czwartek, 5 listopada 2015

483. Owsianka złotem spowita.

Owsianka a'la praliny ferrero rocher

Chyba już wspominałam, że od maleńkości ciągnęło mnie w stronę orzechów? Te praliny zawsze dostawałam po wizycie u dziadków, którzy zdawali sobie sprawę, że za nimi przepadam.
Ale ostatni raz jadłam je nie pamiętam kiedy, więc postanowiłam sobie, że w czasie mojego owsiankowego tygodnia postaram się odtworzyć zapamiętany przeze mnie smak.
I znów z pomocą przychodzi mi mleczko skondensowane. Wiem, że może nie jest to zdrowa alternatywa, ale uwierzcie mi, że owsianka wychodzi z niej bardzo kremowa i nie potrzebujecie już jej w żaden sposób dosładzać. No i daje cudowny mleczny aromat, który jak wiadomo towarzyszy wszelkim kremom w batonikach czy pralinach.
Drugim ważnym składnikiem jest krem czekoladowo-orzechowy. Dla lubiących nutellę oczywiście polecam użyć tego kremu, ale ja akurat nie miałam. Miałam za to inny krem, również czekoladowo-orzechowy, który tata upolował na promocji w Auchanie. Cieszył się, że udało mu się upolować coś ekologicznego dla mnie w cenie normalnego słoiczka nutelli. Nie mogłam mu odmówić, szczególnie, że tak się starał, żeby mi sprawić radość z "ekologicznym" wyrobem.
Ostatnia rzecz, która musi się pojawić w tej owsiance to orzechy laskowe. W pralinach zatopione są one w całości w kremie wewnątrz praliny. Ja jednak posypałam nimi wierzch, wcześniej je posiekawszy. Wolę orzechy dodawać w drobniejszej formie, dlatego, że wydaje mi się, że jest ich wtedy "więcej" i dłużej się mogę nimi cieszyć.


Jest jeszcze jeden powód dlaczego dzisiaj zdecydowałam się na takie zasłodzenie z rana. 
Wczorajsza olimpiada nie poszła zbyt pomyślnie.Poytania były trudne i wymagały bardzo dokładnego wystudiowania książek o układzie trawiennym. Rozumiem, że idąc na olimpiadę o żywieniu i żywności trzeba go znać, ale nie tylko to jest tematem olimpiady. Na temat żywności nie znalazło się ani jedno pytanie. No trudno. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Może będę miała teraz więcej czasu dla siebie?
Potrzebowałam dzisiaj słodyczy, otulenia i sycącego śniadania. 
Nie tylko z powodu olimpiady.


Nie wiem czemu, ale podoba mi się to zdjęcie. Może nie wygląda zbyt apetycznie niektórzy powiedzą, ale przedstawia rzeczywistość. Coś co jest na pozór ładne, później nie musi takie być.
Na szczęście owsianka mimo wymieszania i misz maszu była przepyszna.

9 komentarzy:

  1. takie smaki od rana na pewno pozytywnie nastrajają!

    OdpowiedzUsuń
  2. nie ma się co przejmować olimpiadą, zresztą pewnie i tak dobrze poszło :*
    owsianka przed jak i po wymieszaniu wygląda po prostu obłędnie! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Zachwycasz mnie tymi owsiankami! <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Tym wariantem owsianki zdecydowanie wygrałaś!
    Wygląda genialnie <3

    OdpowiedzUsuń
  5. też uwielbiam te pralinki, są genialne, dlatego przepis zapisuję. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj kochana, ferrero rocher były kiedyś u mnie w rankingu zaraz pod rafaello :P No i dobrze się tak czasem zasłodzić! A zobaczysz, że wynik olimpiady jeszcze pozytywnie Cię zaskoczy! :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Myślę, że w pełni zasługujesz na takie zasłodzenie z rana, po tak ciężkim dniu! I jestem pewna, że olimpiada poszła Ci świetnie! Teraz trzeba tylko czekać na wyniki :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem ciekawa, czym jutro mnie zaskoczysz :3 Kolejna owsianka a'la batonik? :D Super pomysł z takimi śniadaniami :D

    Trzymam kciuki za wynik olimpiady:]

    OdpowiedzUsuń