sobota, 28 lutego 2015

327. Prawie zapomniany.

Twarogowy jednoporcjowy muffin

Aż mi wstyd. Rok temu pojawiało się u mnie tutaj tyle muffinów, że stały się niemal moją wizytówką. Od zeszłej wiosny jednak to się skończyło. Nie mam pojęcia czemu. Od tamtej pory jak już zabierałam się za pieczenie muffin to od razu całej blaszki. Dzisiejszego ranka byłam samolubna i wzięłam się za muffina, który był na mojej liście to zrobienia od bardzo dawna. Nie dziwię się, że tam trafił, bo był naprawdę pyszny! A może mi tak smakował ze względu na długą przerwę?

Dzisiaj jeszcze tortu nie zobaczycie, bo dopiero biszkopt na niego się studzi. Wczoraj nie miałam składników jeszcze, więc wzięłam się za niego z rana dzisiaj. Mam nadzieję, że ze wszystkim zdążę!

Przepis na twarogowego muffina:
60 g sera białego półtłustego
1 jajko
3 łyżki mąki pszennej pełnoziarnistej
1-2 łyżki jogurtu naturalnego
1-2 łyżeczeki cukru trzcinowego
1/3 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczka oleju
szczypta soli

Twaróg rozdrabniamy widelcem i dodajemy do niego jogurt, jajko i olej. Mieszamy porządnie. W osobnym naczynku łączymy ze sobą resztę suchych składników. Dodajemy je do "mokrych" i mieszamy tylko do połączenia składników. Nagrzewamy piekarnik do 180 stopni. Naczynko wykładamy papierem do pieczenia i przekładamy masę. Można posypać płatkami migdałowymi, sezamem czy inną posypką. Pieczemy przez ok.35 min. 
Smacznego!

piątek, 27 lutego 2015

326. Tak mi pasuje.

Wegański orzechowo-gryczany placek podany z karmelizowanymi jabłkami

Mleko sojowe stało od paru dni otwarte w lodówce. Trzeba w takim razie zrobić jakieś dobre wegańskie śniadanie. Dzisiaj padło na placek. Jak zwykle przepis Darii mnie nie zawiódł. Smak świetny i konsystencja bardzo dobra. Nie ma na co narzekać. Miałam tylko mały problem z przewracaniem, ale to moja wina. Dla mnie obrócić omleta czy coś na patelni to prawdziwa sztuka.

Ostatnie dni ferii przede mną. Kiedy mi to wszystko zleciało? Udało mi się wiele rzeczy zrobić, ale wciąż mi mało. Wczoraj spotknie z Anią było bardzo owocne. Oby częściej! Kolejne dni też zapowiadają się ciekawe. W końcu 50-te urodziny taty same się nie zrobią. Zapowiada się pieczenie toru!

Przepis na wegański orzechowo-gryczany placek:
3 kopiaste łyżki mąki gryczanej
1 łyżka mielonego siemienia lnianego
1/2 szklanki mleka roślinnego
1 łyżka masła orzechowego
1 łyżeczka domowego ekstraktu z wanilii
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

Wszystkie składniki porządnie łączymy. Zrobiłam to przy pomocy łyżki, ale można też krótko zmiksować. Natłuszczamy lekko dobrą patelnię i smażymy placek najlepiej pod przykryciem na małym/średnim ogniu przez ok. 3-5 min z każdej strony.
Smacznego!

środa, 25 lutego 2015

325. Dobry wybór.

Chleb żytni z pastą z awokado, jajkiem na twardo, pomidorem i cebulą dymką

Kiedy przechodzę w sklepie obok awokado, zawsze sprawdzam stopień dojrzałości. Tym razem trafiłam na idealnie miękkie awokado. Nie wahałam się zbytnio i wsadziłam do koszyczka. Pasta wczoraj zrobiona i już w połowie zjedzona. Najprostsza z możliwych, a tyle smaku. W sumie w tym śniadaniu jest swego rodzaju debiut, bo nigdy nie łączyłam jeszcze tak słynnego połączenia awokado z jajkiem. Muszę przyznać, że całkiem smacznie wyszło. Zdecydowanie do powtórzenia.
A zaraz biorę się za pieczenie kolejnego brownie. Kolejne ciasto na pocieszenie. Kolejna nocka u koleżanki. Korzystam z ferii póki jeszcze trwają.

