niedziela, 31 sierpnia 2014

193. Smak w prostocie.

Tosty 3 ziarna z domowym masłem orzechowym i bananem

Najprostsze jak dla mnie i najlepsze połączenie. Będę się jeszcze nim długo zajadać i nigdy mi się nie znudzi. Takie śniadania pewnie się pojawią częściej w ciągu roku, bo mniej i czasu, ale dzisiaj też nie mam go za wiele. Zaraz wychodzę na busa do babci. Ostatni dzień wakacji spędzę na łonie natury. Wyciszenie i odpoczynek. Ostatni dzwonek żeby naładować siły.

I wiecie co? Na tym spotkaniu wczoraj było naprawdę fajnie. Wszyscy okazali się sympatyczni i godni uwagi. Mam nadzieję, że w ciągu roku szkolnego nic się nie zmieni albo będzie jeszcze lepiej!

sobota, 30 sierpnia 2014

192. Podrasowana Anglia.

Półpełnoziarnista angielska muffina z serem żółtym, podpieczoną kiełbasą krakowską i jajkiem sadzonym, pomidor ze szczypiorkiem, solą morską i świeżomielonym pieprzem

Czasem przychodzi mi ochota na wytrawne śniadanie. W końcu nie samym słodkim człowiek żyje. A, że zawsze chciałam spróbować tego tradycyjnego angielskiego śniadania, a nie chciałam iść do słynnej "restauracji" na ofertę śniadaniową, to oto i jest. Trochę zrobione pode mnie i dostępne składniki, ale myślę że równie smaczne albo i smaczniejsze!

Przepis na półpełnoziarnistą angielską muffinę:
25 g mąki pszennej tortowej
25 g mąki pszennej pełnoziarnistej
40 ml ciepłej wody
1/2 łyżeczki miodu gryczanego
1 łyżeczka oliwy z oliwek
szczypta soli
1/3 łyżeczki suszonych drożdzy

kasza manna
oliwa/olej

Wodę łączymy z miodem i oliwą, po czym rozpuszczamy w tej mieszance drożdże. Łączymy obie mąki z solą, po czym dodajemy płyny. Mieszamy łyżką lub tak jak w moim przypadku wyrabiamy ręką gładkie ciasto. Wstawiamy na noc do lodówki do wyrośnięcia.
Rano wyjmujemy ciasto aby trochę się ogrzało. Wyrabiamy ponownie i odstawiamy jeszcze do wyrośnięcia na ok.10 min. Po tym czasie smarujemy patelnię tłuszczem i posypujemy delikatnie kaszą manną. Smażymy muffinę na najmniejszym ogniu pod przykryciem ok.10 min, po czym odkrywamy i przewracamy i smażymy kolejne 10 min. Podajemy na ciepło.
Smacznego!

Dzisiaj mały test. Poznam nowych ludzi, z którymi spędzę kolejne 3 lata. Uśmiech na usta obowiązkowy i brak jakichkolwiek oporów. Czyżby?

piątek, 29 sierpnia 2014

191. Pulchniak z serem.

Ryżowy omlet twarogowy z migdałową nutą podany z nektarynką i Miodową Różą

To najlepszy i najpulchniejszy omlet jaki do tej pory jadłam! Bardzo sycący, bo chciałam zrezygnować po 3/4 omletu, ale warto zjeść całego dla tego świetnego smaku. Całość genialnie dopełnił miodzik od Anielskich, który mam na wykończeniu :<

Przepis na ryżowy omlet twarogowy z migdałową nutą:
2 jajka
125 g twarogu
3 łyżki mąki ryżowej
1 łyżeczka cukru trzcinowego
1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
kilka kropli aromatu migdałowego
tłuszcz do smażenia(u mnie olej kokosowy)

Białka ubijamy na sztywno ze szczyptą soli. Twaróg rozgniatamy widelcem z żółtkami, cukrem i aromatem. Dodajemy do twarogu białka i miksujemy na najmniejszych obrotach do połączenia masy. Dodajemy mąkę i proszek i ponownie miksujemy. Na patelni rozgrzewamy olej. Wylewamy masę i smażymy pod przykryciem ok.7-10 min, po czym odwracamy na drugą stronę i również smażymy pod przykryciem, ale już nieco krócej. Podajemy z ulubionymi dodatkami.
Smacznego!

Chwile zwątpienia, chwile radości. Przeplatane dobro ze złem. Tak to teraz wygląda. Mimo wszystko staram się zachować optymizm. Nie tracić uśmiechu. Bo nawet jak nie jest nam wesoło, a się uśmiechniemy od razu człowiek się inaczej czuje.

czwartek, 28 sierpnia 2014

190. Jabłko w kefirze?!

Owsiane placuszki na kefirze z jabłkiem podane z syropem cynamonowym

Już dawno nosiłam się z zamiarem zrobienia placuszków na kefirze. Zawsze robiłam na jogurcie, maślance lub mleku. Teraz już wiem, że kefir też mnie nie zawiedzie. Szkoda tylko, że nie grzeszą urodą.
W sumie to poczułam już jesień. Do dziś odganiałam tą myśl jak się dało, bo nie chcę, żeby moje ukochane lato się skończyło, ale po tym śniadaniu stwierdziłam, że niestety dobiega końca. 
I uwierzcie mi! Tego syropu było naprawdę duuużo, ale niestety spłynął po gorących placuszkach. Pasował po prostu idealnie do tych jabłkowych smaków!

Przepis na owsiane placuszki na kefirze z jabłkiem:
1 małe jabłko
125 g kefiru
1 małe jajko
4 łyżki mąki owsianej
1 łyżeczka cukru trzcinowego
1/3 łyżeczki proszku do pieczenia
1/4 łyżeczki cynamonu
mała szczypta soli

Kefir, jajko, cukier, proszek, cynamon i sól miksujemy ze sobą na gładką masę, na której pojawiły się malutkie bąbelki. Stopniowo dodajemy mąkę, sprawdzając konsystencję ciasta. Odstawiamy. W tym czasie myjemy jabłko i kroimy go na niewielką kostkę. Dodajemy do ciasta i mieszamy łyżką. Smażymy na dobrej patelni bez tłuszczu lub przy odrobinie jakiegoś tłuszczu.
Smacznego!

No dobra! Koniec narzekania. Biorę się w garść. Słoneczko wyszło. Uśmiech powrócił. Tata w domu. Ostatnie dni wakacji przede mną. Nie ma co ich zmarnować!

środa, 27 sierpnia 2014

189. Nasłonecznienie.

Cukiniowa owsianka na kefirze podana z nektarynką, masłem orzechowym i domowym syropem daktylowym

Chodziły za mną dwie ostatnio "modne" owsianki w blogosferze. I cukiniowa, i ta na kefirze. Nie wiem czy ja jako pierwsza czy nie, ale połączyłam oba sposoby i wyszło coś baaaardzo dobrego. Za to właśnie lubię eksperymenty.

Nasłoneczniam się jedzeniem, bo słońca od mojego przyjazdu brak. Potrzeba mi teraz trochę optymizmu, który w magiczny sposób dzięki takim małym błahostką znów się pojawia. Oby został na dłużej, bo w końcu jeszcze wakacje mamy, a w szkole na pewno też mi się on przyda.

wtorek, 26 sierpnia 2014

188. Czekośliwka na nowo.

Kasza bulgur a'la czekośliwka podana z śliwką*, orzechami brazylijskimi i gorzką czekoladą Lindt 90%
*więcej w środku

Za śliwkami w czekoladzie jako cukierkami nigdy nie przepadałam, ale jak wczoraj zobaczyłam koszyczek śliwek w kuchni, nie mogłam się powstrzymać żeby nie zrobić dzisiaj czegoś podobnego. Przy okazji jest to mój debiut z kaszą bulgur i jak każda inna kasza, urzekła moje serce. Na pewno opłacało się za nią zapłacić więcej. 
Moja ochota na czekoladę została zaspokojona na jakiś czas. Jest mi mega słodko.

