piątek, 28 listopada 2014

263. Lekkości ciąg dalszy.

Bananowa kasza manna z nutką kokosu podana z domowymi powidłami śliwkowymi

Myślałam, że ból wczoraj minie. Jak bardzo się myliłam. Nigdy chyba jeszcze nie trwało to 3 dni pod rząd. A dzisiaj ślubowanie, a dzisiaj impreza andrzejkowa... Muszę znów się ratować lekkostrawną kuchnią. Dzisiaj już to potraktuję poważniej niż wczoraj, bo przyznam się, że wczoraj uległam. Dzisiaj nie odpuszczam. Chcę się znów poczuć dobrze.

Zostało mi odrobinę mleczka kokosowego po curry i nie miałam go do czego wykorzystać. Wlałam go do gotującej się manny i dodałam trochę wiórek. To był strzał w dziesiątkę! Nie wiedziałam, że kokos i banan tak dobrze ze sobą smakują.

czwartek, 27 listopada 2014

262. Kasza na ratunek!

Bananowa kasza kukurydziana z jogurtem*, masłem*, resztą banana i syropem klonowym

*więcej dodane również podczas gotowania
** dodane po zgęstnieniu kaszy podczas gotowania

Już nie mogę. Skurcze brzucha są tak silne, że nie mam ochoty jeść i wstawać z łóżka. Zwijam się z bólu i nie wiem co robić. Do lekarza dopiero na przyszły tydzień, trzeba zacisnąć zęby i wytrzymać. Z pomocą musi przyjść dieta lekkostrawna. Przynajmniej dzisiaj. Takie bóle zdarzały się, ale nie trwały dłużej niż 2 dni pod rząd, a potem znów wracają. W tych "normalnych" dniach cieszę się wszystkim, a w dniach bólu moja "miłość" do jedzenia znika.

Dzisiaj postawiłam na zapomnianą kaszę, która uważana jest za lekkostrawną, tak samo jak manna, ale wybrałam tą bez glutenu, by sprawdzić reakcję. Reszta składników też zaliczana jest do tej diety, więc zobaczymy co z tego wyniknie.

środa, 26 listopada 2014

261. Zasłoikowałam żyto.

Jabłkowo-jogurtowe płatki żytnie z syropem cynamonowym, cynamonem, kardamonem podany w słoiczku po maśle orzechowym

Od razu z początku pragnę przeprosić za moją nieobecność w ostatnich dniach. Mam tyle na głowie, że od 9 do 20 nie ma mnie w domu. Jednak coś w takim trybie mi pasuje. Wtedy nie zaprzątają mi głowy niepotrzebne myśli, skupiam się na tych rzeczach naprawdę potrzebnych i jest dobrze.

A teraz może o śniadaniu? Z jednej strony uwielbiam, że masło orzechowe mi się kończy. I to jest własnie ta strona, kiedy mogę zrobić sobie słoiczkowe śniadanie. Tym razem postawiłam na dość klasyczne smaki. I jak zwykle mnie nie zawiodły. W końcu mogłam zjeść spokojne śniadanie i tylko rozkoszować się jego smakiem.

Przepis na jabłkowo jogurtowe płatki żytnie:
1 jabłko
5 łyżek płatków żytnich
1 szklanka mleka
2 łyżki jogurtu naturalnego
1/2 łyżeczki cynamonu
1 łyżka syropu cynamonowego
1/5 łyżeczki kardamonu
cytryna

Z jabłka wydrążam środek i ścieram na tarce. Wyciskam na nie sok z cytryny i mieszamy. W tym czasie zagotowujemy mleko i wsypujemy płatki owsiane. Doprawiamy i dodajemy syropu. Gdy płatki już dość zgęstnieją, dodajemy jabłko. Podgotowujemy chwilkę, żeby jabłko zmiękło, po czym dodajemy jogurt. Mieszamy porządnie i podgrzewamy. Podajemy z ulubionymi dodatkami.
Smacznego!

niedziela, 23 listopada 2014

260. Z dedykacją.

Chleb słowiański z majonezem, sałatą roszponką, serem żółtym, pomidorem, rzodkiewką i kolorowym pieprzem/ serkiem śmietankowym, sałatą roszponką, szynką Serrano, pomidorem, papryką zieloną i kolorowym pieprzem

