sobota, 31 stycznia 2015

308. Weekendowa rozpusta.

Naleśniki wg Micheal'a Roux z nutellą i bananem

Naleśników to ja nie jadłam już kupę czasu. Tak za nimi zatęskniłam, że zdecydowałam się dzisiaj na mistrzowski przepis, przynajmniej tak uważają niektórzy. Zdecydowanie ich poprę. Dodatek kremówki do ciasta zrobił swoje. Najdelikatniejsze i najcieńsze naleśniki. Niemalże rozrywały się w rękach. Polecam wszystkim! A o połączeniu nutella banan nie trzeba pisać dużo. Jako mała dziewczynka to właśnie takimi naleśnikami najbardziej się zajadałam. Przywołałam ten smak i nie żałuję. Przynajmniej śniadanie miałam dobre. O reszcie tego nie mogę powiedzieć.

Przepis na naleśniki wg Micheal'a Roux:
40 g mąki pszennej
35 ml śmietany kremówki
100 ml mleka
1 małe jajko
łyżeczka cukru trzcinowego
szczypta soli

Wszystkie składniki zmiksować na gładką masę, aż na powierzchni pojawią się pęcherzyki powietrza. Wstawiamy na 30 min do lodówki. Po tym czasie smażymy cienkie naleśniki na rozgrzanej teflonowej patelni.
Podajemy z ulubionymi dodatkami.
Smacznego!

piątek, 30 stycznia 2015

307. Deser w formie owsianki.


Pieczona owsianka a'la crème brûlée

Deser crème brûlée jadłam tylko raz w życiu w restauracji partnera mojej cioci. Pamiętam to jako najlepszy deser w moim życiu. Kiedy zobaczyłam go w wersji owsiankowej, od razu zapisałam do listy śniadań do zrobienia. Byłam po prostu ciekawa czy da się odtworzyć ten cudowny smak. Mimo, że trochę długo musiałam czekać dzisiaj na ten przysmak, bo czas pieczenia by skorupka była odpowiednia trochę się przedłużył, a potem jeszcze studzenie, żeby sobie nie poparzyć języka i żeby ta słynna skorupka jednak się pojawiła. Powiem wam, że warto było! Jeśli do tej pory się wahaliście, to zrobiliście błąd. Szybko nadróbcie zaległości. To naprawdę było przepyszne. Śmiem twierdzić, że niczym oryginał. Z resztą spróbujcie sami!

Przepis na owsiankę a'la crème brûlée:
50 g płatków owsianych
150 ml mleka
50 ml śmietany kremówki
1 żółtko
1/2 laski wanilii
1 łyżka cukru trzcinowego

Płatki owsiane gotuję do gęstości na mleku i śmietanie z dodatkiem ziarenek wanilii i laski wanilii. Wyjmuję laskę wanilii. Dodaję żółtko i energicznie mieszam. Przekładam do kokilki wysmarowanej masłem i odstawiam do wystudzenia. Wstawiam do lodówki na czas grzania piekarnika do 180 stopni. Gdy już piekarnik się rozgrzeję, wstawiam owsiankę na 10 min. Po tym czasie posypuję jej wierzch łyżką cukru i wstawiam ponownie, aby utworzyła się na wierzchu ładna lekko brązowawa skorupka. U mnie to zajęło ok.10 min. Po tym czasie studzę, by skorupka bardziej stwardniała i żeby sobie nie poparzyć języka.
Smacznego!

czwartek, 29 stycznia 2015

306. Wegański eksperyment.

Wegańskie gofry owsiano-gryczane z bananowo-pomarańczowo-orzechową nutą podane z mandarynką i syropem klonowym/ domowym dżemem wiśniowym*
*nie ma na zdjęciu, dodany później na drugiego gofra i połówkę trzeciego

Zawsze kiedy zabieram się za coś wegańskiego, to drżę z przerażenia czy mi się uda. Szczególnie jeśli chodzi o gofry. Nie mam gofrownicy. Mam opiekacz z wymiennymi wkładkami i już nie raz mnie zawiódł. Dlatego kiedy dzisiaj wyciągnęłam piękne, chrupiące gofry, byłam zachwycona! Już od dawna miałam ochotę na gofry i cieszyłam się, że nie będę musiała na szybko wymyślać czegoś innego, bo to okazałoby się całkowitą klapą. No, ale na przepisie Darii nie mogłam się zawieść!

Przepis na wegańskie gofry owsiano-gryczane z bananowo-pomarańczowo-orzechową nutą:
1/4 szklanki mąki gryczanej
1/4 szklanki mąki owsianej
1/2 dojrzałego banana
1 pomarańcza
1 łyżka masła orzechowego
1/4 szklanki wody
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej

Mieszamy mąki z sodą oczyszczoną. Banana rozdrabniamy i razem z masłem dodajemy do suchych składników. Wyciskamy sok z pomarańczy i mieszamy masę. Dodajemy tyle wody, aby uzyskać gęstą konsystencję śmietany. Na bardzo! dobrze rozgrzaną i natłuszczoną gofrownicę rozkładamy ciasto. Pieczemy ok.7 min, nie otwierając gofrownicy podczas pieczenia. Mi wyszyły 2 całe gofry i jeden niepełny. Przepis jest na jedną porcję, ale ile wyjdzie wam gofrów to zależy od waszej gofrownicy. Podajemy z ulubionymi dodatkami.
Smacznego!

środa, 28 stycznia 2015

305. Kremowo tak!

Kremowa waniliowa kasza manna z musem truskawkowym i mleczną czekoladą z orzechami laskowymi

Dawno nie jadłam manny. Jako mała dziewczynka uwielbiałam ją zajadać nawet bez dodatków i prosto z garnka. Wcale mi się źle nie kojarzy, jak niektórym z was. Dzisiaj odtwarzam pewien babciny przepis. Za każdym razem, gdy ona robiła mi kaszkę, dodawała śmietany kremówki, by dodać kaszy lepszą konsystencję. Dzisiaj to wypróbowałam i się nie zawiodłam. Najbardziej kremowa kaszka jaką jadłam. Polecam wam ten sposób z całego serca.
Tak mnie jakoś w natłoku wydarzeń i obowiązków naszło na prostotę, ot tak.