Przepis na kaszę bulgur a'la czekośliwka:
4 łyżki kaszy
3/4 szklanki mleka
1/3 szklanki wody
słodzidło(u mnie miód gryczany)
2 łyżeczki kakao
3 śliwki

Mleko, wodę, słodzidło i kakao doprowadzamy do wrzenia. W tym czasie płukamy kaszę pod ciepłą wodą i wrzucamy na gotujące się płyny. Gotujemy na małym ogniu ok.10-15 min. Pod koniec dodajemy pokrojone w kosteczkę 2 śliwki. Resztę odstawiamy do podania. 
Smacznego!

Dziękuję wam za te wszystkie wczorajsze komentarze. Niektóre dały mi naprawdę do myślenia. Fajnie wiedzieć, że ktoś mi jeszcze pomoże, gdy będę tego potrzebować. Postaram się zastosować do waszych rad. Nie poddam się.

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

187. Wakacyjny dystans.

Chlebek bananowy z kawałkami gorzkiej czekolady

Dzisiaj nie skupię się na śniadaniu. Jedno z moich ulubionych i zdecydowanie z tych, które zawsze się udają. Po powrocie czekały na mnie 3 wspaniale dojrzałe banany, więc bez zawahania musiałam je wykorzystać.

Wróciłam. Nie wiem czy się cieszyć czy płakać. Z jednej strony tęskniłam już za swoim miastem, za swoim mieszkaniem i zwyczajami, a z drugiej nie bardzo uśmiecha mi się pójście do szkoły. Jednak nie o tym chciałam. Przez okres wakacji troszkę się zmieniło. Niektóre sprawy znów zaczęły się walić i totalnie nie mogę sobie z nimi poradzić. Ciągłe dylematy i myślenice. Fakt, że w Bułgarii sobie totalnie poluzowałam, ale po powrocie wszystko wróciło jak grom z jasnego nieba. 
Dobra, może skończę pisać tak ogólnikowo. Chcę się komuś tu wyżalić, choć miałam tego nie robić. Nie chciałam zbyt dużej prywaty na swoim blogu, ale teraz zwyczajnie się pogubiłam.
Znowu schudłam przez wakacje. Nieregularne jedzenie na wakacjach i więcej przekąsek(czyt.słodyczy) sprawiły, że waga poleciała. Rodzice znów się przez to zaniepokoili i nie chcą, żebym powracała tutaj, na bloga. Uważają, że to nie przynosi mi nic dobrego i nie jestem w stanie się wyleczyć i przytyć. Jeśli tego było mało nie ćwiczę w ogóle od miesiąca, bo rodzice znów mają podejrzenia, że chcę schudnąć. A uwierzcie mi, że nie chce! Uwielbiam się ruszać. W końcu 6 lat w szkole sportowej zrobiło swoje i nie chcę tak tego po prostu zaprzepaścić. Nie wiem jakie argumenty już do nich dotrą. Nie mogę sobie poradzić. 
Na domiar złego przed moim wyjazdem mój brat wylądował w szpitalu. To o nim pisałam zanim wyjechałam. I rodzice mają więcej zmartwień. Przy okazji ja też.

wtorek, 12 sierpnia 2014

186. Pewniak na drogę.

Marchewkowa owsianka z bananem i domowym masłem orzechowym

Uśmiech przyklejam na twarz, choć po ostatnich wydarzeniach trudno, ale dam radę. W końcu trzeba się cieszyć do końca wakacjami. Walizka pełna, mam nadzieję, że nic nie zapomniałam.
Owsianki przed podróżą po prostu nie mogło zabraknąć. Punkt obowiązkowy.

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

185. Bananowa surowizna.

Bananowa surowa gryczanka z nutką cynamonu i kardamonu podana z borówkami amerykańskimi, syropem cynamonowym i posiekanymi orzechami brazylijskimi

W ostatniej chwili przed pójściem spać zdecydowałam się na surową gryczankę. Kiedyś bardzo mi zasmakowała, więc pomyślałam czemu by tego nie powtórzyć? Wydaje mi się, że smakowało mi nawet jeszcze bardziej jak za pierwszym razem. 