Zostałam panią kanapkową. Osoby z mojej rodziny, czyli rodzice, babcie, brat, wujkowie, gdy się widzimy zamawiają u mnie kanapki. Nie wiem co w nich takiego szczególnego jest, że akurat chcą jeść kanapki robione przeze mnie. Dzisiaj śniadanie z rodzicami, więc taki talerz zrobiony razy 3. Przyznam szczerze, że owszem lubię jeść takie kanapki, ale żeby było w nich coś takiego szczególnego? 
Śniadanie dzisiaj też dedykowane dla jednej osóbki, która chciała zobaczyć moje kanapki i zapowiedziała, że jak kiedyś będzie ze mną nocować, to właśnie takie chce dostać na śniadanie. Tutaj masz zaczątek, a właściwe śniadanie dostaniesz jak naprawdę się spotkamy!

Znalazłam chyba swój ulubiony chleb. Nie wiem czy w waszych piekarniach jest. Chrupiąca skórka, miękkie, puszyste wnętrze. Tak, chyba znalazłam mój ideał. Teraz już nie boję się pieczywa, bo ten chleb jest przepyszny.


sobota, 22 listopada 2014

259. Drożdżowy przekładaniec.

Placek drożdżowy z domową konfiturą z czerwonej porzeczki polany lukrem

Weekendowe pieczenie weszło mi już chyba w nawyk. Wczoraj miałam taki dzień, że nic bym tylko spała, ale po powrocie ze szkoły wzięłam się za drożdżowe ciasto. Z robieniem ciast drożdżowych bywa u mnie różnie. Mam za sobą już parę porażek i eksperymentów. Muszę przyznać, że to było dla mnie chyba jak do tej pory najtrudniejsze, ale i najfajniejsze wyzwanie. Dlatego efekt dla mnie jest o jeszcze bardziej zaostrzony, bo wiem, że zostawiłam wczoraj serce w kuchni i mam nadzieję, że to widać. Dzisiaj rano akurat miałam idealne śniadanko. Kawałki drożdżowego ciasta i gorące kakao. Tak mogę zaczynać każdy jesienno-zimowy poranek.

Przepis na placek drożdżowy z konfiturą czerwonej porzeczki:
(przepis zaczerpnięty z magazynu Ciastka i ciasteczka, który dołączony był do miesięcznika Twój Styl)

Składniki:
500 g mąki pszennej tortowej
50 g cukru
1 torebka suchych drożdży
pół łyżeczki soli
50 g masła + 2 łyżki
150 ml mleka
2 jajka
300 ml konfitury z czerwonych porzeczek
75 g cukru pudru
1-2 łyżki wrzątku

Wykonanie:
Mąkę przesiewamy do miski. Dodajemy do niej cukier, drożdże i sól. Podgrzewamy mleko(musi być letnie, nie gorące, bo to zabije drożdże) i rozpuszczamy masło. Wlewamy do miski z mąką. Mieszamy i ugniatamy ciasto. Mnie to zajęło ok. 10 min. Im dłużej będziemy wyrabiać, tym ciasto będzie elastyczniejsze, a potem puszyste. Nie podsypujemy prawie w ogóle mąką. Odstawiamy na godzinę do podwojenia objętości(najlepiej w ciepłe miejsce bez przeciągów).
Podłużną foremkę smarujemy masłem i oprószamy mąką. Wyrośnięte ciasto wykładamy ponownie na stolnicę i chwilę ugniatamy. Rozwałkowujemy je na kształt dużego kwadratu, na ok.40-50 cm. Smarujemy go konfiturą i kroimy na mniejsze kwadraty, które mają po ok.6-8 cm. Formę do ciasta ustawiamy pionowo(najlepiej o coś oprzeć) i układamy kwadraty na sobie. Tak ułożone ciasto odstawiamy jeszcze na 30 min do napuszenia.
Nagrzewamy piekarnik do 175 stopni. Małe kawałeczki masła(te 2 łyżki) wkładamy pomiędzy plastry ciasta. Pieczemy przez ok. 30-40 min. Po 20 min przykrywamy ciasto folią aluminiową, żeby się za bardzo nie spiekło. Studzimy w piekarniku. Gdy będzie już całkiem ostudzone, rozrabiamy lukier: cukier puder ucieramy z wrzątkiem, który dodajemy stopniowo, by obserwować konsystencję lukru. Następnie wystudzone ciasto polewamy lukrem i czekamy aż zaschnie.
Smacznego!


piątek, 21 listopada 2014

258. A miała być nas dwójka.

Pieczona owsianka z gruszką, migdałami, cynamonem podana z domowym tahini

To śniadanie miało być zjedzone we dwoje. Jednak zrządzenie losu sprawiło, że jednak zjadłyśmy je osobno, jednak każda takie samo. Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak mi się miło zrobiło, kiedy ta osoba zaczęła zachwycać się moim wypiekiem i chwalić przed innymi jak bardzo jej smakowało. Lubię dobrze zjeść i gotuję dla siebie, ale jeszcze bardziej jestem zadowolona, kiedy mogę się podzielić z innymi. Taka już moja natura.

Przepis na pieczoną owsiankę z gruszką, migdałami i cynamonem:
(2 porcje)
10 łyżek płatków owsianych
1 duże jajko
4 łyżki jogurtu naturalnego
1 duża gruszka
garść migdałów
1 łyżeczka cynamonu
1 łyżka cukru

Płatki zalewamy na kilka, kilkanaście minut wrzątkiem troszkę powyżej poziomu płatków. W tym czasie kroimy gruszkę w drobną kostkę i bełtamy jajko. Do płatków dodajemy jajko, jogurt, cukier i cynamon. Mieszamy porządnie. Na sam koniec wmieszamy delikatnie gruszkę i migdały. Przygotowane naczynka/naczynko smarujemy masłem i rozkładamy przygotowaną masę. Pieczemy ok.30 min w 180 stopniach. Lekko studzimy lub zostawiamy całkiem do ostygnięcia i podajemy.
Smacznego!

środa, 19 listopada 2014

257. Miseczka pierwszej pomocy.

Bananowa kasza jaglana z twarożkiem*, orzechami pecan, gorzką czekoladą Lindt 90% i syropem klonowym

*dodany podczas gotowania razem z bananem

Szybko dodaję wpis i wracam do nauki, a potem do szkoły. Zabiegana, zmęczona i na skraju choroby egzystuję w tym tygodniu. Brak czasu, sił i ochoty na wszystko. Chyba dopadła mnie jesienna chandra.
Ale dzisiaj staram się ją zwalczyć! Miseczka mojej małej pomocy. Kasza jaglana jest uważana za najzdrowszą z kasz i pomaga w czasach choroby. To właśnie ją zaleca się podczas przeziębień czy innych gorszych przypadków. Banana nie muszę przedstawiać chyba, bo już pewnie niejednokrotnie pisałam, że dodaje energii i poprawa humor. Tak samo jak czekolada, a po za tym brakuje mi chyba ostatnio magnezu, więc czekolada i kakao teraz jest u mnie na porządku dziennym. Syrop klonowy dodaje ulubionej słodyczy, a pecany jak każde orzechy są bombą witamin. Mam nadzieję, że żadne choróbsko mnie nie dopadnie.

poniedziałek, 17 listopada 2014

256. Dwoiste smaki zamknięte w chlebku.

Chlebek bananowo-dyniowy z daktylami i czekoladą podany z masłem orzechowym, nutellą i powidłami śliwkowymi*, kawa z mlekiem

*dodatków nie ma na zdjęciu, posmarowałam po zrobieniu

Jak dobrze wstać ze świadomością, że gotowy chlebek sobie na mnie czeka z rana, wystarczy tylko podać z ulubionymi dodatkami. Szczególnie, że dzisiaj rano wszystko w biegu ze względu na zawody. Zrobić tylko kawusie i zajadać. A jeszcze takie pyszności. Połączenie dyni i banana w wypieku to był strzał dziesiątkę. A jaki aromat wczoraj po południu się po kuchni rozchodził!
Nic tylko stać przed piekarnikiem, oglądać jak ciacho rośnie i wdychać cudowne aromaty.

Przepis na chlebek bananowo-dyniowy z daktylami i czekoladą:
200 g puree z dyni
2 małe dojrzałe banany
2 jajka
200 g mąki pszennej pełnoziarnistej
4 łyżki cukru
70 ml oleju
3/4 łyżeczki sody
3/4 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczka cynamonu
1/2 łyżeczki imbiru mielonego
8 daktyli
garść groszków czekoladowych lub posiekanej czekolady

Banany rozgniatamy. Dodajemy do nic puree, jajka, olej i mieszamy energicznie. Następnie dodajemy resztę suchych składników oprócz daktyli i czekolady. Mieszamy tylko do połączenia się składników. Daktyle kroimy na mniejsze kawałki i wraz z czekoladą wmieszamy w gotową masę. Formę wykładamy papierem do pieczenia i wylewamy masę. Pieczemy ok.45 min w 180 stopniach.
Smacznego!

niedziela, 16 listopada 2014

Małe kroczki do szczęścia #2

Zapraszam was do przeczytania kolejnego posta z tego mini cyklu na moim blogu. Rzeczy, które dzisiaj pokażę, są to rzeczy z którymi każdy z nas styka się na co dzień. Nie musimy daleko szukać, żeby znaleźć odrobinę szczęścia i przyjemności w życiu. Nawet szary listopadowy dzień stanie się lepszy jeśli zdamy sobie sprawę z tego co nas otacza. Nie bądźmy obojętni i nie narzekajmy jacy to my jesteśmy nieszczęśliwi. Takie małe cegiełki składają się na ogólne pojęcie szczęścia. 


5. Rodzina. Często nie zwracamy uwagi wśród natłoku obowiązków i swoich spraw, jak dużo dają nam relacje z najbliższymi. Czy jesteście sobie w stanie wyobrazić, że nagle mogłoby ich zabraknąć? Nie? W takim razie doceńcie to co jest. Myślę, że w każdym domu zdarzają się trudniejsze chwile, ale warto czasem się zatrzymać, zaparzyć sobie kawy/herbaty i porozmawiać lub obejrzeć jakiś film. Nawet jeśli tego wcześniej nie robiliście. Może czas wprowadzić jakieś zmiany i wtedy zobaczyć ile radości to sprawia?


6. Literatura. Nie lubicie czytać? Nie wierzę w to. Osobiście uważam, że w tej chwili mamy na rynku taką różnorodność jeśli chodzi o dzieła literackie, że każdy może znaleźć coś dla siebie. Jeśli ktoś mówi, że nie lubi czytać, to widocznie jeszcze nie znalazł czegoś co by go zainteresowało. Nie ważne czy to będzie poezja, komiksy, romansidło czy fantasy. Przeniesienie się w odsiecz wyobraźni i inny świat to cudowne uczucie. A możecie lubicie pisać własne opowiadania czy wierszyki? 



7. Sport. I tutaj muszę się odwołać do badań. Udowodnione jest naukowo, że aktywność fizyczna w dużym stopniu przyczynia się do wydzielania endorfin tzw. "hormonów szczęścia". Czy to nie jest wystarczający argument, żeby podczas chandry ubrać dres i wyjść pobiegać czy wsiąść na rower i przejechać się na małą przejażdżkę? Nawet jeśli nie macie środków, żeby chodzić na siłownię czy zajęcia albo zapisać do jakiegoś klubu np. piłkarskiego/ siatkarskiego, to myślę, że teraz każdy w domu ma internet i śmiało może włączyć sobie darmowe treningi z YouTube. Zaczniecie ćwiczyć, a zobaczycie po sobie efekty nie tylko na ciele, ale i na duchu.


8. Przyroda. Nie każdy z nas musi być bystrzakiem z biologi, żeby zauważyć piękno przyrody. Wystarczy wybrać się na spacer i pooglądać jak z drzew spadają liście, docenić fakt, że możemy oddychać albo że ptaki tak ładnie śpiewają. Wiem, że dla niektórych z was może to zabrzmieć idiotycznie. Ale wiecie co? Jak ja się na chwilę zatrzymam, zastanowię nad tym wszystkim, czuję jakiś taki wewnętrzny spokój i radość, że takie rzeczy istnieją. Naprawdę nie jest trudno ich zauważyć.



Z góry przepraszam, jeśli kogoś uraziłam moimi stwierdzeniami czy opiniami, ale ten cykl jest bardzo subiektywny i zamieszczam tu rzeczy, które mi sprawiają radość i co ja o tym sądzę. Dzielę się z tym wami, więc wy w komentarzach również możecie się podzielić swoimi spostrzeżeniami. 

sobota, 15 listopada 2014

255. Poprawa humoru w miseczce.

Kakaowo-bananowa kasza bulgur podana z resztą banana, orzechami włoskimi i czekoladą gorzką Lindt 90%

Dzisiaj potrzebowałam czegoś co da mi dużo sił i poprawi odrobinę weekend. Niby początek weekendu, ale ja mam ochotę zostać w łóżku i nie wstawać do maja. Jednak tak dobrze nie ma. Za niedługo lecę na 3-godzinny angielski, a po południu wybywam do koleżanki z klasy na urodziny za miasto. Muszę wam powiedzieć, że taka kasza mnie uspokoiła i dodała energii. Ba! Najlepszy sposób na kasze jak dla mnie ostatnio. Muszę powtarzać to połączenie częściej zdecydowanie.

piątek, 14 listopada 2014

254. Gruszkowa zapiekanka.

Pełnoziarnisty chleb zapiekany z camembertem i gruszką polany miodem

Zawsze chciałam spróbować połączenia gruszki z serem camembert. Ktoś się kiedyś nim zachwycał i sama stwierdziłam, że to całkiem dobrze może się razem komponować. I jakie są moje odczucia? Dobre, aczkolwiek bez szału. O wiele bardziej w takiej "zapiekance" smakuje mi połączenie banana z masłem orzechowych bądź nutellą. Albo gruszka z tahini! Następnym razem tak spróbuję i podzielę się z wami moimi odczuciami.

Czy tylko ja nie odczuwam, że nadchodzą święta? Zewsząd ludzie podniecają się, że jeszcze miesiąc z hakiem do świąt i będzie tak super. Jakoś tego nie widzę. Jak na połowę listopada jest bardzo ciepło, śniegu nie było ani grama, więc gdzie ta magia? Mnie to jakoś odpowiada. Nie lubię zimy i taka zima jakby była to by mi odpowiadało. Oczywiście na same święta mógłby się śnieg pojawić, ale proszę bez strasznych mrozów. I wiecie co? Nie lubię tych reklam i wystaw już w sklepach. Wszędzie tylko choinki, łańcuchy, światełka, czekoladowe mikołaje. Po co? I tak wszyscy wariują na tym punkcie dopiero parę dni przed świętami. 
To tyle moich przemyśleń na dziś. Mam nadzieję, że was nie zanudziłam :D

czwartek, 13 listopada 2014

253. Dyniowa moc.

Dyniowe naleśniki nadziane twarożkiem z duszonymi w maśle i miodzie jabłkiem

Dzisiaj sprawdzian z majcy i od paru dni planowałam zrobić jakąś porządną owsiankę z orzechami, bananami i kakaem. Jednak budząc się rano, pierwsza moja myśl to naleśniki. Przez długi weekend zrobiłam zapasy puree, więc musiałam je po prostu wykorzystać. Obawiałam się jednak, że nic z tego nie wyjdzie. Jak bardzo się myliłam! Te naleśniki to chyba najlepsze jakie jadłam! Zdecydowanie warto spróbować. Bez względu na to czy chcecie sobie dogodzić przed jakimś sprawdzianem czy nie.

Przepis na dyniowe naleśniki:
1 jajko
2 łyżki puree z dyni
2 łyżki mąki pszennej pełnoziarnistej
chlust mleka
1 łyżeczka cukru trzcinowego
1/3 łyżeczki cynamonu
1/4 łyżeczki imbiru
1 łyżeczka oleju
szczypta soli
szczypta proszku do pieczenia

Wszystkie składniki oprócz mleka zmiksować. W zależności od uzyskanej konsystencji dodać mleka, aby uzyskać ciasto jak na tradycyjne naleśniki. Smażyć po ok.2-3 min z każdej strony, bardzo uważając przy obracaniu, bo naleśniki wychodzą delikatne. Podawać z ulubionymi nadzieniami.
Smacznego!

środa, 12 listopada 2014

252. Doładowanie na powrót.

Orkiszanka a'la Kubuś podana z mieszanką suszonych owoców, miodem i orzechami włoskimi

Kiedy minęły te wolne dni ja się pytam? Nie wiem co ja przez ten czas zrobiłam, skoro minął mi niesamowicie szybko. No dobra, przyjmuję to na klatę. Teraz trzeba się uzbroić w energię i ruszać do szkoły. Miseczka ulubionych płatków wydaje mi się tu byś idealną propozycją. Szczególnie, że starałam się odtworzyć tu smaki swojego ulubionego soku. Nie powiem, że wyszło mi identycznie, ale na pewno bardzo smacznie. 

Przepis na orkiszankę a'la kubuś:
5 łyżek płatków orkiszowych
1 szklanka soku pomarańczowego
1/2 dużej marchewki
1/2 średniego jabłka
słodzidło

Sok zagotowałam i dodałam płatki. Marchewkę i jabłko w międzyczasie starłam na tarce. Gdy płatki już były gęste dodałam marchewkę z jabłkiem i posłodziłam. Gotowałam jeszcze parę minut, aby marchewka i jabłko zmiękły. Podałam z miodem, orzechami i suszonymi owocami.
Smacznego!

wtorek, 11 listopada 2014

251. Gruszkowe otulenie.

Gruszkowe lane kluseczki na mleku z migdałami i syropem klonowym

Niby pogoda nas rozpieszcza i nie potrzeba codziennie zajadać gorących miseczek, ale takie jednak pasują mi najbardziej bez względu na porę roku. Tym razem zdecydowałam się na lane kluski, które jadłam chyba 100 lat temu. Nie spodziewałam się, że wyjdą takie dobre. Idealnie mięciutkie, gorące i dobre. Do tego coś do pochrupania i słodki akcent. Godnie przywitałam ostatni dzień długiego weekendu. Wykorzystajcie go jak się da najlepiej, bo naładowane akumulatory muszą nam starczyć do świąt.

Przepis na gruszkowe lane kluski na mleku:
300 ml mleka
1 gruszka
1 jajko
3 łyżki mąki żytniej
1 łyżeczka cukru trzcinowego
kilka kropel aromatu migdałowego

Gruszkę zetrzeć na drobnych oczkach tarki. Dodać jajko, cukier i aromat po czym zmiksować. Wsypywać mąkę, cały czas mieszając, aby uzyskać odpowiednią konsystencję. Zagotować mleko. Małą łyżeczką odmierzać porcję ciasta i wrzucać do gotującego mleka. Zmniejszyć ogień i gotować 2-3 min. Podawać z ulubionymi dodatkami.
Smacznego!

poniedziałek, 10 listopada 2014

250. Wspomnień ciąg dalszy.

Wieloziarnisty chleb w jajku z ziołami i posypany cheddarem, podany z sałatką z pomidora i cebuli

Ostatnio nic tylko bym wspomniała. Odtwarzam stare smaki, szperam po starych książkach kucharskich babci i zaskakuje sama siebie w kuchni. Dzisiaj naszła mnie ochota na chleb w jajku. Starałam się odtworzyć smak jaki serwowała mi i mojemu bratu mama na kolację. Spieczony na patelni chleb w ziołach i potem posypany na koniec żółtym serem. Z bratem dodawaliśmy do tego tonę keczupu i z uśmiechem na twarzach zajadaliśmy z ochotą. Nigdy nas nie trzeba było zachęcać do jedzenia. I wiecie co? Dzisiaj jak zobaczyłam swój efekt, również się uśmiechnęłam. Wpadłam w jakąś nostalgię, z której nie chciałabym wychodzić. Tak mi dobrze, jeśli od czasu do czasu się odpuści i poczuje znów jak dziecko. Ale to już chyba pisałam.

sobota, 8 listopada 2014

249. Wegańska celebracja.

Wegańskie bananowo-marchewkowe ciastko nadziane daktylami podane z masłem orzechowym

W końcu luźna niedziela. Mogę odetchną, odpocząć i zjeść leniwe i bardziej czasochłonne śniadanie. Rozkoszować tymi smakami mogłabym się bez końca, tak samo jak wolnym czasem.
Niedziela to jest taki dzień, kiedy do wszystkiego można nabrać dystansu, odetchnąć. Przy takim śniadaniu, czy przy każdym innym, po prostu warto. To tylko jeden dzień albo parę godzin, ale warto zatrzymać się na chwilę wśród codziennych obowiązków i odpocząć. 

Przepis na bananowo-marchewkowe ciastko nadziane daktylami:
2 łyżki płatków owsianych
1/4 szklanki mąki owsianej
1/4 szklanki mąki gryczanej
1/3 łyżeczki proszku do pieczenia
1/3 łyżeczki sody
dojrzały banan
marchewka
ok. 1/3 szklanki mleka sojowego
parę daktyli

Wymieszać ze sobą wszystkie suche składniki. Banana rozgnieść, a marchewkę zetrzeć na tarce, po czym dodać do suchych składników. Dodać pokrojone na mniejsze części daktyle. Wymieszać. Na koniec dodać odpowiednią ilość mleka. Naczynko, w którym będziemy piec wysmarować olejem kokosowym i wyłożyć masę. Piec przez ok.30 min w 180 stopniach.
Smacznego!

248. Włoskie smaki na dzień dobry.

Pełnoziarnista foccacia z rozmarynem, tymiankiem i suszonymi pomidorami podana z serkiem śmietankowym i sałatką z pomidora i cebulki

Będąc w te wakacje we Włoszech, zakochałam się całkowicie we włoskim jedzeniu. Niektórych smaków się po prostu nie zapomina i nawet nie chce zapomnieć. Zapadają w pamięć tak, że przywołując obraz potrawy, potrafimy sobie dokładnie smakowała i pachniała.
Co prawda ta foccacia nie jest tak dobra, jak oryginalne foccacie włoskie, ale zdecydowanie jest godna polecenia. Nawet jeśli nie poznaliście prawdziwych włoskich smaków, a lubicie tego typu potrawy. Czasem smaczna jest taka odmiana.

Przepis na foccacie z rozmarynem, tymiankiem i suszonymi pomidorami:
50 g mąki pszennej pełnoziarnistej
1 łyżeczka mąki pszennej
ok.10 g świeżych drożdzy
50 ml letniej wody
1 łyżka oliwy + ok.1 łyżeczka
szczypta soli
1 łyżeczka cukru
szczypta rozmarynu
szczypta tymianku
ok.3 suszonych pomidorów

Drożdże kruszymy i rozrabiamy z cukrem na lejącą się masę, po czym cały czas mieszając dodajemy wodę i łyżeczkę mąki pszennej. Odstawiamy na 15 min do wyrośnięcia. Do mąki, soli, oliwy, dodajemy zaczyn i wyrabiamy elastyczne ciasto. Zostawiamy do wyrośnięcia na ok.godzinę. Po tym czasie natłuszczamy foremkę w której będziemy piec i wykładamy ciasto. Odstawiamy jeszcze na ok. 30 min pod przykryciem. Smarujemy wierzch oliwą, posypujemy przyprawami i pokrojonymi na mniejsze kawałki pomidorami i pieczemy przez 20 min w 190 stopniach.
Smacznego!

piątek, 7 listopada 2014

247. Bueno piątek.

Krem owsiany a'la kinder bueno posypany kakao i startą czekoladą

Otulająco, słodko, pocieszająco. Na tylko takie rzeczy ostatnio mam ochotę. Natłok obowiązków i brak czasu sprawia, że jedyne co mi daje doładowanie to właśnie miseczki pełne ciepłych śniadań. To było wyjątkowe. Starałam się oddać smaki jednego z batoników. A chyba nie muszę wspominać, że lubimy zdrowsze wersje sklepowych słodyczy, prawda? Jeśli ktoś ma ochotę na takie smaki, to zachęcam do zrobienia tego kremu. Jeśli dostatecznie szybko zdążycie zmiksować krem, to otrzymacie parującą miseczkę pyszności!

Przepis na krem owsiany a'la kinder bueno:
5 łyżek płatków owsianych
1 szklanka mleka
1,5 łyżki budyniu waniliowego
1 łyżeczka cukru ciemnego muscovado
garść orzechów laskowych

1/2 szklanki mleka zalewamy płatki owsiane i stawiamy na gazie. W drugiej połowie szklanki mleka rozrabiamy budyń i dodajemy do płatków, gdy tylko zaczną się gotować. Posłodzić i gotować jeszcze chwilę do uzyskania pożądanej konsystencji. Zdjąć z ognia, dodać orzechy i zblendować. Podawać z kakao lub/i czekoladą.
Smacznego!

środa, 5 listopada 2014

246. Niesamowita zdobycz!

Bananowa kasza manna z malinami i nutellą


To niesamowite, że o tej porze w ogródku u mojej babci znalazłam te cudowne owoce. Przecierałam oczy ze zdumienia, kiedy je zobaczyłam. Szybko poleciałam po kubeczek i wyzbierałam wszystko co zostało. Smakowało naprawdę dobrze. W tym roku pogoda i plony wyjątkowo nas rozpieszczają. Na ich brak narzekać nie możemy!

W tym tygodniu raczej mnie dużo nie uświadczycie. Tak dużo się dzieje teraz. Brakuje mi godzin w dobie. Cały czas jestem zajęta i nie ma mnie w domu do późna. Potrzebuję teraz z rana szybkiego i prostego doładowania, więc kasze i owsianki są teraz na porządku dziennym. 

poniedziałek, 3 listopada 2014

Małe kroczki do szczęścia #1

Są takie rzeczy w naszym życiu, z którymi stykamy się na co dzień, ale czasem nawet nie zdajemy sobie sprawy jak one nam pomagają poprawić humor czy wywołać uśmiech na naszych twarzach. Dla każdego oczywiście te rzeczy mogą być różne. Nasze charaktery rzadko się pokrywają z kimś nawet w 50%, więc mamy różne priorytety i inaczej patrzymy na świat. 

W moim odniesieniu jednak postaram się pokazać w tym cyklu co we mnie wzbudza taki mały promyczek, który sprawia, że mój dzień staje się bardziej kolorowy i zaczynam widzieć we wszystkim więcej pozytywów.


1. Muzyka! Nie ważne czy jest mi smutno, czy się śmieję, muzyka jest dobra na wszystko. Słucham jej zaraz po wstaniu z łóżka, w trakcie drogi do szkoły, czy po powrocie do domu żeby się zrelaksować. Nie muszę chyba przedstawiać tu lepszego złotego środka.



2. Pogoda. Wiadomo, że kiedy świeci słońce, to wtedy każdemu poprawia się humor, a na jego twarzy częściej gości uśmiech. To jest zbyt oczywiste. Ostatnio jednak nauczyłam się cieszyć z innych anomalii pogodowych. Deszcz? Powietrze staje się czystsze, roślinki mają możliwość zaczerpnąć trochę wody, a ty po powrocie do domu, będziesz mógł sobie zrobić herbatę i podziwiać z parapetu krople deszczu spływające po szybie. Mgła? Wczuj się w tajemniczy klimat i pośmiej się z siebie, idąc ulicą i oglądając się za siebie, czy ktoś cię nie śledzi. A może wiatr? Zmaganie z własną fryzurą na ulicy, naprawdę może być śmieszne! Albo wyobraź sobie jak porywa cię podmuch wiatru i możesz patrzeć na wszystkich z góry. Poczuj się lekki.



3. Dbanie o ciało. Nie wiem jak jest w waszym przypadku, ale ja uwielbiam kiedy moje ciało jest zadbane. Skóra gładka i nawilżona, włosy czyste i lśniące, a paznokcie wymalowane. Te czynniki sprawiają, że czuję się lepiej ze sobą, co za tym idzie częściej jestem zadowolona. I nie mówię tutaj, żebyście jeździli do SPA czy robili sobie jakieś wyszukane zabiegi. Wystarczy wysmarować się raz dziennie swoim ulubionym balsamem czy wziąć długą kąpiel z olejkiem o swoim ulubionym zapachu.



4. Zakupy. Wiadomo, że większość z dziewczyn uwielbia chodzić na zakupy. Najlepiej wyszła by wtedy ze sklepu z 10 torbami, ale tu nie chodzi o to. Każdego dnia możemy kupić sobie jakiś drobiazg od, którego zrobi nam się "lepiej". Czy to będzie ulubiony napój, czy chociaż banan albo dobra kawa, nie ważne. Ważne jest to, żeby robić to ze świadomością, że robimy to dla siebie.