poniedziałek, 30 czerwca 2014

154. Gotowanie z ricottą.

Waniliowy gotowany serniczek z ricotty podany z brzoskwinią ufo, orzechami laskowymi i syropem klonowym

Odkładałam i odkładałam aż w końcu się zdecydowałam. Gotowanych serniczków zrobiłam już sporo i to w różnych wersjach. Ten z ricotty cały czas był na mojej liście "do zrobienia" i czekałam na odpowiedni moment. Czy taki nastał? Nie wiem, ale ochota przyszła. Miałam go zrobić już wczoraj i podać dziś na zimno, ale usłyszałam w telewizji, że temperatury mają spaść do 16 stopni i z nieba ma lunąć deszcz. Dlatego odłożyłam to na dzisiaj. Ciepła wersja jest pyszna, a jaka dobra musi być dopiero na następny dzień, kiedy wszystkie smaki się "przejdą"!

Przepis na waniliowy gotowany serniczek z ricotty:
250g ricotty
małe jajko
1/4 szklanki mleka
1 kopiasta łyżeczka budyniu z prawdziwą wanilią
ekstrakt waniliowy
słodzidło(u mnie syrop klonowy)

W garnuszku mieszamy dokładnie ze sobą ricottę i jajko. Stawiamy na gaz i podgotowujemy, aż na powierzchni sera zaczną się tworzyć "bąbelki". W mleku rozrabiamy budyń i dodajemy do sera wraz z słodzidłem i ekstraktem. Gotujemy do zgęstnienia i podajemy z ulubionymi dodatkami.
Smacznego!

Ostatni dzień czerwca. Koniec pierwszej połowy roku. Czas leci w mgnieniu oka, aż nadążyć się nie da. Tyle się dzieje, i złych i dobrych. Czemu skupiam się tylko na tych złych?

niedziela, 29 czerwca 2014

153. Banan w najlepszej odsłonie.

Chlebek bananowy z gorzką czekoladą i orzechami, jabłko, zimne kakao

Dodawanie posta w iście nie śniadaniowej porze, ale śniadanko było o tej co powinno być. Jednak nie było ono jedzone w domku. Wczoraj jak prawie co weekend pojechałam do babci, bo remont wciąż trwa, więc każda pomoc się przyda. Z tej okazji babcia nie ma jak piec, więc ja ją wyręczam. Na ten weekend zdecydowałam się na nasz ulubiony z tatą i mamą wypiek. Babci też bardzo przypadł do gustu. Nie dziwię jej się, bo chyba wyszedł mi najlepszy chlebek jaki do tej pory robiłam. Może to za sprawą tego, że towarzyszyła mi przy tym moja przyjaciółka?

sobota, 28 czerwca 2014

152. Leśne smaki na orzechowej chmurce.

Płatki orkiszowe z ubitym białkiem, masłem orzechowym*, jagodami i malinami

*kopiata łycha dodana podczas gotowania

Odkąd spróbowałam owsianki z ubitym białkiem, obiecałam sobie, że jak tylko zostanie mi białko z robienia jakichś rzeczy to będę to powtarzać do znudzenia. Chyba nie wyobrażam sobie jak lepiej mogłam to białko wykorzystać. Tym razem postawiłam na płatki orkiszowe, bo podczas porządków mojej szafeczki głęboko pod jakimiś pudełkami znalazłam właśnie je, zapomniane i samotne, a tam jeszcze pół opakowania nie wykorzystane. Nie wahałam się więc ani chwili dłużej i zdecydowałam. 

No i mamy wakacje. Szczerze powiedziawszy nie za bardzo jeszcze to czuję. Może to dlatego, że do szkoły w ostatnie dni chętnie nie witałam? Na pewno poczuję je podczas wyjazdu do Włoch, który jest już w czwartek. Jak to szybko zleciało. Jeszcze tylko parę dni i zobaczę kolejny kraj. Uwielbiam wyjeżdżać za granicę, szkoda, że dzieje się to tak rzadko. No, ale cóż.. Nie wszyscy sobie mogą na to pozwolić. Dlatego będę się cieszyła tym wyjazdem w pełni. 

