niedziela, 25 października 2015

477. Nie ma tego złego...

Gruszka duszona w miodzie akacjowym z imbirem w drożdżowym cieście gryczanym

Tak to jest, gdy się człowiek śpieszy. Głód z rana nie pozwolił mi być dzisiaj cierpliwym, więc moje śniadanie nie wyszło tak jak powinno. Miał być pieróg calzone nadziany duszoną gruszką. Oczywiście ciasto drożdżowe zrobiłam wieczorem i rosło przez noc w lodówce. Zapomniałam jednak o gruszkach. Dlatego udusiłam je rano i nie pozwoliłam im wystygnąć i władowałam je na ciasto. Trochę nie przemyślałam tego ruchu, bo ciasto zaczęło się rozlepiać i pękać. Ile się na główkowałam jak tu w miarę w całości włożyć je do pieca. Nie chciałam przecież wszystkiego wyrzucać. Dobrze, że tego nie zrobiłam, bo przecież efekt może nie jest piękny, ale smaczny.



I ta sytuacja powinna mnie też trochę nauczyć odnośnie życia. Nie ma takiej sytuacji, z której nie dałoby się wyjść. Zawsze jest jakieś rozwiązanie. Może i nie przychodzi ono od razu, ale trzeba dać sobie trochę czasu. Wbrew wszystkiemu, jednak tego czasu jest wiele, tylko trzeba wiedzieć jak go wykorzystać.

12 komentarzy:

  1. Jak dla mnie ślicznie wygląda ;))

    OdpowiedzUsuń
  2. ej, jak dla mnie nabrało swojego specyficznego i niepowtarzalnego wyglądu :D
    Zawsze jest jakieś wyjście, tylko nie zawsze je dostrzegamy, lub widzimy je dopiero po czasie.

    OdpowiedzUsuń
  3. A dla mnie wygląda przepysznie, niepowtarzalnie, w dodatku drożdżowe gryczane, super :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi się podoba!Jest nie do powtórzenia czyli jedyne w swoim rodzaju!Szuka się nawet w małych rzeczach odrobinę pozytywnych rzeczy!

    OdpowiedzUsuń
  5. Najważniejsze że włożyłaś w to śniadanie swoją pracę i serce i to wystarczy aby było idealne ;) Poza tym smak na pewno wynagrodził wszelkie mankamenty :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ej, takie jedzenia są najlepsze, chociaż trochę pokrzywdzone to odwdzięczają się smakiem, na widok tego calzone ciśnie mi się na usta "No popatrz na nie, ono też ma uczucia!". Dobrze, że nie zdenerwowałaś się na nie i nie zrezygnowałaś :) I dzięki za dziś kochana, życzę Ci harmonii i przede wszystkim spokoju na ten tydzień :* P.S. ciekawe w jakim stanie dotarła szarlotka?

    OdpowiedzUsuń
  7. Faktycznie, zgrałyśmy się dzisiaj :) Muszę pokombinować z drożdżowym ciastem, dawno tego nie robiłam, a powiem Ci, że tak czy siak, drożdżówka brzmi dla mnie lepiej niż jakiś tam pieróg! :D A filozoficzna konkluzja jak najbardziej na tak, szkoda że najczęściej decyzje do podjęcia na już nie wydają się takie proste jak z dystansu czasu, a choć go dużo, to i tak zazwyczaj okazuje się za mało...

    OdpowiedzUsuń
  8. gruszka, drożdże, miód...no lepiej być nie mogło :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Gruszka i drożdżowe ciasto? To nie mogło wyśjć złe ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wygląda apetycznie! :)

    truskawkowa-fiesta.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń