wtorek, 13 października 2015

471. Anomalia.

Dyniowo-kokosowy tofurnik na spodzie owsiano-daktylowo-orzechowym podany z karmelem z daktyli

Stan pogody to jakiś żart. Śnieg w połowie października zdecydowanie nie sprzyja większości ludzi. Wszystko rzuca się się na humor, samopoczucie i pracę. Anomalie nie występują więc tylko w stanie pogody, a także w stanie ludzi. 

Zero stopni za oknem, a ja zjadam właśnie śniadanie z lodówki. No i taka właśnie jestem ja. Ze skrajności w skrajność. Co z tego, że mi zimno i nie chce wychodzić się na zewnątrz, ale śniadanie na zimno zjem. Posłucham przecież swojego smaku i ochoty na dyniowy tofurnik, który chodzi za mną od dawna. Wewnętrzny głos został zaspokojony, więc można ruszać do szkoły. Dzisiaj na godzinę później. I tak mogę chodzić!


Przepis na dyniowo-kokosowy tofurniczek na owsiano-daktylowo-orzechowym spodzie:


3 łyżki płatków owsianych
łyżeczka masła orzechowego
5 daktyli + ok.40-50 ml wrzątku
szczypta cynamonu

150 g tofu
90 g puree z dyni hokkaido
1 łyżeczka mąki kokosowej + 1/4 szklanki wody
1/4 łyżeczki cynamonu
1 łyżka syropu klonowego bądź innego słodzidła

Daktyle na spód zalać wrzątkiem i odstawić na minimum 15 min. Gdy zmiękną rozgnieść je widelcem. Płatki zmielić niezbyt drobno. Wymieszać zmielone płatki, masło orzechowe, cynamon i daktyle wraz z wodą. Naczynko wykładamy papierem do pieczenia i przekładamy masę na spód. Pieczemy przez ok.10 min w 200 stopniach.

W międzyczasie przygotować masę "serową". Mąkę kokosową wymieszać wraz z wodą. Wszystkie składniki zmiksować ze sobą. Wykładamy masę na lekko wystudzony spód i pieczemy razem ok.30 min. 
Smacznego!

16 komentarzy:

  1. wspaniały, zarówno spód, jak i masa!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojejej, chęć na dynię wzrostła stukrotnie <3 jaki ładny tofurnik, a jak smakuje tak jak Twoje dyniowe drożdżowe to chyba byłaś rano w niebie. Spokojnie, ja też miałam mieć na 8 we wtorki ale wpisali nam w plan dodatkową chemię, żebyśmy pzypadkiem nie odpoczęli :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Anomalie to idealne słowo na ten stan. Idealne.
    A tofurnik kokosowo- dyniowy to moja ulubiona wersja tego wypieku. Cudownie podany. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. a w lodówce tofu! będzie tofurnik! <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam to szczęście, że wczorajszy śnieg ominął mój region, ale byłam nieźle zszokowana jak dowiedziałam się co się stało :o
    Robiłam ostatnio dyniowy tofurnik, ale był tak pyszny, że chętnie bym powtórzyłą to śniadanie ;)

    OdpowiedzUsuń

  6. Zapraszam do wzięcia działu w konkursie ---> http://jagodzianacoffee.blogspot.com/2015/10/konkurs-swietujemy-z-jagodziana-coffee_12.html

    OdpowiedzUsuń
  7. To są pyszne skrajności, które w sumie zawsze na smaczne wychodzą :P

    OdpowiedzUsuń
  8. aaaa porywam przepis :D
    koniecznie muszę zrobic, bo wygląda bosko <3

    OdpowiedzUsuń
  9. widzę, że w tym roku Kasia rozpoczęła "fazę" na te cudo :D ale co się dziwić, jest genialny :D
    swoja drogą.. chyba znowu go zrobię, tym razem w w większej wersji :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Widziałem właśnie snapy, że w Krakowie spadł śnieg - coś szalonego. Nawet u mnie (jedno z najcieplejszych miejsc w Polsce) zawirowało kilka pojedynczych płatków. W każdym razie, to dzisiejsza poranna ciemność wygrała wszystko XD

    OdpowiedzUsuń
  11. Śniegu współczuję, u mnie na szczęście nie spadł, ale zimno jest bardzo..

    OdpowiedzUsuń
  12. Nic mi nie mów, mnie ten śnieg dobija :<

    OdpowiedzUsuń
  13. ooo, a ja dziś rano tofurnik zajadałam - piona!! ależ cudownie Ci wyszedł, mam ochotę na więcej :D

    OdpowiedzUsuń
  14. No cóż, to zabawne, ale wynika na to, że pogoda zdominowała nastój wszystkich wokół, a ten oscyluje niejako wokół markotno - sennego...
    Super tofurniczek :)

    OdpowiedzUsuń