(Nie) nudna kanapka ed II

wtorek, 24 lutego 2015

324. Ukryte dobro.

Bułeczka jogurtowa z jabłkami i cynamonem posypana cukrem pudrem

Ferie jeszcze trwają, więc muszę je wykorzystać tak jakbym chciała. Upiekłam więc drożdżowe bułeczki, a co! Drożdżowe wypieki to chyba moje ulubione, choć z początku nie polubiliśmy się za bardzo. Przeżyłam niestety parę porażek. Ale przecież ćwiczenie czyni mistrza. Bo do takiej bułeczki wielki kubek kakao i leniwy, słoneczny poranek od razu wydaje się być lepszy! Szczególnie, że kakao nie piłam chyba przez parę miesięcy, a dziś właśnie naszła mnie ochota. Jak dla mnie drożdżowe wypieki idealnie się zjada z kubkiem gorącego kakao lub mleka.
Te bułeczki byłyby dobre na drogę. Ciasto jest dość wilgotne za sprawą jogurtu przez co długo trzymają świeżość. Upiekłam je wczoraj w godzinach południowych i dzisiaj jest dokładnie taka sama jak wczoraj. Na szczęście udało mi się jedną przemycić dzisiaj na śniadanie. Wilgotny środek z jabłkami na pewno też robi swoje. Nic tylko robić. 

Przepis na bułeczki jogurtowe w z jabłkami i cynamonem:

8 bułeczek

300 g mąki pszennej bułeczkowej typ 650
180 g jogurtu naturalnego (w temp.pokojowej)
opakowanie drożdży suchych ok.8g
60 ml letniego mleka 
60 ml oleju
1,5 łyżki syropu klonowego
szczypta soli

300 g jabłek 
2-3 łyżki cukru trzcinowego
1/2 łyżki cynamonu


Mąkę wymieszać z drożdżami i solą. Dodać jogurt, mleko, olej i syrop, po czym wyrobić gładkie i elastyczne ciasto. Może nam to zająć nawet ok.10 min. Odstawić ciasto w ciepłe miejsce do wyrośnięcia ( ok. 1h). W międzyczasie obrać jabłka, pokroić je w kostkę, zasypać cukrem i cynamonem. Po wyrośnięciu ciasta. Podzielić go na 8 części. Każdą część rozpłaszczyć i dać ok. 1-2 łyżki nadzienia. Zlepić. Odstawić do ponownego wyrośnięcia na ok.30-40 min. Nagrzać piekarnik do 180 stopni. Piec przez 15-20 min. 
Smacznego!

poniedziałek, 23 lutego 2015

323. Nowy kierunek.

Zapiekane w mikrofali kanapki z wędliną, serem camembert i keczupem

Nie wiem czy zwróciliście uwagę, że pojawia się u mnie ostatnio większa ilość śniadań wytrawnych. Jest to całkiem świadomy zabieg. Po pierwsze potrzebuję małej zmiany. Po drugie mam coraz większą ochotę na kombinowanie z wytrawnymi smakami. A po trzecie rozpoczął się prawie tydzień temu Wielki Post i chciałam ograniczyć niektóre rzeczy. Mam nadzieję jednak, że was nie zanudzę i zostaniecie ze mną mimo braku odrobiny słodkości codziennie. Oczywiście nie rezygnuję całkiem ze słodkich śniadań. Po prostu będę częściej wplatać te wytrawne. Po za tym chcę też udowodnić niektórym osobom, że takie śniadania wcale nie muszę być nudne.

Tydzień Amerykański w Lidlu się zaczął! Przygotowane na zakupy masła? 