Życzę wam wszystkich udanych, spontanicznych, słonecznych wakacji! Bez przejmowania, bez narzekania i bez wahania. Odpocznijcie, bawcie się i korzystajcie z lata! 

piątek, 27 czerwca 2014

151. Siła tkwi w owocach(i ricottcie)!

Owsiane knedle z ricotty nadziane owocami(maliny, jagody, czerwona porzeczka) podane z resztą owoców i syropem klonowym

Za te knedle zabierałam się długi czas. W końcu zmusiła mnie do tego kończąca się data ważności ricotty. Ale nie żałuję ani jednego knedlika. To było po prostu przepyszne! Nawet dłuższa zabawa z ich klejeniem była tego warta. Piękne i okrągłe może one nie są, ale smakiem zdecydowanie według mnie wszystko nadrabiają. Polecam wam bardzo!

Przepis na owsiane knedle z ricotty nadziane owocami:
125 g serka ricotty
1 białko(lub małe jajko)
3-4 łyżki mąki owsianej
1 łyżeczka cukru trzcinowego
mała szczypta soli
owoce

Na gaz wstawiamy garnek z osoloną wodą do zagotowania. W miseczce mieszamy ser, białko, mąkę, cukier i sól. Dajcie na początek 3 łyżki mąki, jak będzie za rzadkie, dodajcie jeszcze trochę. Zwilżonymi dłońmi formujemy placuszek i kładziemy owoc/owoce. Zlepiamy i odkładamy na blat delikatnie posypany mąką. Postępujemy tak z każdym knedlem. Gdy woda się zagotuje, wrzucamy nasze knedle. Gotujemy od momentu wypłynięcia ok.3-4 min. Podajemy z ulubionymi dodatkami.
Smacznego!

Czekałam na ten koniec gimnazjum już długo. Nie będę płakać. 9 lat w tym samym budynku szkolnym to stanowczo za długo. Potrzebuję zmiany środowiska, ludzi i otoczenia. Chcę się zmierzyć z czymś nowym i powiem wam, że chyba się nie boję. 

czwartek, 26 czerwca 2014

150. Zakończyć z klasą.

Zdjęcia śniadania dziś nie będzie. Zaspałam. Na ostatni dzień w szkole zaspałam. Moje śniadanie nie było zbyt apetyczne ani zbyt inspirujące, a po za tym nie chciałam tracić cennego czasu stercząc nad śniadaniem z aparatem. Drożdżowy wieniec z cynamonowym twarożkiem spakowałam i wyszłam.
Na pocieszenie mam dla was przepis na granolę, którą zrobiłam przedwczoraj. Większość z was dobrze przypuszczała. Wykorzystałam letnie smaki, czyli truskawki. Najbliżej jednak była Ilona! Przedstawiam wam granolę truskawkowo-kokosową!


Przepis na granolę truskawkowo-kokosową:
250g płatków owsianych
250 g truskawek
2 łyżki wiórków kokosowych
2 łyżki suszonych kawałków kokosa
garść nerkowców
3-4 łyżki miodu (u mnie miód różany)
3 łyżki płynnego oleju kokosowego

Truskawki umyć i usunąć szypułki. Zmiksować na mus. Do miski wsypać wszystkie sypkie składniki i wymieszać. Dodać miód, olej i mus z truskawek. Porządnie wymieszać, aby płyny obtoczyły każdy zakamarek. Przełożyć na blaszkę do pieczenia wyłożoną papierem. Piec 40 min w 180 stopniach, mieszając granolę co 10 min, aby nie przypalić.

środa, 25 czerwca 2014

149. Uciekły mi owoce.

Bananowo-cynamonowe ciastko nadziane ricottą

W domu miałam tylko dojrzałego banana, a miałam ochotę na nadziany wypiek. Musiałam sobie jakoś poradzić i wyszedł taki oto mój autorski pomysł. Idealny nie jest, ale muszę przyznać, że smak nadrabia każde niedociągnięcie. 


Przepis na bananowo-cynamonowe ciastko nadziane ricottą:
50 g mąki
jajko
1/2 dojrzałego dużego banana
1/4 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczka syropu cynamonowego
1/2 łyżeczki cynamonu
1 łyżka płynnego oleju kokosowego
1-2 łyżki mleka
1 łyżka ricotty

Banana rozdrabniamy i mieszamy z jajkiem, mlekiem, syropem i olejem. W drugim naczyniu łączymy mąkę, proszek i cynamon. Dodajemy produkty sypkie do płynnych i krótko mieszamy. Do kokilki/naczynka wykładamy 1/2 masy, kładziemy ricottę i przykrywamy resztą masy. Pieczemy w 180 stopniach przez 20-25 min. 
Smacznego!