Przepis na kremową kaszkę mannę:
3 łyżki kaszy manny
1 szklanka mleka
1/4 szklanki śmietany kremówki 30%
1 łyżeczka domowego ekstraktu waniliowego
ewentualnie: słodzidło

3/4 szklanki mleka i śmietankę zagotowujemy razem z ekstraktem i jeśli słodzimy, w tym momencie dodajemy miód/cukier czy co tam preferujecie. Kaszę rozrabiamy w pozostałej ilości mleka. Na wrzące mleko, które cały czas mieszamy, wlewamy kaszę. Gotujemy, cały czas mieszając, aby nie powstały grudki ok.4-5 min. Podajemy z ulubionymi dodatkami.
Smacznego!

wtorek, 27 stycznia 2015

304. Krwiście skąpane.

Gryczane knedle z serkiem śmietankowym podane z musem truskawkowym i płatkami migdałów

Jak zwykle wczoraj obudziła się moja żyłka recyklingowa. Gdy zobaczyłam, że zostały z obiadu ziemniaki, już wiedziałam, że coś z nich dziś zrobię na śniadanie. Przecież nie można wyrzucić jedzenia, prawda? Wyciągnęłam w takim razie wieczorem truskawki z zamrażalnika, bo jak się okazało mam ich tam jeszcze całkiem sporo. Muszę zacząć je rozmrażać, bo dzisiaj jak znów sobie przypomniałam ich smak, zapomniałam jak bardzo je lubię i jak bardzo za nimi tęskniłam. Już nie mogę się doczekać maja/czerwca. Nie tylko ze względu na owoce, ale ta pogoda... Nienawidzę zimy. Śnieg za oknem, ale co z tego, jak jest plucha i plusowa temperatura. Śnieg w niektórych miejscach żółty, a buty zniszczone od soli. Urok zimy w mieście, ja dziękuję.

Przepis na gryczane knedle z serkiem śmietankowym:
ok.120 g ugotowanych ziemniaków
pół jajka
3 łyżki mąki gryczanej

2 łyżki serka śmietankowego typu Almette
(oczywiście możecie użyć innego nadzienia)
słodzidło

Ugotowane ziemniaki blenduję z jajkiem. Dodaję stopniowo mąkę i mieszam łyżką. Wstawiam na chwilę do lodówki. W tym czasie nastawiam wodę z odrobiną soli. Przygotowuję nadzienie. W moim przypadku wymieszałam serek z cukrem trzcinowym. Gdy woda zacznie się gotować, wyciągamy masę. Zwilżamy dłonie i dzielimy ciasto na dwie części. Każdą nadziewamy łyżką serka i formujemy knedla. Wrzucamy na osolony wrzątek. Od wypłynięcia knedli na wierzch gotujemy jeszcze ok.3 min.
Smacznego!

poniedziałek, 26 stycznia 2015

303. Po raz pierwszy w tym roku.

Jabłkowa owsianka z jogurtem greckim,miodem, cynamonem, imbirem, kardamonem i suszoną żurawiną w słoiku po maśle orzechowym

Nie mogę uwierzyć, że dopiero teraz jem pierwszą owsiankę w roku 2015. Tak bardzo o niej zapomniałam. To karygodny błąd. Przecież kiedyś owsianki jadałam niemal codziennie. Czy to znaczy, że się rozwinęłam? Nie wiem. Wiem na pewno, że musi się częściej u mnie pojawiać. Dzisiaj sobie zaserwowałam aromatyczną i rozgrzewającą owsiankę. Przyprawy zrobiły swoje. A jogurt grecki dodany pod koniec gotowania dodał cudownej kremowości. Zdecydowanie za rzadko robię owsiankę!

niedziela, 25 stycznia 2015

302. Nowe horyzonty.

Tosty francuskie z nutellą i bananem

Dzisiejsze śniadanie nie w swoim domu, robione nie w swojej kuchni. I wiecie co? Nie przeszkadzało mi to w ogóle. Poczułam się niemalże jak u siebie. Strasznie lubię kiedy mogę przygotowywać coś dla innych i jeszcze podzielić się z kimś moimi ulubionymi smakami. Tosty francuskie - mogłoby się wydawać proste danie znane każdemu. Jak się okazało nie dla wszystkich. Przygotowałam je z wielką przyjemnością w podwójnej tym razem porcji. Na szczęście smakowało. W zamian dostałam pyszną kawę z ekspresu od początkującego baristy. I to z pianką! U mnie w domu nawet nie mam miejsca na ekspres, więc taką kawusię przyjęłam z ochotą.
Mimo, że śniadanie nie u siebie, późno jak na mnie i po przegadanej do późna nocy, to było naprawdę pyszne. Już pisałam ostatnio, że chciałabym częściej jadać śniadania w towarzystwie i udało mi się dzisiaj to zrealizować. Polecam każdemu podzielić się z drugą osobą tak naprawdę cząstką siebie :)

piątek, 23 stycznia 2015

301. Alternatywne rozwiązanie.

Jogurt grecki z mandarynką, borówkami amerykańskimi i domową kakaową granolą z orzechami laskowymi, czekoladą i żurawiną

Na brak sił, motywacji i chęci do śniadania przyszła z pomocą granola. Dzięki niej wzrósł mi apetyt, więc jeden kłopot zażegnany. Teraz trzeba się wziąć za moje siły i motywację. Niby dzisiaj piątek, ale nie będę mogła nabrać sił. Wrócić trzeba i przysiąść do zadań, żeby jutro móc ze spokojem bawić się na urodzinach koleżanki. Tylko muszę skądś zaczerpnąć sił. Może jutro zamiast śniadania zaserwuję sobie pęczek bananów? 

czwartek, 22 stycznia 2015

300. Podwójne świętowanie - rok bloga!

Mini torcik kakaowy przełożony serkiem śmietankowym i domowym dżemem wiśniowym z polewą z gorzkiej czekolady i masła

No i jest. Minął rok, odkąd pojawił się tu pierwszy post. Kiedy patrze na te pierwsze śniadania, przecieram oczy ze zdumienia. Zmieniły się nie tylko moje posiłki, ale ja się zmieniłam. Poszłam do liceum, zmieniłam myślenie, wydoroślałam. Owszem, zdarzają się chwile słabości, ale kto ich nie ma...

Jednak ja bym chciała z całego serca wam podziękować. Jesteście tu ze mną, oglądacie moje wpisy i komentujecie. Często darzycie mnie swoją radą i wsparciem. Tak naprawdę to wy mnie tu trzymacie.
Jestem wam za wszystko naprawdę wdzięczna! :*

Oczywiście już wczoraj za późno przypomniałam o świeczce i musiałam sobie jakoś poradzić. Jeszcze światło na zewnątrz dzisiaj mnie zawiodło i zdjęcia nie są doskonałe. 
Przynajmniej sobie dogodziłam w ten dzień za wczorajsze rozczarowania i nieścisłości.
Przespałam się z problem, zjadłam pyszne śniadanie i chyba nabrałam nowego dystansu do tego wszystkiego. Bo człowiek nie może być idealny, prawda?