(Nie) nudna kanapka ed II

niedziela, 22 lutego 2015

322. Nieudany popis.

Płatki ryżowe na mleku sojowym z jogurtem kokosowym*, musem truskawkowym i orzechami nerkowca
*jogurt naturalny z mąką kokosową i wiórkami

Przyrządzanie jedzenia dla innych sprawia mi ogromną przyjemność. Dzisiaj też chciałam zrobić coś wyjątkowego dla mnie i dla mojej przyjaciółki, która przyszła do mnie na noc. Zaplanowałam sobie naleśniki z samej gryki. Nie mam pojęcia dlaczego, bo robiłam wszystko według opisu, naleśniki okazały się być totalną klapą. Były zbyt delikatne i rozwalały mi się podczas przewracania. Nic nie dało się z nimi zrobić. Stwierdziłyśmy, że odpuścimy. Wyciągnęłam z czeluści moich zapasów mleko sojowe, bo przyjaciółka nie pije krowiego mleka i ugotowałam niezawodne płatki. Jak się okazało, nigdy ich jeszcze nie jadła, więc wcale nie było takiej klapy. Udało mi się uratować honor. 
Macie może pomysł dlaczego naleśniki nie chciały mi wyjść?

sobota, 21 lutego 2015

Czas na obiad #1 Prasorizo

Odkąd zmieniłam wystrój bloga, zaczęłam wprowadzać parę zmian w dodawaniu postów. Chciałabym zdecydowanie więcej dodawać wpisów dotyczących nie tylko śniadań. W kuchni eksperymentuję nie tylko na polu śniadań, ale innych dań czy pomysłów. Nie wiem czy wam będzie to odpowiadało, że śniadania nie będą główną tematyką tego bloga, ale chciałabym żeby to miejsce było moje i przedstawiało inne moje pomysły.  Dlatego dzisiaj otwieram nowy cykl. Cykl obiadowy. Zazwyczaj jadam obiady przygotowane przez mamę albo wspólnie po prostu z braku czasu w tygodniu, ale czasem uda mi się zrobić coś ciekawego i godnego uwagi. Z tym właśnie chciałam się podzielić z wami.

Prasorizo, czyli pilaw z pora

To danie jest banalne w przygotowaniu. Szybkie i smaczne zarazem. Do tego bardzo lekkie i orzeźwiające. Idealne po prostu na zbliżającą się wiosnę! 

Przepis na pilaw z porem:
(2 porcje)

1 cebula
2 ząbki czosnku
2 pory
1 szklanka ryżu
2 szklanki bulionu
3 łyżki posiekanej natki pietruszki
3 łyżki posiekanego koperku
1 cytryna
sól i pieprz
ser feta

Cebulę i czosnek siekamy w drobną kosteczkę. Pora myjemy i ucinamy w miejscu, gdzie kończą się zielone liście. Białą część pora przekrawamy wzdłuż na pół i kroimy w plasterki. Na patelni rozgrzewamy olej i wrzucamy czosnek, cebulę i pory. Smażymy przez 5 min. Wsypujemy ryż i przesmażamy 1 min. Zalewamy bulionem i gotujemy na małym ogniu ok.15-20 min do wchłonięcia płynu. Dodajemy koperek, pietruszkę, sok z cytryny i doprawiamy. Podajemy z pokruszoną fetą.
Smacznego!

piątek, 20 lutego 2015

321. Jak za dawnych lat.

Domowa grahamka z serkiem śmietankowym, roszponką, wędzonym łososiem i pomidorem

Dobrze, że mam ferie. Przynajmniej mogę upiec bułki, które od dawna chciałam zrobić. Jak się okazało, wcale nie jest to nic trudnego. Moja mama nie jada tych bułek, bo uważa, że to już nie to samo co kiedyś. Kiedy spróbowała tej domowej, pokiwała głową z uznaniem i przyznała, że bardziej przypomina dawne bułki. Mnie też bardzo zasmakowały. Po za tym to chyba moje pierwsze bułki z dodatkiem pełnoziarnistej mąki, które na drugi dzień nie robią się twarde i ciężkie. Serdecznie polecam!


