poniedziałek, 7 września 2015

444. Nadeszła pora.

Chlebek bananowo-dyniowy z orzechami włoskimi i żurawiną podany z pastą chałwową z morwami/domową konfiturą z czarnej porzeczki(wegańskie)

Zarzekałam się jeszcze w sierpniu, że pomimo wielkiej ochoty, nie kupię dyni. Uwielbiam lato i wszystkie jego uroki, więc chciałam jak najdłużej cieszyć się jego dobrem, przynajmniej w wakacje. Ale przyszedł wrzesień, przyszła szkoła, pogoda się zepsuła. Od razu człowiek zaczął myśleć o jesieni, a szeleszczące wokół liście i porywisty wiatr nie ułatwiały pozostaniu w letnim klimacie. Automatycznie zaczęłam pić więcej herbaty i rozglądać się za dynią. Jaka była moja radość gdy wracałam sobie w sobotę do domu po pełnych przeżyć chwilach, zobaczyłam na stoisku warzywnym obok mojego domu piękną dyńkę! Tym razem się nie zawahałam i kupiłam.
Wczoraj z racji tego iż pogoda była paskudna i człowiek nie miał ochoty wychylać nosa spoza mury swojego domu, wykorzystałam ten czas na przerobienie dyńki na puree i upieczenie czegoś dobrego.
Na początku serwuję chlebek bananowy. Dojrzałe banany po prostu nie musiały mnie dłużej prosić! (Nie)Stety porwałam się na wegańską wersję i nie wszystko poszło po mojej myśli, ale myślę, że tej jesieni spróbuję nie raz i na pewno podzielę się z wami przepisem!


Dłuuuugi dzień się szykuje. Stres z nim związany towarzyszył mi od wczoraj. Muszę znaleźć jakiś sposób na radzenie sobie z nim, bo blokuje mnie przy każdej nadarzającej się okazji.

19 komentarzy:

  1. ten chlebek to zdecydowanie coś dla mnie i jesienne klimaty :)

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie ile już dyni poszło to nie zliczę xd :D
    Ale, fakt, ostatnio pogoda zrobiła się okropna :(
    Tak, tej jesieni jeszcze tyle można popróbować, choć dla mnie ten chlebek i tak wygląda pysznie :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Też wczoraj przerabiałam dyńkę z braku laku. I mogłabym Ci komentować chlebek, bo jeat szałowy, ale za to łączę się w bólu - moje lekcje o 9:15 okazały się 7:30 i przespałam 2 chemie :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny wypiek :) Upieczesz dla mnie i mi wyślesz? :P Mi chlebki bananowe nie wychodzą ;/

    OdpowiedzUsuń
  5. bananowo- dyniowy... cudo!
    A jeśli chodzi o następny event, to Małe Najedzeni Fest w tą niedzielę na Starym Kleparzu w Krakowie, wysyłam link do wydarzenia : https://www.facebook.com/events/1862776913948119/?ref=2&ref_dashboard_filter=upcoming&action_history=null

    tematem przewodnim będą ziemniaki więc menu wszystkich wystawców (których jest dość sporo, wystarczy przejrzeć posty na stronie wydarzenia) będzie przygotowane własnie pod tym kątem : ) sama jestem bardzo ciekawa tych nowosci i oczywiscie zapraszam serdecznie ! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też chciałam zatrzymać u siebie lato jak najdłużej. I póki co dyni nie kupiłam, ale na pogodę niestety już wpływu nie mam :(

    OdpowiedzUsuń
  7. nic dodać, nic ująć - lubię kiedy wegańskie ciasta czy chlebki są tak zbite i wilgotne :) uważam, że Twoje musiało smakować świetnie, aż sama sobie upiekę takie! :D
    no tak, pogoda wyraźnie daje po sobie poznać, że jesień coraz bliżej :)

    OdpowiedzUsuń
  8. No tak ta pogoda to makabra. Chyba trzeba będzie powoli cieplutkie swetry z szafy wygrzebać, choć ja czekam na naszą piękną polską jesień a przy tym zajadanie się takimi dyniowymi pysznościami ^^

    OdpowiedzUsuń
  9. Do mnie dynia przyszła sama - czekała po przyjeździe z Krakowa i to tak wielka, że sama bym jej nie uniosła - tyle szczęścia :)
    Walcz z tym stresem, niech spada i nie przeszkadza! :*

    OdpowiedzUsuń
  10. U mnie też szaro, ale to wcale mnie nie zniechęca do wypraw poza dom, wręcz przeciwnie :P Eh, już nawet ty dyńkę obrobiłaś...

    OdpowiedzUsuń
  11. Ale ciekawa pasta! :o
    A u mnie słońca pełno xD

    OdpowiedzUsuń
  12. Zaintrygowała mnie ta pasta!

    OdpowiedzUsuń
  13. pasta chalwowa <3
    apetyczne to ciacho :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Z dynią jest tak, że jak już się zacznie to nie można przestać :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Chce pastę chałwową! :O Co to za cudo? :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Byłam ciekawa kiedy się wreszcie na dynię skusisz :D Tegoroczny debiut zdaje się być sukcesem nawet jeśli nie w 100% byłaś z niego zadowolona :)
    Biorę miotłę i kijem przeganiam ten Twój stres, sioo.

    OdpowiedzUsuń