Przepis na mini torcik kakaowy:
1 jajko
1 łyżka mąki pszennej tortowej
1 łyżka mąki pszennej pełnoziarnistej
1 płaska łyżka kakao
1/4 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczka cukru trzcinowego
szczypta soli

Dodatki:
serek śmietankowy typu Almette
domowy dżem wiśniowy
2-3 kostki gorzkiej czekolady
1 łyżeczka masła

Białko ubijamy ze szczyptą soli. Dodajemy cukier, dalej miksując. Dodajemy żółtko i miksujemy dalej, ale na mniejszych obrotach. Mieszamy ze sobą mąki, kakao i proszek do pieczenia. Przesiewamy do masy i mieszamy delikatnie łyżką. Piekarnik rozgrzewamy do 170 stopni. Przygotowaną masę przekładamy do wyłożonego papierem do pieczenia naczynka. Wstawiamy je do piekarnika i pieczemy 25 min. Studzimy.
Po całkowitym ostygnięciu przekrawamy biszkopt na wzdłuż na pół. Jedną połową smarujemy serkiem, drugą dżemem. Składamy. Swoją czekoladę z masłem rozpuściłam w mikrofali, ale można też w kąpieli wodnej. Polewamy rozpuszczoną czekoladę biszkopt i wstawiamy na noc do lodówki.
Rano wyciągamy chwilę przed jedzeniem, aby się lekko ogrzał do temp.pokojowej.
Smacznego!

środa, 21 stycznia 2015

299. Przebudyniowałam.

Budyń marchewkowy podany z pistacjami i gorzką czekoladę Lindt 85%
(z tego przepisu)

Zawsze przepadałam za budyniami. Nawet kiedy mama piekła jakieś ciasto z masą budyniową to dostawałam po łapkach za wsadzania paluchów do budyniu. Najlepiej mi po prostu smakował prosto z garnuszka. Dzisiaj jednak postanowiłam podrasować tradycyjną recepturę i zdecydowałam się na budyń z dodatkiem mojego ulubionego warzywa. Sam w sobie był pyszny, ale coś zrobiłam źle i konsystencja tego budyniu była baaaardzo gęsta. Gdy wbiłam w niego łyżeczkę, to stała. Nie jest to moja ulubiona konsystencja, ale nie narzekam. Następnym razem będzie lepiej. Dopracuję swój sposób i będzie idealnie, bo smak była naprawdę dobry. A wy? Jakie wolicie budynie?

wtorek, 20 stycznia 2015

Recenzja #4 Zapachniało wanilią

Jako mała dziewczynka jadłam prawie tylko jogurty z firmy Danone. Nie lubiłam innych, ponieważ były w nich duże kawałki owoców, które nie mogły mi przejść przez gardło. Te jogurty jednak były aksamitne i gładkie. Zdecydowanie moje ulubione. Chyba najbardziej lubiłam małe Gratki. Gdy już byłam starsza przerzuciłam się na jogurty do picia i tak znalazłam swojego faworyta. Wiem, że może ten produkt nie należy do najzdrowszych, ale nie popadajmy ze skrajności w skrajność. Wszystko jest dla ludzi, ale w odpowiednich dawkach. Przynajmniej ja wyznaję ostatnio taką zasadę. 


Opakowanie jest idealne do trzymania w dłoni, nie za duże, a porcja wpasowuje się na szybką przekąskę bądź 2 śniadanie w biegu. Pierwsze co nam się rzuca w oczy to piękny lejący się jogurt i owoce wiśni i kwiat wanilii sugerujące smak jogurtu. 


Skład: Producent jest dość uczciwy, ponieważ nie pisze, że jest to jogurt pitny, ale napój jogurtowy. Nie oszukuje konsumentów, że spożywa większe ilości owoców niż jest zasugerowane. Co mnie ucieszyło to cukier dopiero na 4 miejscu, a nie drugim oraz 3% wiśni, gdzie często w takich napojach jest tylko jakimś dziesiętnym procenta. W sumie przyczepić się tylko mogę do skrobi modyfikowanej(no ale musi być oczywiście jakiś zagęszczacz) i do koncentraty z czarnej marchwi i czarnej porzeczki, który nie nadaje akurat tu smaku, ale zapewne ładnie różowy kolor.
Przyznam szczerze, że ten skład jest jednym z lepszych jeśli chodzi o takie napoje.


Wygląd: Kolor jogurtu może nie jest tak intensywnie różowy jak na opakowaniu, ale to też sugeruje, że nie jest tak bardzo sztuczny i, że raczej niemożliwe jest przy małej ilości dodatków uzyskanie czegoś podobnego. Zapach jest bardziej waniliowy niż wiśniowy, ale jak dla mnie to na plus.

Smak: Do smaku też nie mogę się przyczepić. W końcu ten napój najczęściej znajduje się u mnie w koszyku zakupowych ze wszystkich tego typu produktów. Tak jak już wyżej pisałam, jest to mój faworyt.

Czy kupię ponownie: TAK

Ocena produktu: 8/10


poniedziałek, 19 stycznia 2015

Czas na małe co nieco #Batoniki owsiane


Długo zastanawiałam się nad tym czy by nie otworzyć jakiegoś nowego cyklu na blogu. Już dawno chciałam zacząć dodawać coś innego niż tylko śniadania. Mój jadłospis opiera się nie tylko na śniadaniu. Mam nadzieję, że zostaniecie ze mną pomimo tego, że nie będą się tu pojawiać tylko śniadania. 
Cykl zaczynam batonikami owsianymi, które chciałam zrobić od bardzo dawna. W końcu w ramach chorobowej nudy wzięłam się za przepis. Utarło się przekonanie, że batoniki tzw. musli są zdrowe. Śmieję się z tego głośno. Przecież w tych sklepowych batonikach kryje się masę cukru, utwardzanych tłuszczu i innych niepotrzebnych dodatków. Jeśli chcecie uzdrowić swój jadłospis, serdecznie polecam wam te batoniki. 


Przepis na batoniki owsiane:
2 dojrzałe banany
ok.2 szklanki płatków owsianych
1 jajko
3 łyżki masła orzechowego
3 łyżki miodu/syropu z agawy
garść orzechów
garść suszonej żurawiny

Banany, jajko, masło orzechowe i miód zmiksować na lejącą się masę. Dodawać stopniowo płatki owsiane, mieszając drewnianą łyżką. Może się okazać, że potrzebujecie mniej lub więcej płatków, co jest uzależnioną wielkością bananów i jajka. Orzechy i żurawinę posiekać i dodać do masy. Wymieszać porządnie. Piekarnik nagrzać do 180 stopni. Keksówkę wyłożyć papierem do pieczenia i wyłożyć masę. Rozprowadzić ją równomiernie. Piec ok.35-40 min do ładnego zarumienienia góry. Studzić na kratce. Po całkowitym ostygnięciu pokroić na batoniki.
Smacznego! 

niedziela, 18 stycznia 2015

298. Ryżowy puszek.

Ryżowy omlet białkowy podany z kakaową ricottą i borówkami amerykańskimi

Tyle ostatnio się napatrzyłam na wasze omlety, że nabrałam wielkiej na niego ogromnej ochoty. A że zostały mi białka z wczorajszego obiadu, więc jest i on, na samych białkach, z mąką ryżową. Wyszedł bardzo puszysty, choć na zdjęcia i tak już trochę opadł. Taki trochę urok tych naszych omletów, więc zbytnio nie narzekam, tylko zjadam ze smaku.
Wczoraj cały dzień w łóżku. W pewnym momencie już szału dostawałam. Ale widocznie to coś pomogło, bo dzisiaj już się czuję troszkę lepiej.

Przepis na ryżowy omlet białkowy:
3 białka
3 łyżki mąki ryżowej
szczypta soli
łyżeczka cukru trzcinowego
szczypta proszku do pieczenia

Białka ubijam na sztywno ze szczyptą soli. Dodaję resztę składników i mieszam porządnie łyżką. Rozgrzewam patelnię z dodatkiem tłuszczu - u mnie łyżeczka oleju kokosowego. Wykładam masę na patelnię, zmniejszam płomień i przykrywam. Po kilku minutach obracam omleta i smażę w taki sam sposób z drugiej strony. Podaję z ulubionymi dodatkami. 
Smacznego!

sobota, 17 stycznia 2015

297. Na nocną rekompensatę.

Jabłkowa życianka na maślance z cynamonem, miodem i orzechami włoskimi w słoiku po kremie pierniczkowym

Nieprzespana noc, wylane łzy, poprzygryzane wargi i wizyta u lekarza. Po takich przeżyciach ciepłe, otulające śniadanie poprawiło humor choć na chwilę. 
Kiedy już wczoraj wróciłam po 22 do domu, czułam, że coś ze mną jest nie tak. A ja głupia, zamiast od razu się położyć i wypocząć, zaczęłam się jeszcze kręcić po domu i myślałam, że zwojuję świat. Odpuściłam sobie jednak jogę, którą od tygodnia wykonywałam codziennie. Czułam po prostu, że coś mnie bierze. Zasnęłam, ale po dwóch godzinach się zaczęło. Ból gardła niespotykanie silny, a głowa myślałam, że mi wybuchnie. Jeszcze nigdy się tak nie czułam. Płakałam z bólu. Nie chciałam jednak narzucać się rodzicom. Dopiero kiedy mama wstała po 5, ja też wstałam i jej wszystko powiedziałam. Zaczęłyśmy działać. Teraz już jest trochę lepiej, ale przez ten weekend to chyba z łóżka się nie ruszę...

piątek, 16 stycznia 2015

296. Słodycz granoli.

Serek wiejski z bananem* i domową kakaową granolą z orzechami laskowymi, żurawiną i czekoladą*
*więcej na spodzie

Proste połączenia wciąż mnie zaskakują. Czasem mnóstwo czasu spędzam na wymyślaniu smaków i co z czym połączyć, żeby wyszło coś smacznego. Dzisiaj za bardzo nie myślałam. Po prostu wrzuciłam i wyszło przepyszne śniadanie. Zdecydowanie częściej muszę chyba robić granolę. Nie tylko ja w niej zasmakowałam. Może powinnam się zastanowić nad jej hurtową produkcją i sprzedażą? Ciekawe ile bym na tym zarobiła. Może ktoś chętny?

Przepis na domową kakaową granolę z orzechami laskowymi, żurawiną i czekoladą:
3 szklanki płatków owsianych
1/4 szklanki kakao
1/4 szklanki oliwy
1/2 szklanki miodu
3/4 szklanki orzechów
1 łyżeczka soli
1 białko
garść żurawiny
2-3 paski czekolady(u mnie mleczna)

W misce mieszamy suche składniki, czyli płatki owsiane, kakao, orzechy i sól. Dodajemy do nich resztę składników tzw. mokrych i porządnie mieszamy, aby płyny pokryły każdy płatek. Rozgrzewamy piekarnik do 200 stopni. Prostokątną formę do pieczenia wykładamy papierem i wykładamy na nią masę. Rozprowadzamy ją równomiernie i wstawiamy do rozgrzanego piekarnika. Pieczemy 30-40 min, ale co jakieś 8-10 min mieszamy granolę, aby się upiekła z każdej strony i nie przypaliła. Studzimy. Gdy już będzie prawie do końca wystudzona, dodajemy żurawinę i posiekaną w kosteczkę czekoladę. Chowamy do szczelnie zamkniętego pojemniczka.
Smacznego!


czwartek, 15 stycznia 2015

295. Tradycja we dwoje.

Amerykańskie pancakes 

Dawno nie jadłam tak dobrego śniadania. I nie chodzi tutaj o daną potrawę, ale moje dzisiejsze towarzystwo.  Rzadko zdarza mi się jeść z kimś śniadania. Zazwyczaj kiedy jem śniadania, jestem zdana sama na siebie. Dzisiaj jednak towarzyszyła mi przyjaciółka ze szkoły. Obserwuje mojego bloga i jest moją fanką, więc chciała przyjść do mnie na śniadanie. Opłacało czekać się godzinę bez śniadania. Zatęskniłam już za tradycją i za syropem klonowym, więc to była idealna okazja, by sobie te smaki odtworzyć. No i niezmiernie mi miło było słuchać, że komuś smakują moje zlepki.




Swoje pancakes'y zjadłam tradycyjnie z syropem klonowym i to był chyba najlepszy wybór. Zdecydowanie częściej muszę dzielić się z kimś moim śniadaniem.