Przepis na domowe grahamki:
(6 bułek)
1 szklanka mąki pszennej typ 650
2 szklanki mąki pszennej pełnoziarnistej typ 1850
ok.300 ml gorącej wody
2 łyżki cukru
1 łyżeczka soli
7 g suchych drożdży
2 łyżki oleju

Na patelnię wsypuję cukier i rozpuszczam do złoto-brązowego koloru. Rozpuszczam karmel w 170 ml gorącej wody. Ostudzam. Drożdże rozpuszczam w 30 ml ciepłej wody i czekam aż się lekko spienią. W misce łączymy obie mąki i sól. Gdy rozpuszczony karmel będzie lekko ciepły, a drożdże spienione, dodajemy je do miski wraz z olejem. Zagniatamy gładkie ciasto. Przykrywamy ściereczką i odstawiamy na godzinę do wyrośnięcia. Po tym czasie wyrabiamy krótko ciasto i formujemy bułeczki. Układamy na blaszce i odstawiamy jeszcze na 30-40 min do podwojenia objętości. Piekarnik rozgrzewamy do 220 stopni. Pieczemy bułeczki przez ok.15 min. Studzimy na kratce. 
Smacznego!

(Nie) nudna kanapka ed II

czwartek, 19 lutego 2015

320. Za dobry odpoczynek.

Pełnoziarniste placki na jogurcie greckim podane z gorącym sosem wiśniowym

Wróciłam. Ferie wciąż trwają, a ja dawno nie czułam się już tak wypoczęta. Przez te parę dni totalnie starałam się wyluzować, odpocząć i odpuścić. Mimo, że los uporczywie starał się mnie dobić różnymi nowymi problemami, nie poddałam się. Zaczynam znów walczyć. Trzeba w końcu wykorzystać jakoś te resztę ferii. Nie mogę zmarnować ani jednego dnia, oj nie!

sobota, 14 lutego 2015

319. Białkowe walentynki.

Bazyliowo-jogurtowe mini omlety na białkiach podane z pomidorem i serem feta

U mnie białka nigdy się nie zmarnują. Nie ma takiej opcji. Szczególnie w sobotę, kiedy mam czas coś pokombinować. Robiłam już białkowe omlety na słodko. Dziś nadszedł czas na wytrawne smaki. I to jeszcze w takich uroczych tematycznych kształtach. Nie obchodzę jakoś szczególnie tego dnia. Nie mam z kim. Ale w tym momencie przyszły przyjaciółki z pomocą. Czas upiec brownie na wieczorny filmowy maraton. Zaczęłam ferie. Trzeba korzystać.
Dlatego tutaj od razu informuję, że nie będę się tu pojawiać przez parę dni. Wyjeżdżam do babci. Odpocząć, wyciszyć się i wyluzować. Tam przynajmniej będę miała do tego okazję. Żadnych rozpraszających bodźców. Chyba tego mi potrzeba.

Przepis na bazyliowo-jogurtowe mini omlety na białkach:
3 białka
3 łyżki mąki ryżowej
1/2 łyżeczki suszonej bazylii
1/3 łyżeczki proszku do pieczenia
1-2 łyżki jogurtu naturalnego
sól
pieprz

Białka ubijamy ze szczyptą soli. Dodajemy resztę składników i dalej miksujemy. Rozgrzewamy patelnię. Smażymy mniejsze parę mniejszych omletów albo jeden duży. Podajemy z ulubionymi dodatkami.
Smacznego!


piątek, 13 lutego 2015

318. Zbyt wcześnie - zbyt brzydko.

Twarożek straciatella

Przepraszam za wczorajszą nieobecność. Dzisiaj też mnie miało nie być, ale mi się udało. Mimo tego, że dzisiaj wstałam wcześniej niż przez ostatnie parę miesięcy i śniadanie zjadłam o porze, gdzie niektórzy dopiero przewracają się na drugi boczek.
Ostatni dzień. Zaczynam ferie. W sumie to też jutro po popołudniu będę mogła się naprawdę cieszyć, ale dzisiaj już będę miała chwilę na wypoczynek. W końcu. Nawet nie zdajecie sprawy jak bardzo tego potrzebowałam! 
Byłam u tej lekarki tak jak wam pisałam wcześniej. I co? W sumie to nic nowego się nie dowiedziałam. Diagnoza: nerwy i stres. Ostatnio mam wrażenie, że wszyscy lekarze teraz większość dolegliwości tłumaczą stresem. No cóż... Zobaczymy. Będę miała ferie, wyluzuję się. Może poczuję się lepiej. Zobaczymy czy mają rację.