Słońce, zimne kakao, dobre śniadanie i od razu mam wrażenie, że dobry dzień się szykuje. Ostatnio tak niewiele do szczęścia mi potrzeba. 

Nie idę na pierwsze lekcje, bo muszę uzupełnić zapasy owoców.

Zrobiłam wczoraj granolę. Może zgadniecie w jakim tym razem smaku?

wtorek, 24 czerwca 2014

148. Chlebowy debiut.

Ricottowy pudding chlebowy z owocami i miodem gryczanym

Pudding chlebowy to śniadanie, które dawno u mnie w domu nie gościło. Nie było go jeszcze na blogu,ale to nie znaczy, że nigdy go nie próbowałam. Warto powrócić do niego po takiej długiej przerwie. Wspomnę też fakt, że taki pudding jest idealnym sposobem na wykorzystanie czerstwego pieczywa, tak samo jak chleb w jajku. Teraz już wiem, że będę go robiła częściej. W sumie to patrząc na czerstwe pieczywo to wahałam się pomiędzy puddingiem i tostami francuskimi. Cieszę się, że jednak wstałam wcześniej i zdecydowałam się na pudding.

Przepis na ricottowy pudding chlebowy z owocami:
2 kromki czerstwego chleba żytniego
1 jajko
60-70g ricotty
1 łyżeczka miodu gryczanego (lub innego słodzidła)
1/2 banana
truskawki

Truskawki myjemy i usuwamy szypułki. Chleb, truskawki i banana kroimy w kostkę. Jajko, ricottę i miód miksujemy na gładką, płynną masę. Jeśli jest za gęste dolewamy odrobinę mleka. W kokilce układamy połowę chleba i banana, zalewamy połową masy, układamy resztę chleba i truskawki, po czym zalewamy resztą masy. Pieczemy w 180 stopniach przez 25-30 min. Lekko ostudzamy i podajemy.
Smacznego!

Kończę szybko pyszny pudding i lecę na wycieczkę z Samorządu Uczniowskiego. Zapowiada się miły dzień. Mam nadzieję, że pogoda dopisze, bo z nią ostatnio to kiepsko.
Powoli wprowadzam z powrotem truskawki. Zobaczymy jak będzie. Mam nadzieję, że jednak będę mogła cieszyć się do końca sezonu truskawkowego, który już niestety długo już chyba nie pociągnie.

poniedziałek, 23 czerwca 2014

147. Jaglane powroty.

Bananowa kasza jaglana z ricottą, brzoskwinią ufo i gorzką czekoladą

Dawno nie jadłam kaszy jaglanej. Stanowczo za długo. Do tego czasu zdążyłam już zapomnieć jakie to może być dobre. Po za tym jest to też mój powrót do domu i na bloga. Z początku fotografowałam wszystko u babci żeby się z wami podzielić i chciałam wam zrobić mini fotorelację. Ale potem trochę oprzytomniałam i popatrzyłam na to co zjadłam. Były to najzwyklejsze posiłki pod słońcem. Kanapki, manna, dużo warzyw i pierwsze moje w tym roku jagody. Dodam, że uzbierałam je własnymi rękami, błądząc po lesie przez 3 godziny. Wpadło też oczywiście najpyszniejsze ciasto mojej babci. Zachowam jednak te chwile dla siebie i dla swojej rodziny, bo wszystko co się dzieje u babci wydaje mi się trochę intymne. 

Jednak na razie do was wracam. Może niezbyt inspirującym śniadaniem, ale jestem. Oczywiście do czasu, bo już 3 lipca wybywam do Włoch. Dzisiaj niestety muszę iść też do szkoły pozałatwiać parę spraw, ale przynajmniej będę 2 godziny wcześniej w domu i na spokojnie będę miała czas, żeby kupić tacie prezent, zrobić mu obiad i ulubiony deser. A wy co szykujecie dla swoich tatusiów? :D

środa, 18 czerwca 2014

146. Ciągnąca się chmurka.

Owsianka z ubitym białkiem, serkiem wiejskim*, syropem klonowym*, karambolą, pestkami dyni i słonecznika, domowy dżem wieloowocowy**