Przepis na bananową surową gryczankę z nutką cynamonu i kardamonu:
50-60 g kaszy gryczanej niepalonej
1 dojrzały banan
1 łyżka syropu cynamonowego
1/2 łyżeczki cynamonu
1/4 łyżeczki kardamonu

Kaszę wieczorem zalewamy zimną wodą i odstawiamy. Rano przepłukujemy kaszę i dokładnie odcedzamy. Miksujemy ją z resztą składników. Podajemy z ulubionymi dodatkami.
Smacznego!

Muszę się dziś otrząsnąć i zebrać myśli. Zaczynam pakowanie. Jutro rano kierunek->Bułgaria. Zaczynam obóz, na który bardzo długo czekałam. Chcę się nim cieszyć tak jak parę miesięcy temu i naprawdę się postaram nie myśleć i odprężyć. Mam nadzieję, że mi się to uda.

niedziela, 10 sierpnia 2014

184. Pomidor na pierwszym planie.

Jajecznica na maśle z pomidorem i szczypiorkiem, domowy chleb wieloziarnisty z masłem

Śniadanie u babci. Jajka obowiązkowe,bo swojskie. O tej porze roku pomidor także obowiązkowy. Wydaje mi się, że to właśnie teraz są one najlepsze i najsmaczniejsze. Szczypiorek z babcinego ogródka i chlebek upieczony na spróbowanie dla babci dopełnia smaczną całość.

Atmosfera szpitala jest naprawdę przygnębiająca. Nienawidzę tam bywać jako odwiedzający i dziękuję ponad wszystko, że nie muszę też bywać jako pacjent. Trudno jest patrzeć na bardzo bliską ci osobę kiedy leży na tym szpitalnym łóżku i nie bardzo przypomina siebie. I jeszcze tak bardzo wyróżnia się na tle innych, starych i doświadczonych życiem osób. 

sobota, 9 sierpnia 2014

183. Ostatki z tofu.

Tofurnik z kawałkami czekolady gorzkiej 90% podany z borówkami amerykańskimi

Ostatnia kosteczka tofu wykorzystana najlepiej jak tylko mogłam. Przynajmniej ja odnoszę takie wrażenie. To śniadanie było po prostu przepyszne! Gdyby było więcej, zjadłabym więcej.

Przepis na tofurnik z kawałkami czekolady:
200 g tofu naturalnego
sok z połowy cytryny
łyżeczka budyniu z prawdziwą wanilią
1/3 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżka syropu klonowego
kostka(lub dwie) czekolady gorzkiej

Tofu zmielić albo zmiksować na niezbyt gładką masę. Dodać resztę składników oprócz czekolady i ponownie zmiksować. Na koniec posiekać czekoladę i wmieszać ją w naszą masę. Przełożyć masę do kokilki wyłożonej papierem i piec 30-40min w 180 stopniach. Studzimy i wstawiamy na noc do lodówki.
Smacznego!

Przepraszam, że u mnie ostatnio takie same negatywne i pesymistyczne posty, ale nie mam siły udawać, że wszystko jest w porządku. Praktycznie nic nie jest.

piątek, 8 sierpnia 2014

182. Ryżowy zawrót głowy.

Naleśniki ryżowe* nadziane jagodową ricottą i polane miodem gryczanym/ syropem cynamonowym/ syropem klonowym
*z mąki ryżowej

Dzisiejsze śniadanko zjedzone zostało w doborowym towarzystwie. Ze względu na moje urodziny zatrzymała się u mnie wczoraj na noc moja przyjaciółka. Skromnie, kameralnie, ale bynajmniej nie narzekam. Dzięki niej przynajmniej się jeszcze trzymam. Nie myślę, nie rozpaczam, nie próbuję rozważać. I absolutnie nie chodzi tu o mnie. Wczoraj najważniejszą osobą, mimo iż były moje urodziny, nie byłam ja. Stało się coś nieoczekiwanego i zamieniło życie mojej najbliższej rodzinny w gonitwę i nerwówkę.  
Już się boję jak będzie wyglądał weekend.