No i przepraszam za takie brzydkie zdjęcie. Nie przywykłam robić ich tak wcześnie, gdy za oknem jeszcze ciemno. Ale według mnie nie to jest dzisiaj tu najważniejsze. Chcieliście wiedzieć co się okazało u lekarza, więc dodałam tego posta, który miał się nie pojawić.


środa, 11 lutego 2015

317. Wyjście awaryjne.

Domowa drożdżowa chałka z kruszonką z domowym dżemem wiśniowym

Dobrze czasem pozamrażać niektóre rzeczy, by w razie szybkiego śniadania lub braku pomysłu móc wyciągnąć zapasy z zamrażalnika. Kiedyś przy okazji robienia drożdżowej chałki wsadziłam dwie kromeczki do zamrażalnika na czarną godzinę. Dzisiaj ona nadeszła. Przez noc się rozmroziła. Rano zrobiłam sobie tylko kawę, posmarowałam ją dżemem i zjadłam. Teraz mogę wybrać się do lekarza. Ciekawe czy czegoś nowego się dowiem. Bóle brzucha nie biorą się znikąd, a ostatnio znów się nasiliły. Dzisiaj jak na śmieszność jest w porządku. A przez ostatnie parę dni cierpiałam. Chcę się w końcu coś dowiedzieć. Powoli tracę cierpliwość do tej całej sytuacji. Zaciskam zęby i znikam.

(Nie) nudna kanapka ed II

wtorek, 10 lutego 2015

316. Trochę zieleniny się przyda.

Pełnoziarnisty chleb z domową pastą z tuńczyka, roszponką i papryką

Nie wiem czemu, ale ja nie potrafię przejść obojętnie obok rzeczy, które stoją otwarte w lodówce. Dzisiaj przyszła pora na tuńczyka. Nie może się przecież zmarnować. Można go wykorzystać na tyle różnych sposobów. W sumie to od dawna już za mną chodziła jakaś kanapkowa pasta, więc przerobiłam go z twarożkiem i mam. Nie wiem jak wy, ale ja wspominam z dzieciństwa coś podobnego. Zawsze u mojej babci zajadałam kanapki z pasty z twarogu,szprotek i cebulki, a do tego pomidor ze szczypiorkiem. Znów trochę otworzyłam sobie stare smaki. I jak najbardziej mi to odpowiada. 

Ostatnia prosta. Jeszcze tylko 3 dni, a w piątek do kina. Chyba dam radę, muszę dać. 

(Nie) nudna kanapka ed II

poniedziałek, 9 lutego 2015

315. Szaleju się najadłam.

Gofry z kukurydzy z Nutellą* i kiwi*
*później więcej

W lodówce stała otwarta puszka kukurydzy. Trzeba było ją jakoś wykorzystać. Zamiast znów postawić na prostotę, bo przecież dzisiaj sprawdzian, trzeba jeszcze powtórzyć i nie mam dużo czasu, ja chwyciłam puszkę i parę innych składników i skleciłam ciasto na gofry. Trochę to było z mojej strony nieprzemyślane, bo nie mam dobrej gofrownicy, tylko opiekacz z wymiennymi wkładkami i nieraz już wyrzucałam wytwory z tego sprzętu do kosza. Dzisiaj przeczuwałam, że będzie podobnie. Już miałam się poddać i je wyrzucić, bo nie chciały się odkleić od gofrownicy, mimo wcześniejszego wysmarowania. Jednak udało mi się z nich co nieco uratować. Chyba warto być cierpliwym.
No i nie sądziłam, że kukurydza może tak dobrze się komponować w słodkich daniach! Zawsze byłam sceptycznie nastawiona do warzyw w takich śniadaniach. Dzisiaj chyba przełamałam lody i jestem gotowa na dalsze eksperymenty.
Przepis mimo to podam, bo jeśli ktoś ma lepszą gofrownicę to myślę, że mu wyjdą bez problemu!