*dodane wcześniej
**dodane później

Długo się zbierałam żeby zrobić w końcu owsiankę z ubitym białkiem. Nie wiem czemu tak długo zwlekałam. Zawsze jak zostawało mi białko, wykorzystywałam je do czegoś innego. Teraz wiem, że od razu będzie lądować w owsiance. Jedna z najlepszych owsianek jakie w życiu jadłam! Jeszcze ten ciągnący się serek wiejski... Po prostu niebo, można się rozpłynąć.
Karambola za to, to owoc po który już nigdy nie sięgnę. Urzekł mnie swoim wyglądem, po przekrojeniu wygląda po prostu wręcz idealnie do dekoracji potraw, ale w smaku dla mnie był nie do przejścia. Kwaśny i gorzkawy, zdecydowanie nie dla mnie. Wynagrodziłam to sobie później dodaniem kwaskowego domowego dżemu wieloowocowego od mojej cioci, który muszę skończyć, bo za niedługo przecież nowe zapasy dostanę.

Przepis na chmurkową owsiankę:
1/2 szklanki płatków owsianych
wrzątek
3/4 szklanki mleka
1 białko
1 łyżka syropu klonowego/miodu/syropu z agawy
3 łyżki serka wiejskiego

Płatki zalewamy wrzątkiem w garnuszku i odczekujemy do wchłonięcia. Zalewamy mlekiem i zagotowujemy. Zmniejszamy ogień i dodajemy słodzidło. W międzyczasie ubijamy białko. Gotujemy do momentu porządnego zgęstnienia. Zdejmujemy z ognia i dodajemy serek wiejski, mieszamy i dodajemy białko, po czym znów mieszamy, ale już bardzo delikatnie, by nie naruszyć struktury białka. Podajemy z ulubionymi dodatkami.
Smacznego!

U mnie weekend już się zaczął. Po prostu dzisiaj zrobiłam sobie wolne. Umówiłam się z kolegą, z którym dawno nie miałam kontaktu, a od jakiegoś czasu chcemy się spotkać i pogadać. Stwierdziliśmy, że nie ma kiedy, więc zrezygnowaliśmy ze szkoły. Jutro za to z samego rana pewnie pojadę do babci na całe wolne. Zatem oznacza to tylko jedno, przez parę dni mnie tu nie będzie. Mam nadzieję, że będziecie wyrozumiali w tym aspekcie.

wtorek, 17 czerwca 2014

145. Z cukinią przez wtorek.

Cukiniowe brownie z nutką gryczną

Myślałam, że dzisiaj mam na 7 do szkoły. Myślałam, że nie będę mieć czasu na śniadanie, więc przyrządziłam sobie coś wczoraj. Jednak okazało się, że treningu nie ma i mogę dłużej pospać. Dzięki temu faktycznie mogę dłużej pospać, a potem dłużej delektować się pysznym śniadaniem.
Gdy zobaczyłam polską cukinię na targu, wiedziałam, że pojawi się w tym tygodniu coś z jej udziałem. Na początku chciałam owsiankę, ale wczoraj robiłam tartę na obiad i wykorzystałam nagrzany piekarnik. Do tego wykorzystałam dziś po raz pierwszy miód gryczany od Anielskich Przysmaków. Nie prosiłam o niego, bo nie przepadam za gryczanymi smakami, ale Monika przekonała mnie, że nie pożałuję jak spróbuję. I fakt, strzeliła w dziesiątkę. W tym ciastku wyraźnie było czuć nutkę gryczaną i ba, nie przeszkadzało mi to wcale. Przez to, ciacho miało tak jakby orzechowy posmak? Teraz już wiem, że warto sięgnąć po ten miodzik.


Przepis na cukiniowe brownie z gryczaną nutką:
100 g cukini
1 małe jajko
3-4 łyżki mąki
2-3 łyżki mleka
1 łyżeczka oleju kokosowego
1 łyżka miodu gryczanego
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 kopiasta łyżka kakao
szczypta soli
szczypta cynamonu

Cukinię ścieramy na tarce. W jednym naczyniu połączyć ze sobą jajko, mleko, olej i miód. Do drugiego dodać mąki i resztę suchych składników. Dodajemy do niej mokre i krótko mieszamy. Dodajemy cukinię i ponownie mieszamy. Do kokilki wysmarowanej masłem lub wyłożonej papierem przekładamy ciasto. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 170 stopni i pieczemy 30 min. 
Smacznego!

I kolejny objaw się wczoraj dołożył. Ostry ból brzucha. 
Na szczęście rano obudziłam się bez żadnych bóli i z większą ilością energii, a wysypka tak jakby zanika. Mam nadzieję, że to jednak nie to co myślę i będę od jutra mogła z powrotem zajadać truskawki. 

