niedziela, 13 grudnia 2015

494. Słowa to za mało.

Kaszka kukurydziana na waniliowym mleku sojowym z kiwi i kremem pierniczkowym

Ostatnio u mnie w kuchni zdecydowanie rządzą proste potrawy. Co widać na załączonym obrazku. Może nie wygląda to zbyt świetnie, ale musicie mi uwierzyć na słowo, że jedyne teraz o czym marzę to rozpływające się pod wpływem ciepła masło orzechowe lub właśnie krem pierniczkowy na ciepłym miseczkowym śniadaniu. Szczególnie po niezłym wczorajszym wymarznięciu.
No i w końcu odkopałam z czeluści szafeczki kaszkę kukurydzianą, która stała już bardzo długo zapomniana i nieruszona. Dzisiaj została odkurzona i zjedzona z wielkim smakiem. 


***

Nie mam słów żeby opisać ostatnie wydarzenia. Dawno tak się nie bawiłam, dawno tak się nie wzruszyłam i dawno nie czułam tyle emocji na raz. 
Parę godzin marznięcia i czekania opłaciło się niesamowitym i niezapomnianym wydarzeniem. Teraz leczę gardło, dopijam kawę by dodać sobie energii przed całodniowym naukowym maratonem i wyczesuję co chwilę brokat z włosów, który przez parę miesięcy na pewno wychodził z różnych kątów mieszkania.

Teraz odliczam dni do kolejnego weekendu! Następny intensywny i cudowny weekend się szykuje.
I jakoś tak wizja intensywnego i pracowitego tygodnia wydaje się być mniej uciążliwa.

9 komentarzy:

  1. Ten krem to magia! Za tydzień robię jego domową wersje :)
    Przeczytałam o brokacie i od razu wiedziałam, że byłaś na koncercie Flo! Zazdroszczę, ponieważ pamiętam jakie emocji mi towarzyszyły podczas jej koncertu na owf i z chęcią przeżyłabym je jeszcze raz :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba zabiorę się za zrobienie takiego kremu, same pyszności ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Byłaś na tym koncercie? Omg, zaaaaazdro! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Nawet nie wyobrażasz sobie szerokości mojego uśmiechu po przeczytaniu tego posta :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam takie połączenia! Mimo, że proste to sa naaaaj! <3
    Koncerty są wspaniałe <3 Sama dawno nie byłam :( Najgorsza jest potem jednak "depresja pokoncertowa" :D

    OdpowiedzUsuń
  6. było najlepiej! jeszcze raz Ci dziękuję za wszystko i z góry zapowiadam, że teraz zbieramy na Open'era :333 <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Też tak miałam po koncercie mojego życia i nie żałuję ani jednej sekundy marznięcia i gniecenia się w tłumi, bo też byłam pod barierkami, a sam koncert - bezcenny :) Chciałam być na Florence, ale.. życie </3

    OdpowiedzUsuń
  8. Byle do piątku, nie> :D Widziałam na snapie i cieszę się, że spełniłaś swoje marzenie ;*

    OdpowiedzUsuń
  9. na jakim koncercie byłaś? bo czuję się troszeczkę niewtajemniczona. ;)
    a śniadanie porywam.

    OdpowiedzUsuń