Przepis na gofry z kukurydzy:
100 g kukurydzy konserwowej z puszki
1 jajko
3 łyżki mąki(u mnie ryżowa)
1 łyżeczka miodu/cukru/innego słodzidła
70 ml mleka/soku/wody
szczypta soli
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

Gofrownice natłuścić i dobrze rozgrzać. Wszystkie składniki zmiksować na konsystencję gęstej śmietany. Jeśli kawałki kukurydzy będą dla was zbyt duże, zblendujcie je. Ciasto wylewać do gofrownicy i piec ok.8-10 min, nie otwierając podczas pieczenia.
Smacznego!

niedziela, 8 lutego 2015

Recenzja #5 Krakers w Milce


Zawsze byłam sceptycznie nastawiona do nowych czekolad. Moimi ulubionymi zawsze były tradycyjne mleczne, bo reszta wydawała mi się po prostu udziwniona i zbyt słodka. Tą czekoladę jednak otrzymałam w prezencie. Dawno już jej nie ma, ale zdjęcia tak sobie leżały i czekały na opublikowanie. Opinię jednak o niej bardzo dobrze pamiętam. Takiej czekolady się nie zapomina.


Skład: O tym może za bardzo nie będę się rozpisywać. Skład samej masy czekoladowej jest taki sam jak każdej mlecznej Milki. Jeśli chodzi o krakersy. Są to krakersy z firmy Tuc, więc też jakoś specjalnie nie straszą. Od czasu do czasu można sobie pozwolić.


Wygląd: Czekolada jest dostępna w dwóch wariantach. Małej - 4 kostki i normalnej, pełnowymiarowej 100 g tabliczki. Ja trafiłam na to małe opakowanie i muszę przyznać, że to jest wygodne rozwiązanie. Według mnie każda czekolada taka powinna być, bo przecież nie zawsze mamy ochotę zjeść całą tabliczkę na raz, a wiadomo - świeżo otwarta, najlepsza.
4 kostki w tym opakowaniu są większe niż standardowe kostki. Na każdej kosteczce z jednej i z drugiej strony jest miniaturowy krakers.


Smak: No to chyba najlepsza część tej czekolady. Słodkość mlecznej czekolady jest idealnie zrównoważona przez słone krakersy. Nie lubiłam nigdy takich czekolad, ale ta jest wyjątkiem. Milka zrobiła naprawdę dobry układ łącząc się z tymi popularnymi na całym świecie krakersami Tuc.
Na pewno skuszę się na nią jeszcze nie raz.

Czy kupię ponownie? TAK

Ocena produktu: 9/10



sobota, 7 lutego 2015

314. Chwilka zapomnienia.

Kakaowy pudding chlebowy z bananem, orzechami włoskimi i syropem klonowym

Dla mnie weekend zacznie się dopiero po południu. Za chwilę muszę pędzić jeszcze na dodatkowy angielski napisać sprawdzian z całego semestru. Potrzebowałam chwili oddechu po całym tygodniu, dlatego dziś na śniadanie coś bardziej wymagającego. Do tego kubek gorącej kawy, serial i chwila zapomnienia. Mam nadzieję, że taka błahostka sprawi, że będę się mniej przejmować tym wszystkim i podejdę do wszystkiego na luzie. 
Puddingu nie jadłam z pół roku. Zapomniałam jaki dobry może być. Chrupiący z wierzchu, mięciutki w środku. Chyba moja ulubiona konsystencja. 