Czy u was też na bloggerze na stronie głównej nie widać wszystkich blogów, którzy dodali wpis? U mnie widać tylko jeden i jak naciskam, żeby wczytać więcej to nic się nie dzieje. Może wiecie jak to zmienić czy coś? Nigdy wcześniej tak się nie działo.

poniedziałek, 16 czerwca 2014

144. Tofu w lepszej odsłonie.

Wegańskie tofurniczki bananowe podane z resztą banana i domowym masłem orzechowym

Ostatnie moje podejście do tofu było udane, ale nie zachwycające. Ta wersja jednak zachwyciła mnie całkowicie. Delikatny smak, idealna konsystencja. Założę się, że jakbym zrobiła z podwójnej porcji i zjadła z mamą to na pewno by nie poznała, że to nie z twarogu. Takie śniadanie od razu choć odrobinkę poprawiło mi humor, bo przecież banan znany jest z podobnych właściwości.

Przepis na wegańskie tofurniczki bananowe:
180 g tofu
1/2 dużego dojrzałego banana
3 łyżki mąki owsianej
szczypta proszku do pieczenia

Banana rozgnieść na papkę. Tofu zblendować lub rozgnieść porządnie, po czym dodać resztę składników. Wymieszać porządnie. Zwilżonymi dłońmi formować tofurniczki i kłaść na rozgrzaną, natłuszczoną patelnię. Smażyć na małym ogniu pod przykryciem ok.5 min. Przewrócić na drugą stronę i znów smażyć ok.3-5 min. Podać z ulubionymi dodatkami.
Smacznego!

Nie mam pojęcia co się ostatnio dzieje z moim organizmem. Przedwczoraj tak jak już wspomniałam wyszła mi wysypka na twarzy, tak jak przypuszczam po truskawkach, wczoraj czułam się strasznie słaba i śpiąca cały dzień, a jak wróciłam do babci spotkały mnie jeszcze dolegliwości układu pokarmowego. Na szczęście dzisiaj z klasą idziemy do kina, nie muszę iść do szkoły i śpieszyć się na złamanie karku. Przyda mi się odpoczynek. Przez weekend nie ćwiczyłam w ogóle, ale zastanawiam się co zrobić dzisiaj. Myślę, że posłucham swojego organizmu. Jak będę miała siłę, to poćwiczę, a jak nie to nie. Troszkę się boję, że to wszystko może być reakcją alergiczną na truskawki, ale przecież ja nigdy alergiczką nie byłam. Może te truskawki co zjadłam były jakoś wybitnie spryskane chemią?

niedziela, 15 czerwca 2014

142-143. Wytrawny weekend.

Grahamka z sałatą, wędliną, serem żółtym, pomidorem, ogórkiem, rzodkiewką i pieprzem

Wczoraj na szybko musiałam coś zjeść przed wczesnym wyjazdem do babci. Padło na wytrawne smaki, bo mama przyniosła z targu takie ładne warzywka, że aż żal było ich nie wykorzystać. Nie chciałam bardziej denerwować taty rano, więc nie zdążyłam dodać wpisu. I tak w sumie nie ma co wam pokazywać, bo takie śniadania mogą wam się nie wydać w ogóle inspirujące czy godne uwagi. Musicie mi wybaczyć, ale od wczoraj czuję się beznadziejnie. Totalne osłabienie, ból głowy, obolałe mięśnie i stawy. Nawet odpuściłam sobie treningi przez ten weekend. Nie mam pojęcia co się ze mną dzieje. Ochota na wszystko też jakby mniejsza.

Jajecznica na maśle ze szczypiorkiem i chleb wiejski z masłem, pomidorem i pieprzem

Dzisiaj również mało inspirujące śniadanie, ale będąc u babci znów było mi żal nie skorzystać ze swojskich jajek, chleba i szczypiorku z domowego ogródka. Po za tym przełamałam moją awersję do masła po wielu latach. Rodzice przynajmniej byli zadowoleni.