środa, 14 stycznia 2015

294. Pieczywo z patelni.

Soda bread z patelni podane z serkiem śmietankowym, sałatą lodową, wędzonym łososiem, pomidorem, papryką, pieprzem i solą morską

Chlebek ten leżał w moich zakładkach "do zrobienia" mnóstwo czasu. W końcu nadszedł jego dzień. Wykonanie go jest szybkie i bezproblemowe, więc nie rozumiem dlaczego tak długo czasu zwlekałam z jego zrobieniem. Co prawda taki chlebek nie równa się tym pieczonym czy z dobrej piekarni, ale jest naprawdę dobrą alternatywą dla zabieganych i leniwych, którym nie chce się czekać na wyrośnięcie ciasta w piekarniku. Dzisiaj połączyłam go z wytrawnymi dodatkami, ale powtórzę go kiedyś i zjem z jakimś dobrym kremem, bo czuję, że się będzie fajnie rozpuszczał pod wpływem ciepła.


Przepis na pełnoziarniste soda bread z patelni:
60 g mąki pszennej pełnoziarnistej+ do podsypania
50 ml maślanki
1/2 łyżeczki sody
szczypta soli

Mieszam mąkę z sodą i solą. Stopniowo dolewam maślanki wyrabiając ciasto. Ugniatamy do momentu aż stanie się gładkie i elastyczne, a w razie czego podsypać mąką. Odstawiamy na parę minut. Rozgrzewamy patelnię i posypujemy delikatnie mąką. Ciasto spłaszczamy na grubość ok.1-2 cm i kładziemy na patelnię. Przykrywamy i "pieczemy" ok.4-5 min. Odkrywamy i obracamy na drugą stronę. Dopiekamy jeszcze 3-4 min. Podajemy na ciepło lub po ostudzeniu.
Smacznego!


wtorek, 13 stycznia 2015

293. Jeszcze pierniczę.

Pierniczkowe scones żytnio-owsiane podane z serkiem wiejskim, miodem i cynamonem

Tej zimy tak polubiłam korzenno-pierniczkowe smaki, że postanowiłam nie kończyć na nich zaraz po świętach. Skoro przyprawę do piernika i inne korzenne przyprawy sprzedają przez cały rok, to czemu nie zajadać się nimi właśnie przez cały rok. Po za tym te przyprawy są dość rozgrzewające, więc do końca zimy na pewno będą przydatne. W tych bułeczkach były one wyraźnie wyczuwalne. I bynajmniej mi to nie przeszkadzało. A po za tym, uwielbiam scones i stanowczo za rzadko je robię!

Przepis na pierniczkowe scones żytnio-owsiane:
60 g mąki żytniej
30 g płatków owsianych
15 g masła
2 łyżeczki przyprawy korzennej
1/2 łyżeczki cynamonu
szczypta soli
wrzątek

Rozgrzewamy piekarnik do 200 stopni. Płatki owsiane zalewamy wrzątkiem do napęcznienia. W międzyczasie mieszamy mąkę z przyprawami i solą. Dodajemy masło i napęczniałe płatki. Wyrabiamy gładkie i elastyczne ciasto. Dzielimy je na 2 bułeczki. Pieczemy je przez ok.15 min.
Najlepiej smakują na ciepło.
Smacznego!


poniedziałek, 12 stycznia 2015

292. Ze słoikiem w świat.

Płatki ryżowe podane z serkiem wiejskim, domową granolą kakaową z żurawiną i czekoladą* w słoiku po domowej konfiturze z czerwonej porzeczki

*serek i granola przełożone warstwowo z płatkami

Nie sądziłam, że połączenie takich prostych składników może dać taki niepowtarzalny smak. To śniadanie okazało się być idealne na rozpoczęcie pochmurnego, wietrznego poniedziałku. Ogrzewające, kremowe i znalazło się też coś do pochrupania. Słodycz granoli łamała resztka konfitury. Granolę upiekłam w sobotę w ramach - rób wszystko, byleby się nie uczyć. Dzisiaj testuję ją po raz pierwszy i znów się nie zawiodłam. Jeśli chcecie dodam jakoś w tygodniu przepis.

A teraz trzeba się spiąć, zebrać i przykleić uśmiech na usta. Zaczynamy nowy tydzień.

niedziela, 11 stycznia 2015

291. Nowe oblicze chałki.


Żytnia mini chałka podana z domową konfiturą z czerwonej porzeczki i kremem pierniczkowym


Ostatnio zajadałam się moją pierwszą domową chałką przypominającą smaki z dzieciństwa. Dzisiaj też mam dla was chałkę, ale odmienioną. Ta wersja jest nieco uzdrowiona i jednoporcjowa. Smakuje inaczej i jest mniej puszysta niż tradycyjna, ale i tak smak jest niepowtarzalny. Naprawdę warto spróbować. A skorzystawszy z wczorajszego rozgrzanego piekarnika, upiekłam ją już wieczorem. Dzisiaj zaoszczędziłam na czasie, bo zaraz lecę na busa i jadę do babci. Chwila relaksu mi się przyda przed nowym tygodniem. No i odwiedzę mojego kudłatego przyjaciela. Dla niego warto tam wracać.

Przepraszam za jakość zdjęć. Było strasznie wcześnie.


Przepis na żytnią mini chałkę:
60 g mąki żytniej
35 g mąki pszennej tortowej
1 żółtko
10 g świeżych drożdży
10 g masła
50 ml mleka
3 łyżeczki cukru
szczypta soli

Mleko podgrzewamy. Z drożdży, łyżeczki cukru, łyżeczki mąki pszennej i mleka robimy zaczyn. Odstawiamy na 15 min do podwojenia objętości. W międzyczasie przesiewamy mąki i mieszamy je z resztą cukru u solą. Rozpuszczamy masło. Bełtamy żółtko. Gdy zaczyn wyrósł, dodajemy go do mąki wraz z masłem i 3/4 żółtka. Wyrabiamy gładkie i elastyczne ciasto. Odstawiamy na godzinę do wyrośnięcia. Po tym czasie dzielimy ciasto na 3 części i formujemy wałeczki. Zaplatamy warkocz i odstawiamy na 20 min do napuszenia. Rozgrzewamy piekarnik do 170 stopni. Chałkę smarujemy resztką żółtka i posypujemy sezamem/makiem/płatkami migdałów. Pieczemy przez 25-30 min na złoty kolor.
Smacznego!

sobota, 10 stycznia 2015

290. Białko w miseczce.

Sezamowe* płatki jaglane z ubitym białkiem, musem kaki-banan*, nerkowcami i sezamem
*łyżka tahini dodana podczas gotowania
**pól kaki zmiksowane z połową banana


Gdy zostaje mi białko, zazwyczaj nie waham się co przyrządzić. Do tylu cudownych rzeczy można go wykorzystać. Moim faworytem jest zdecydowanie dodanie go do miseczki. Daje ono delikatną konsystencję, którą osobiście uwielbiam. No i w końcu uzupełniłam zapasy nerkowców-moich ulubionych orzechów, więc ze spokojem dodałam je do śniadania. Kiedy taki silny wiatr za oknem, który powoduje zacinanie deszczu, nie chce się wychodzić spod kołdry i kończyć tego ciepłego otulającego śniadania. Niestety trzeba się zebrać i iść na angielski. Po długiej przerwie w końcu trzeba się wziąć do pracy. Na przyszły tydzień coś się poduczyć i zmotywować do życia. 


piątek, 9 stycznia 2015

289. Wanilia w towarzystwie kaki.

Waniliowy serniczek z ricotty na owsiano-bananowym spodzie podany z musem z kaki

To chyba najlepszy serniczek jaki do tej pory jadłam! Oprócz budyniu waniliowego dodałam jeszcze ziarenka wanilii i to był strzał w dziesiątkę. Cudownie wydobyłam smak serniczka. Gdy skończyłam go jeść, chciałam jeszcze. I w końcu spróbowałam też połączenia kaki-wanilia, który tak polecaliście i teraz wiem o co wam chodziło. Te dwa produkty pasują do siebie niemal idealnie! Tym śniadaniem mogłabym się jeszcze zachwycać i zachwycać, ale cóż... Trzeba zbierać się do szkoły.


Przepis na waniliowy serniczek z ricotty na owsiano-bananowym spodzie:
1/2 banana
2-3 łyżki płatków owsianych

150 g ricotty
1 żółtko
1 łyżeczka budyniu waniliowego
ziarenka z 1/4 laski wanilii
1 łyżka syropu klonowego
1/5 szklanki mleka

Rozgrzewamy piekarnik do 180 stopni. Banana rozdrabniamy na papkę i mieszamy z płatkami owsianymi. Kokilkę wykładamy papierem do pieczenia i naszą papką. Pieczemy spód ok.7-10 min.
W międzyczasie przygotowujemy masę. Miksujemy ricottę, żółtko, ziarenka i syrop klonowy. Budyń rozpuszczamy w mleku i dodajemy do masy. Znów miksujemy. Na podpieczony spód wylewamy masę i wstawiamy do piekarnika. Pieczemy jeszcze ok.35 min. Studzimy i wkładamy do lodówki na całą noc.
Smacznego!

czwartek, 8 stycznia 2015

Recenzja #3 Yogood!

W swoim życiu do tej pory zjadłam masę jogurtów, a szczególnie tych naturalnych. Często się one trochę od siebie różnią, ale te różnice nie są aż tak bardzo wyczuwalne. Mam jednak parę swoich faworytów. Może uda mi się je jeszcze wam kiedyś pokazać. Dzisiaj jednak chciałam pokazać jogurt, który jest zdecydowanie godny uwagi. Znalazłam go przez przypadek w Kauflandzie. Był na najwyżej półce i ledwo co do niego dosięgłam. Ale warto było się nagimnastykować.
Jogurt na pewno nie jest polskiej firmy, bo na opakowaniu nie ma ani słowa po polsku. Przyklejona jest natomiast do niego papierowa etykietka z polskimi informacjami. Pierwszy raz się spotkałam z czymś takim.



Skład: Po prostu idealny! Jest wszystko to, co powinno się znaleźć w zwykłym jogurcie greckim. Mleko, śmietanka i bakterie. Bez zbędnych dodatków. Da się? Jak widać na załączonym obrazku, da!


Wygląd: Chyba po raz pierwszy spotykam się z tak gęstym jogurtem! Obróciłam opakowanie do góry dnem i nic, a nic nie wypadło. I za to go też polubiłam. Ta gęstość jest idealna do robienia z niego dobrych placuszków. 


Smak: Co tu można długo pisać o smaku greckiego/naturalnego jogurtu? Ja je bardzo lubię, ale znam też takich ludzi, którym przez gardło nie przejdą. Pod względem smakowym ten jogurt również zasługuje na mocną ocenę. Lekko kwaskowaty, jak to takie jogurty mają, ale za to właśnie je lubię. 

Czy kupię ponownie? Jak tylko go gdzieś jeszcze dostanę to z pewnością! Mimo iż nie jest tani, bo za mały jogurt dałam ponad 2 zł, to warto dać tyle. Jest to zdecydowanie najlepszy jogurt grecki na jaki się natknęłam.

Ocena produktu: 10/10






środa, 7 stycznia 2015

288. Zapiekanka z resztek.

Makaronowa zapiekanka z ricottą, jeżynami i orzeszkami ziemnymi

Wyrzucanie jedzenia to dla mnie bardzo drażliwy temat. Nie lubię tego i unikam jak ognia. Zawsze z mamą staramy się wykorzystać wszystko co mamy w lodówce, aby nic się nie zepsuło i nic nie wyrzucać. I tak powstał pomysł na dzisiejsze śniadanie. Zostało trochę makaronu w lodówce z wczorajszego obiadu. Nie mogłam tego zostawić. Szczególnie, że nigdy wcześniej czegoś nie próbowałam. Będę próbować częściej, bo uzyskałam bardzo smaczny efekt.
No i troszkę się dogodziłam przed szkołą. Wyciągnęłam moją jedyną porcję jeżyn z zamrażalnika. Warto było. Czuję się troszkę lepiej przez to. Wczoraj złapałam straszną chandrę i nie miałam ochoty nigdzie wychodzić dzisiaj. Ale trzeba się w końcu zebrać...