Przepis na kakaowy pudding chlebowy z bananem i orzechami włoskimi:
2-3 kromki chleba żytniego
1 jajko
3 łyżki jogurtu naturalnego
1 kopiasta łyżeczka kakao
1/2 banana
garstka orzechów włoskich

Piekarnik rozgrzewam do 180 stopni. Chleb kroję w kosteczkę, banana w plasterki i siekam orzechy. Miksuję jajko z jogurtem i kakao. Naczynko do zapiekania smaruję masłem/olejem kokosowym i wykładam połowę chleba z orzechami. Zalewam połową masy. Układam plasterki banana. Zasypuję drugą połową chleba z orzechami i zalewam pozostałą masą. Z wierzchu można ułożyć jeszcze plasterki banana tak jak ja to zrobiłam. Docisnąć delikatnie łyżeczką. Piec ok.20 min. Lekko przestudzić przed jedzeniem, żeby się nie sparzyć.
Smacznego!

piątek, 6 lutego 2015

313. Mała odmiana.

Sałatka z tuńczykiem, kukurydzą, papryką i ogórkiem konserwowym, chleb żytni z masłem

Dzisiaj mała odmiana. Wstając rano, nie miałam na nic ochoty. W ostatniej chwili zdecydowałam się, że jednak trzeba coś zjeść. No przecież nie mogę wyjść z domu z pustym żołądkiem. Jednak odmieniłam dzisiaj trochę smaki i powstała ta sałatka. Kiedyś sama odkryłam to połączenie smaków, wrzucając do miseczki to co miałam w lodówce. Od tamtej pory co jakiś czas je powtarzam, bo tak mi zasmakowało.
Piątek. Czyżby weekend? Dla mnie nie. Zacznie się jutro po południu dopiero i to też pewnie niezbyt ciekawie. Przyszły tydzień nie zapowiada się lżej. Ale potem ferie. Może do tamtego czasu przeżyję.

Przepis na sałatkę z tuńczykiem, kukurydzą, papryką i ogórkiem:
(1 porcja)
1/2 puszki tuńczyka w kawałkach w sosie własnym
2 łyżki kukurydzy konserwowej
1/4 papryki czerwonej
1 duży ogórek konserwowy
1 łyżka jogurtu naturalnego
1 łyżeczka musztardy francuskiej Djon
sól, pieprz

Paprykę i ogórka kroimy w drobną kostkę. Tuńczyka i kukurydzę odsączamy. Wszystkie składniki mieszamy razem. Możemy zajadać od razu lub wstawić do lodówki, aby składniki się przegryzły.
Smacznego!

czwartek, 5 lutego 2015

312. Bez zbędnych ceregieli.

Tosty pełnoziarniste z twarożkiem, cynamonem i miodem

Dziś już bez bólu głowy, ale brak chęci pójścia do szkoły nie minął. Szczególnie, że muszę jeszcze przed wyjściem tyle zrobić. Nie pozostaje mi nic innego jak zjeść szybkie śniadanie i wziąć się do roboty. Nie będę narzekać, tylko działać. Mam nadzieję, że się miło zaskoczę jak się okaże, że wieczorkiem będę miała chwilkę dla siebie.
Podobne połączenie jadłam w dzieciństwie na pszennej bułce w towarzystwie ciepłego kakao. Lubię tak prosto jeść. Ostatnio też powracam do tych prostych smaków i ta prostota właśnie mnie pozytywnie zaskakuje.


(Nie) nudna kanapka ed II

środa, 4 lutego 2015

311. Skrobię słoik.

Kakaowa kaszka kukurydziana z sokiem pomarańczowym, kremówką, orzechami laskowymi i resztą pomarańczy w słoiku po Nutelli

Głowa pęka, spać się chce, a szkoła i obowiązki czekają. Niech ktoś pozwoli mi zasnąć i spać do czerwca. Proszę. Ratuję się porządną dawką kakao. Może ono mi coś pomoże. Może to moje zbawienie. Co innego mogło by mnie jeszcze poratować?