I wiecie co jeszcze psuje mi humor? Że będę musiała przynajmniej na tydzień zrobić kurację bez truskawek! Wczoraj obudziłam się z wstrętną wysypką na połowie twarzy. Podejrzewamy z mamą, że to właśnie przez nie. Jadłam ich ostatnio przecież tak dużo, że to mogła być tego wina. A czytałam kiedyś gdzieś, że truskawki należą do jednych z najbardziej uczulających owoców. Czemu akurat truskawki, które tak kocham, a teraz sezon w pełni? :<

piątek, 13 czerwca 2014

141. Koniec końców.

Jogurt naturalny z rabarbarową granolą i jabłkiem

Dzisiejsze śniadanie takie ostatkowe. Ostatni syp granoli, ostatni owoc w domu i ostatni nabiał. Chyba czas na zakupy. W sumie to ciepły poranek u mnie, więc takie śniadanie spisało się idealnie. Myślę, że coraz częściej śniadania tego typu będą się u mnie pojawiać. Wiem, że to nudne, ale w upalne dni naprawdę nie mam ochoty na nic innego, a po za tym smaki proste ostatnio najlepiej mi smakują. Ale mam dla was dobrą wiadomość, może wam się tak szybko nie znudzę, bo kolejny post z granolą będzie już z nową i inną i pewnie pojawi się przepis. 

Kolejny pogrzeb, kolejna osoba odeszła. Śmierć przychodzi niespodziewanie, raniąc osoby które często nie zdają sobie sprawy, że to można na nich mieć wpływ. Kruche jest życie, tak łatwo zniszczyć to co ludzkie.

czwartek, 12 czerwca 2014

140. Surowy poranek.

Truskawkowa surowa gryczanka z ricottą, podana z truskawkami, nerkowcami i miodem różanym

Bardzo długo wahałam się czy zrobić tą gryczankę. Nie przepadam za smakiem kaszy gryczanej, ale powolutku się do niego przyzwyczajam i zaczynam akceptować, dlatego pomyślałam, że spróbuję i się nie zawiodłam. W tej wersji nie czuć tego niezbyt dla mnie przyjemnego aromatu, a to też pewnie za sprawą dodatków i kaszy niepalonej, która jest łagodniejsza. Na pewno tego lata powtórzę jeszcze kaszę na surowo. Na taki dzień jak dziś wydaje się być idealna.

Przepis na truskawkową surową gryczankę z ricottą:
1/3 szklanki kaszy
1 szklanka wody
50 g ricotty
słodzidło(u mnie kopiasta łyżeczka miodu różanego)
150-200g truskawek

Wieczorem kaszę zalewamy szklanką wody. Rano płuczemy porządnie kaszę i wrzucamy do miseczki. Dodajemy resztę składników i blenderujemy do pożądanej konsystencji. Podajemy z ulubionymi dodatkami.
Smacznego!

Anielskie Przysmaki urzekły mnie kolejnym produktem. Miód różany? Kto by pomyślał, że coś takiego kiedykolwiek może mi zasmakować. Kiedyś jak byłam mała pamiętam, że nienawidziłam smaku miodu, a co dopiero w takich wariacjach. Dobrze, że mi się zmieniło, bo mogę teraz kosztować takie pyszności. Myślałam, że miód będzie cholernie słodki, ale jakże się myliłam. Aromat róży jest delikatnie wyczuwalny i nadaje innego, ale intrygującego smaku. A wiecie co jest jeszcze super? Że teraz na Anielskich jest promocja właśnie na ten miód. Dlatego serdecznie zachęcam do jego kupna, bo naprawdę nie pożałujecie tych paru złotych :)

środa, 11 czerwca 2014

139. Dwa kolory, dwa sery.

Bananowy krem z serka naturalnego i ricotty w dwóch smakach: orzechowym i kakaowym podany z truskawkami

Jak tylko zobaczyłam podobne śniadanie u Darii, wiedziałam że je zrobię gdy tylko nadejdą upały. W końcu łączy w sobie wszystko co najlepsze! I nie przesadzam. Najlepsze składniki dają cudowny smak. Gdy skończyłam jeść to śniadanko, chciałam jeszcze. Pracy mało, czasu mało, a smaku maksimum, czy może być coś lepszego?

Przepis na bananowy krem z serka naturalnego w dwóch smakach:
100 g serka naturalnego typu Bieluch
75 g ricotty
duży dojrzały banan
1 kopiasta łyżeczka masła orzechowego
1 płaska łyżeczka kakao

Serek, ricottę i banana zmiksować na gładką masę. Podzielić ją na pół lub tak jak w moich przypadku chciałam mieć więcej orzechowej masy, więc wzięłam ok.3/4. Do jednej dodajemy masło orzechowe, a do drugiej kakao i obie masy porządnie mieszamy, aby dodatki się równomiernie rozprowadziły. Kładziemy jedną masę do pucharka, a na wierzch drugą. Wstawiamy na całą noc do lodówki.
Rano podajemy z ulubionymi dodatkami.
Smacznego!

Byłam wczoraj na cudownym filmie. Totalny wyciskacz łez, który zwykłemu śmiertelnikowi daje dużo do myślenia. Dużo myśli nad sensem życia, szczęściem i miłością do bliskich. Polecam każdemu, kto lubi takie filmy. "Gwiazd naszych wina" to ekranizacja powieści John'a Green'a, którą też bardzo polecam.
Przynajmniej się wypłakałam i miałam chwilę do refleksji. Czasem to mi jest potrzebne. Takie popuszczenie wszystkich emocji i uczuć.

wtorek, 10 czerwca 2014

138. Jak granola w jogurt.

Jogurt naturalny z rabarbarową granolą i truskawkami*

*dużo więcej w środku

Dzisiaj to nie ma co się rozpisywać. Zjadam szybkie i proste śniadanko i muszę lecieć na trening. Takie śniadanie jak dla mnie jest idealne na upalne dni. Granola spisuje się wtedy świetnie, a możliwość owocowa daje nam duży dobór dodatków.  Prostota chyba jednak jest najlepsza.

Dzisiaj szykuje się fajny dzień. W szkole luźne lekcje, ciepło za oknem, obiad z mamą i kino z przyjaciółką. Takie dni lubię.

poniedziałek, 9 czerwca 2014

137. Najlepszy w plenerze.

Wegański muffin truskawkowy, czereśnie*

*niesfotografowane, bo byłam za bardzo głodna

Ostatnio spożywam nieograniczone ilości jajek. Tu do wypieków, tu na kolację, tam na obiad. Aż się boję jaki na starość będę mieć cholesterol. Teraz się jeszcze tym nie przejmuję, ale intryguje mnie jak można takie jajko zastąpić. Naczytałam się troszkę wczoraj o tym i postanowiłam spróbować. Co prawda nie był ten muffin jakiś bardzo puszysty, ale ja lubię właśnie takie zbite i wilgotne ciasta. nie było ciężkie, wręcz przeciwnie. Siemię lniane nadało tu fajnego orzechowego aromatu, tak samo jak mąka owsiana podejrzewam. Jednak porcja wyszła niewielka, dlatego dojadłam czereśniami.

Przepis na wegańskiego muffina truskawkowego:
3 łyżki mąki owsianej
6 truskawek
2 łyżki wody
1/2 łyżki siemienia lnianego
2 łyżki wrzątku
1 łyżka cukru trzcinowego
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

Siemię lniane zalać wrzątkiem i odstawić do napęcznienia. 4 truskawki zmiksować z wodą na mus. Wymieszać ze sobą mąkę, proszek i cukier. Dodać napęczniałe siemię lniane i mus. Wymieszać ze sobą tylko do połączenia składników. Przelać do kokilki i powtykać w masę cząstki dwóch truskawek. Piec w 180 stopniach 20-25 min.
Smacznego!

Czemu dzisiaj jadłam w plenerze? No oczywiście badania musiałam na czczo zrobić. Jak ja takich nienawidzę. Rano zazwyczaj budzę się głodna, więc maks do godziny muszę coś zjeść, a dzisiaj musiałam wytrzymać aż 2 i pół, aby móc coś włożyć do ust. Dobrze, że przynajmniej takie dobre jedzonko na mnie czekało. 
Jejku jaki upał! W sumie ja się cieszę. O wiele bardziej odpowiada mi taka pogoda niż deszcz, śnieg i mrozy. Można wtedy ochłodzić się szklanką dobrej mrożonej kawy, lodami czy koktajlem. Tak, to zdecydowanie pora dla mnie!

niedziela, 8 czerwca 2014

136. Sezamowe trio.

Omlet z ricotty podany z truskawkami, tahini i sezamem

Czemu trio? Bo oprócz tego co jest w dodatkach, omlet smażyłam na oleju sezamowym, który zdobyłam na tygodniu azjatyckim w lidlu. Przez to mogłam spróbować jak cudownie smakuje połączenie truskawek z sezamem. Z resztą do tej pory wszystko co próbuję w sezamowych smakach smakuje pysznie.
Wybaczcie mi niefotogeniczność mojego śniadania. Nie jestem mistrzem omletu, zawsze opada i nie jest taki jaki mi się marzy, ale na tego z ricotty miałam już ochotę od dawna. Nawet jak się jakimś przepisem inspiruję, to i tak nie wychodzi tak jak u kogoś, choć sposób przygotowania jest zazwyczaj taki sam.