Nie podam wam przepisu, bo jest jeszcze do dopracowania. 
No i Anielskie Przysmaki mają kolejnego fana w postaci mojej przyjaciółki. Grono się powiększa. Tym razem najbardziej zasmakował miód różany
Ja polecam wszystko, bo zakochałam się w obydwu miodach i syropie, choć na początku sceptycznie byłam do nich nastawiona. Teraz zupełnie nie rozumiem dlaczego.

czwartek, 7 sierpnia 2014

181. Że niby świętowanie?

Wegański krem z tofu z bananem, malinami, jeżynami podany z orzechami brazylijskimi i gorzką czekoladą

W moje urodziny chciałam zrobić coś specjalnego. Coś wow i coś co chociaż imitować będzie tort. Po dłuższej chwili zastanowienia stwierdziłam, że po co, przecież to będzie dzień jak co dzień tak jak zwykle. Może tylko na Facebook'u "znajomi" napiszą mi jedno słowo i zaraz o tym zapomną. Rodzice mnie ucałują i wręczą coś słodkiego. Nigdy jakoś nie celebrowałam tego dnia i chyba tak pozostanie.

Co do kremu to szczerze się obawiałam, bo ostatnim razem jak go robiłam, nie był zbyt smaczny, ale teraz.. Po prostu eksplozja smaków. No i mogłam rozkoszować się nim przy ulubionym serialu, to od razu lepiej smakuje wszystko.

Przepis na wegański krem z tofu z bananem, malinami i jeżynami:
200 g tofu
1 dojrzały banan
ok.100 g malin
ok. 100 g jeżyn
1 łyżka syropu klonowego

Wszystkie składniki miksujemy na gładką masę. Jeśli jest za gęste możemy dodać mleka roślinnego. wstawiamy na noc do lodówki. Podajemy z ulubionymi dodatkami.
Smacznego!

Moje poranne "świętowanie"

środa, 6 sierpnia 2014

180. Obiad na śniadanie?!

Kotlety z kaszy jaglanej i tofu polane sosem czosnkowo-koperkowym i podane z marchewką i ogórkiem

Nienawidzę wyrzucać jedzenia. Dlatego czemu coś co się jadło wczoraj na obiad i ci zostało, nie można tego wykorzystać ponownie? Wczoraj właśnie zrobiłam takie kotleciki, ale jak dla mnie i dla mamy po prostu wyszło tego za dużo, a że nie miałam pomysłu na dzisiejsze śniadanie, bez wahania wykorzystałam je rano. Na zimno w sumie muszę wam powiedzieć smakowały lepiej niż wczoraj na ciepło.

Przepis na kotlety z kaszy jaglanej i tofu:
1/2 szklanki kaszy jaglanej
1 kostka tofu(200g)
1 szklanka wrzątku
1 jajko
3 łyżeczki pasty sezamowej tahini
szczypta soli
szczypta chili
1 łyżeczka oliwy

Kaszę prażymy na patelni, aż zacznie pachnieć i zmieni kolor. Płuczemy ją w ciepłej wodzie i przesypujemy do garnka. Zalewamy wrzątkiem, solimy, dodajemy oliwę i gotujemy ok.15 min. Odstawiamy do ostygnięcia.
Jajko i tofu miksujemy ze sobą. Dodajemy ostudzoną kaszę, pastę sezamową i chilli i znów miksujemy. Zwilżonymi dłońmi formujemy kotleciki i smażymy na dobrej teflonowej patelni bez tłuszczu lub jeśli nie jesteście pewni swojej patelni dodajcie odrobinę oliwy.
Smacznego!