wtorek, 3 lutego 2015

310. Nic prostszego.

Tosty z chleba żytniego z domowym masłem orzechowym i bananem

Tyle tu ostatnio takich kanapek, że i ja postawiłam na dobrze mi znane i ulubione połączenie. Chyba nigdy mi się nie znudzi. Szczególnie, że parę dni temu ukręciłam własne masło. Musze przyznać, że wyszło chyba najlepiej z tych wszystkich dotychczas. Wybaczcie mi, że mogą się teraz pojawiać mniej skomplikowane śniadania, ale tak się składa, że te 2 tyg przed feriami to będzie dla mnie naprawdę intensywny okres i mam ochotę na proste, sprawdzone połączenia i najlepiej śniadania, które wymagają minimum pracy. Być może nie pojawię się tu też w któryś dzień. Wszystko zależy od mojej organizacji, nad którą ostatnio pracuję, bo podupadłam trochę. Trzymajcie się ciepło!

poniedziałek, 2 lutego 2015

309. Delikatność ponad wszystko.

Pieczone płatki ryżowe z ubitym białkiem, gruszką, chałwą i sezamem

To śniadanie było idealne. Zapieczenie płatków w piekarniku było po prostu strzałem w dziesiątkę. To chyba jedna z najdelikatniejszych i puszystych rzeczy jaką jadłam. Jeśli do tej pory dodawaliście ubite białko to miseczki, to teraz radzę wam zrobić coś nowego. Dodajcie do płatków, przełóżcie do kokilki i wio do piekarnika. Wyjdzie coś niesamowite. Może się wydawać wam śmieszne, że tak wychwalam to moje śniadanie, ale było naprawdę przepyszne!
Po takim miłym akcencie chyba mogę zacząć tydzień i dłuuugi poniedziałek. W domu będę dopiero wieczorem, dlatego potrzeba mi dużo energii.

Przepis na pieczone gruszkowo-chałwowe płatki ryżowe z ubitym białkiem:

5 łyżek płatków ryżowych
3/4 szklanki mleka
1 białko
szczypta soli
1/2 gruszki
25 g chałwy
łyżeczka sezamu

Mleko zagotować. Wsypać płatki i ugotować do gęstej konsystencji. W międzyczasie pokroić gruszkę i chałwę w drobną kosteczkę. Ubić białko ze szczyptą soli. Do ugotowanych płatków dodać gruszkę i chałwę. Wymieszać porządnie i dodać ubite białko. Delikatnie połączyć. Przełożyć do naczynka do zapiekania i posypać sezamem. Piec ok.15 min w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni.
Smacznego!

niedziela, 1 lutego 2015

Czas na małe co nieco #Pączuszki serowe


W związku z karnawałem i zbliżającym się tłustym czwartkiem zaczynam testowanie przepisów karnawałowych. Na pierwszy rzut idą małe i szybkie pączuszki serowe. Nie wymagają dużo pracy, więc przepis jest idealny na ostatnią chwilę, kiedy nie chcemy stać w kolejkach w cukierni podczas Tłustego Czwartku, a nie zaplanowaliśmy nic wcześniej. 
Może nie jest to najzdrowsza wersja, bo pączuszki smażymy na głębokim tłuszczu, a przepis nie jest ani trochę uzdrowiony. Ale wydaje mi się, że taka wersja pączuszków jest o wiele lepsza od hurtowo sprzedawanych, pakowanych po 10-20 sztuk pączków z supermarketu, które po jednym dniu robią się twarde jak kamień. Wybór należy do was.
Równie dobrze wiem, że niektórzy w ogóle nie obchodzą tego dnia. U mnie w domu się obchodzi. Bez szaleństw i tony zjedzonych pączków, ale symbolicznie i smacznie


Przepis na pączuszki serowe:

250 g sera białego półtłustego 
2 jajka
1 szklanka mąki pszennej
3 łyżki cukru
2,5 łyżki śmietany 12%
1 łyżka octu lub spirytusu
1 łyżeczka sody oczyszczonej

olej do smażenia

Ser biały przecisnąć przez praskę. Dodać resztę składników i wymieszać porządnie. W głębokim rondlu rozgrzewamy olej do temp.175-180 stopni. Zwilżonymi dłońmi formować małe pączusie. Smażyć na rozgrzanym tłuszczu z obu stron na ciemnozłoty kolor. Odsączamy z nadmiaru tłuszczu na ręczniku papierowym. Po ostudzeniu możemy posypać cukrem pudrem.
Smacznego!