Przepis na makaronową zapiekankę z ricottą, jeżynami i orzechami:
100 g ugotowanego makaronu pełnoziarnistego
1 małe jajko
80 g ricotty
1 łyżka miodu/syropu klonowego
garść jeżyn(u mnie mrożone)
garść orzeszków ziemnych

W naczynku, w którym będziemy zapiekać, mieszamy makaron z owocami i orzechami. Jajko, ricottę i miód miksujemy na najwyższych obrotach. Zalewamy makaron. Wstawiamy do piekarnika na 15-20 min rozgrzanego do 180 stopni.
Smacznego!

wtorek, 6 stycznia 2015

287. Krem niczym brownie.

Krem jęczmienny a'la awokado brownie podany z gorzką czekoladą Lindt 85% i domową konfiturą z czerwonej porzeczki

Skoro już rozkroiłam awokado, skoro mi zasmakowało, to trzeba go wykorzystać. Miałam upiec dziś awokado brownie, ale obudziłam się strasznie głodna. Nie wytrzymałabym chyba jeszcze tyle czasu zanim to by się upiekło. Krem był szybszy, a może i nawet smaczniejszy? Niedawno zaczęłam doceniać urok ciepłej otulającej miseczki z rana, gdy za oknem śnieg, wiatr i brzydka pogoda. No i tyle dzisiaj czekolady w miseczce, że mam nadzieję, że poprawi mi humor na cały dzień, żeby nie myśleć o szkole. W końcu zrobiłam wszystko co miałam zrobić, więc nie powinnam się stresować.

Przepis na krem jęczmienny a'la awokado brownie:
4-5 łyżek płatków jęczmiennych
1/2 awokado
1 łyżka miodu/syropu klonowego/cukru
1 pełna szklanka mleka
1 kopiasta łyżeczka kakao

Mleko zagotowujemy. Wrzucamy płatki i dosładzamy, dosypujemy kakao. Mieszamy co jakiś czas podczas gotowania. Gdy zacznie porządnie gęstnieć, dodajemy awokado. Zmniejszamy gaz i cały czas mieszając, gotujemy ok.1 min. Ściągamy z ognia i blendujemy. Podajemy z dowolnymi dodatkami.
Smacznego!

poniedziałek, 5 stycznia 2015

286. Najprostsza odsłona awokado.

Chleb 5 ziaren z pastą z awokado, pomidorem, cebulą dymką i pieprzem

Gdy próbowałam awokado po raz pierwszy, dziwiłam się że coś takiego można jeść na kanapce, niemalże bez żadnych dodatków. Przecież to takie mdłe i niedobre. Potem zaczęłam z nim robić różne rzeczy i obserwowałam moje awokado, w którym momencie je otworzyć, żeby było najlepsze. Dzisiaj mi się udało otworzyć chyba w tym najlepszym, bo i nawet na kanapce mi zasmakowało. Nie zrażajcie się do awokado, bo raz wam nie zasmakowało. Może nie było dojrzałe albo wręcz odwrotnie, było przejrzałe? Warto próbować go i sprawdzać, w którym momencie jest najlepsze. Ja już znalazłam swój sposób, więc myślę, że zaprzyjaźnię się z awokado na dłużej.

Przepis na pastę z awokado:
1/2 dojrzałego awokado
1 ząbek czosnku
sok z 1/2 limonki
sól
pieprz
ew. chilli

Wszystkie składniki zmiksować na pastę. By pasta nie straciła koloru należy włożyć do niej pestkę z awokado. Podawać z pieczywem bądź z innymi warzywami.
Smacznego!

niedziela, 4 stycznia 2015

285. Białkowe pomarańczki.

Pomarańczowe placuszki kukurydziane na białkach podane z kremem pierniczkowym i resztą pomarańczy

W końcu się doczekałam. W końcu mogę wyciągnąć patelnię i spokojnie usmażyć sobie placuszki. Nie jadłam ich od bardzo dawna. Pomysł na dzisiejsze śniadanie wpadł mi do głowy przypadkowo. Piekłam wczoraj dla taty karpatkę i zostały mi dwa białka. Zastanawiałam się jak je wykorzystać i tak oto w głowie zrodził mi się pomysł na takie placki. Jeśli i wam kiedyś zostaną białka, polecam zrobić podobne placki, bo wychodzą pulchniutkie a zarazem delikatne śniadanie. Za bardzo nawet nie musiałam gryźć, bo rozpływały się w ustach.

Przepis na pomarańczowe placuszki kukurydziane na białkach:
2 białka
1/2 szklanki mąki kukurydzianej
sok z połowy pomarańczy
1 łyżeczka cukru trzcinowego
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta soli

Białka lekko ubić ze szczyptą soli aż pojawi się piana. Dodać resztę składników i ponownie zmiksować. Smażyć na teflonowej patelni bez tłuszczu po ok 3 min z każdej strony.
Smacznego!




sobota, 3 stycznia 2015

Recenzja #2 Kokos i migdał w Mullerze.

Zanim zdecydowałam się zrecenzować wam ten produkt jadłam go już kilkanaście razy. Bardzo lubię jogurty Mullera, ale i tak zazwyczaj sięgam po te naturalne i dodaję do nich swoje ulubione dodatki. Jednak kiedy nie mamy czasu lub możliwości tego zrobić, takie gotowe jogurty przychodzą nam z pomocą. Ja się staram wybrać te najlepsze.




Skład: O ile sam jogurt ma bardzo dobry skład, tak potem zaczyna się jazda. Cukier lub jego pochodne mamy wymienione tu aż 7 razy, pod różnymi postaciami tj. cukier, miód, syrop glukozowy, dekstroza. Na uznanie jednak zasługuje duża zawartość migdałów i płatków zbożowych. Mimo to same płatki zawierają wiele niepotrzebnych dodatków jak mąki, słody i aromaty. Nie jest to jogurt z typu tych zdrowszych.


Wygląd: Na pierwszy rzut oka wszystko ładnie się prezentuje. Nie ma jakichś sztucznych kolorów czy chemicznych zapachów. Po zanurzeniu łyżeczki w jogurcie można wyraźnie zobaczyć kokosowe cząstki. Jednak płatki są jak dla mnie zbyt nienaturalnie zrobione. Są to prawie idealne kuleczki. Wiadomo, że na pewno w domowych granolach bez polepszaczy takie nie wystąpią.


Smak: W smaku jogurt mi jednak odpowiada. Mógłby być odrobinę mniej słodki, ale to tylko moje osobiste preferencje, bo ostatnio oduczyłam się takich typowych słodkich rzeczy jadać. Jednak uwielbiam wszystko co kokosowe, a tutaj wyraźnie można wyczuć kokos. Powiem wam, że jak pierwszy raz jadłam ten jogurt, nie zdawałam sobie sprawy, że są w nim migdały. Smak kokosu zdecydowanie przeważa. 


Czy kupię ponownie? Gdy jestem poza domem lub muszę coś na szybko przekąsić, taki jogurt jak najbardziej. Niemniej jednak nie stanie się on moim stałym bywalcem lodówki, choć muszę przyznać, że w czasie wakacji gościł on u mnie dość często. Teraz jednak wolę dosypać do jogurtu naturalnego wiórki kokosu i migdały. Myślę, że wyjdę na tym lepiej.

