środa, 24 czerwca 2015

409. Nie tak wspominam,

Leniwe z ricotty podane z truskawkami, agrestem i syropem klonowym

Od dawna miałam ochotę na kluski. Rzadko u mnie goszczą, bo mam nieciekawe z nimi wspomnienia. Wiele razy się sparzyłam, robiąc je. A to za twarde, a to się rozpadają, a to się kleją niesamowicie do wszystkiego. Dzisiejsze były... idealne. W końcu chyba mi się udało znaleźć ten złoty środek.
Nie tak wspominam też agrest. Ucieszyłam się jak mała dziewczynka, kiedy zobaczyłam go w pobliskim warzywniaku. Kiedyś ten owoc zjadałam prosto z krzaczka na wakacjach u babci. Niestety krzaczków owocowych już nie ma i nie będę mogła tego powtórzyć. Dlatego bez wahania kupiłam woreczek tych cudeniek. No i zawiodłam się... Kwaśne, twarde i niesoczyste. Gdzie u babci zawsze zajadałam słodkie owoce z pryskającym sokiem, kiedy się ugryzło. Albo trafiłam na felerne sztuki albo coś tu jest nie tak...

21 komentarzy:

  1. Ja jeszcze klusek z ricotty nie robiłam, do wypróbowania :)
    Agrestu nigdy nie lubiłam, no chyba, że tylko ten miąższ :D

    OdpowiedzUsuń
  2. ja niedawno dopiero polubiłam agrest ale najlepszy to taki z ogródka. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Leniwe z ricotty zdecydowanie należą do moich ulubionych dań kluskowo-pierogowych. Mam smaka na agrest teraz! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam podobne odczucia co do agrestu. Nie jadłam go często w dzieciństwie, ale zapamiętałam jako słodki owoc. Kupiłam tydzień temu i tak samo twarde, kwaśne, cierpkie.. Leżą i nie mogę się do nich przekonać. A kluski możesz zrobić i mi następnym razem :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Agrest może jeszcze niedojrzały, trzeba jeszcze chwilkę poczekać. Kluchy to ja bym zjadła! <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Z agrestem wiążą się u mnie ciekawe historie - rósł krzak agrestu pod całkiem wielką wierzbą i podczas budowania szałasów z gałęzi i patyków, a pomiędzy bitwami na bicze wierzbowe, podjadaliśmy owoce. To było sto lat temu, ale wspomnienia jednak miłe ;D

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale pięknie wyglądają te owoce ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam to samo z agrestem - rósł u dziadka, taki pyszny, smak dzieciństwa! Te kupne są straszne :(

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja na działkowy agrest jeszcze chwilę poczekam, ale wtedy będzie taki słodziutki! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Widać, że wyszły idealnie :D Ja też pamiętam ogródkowe strzelające sokiem kule agrestu, ale później jakoś przestały mi smakować, a teraz te sklepowe to baardzo słaba rzecz moim zdaniem :P

    OdpowiedzUsuń
  11. I własnie w tym momencie żałuję, że nie użyłam ricotty w ten sposób ;C

    OdpowiedzUsuń
  12. Już sobie wyobrażam delikatność tych kluseczek *.*

    OdpowiedzUsuń
  13. kwaśne, twarde, niesoczyste dlatego od zawsze nie lubię agrestu ;) a ja z kolei kluski z ricotty wspominam bardzooo smacznie :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Może inna odmiana? Pyszne kluseczki :D
    polarois.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. no i Twoje leniwe przekonały mnie do tego, by w najbliższym czasie je zrobić! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Dobrze, że mam ten komfort i w ogrodzie mam swój własny agrest :), Być może te nie były jeszcze wystarczająco dojrzałe ?.
    Robiłam już leniwe z ricotty i są u mnie wysoko na podium <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Też pamiętam słodki agrest z babcinego krzaczka, ale kiedy odeszła babcia odszedł i agrest. Ale może jeszcze znajdziesz właśnie TEN agrest? :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Kluseczki idealne :)
    Nie jadłam jeszcze agrestu... Miałam okazję, ale byłam głupia :P Jak smakuje? :)

    OdpowiedzUsuń
  19. To jeszcze nie czas na pyszny słodki agrest ;) Poczekaj tak z 1-2 tygodni jeszcze.

    OdpowiedzUsuń
  20. ja ostatnio chciałam kupić agrest w biedronce, ale bałam się właśnie, że będzie kwaśny :) dobrze, że nie kupiłam, bo jak widać na pewno tak własnie by było :(

    OdpowiedzUsuń