Dylematy, dylematy, dylematy. Już sama nie wiem co robić. Wszystko stoi, choć chciałabym żeby było inaczej. Tylko czemu tyle osób jest przeciwko mnie? 

wtorek, 5 sierpnia 2014

179. Viva la ricotta!

Owsiane ricotta hotcakes podane z bananem i nutellą

Najlepsze ricotta hotcakes jakie jadłam do tej pory! Zawsze powtarzałam, że te placuszki są moimi ulubionymi i nie wiem czemu robię je tak rzadko, ale po dzisiejszym śniadaniu pokochałam je jeszcze bardziej! Nawet nie wiedziałam, że to możliwe. Nie jestem pewna czy w tym brzmi sekret, ale poszłam za radą Pam i nie ubijałam białka. Wyszły cudowne i pulchne grubaski.  Idealne placuszki na mój powrót do domu. 

Przepis na owsiane ricotta hotcakes:
125 g ricotty
1 małe jajko
2 łyżki mleka (u mnie sojowe)
3-4 łyżki mąki owsianej
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta sody oczyszczonej
1 łyżka cukru trzcinowego

Miksujemy jajko na najwyższych obrotach miksera, aż podwoi objętość i pojawi się piana. Dodajemy ricottę, mleko i cukier, po czym ponownie miksujemy. Przesiewamy mąkę i dodajemy proszek i sodę. Mieszamy. Smażymy na rozgrzanej teflonowej patelni bez tłuszczu pod przykryciem i na niewielkim ogniu. 
Podajemy z ulubionymi dodatkami.
Smacznego!

Po powrocie niemal pusta lodówka, ale udało mi coś w niej znaleźć. Teraz lecę szybciutko na targ uzupełnić zapasy owocowe i warzywne. A potem się zobaczy.

niedziela, 3 sierpnia 2014

178. Słoik w plener.

Kasza jaglana z malinami, morelami i nerkowcami w słoiku po maśle orzechowym

Skończyłam masełko, które babcia specjalnie dla mnie kupiła na ten pobyt i musiałam zrobić takie śniadanie, po prostu nie mogłam się oprzeć. Po malinki oczywiście pobiegłam jeszcze w koszuli nocnej do ogródka, a morelki niestety kupne. Ale mamy z babcią nowy plan! Na przyszły rok sadzimy melony, bo mi opowiadała jak to jej mama kiedyś tu sadziła i urosły! Mam nadzieję, że nam się uda.

Jutro już wracam do domu. Szybko minęło. Z jednej strony cieszę się na powrót do domu, bo uwielbiam moje miasto i nie przepadam za wsią, ale z drugiej jest mi przykro, bo babcia tak mnie wszystkim chwali, że jej pomagam, że co ona beze mnie zrobi. Aż ciepło robi się na sercu od takich słów.

piątek, 1 sierpnia 2014

177. Cynamon dla wszystkich.

Cynamonowe gofry półpełnoziarniste na jogurcie podane ze śliwką i syropem cynamonowym

Miałam tu tak często nie bywać podczas mojego pobytu u babci, ale po prostu nie mogłam nie podzielić się z wami przepisem na te niezwykle aromatyczne i chrupiące gofry, które zrobiłam dla całej obecnej rodzinki. Wszyscy oblizali palce, a babcia pochwaliła. Swoją drogą Anielskie Przysmaki mają nową fankę w postaci mojej kochanej babci, której strasznie zasmakował syrop cynamonowy, który zagościł wewnątrz jak i zewnątrz gofrów.

Przepis:
(10-11 gofrów)
2 jajka
1 szklanka mąki pszennej tortowej
1 szklanka mąki pszennej pełnoziarnistej
200 g jogurtu naturalnego gęstego
1 1/4 szklanki mleka
100 g masła
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczka cynamonu
szczypta soli

Masło roztopić i odstawić do przestudzenia. Białka oddzielić od żółtek i ubić na sztywną pianę ze szczyptą soli. Żółtka zmiksować z resztą składników, po czym wymieszać delikatnie z pianą. Smażyć gofry do zarumieniania w dobrze rozgrzanej i lekko natłuszczonej gofrownicy.
Smacznego!

Wyprawa po jeżyny skończyła się zatopieniem w błocie po kolana. Brawa dla mnie!