Ocena produktu:  6/10 


piątek, 2 stycznia 2015

284. Usmażyć tofu.

Cynamonowa tofucznica podana z bananem, granatem, orzechami laskowymi, gorzką czekoladą i daktylami

Na pewno wielu z was widziało tofuczniczę na wytrawnie. To dość popularne danie wśród wegan zastępujące im tradycyjną jajecznicę. Ja jednak postawiłam na słodkie smaki. No może już teraz nie mogę do końca nazwać tego tofucznicą, ale tofu usmażyłam! I to z całkiem smacznym skutkiem. Do ostatniej chwili zastanawiałam się co do niej dodać, ale potem tak jakoś automatycznie wyciągałam dodatki z szafki. I szczerze polecam takie połączenie.

Przepis na cynamonową tofucznicę:
180 g tofu
1/3 łyżeczki cynamonu
1 łyżeczka cukru
1 łyżeczka oleju kokosowego
3 łyżki wody

Rozgrzać olej na patelni. W międzyczasie pokruszyć tofu na mniejsze kawałki. I wrzucić na patelnię. Podsmażyć ok.2 min. Dodać cynamon i słodzidło, po czym wymieszać. Dodać wodę i dusić do momentu, aż lekko odparuje. Podawać na ciepło z ulubionymi dodatkami.
Smacznego!

czwartek, 1 stycznia 2015

Podsumowanie śniadań 2014 - witaj 2015!

Nie robię prywatnego podsumowania ubiegłego roku, bo prostu tamten rok już za mną, więc nie chcę się nad nim roztkliwiać. Był pełen wzlotów i upadków. Tak, cieszę się, że już za mną. Nowy rok daje coś w stylu nowego startu. Chcę dobrze wystartować.
Ale teraz skupmy się na pozytywnych stronach zeszłorocznych dni. Są nią oczywiście śniadania. Zrobiłam dla was takie mini podsumowanie. Zaczęłam blogować już prawie rok temu, więc można na nim też zobaczyć moją mini "rewolucję". Aż miło było usiąść i pooglądać stare wpisy.

STYCZEŃ


Moja pierwsza w życiu granola! Pamiętam jej smak bardzo dobrze.

LUTY


Bananowy muffin z masłem orzechowym. Wtedy jadłam o wiele więcej jednoporcjowych muffinów, muszę do tego wrócić.

MARZEC


Suflet bananowy z kawałkami czekolady. Taki prosty, a taki dobry. Nie bez powodu wtedy się nim zachwycałam, teraz też bym się zachwyciła.

KWIECIEŃ


Kukurydziany chlebek bananowy. W tym zestawieniu musiał się znaleźć chlebek bananowy. To jednogłośnie mój i rodzinki ulubiony wypiek!

MAJ


Truskawkowa pianka owsiana. Rozpoczęcie sezonu truskawkowego. Aż zatęskniłam teraz za tymi owocami.

CZERWIEC


Cynamonowa zapieczona ricotta z czereśniami. Ricotta stała się po prostu moim ulubionym rodzajem serka. Przez ten rok zjadłam jej więcej niż przez całe moje życie.

LIPIEC


Drożdżówka z serkiem i jagodami. Moje pierwsze udane drożdżówki. Wszyscy się nimi zajadali. Musze je koniecznie powtórzyć!

SIERPIEŃ


Krem z tofu z owocami leśnymi, orzechami i gorzką czekoladą. Moje urodzinowe śniadanie. Zrobione na odczep się, a tak zapadło w pamięć.

WRZESIEŃ


Gruszkowy krem jaglany z ubitym białkiem, ricottą i orzechami nerkowca. Zakochałam się w tej konsystencji. Za sprawą ubitego białka można by powiedzieć, że wszystko staje się lepsze!


PAŹDZIERNIK


Dyniowe scones. W tym miesiącu zdecydowanie królowała dynia. Nigdy wcześniej jej tyle nie zjadłam. Pomyśleć, że kiedyś jej nie lubiłam.

LISTOPAD


Dyniowe naleśniki z twarożkiem i duszonymi jabłkami. Nie sądziłam kiedykolwiek, że takie naleśniki mi wyjdą. Przełamałam chyba nimi złą passę na naleśniki.

GRUDZIEŃ


Sezamowy gotowany serniczek z serka wiejskiego z musem z kaki. Kolejny mój debiut. Tym razem z owocem. Muszę chyba być bardziej otwarta na nowości w nowym roku, bo często do czegoś podchodzę sceptycznie i okazuje się potem, że coś jest o wiele lepsze niż się spodziewałam.



A co z rokiem 2015?

Chciałabym w tym roku jeszcze bardziej rozwinąć się kulinarnie. I nie mam tu na myśli samych śniadań. W ubiegłym roku zdążyłam zauważyć jaką wielką frajdę sprawia mi przyrządzanie posiłków. Szczególnie odkrywanie nowych smaków. Eksperymentowanie. I to właśnie chciałabym robić. Mam nadzieję, że ten rok przyniesie mi więcej możliwości w tym kierunku. 

Muszę również trochę się przeorganizować. Ostatnio zdecydowanie zbyt dużo czasu spędzałam w internecie i inne zajęcia szły na bok. Teraz się to zmieni. Naprawdę tego chcę.

Kolejnym krokiem jaki bym chciała zrobić, to zakup lepszego sprzętu do fotografii. Nie interesuję się tym jakoś fanatycznie, ale chcąc dalej prowadzić bloga, muszę postarać się o lepsze zdjęcia. Przy was wypadam naprawdę cienko pod tym względem. Może polecicie jakiś sprzęt?

Muszę w końcu zacząć się ćwiczyć. Pragnę tego całą sobą. Przez pół roku sobie odpuściłam ze względu różnych zawirowań w życiu i zmiany trybu na popołudniowy w szkole, ale już tęsknię za sportem i za aktywnością fizyczną. Przez 6 lat byłam osobą bardzo aktywną fizycznie i nie chce tego stracić.  Muszę tylko poważnie pogadać z rodzicami.

No i takim moim już prywatnym bardzo celem jest nabranie większej pewności w swoim ciele. Mimo, że jest lepiej. Nie czuję się do końca ze sobą tak jakbym chciała. Po za tym jakieś 2-3 kg więcej też by się przydało, tak dla mojej rodziny, która się o mnie strasznie martwi, ale też i dla siebie, by móc w końcu powiedzieć, że jestem z siebie zadowolona.


SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU!