemnika. 
Smacznego!



Znalazłam wczoraj coś takiego. Strasznie mi się spodobało. Chciałam kiedyś robić fotorelacje, ale nie miałam motywacji, dlatego stwierdziłam, że podejmę się tego wyzwania.
Was też zachęcam. Później pod koniec kwietnia, fajnie będzie "powspominać" te dni jeszcze raz.

I jeszcze na koniec, bo nie wiem czy tu jeszcze zaglądnę przed świętami.
WESOŁYCH ŚWIĄT!