Przepis na omlet z ricotty:
2 jajka
2 łyżki mąki pełnoziarnistej
100 g ricotty
szczypta soli
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
łyżeczka cukru trzcinowego

olej sezamowy do smażenia

Wszystkie składniki oprócz oleju miksujemy na gładką masę. Olej rozgrzewamy na patelni. Wylewamy masę i zmniejszamy gaz. Ja dodatkowo jeszcze przykryłam. Obracamy delikatnie gdy na powierzchni pojawią się pęcherzyki powietrza. Smażymy z drugiej strony ok.2-3 min i podajemy.
Smacznego!

I co ja dzisiaj będę robić? Piękna pogoda, humor tak jakby lepszy. Z tatą miałam jechać na jakąś długą wycieczkę rowerową, ale już po 9, ja po śniadaniu, a on jeszcze śpi. Nie mogę mieć do niego o to pretensji, bo jego praca często wymaga od niego zarywania nocy, a wczoraj też raczej się nie wyspał, bo wrócił o 3 w nocy, a 7 zerwał mnie z łóżka. Ja też w sumie dzisiaj pospałam dłużej niż zwykle. W końcu trzeba korzystać z niedzieli, prawda?

sobota, 7 czerwca 2014

135. Na zabiegany poranek-zakalec!

Clafoutis z czereśniami

Nie wiem jak wy, ale bardzo lubię smak i strukturę zakalcowatych ciast. Kiedy nie wyszło mi ciasto jogurtowe i wyszedł jeden wielki zakalec, zjadłam go całego niemalże sama. Zbite ciasta są jak najbardziej w moim guście. Oryginalne clafoutis jest z wiśniami, ale niestety sezonu jeszcze nie ma. Pierwsze na rynku pojawiły się czereśnie, więc dlaczego ich nie wykorzystać? Śniadanie zrobiłam wczoraj wieczorem, ale możecie również zrobić je rano i zjadać na ciepło.

Przepis na clafoutis z czereśniami:
1 jajko
110 ml maślanki
2 łyżki mąki (u mnie żytnia)
1 łyżka cukru trzcinowego
duża garść czereśni

Wszystkie składniki oprócz czereśni miksujemy ze sobą. Kokilkę smarujemy masłem. Czereśnie pozbawiamy pestek i przekrajamy na połówki. 3/4 przygotowanych czereśni wykładamy na spód, nalewamy masę i okładamy na wierzchu resztę owoców. Pieczemy ok. 25-30 min w 190 stopniach do zarumienienia.
Smacznego!

Mało śniadaniowa pora na dodawanie śniadania, ale niestety tak wyszło. Rano zostałam brutalnie ściągnięta z łóżka z wiadomością, że wybieramy się z tatą do babci. Dobrze, że śniadanie zrobiłam sobie dzień wcześniej, bo pewnie skończyło by się na jakiejś szybkiej kanapce.
Mimo moich wcześniejszych oporów, dzień spędziłam przyjemnie. Spacery z moim najlepszym przyjacielem, pomoc babci, opalanie i czytanie książki. Prawdziwy rest day dla mnie :)

piątek, 6 czerwca 2014

134. Ricotta dla wagarowiczów.

Cynamonowa zapieczona ricotta podana z czereśniami i syropem cynamonowym

Dzisiejsze śniadanie to jedno z najlepszych śniadań jakie jadłam ostatnio. Całość łączyła się ze sobą idealnie, ale smaki były idealnie wyważone. Do posłodzenia i polania użyłam syropu cynamonowego od Anielskich Przysmaków. Kolejny genialny produkt. Syrop nie jest przesłodzony, czuć w nim wyraźnie cynamon, a konsystencja idealnie nadaje się do polewania potraw(jest trochę rzadszy od syropu klonowego).
Dla wszystkich którzy jeszcze ricotty nie zapiekali, zróbcie to szybciutko, bo warto. Ja zjadłam ją delikatnie przestudzoną, ale widziałam też wersje na całkiem na ciepło lub na zimno. Wybierzcie sobie swoją wersję i do dzieła!

Przepis na cynamonową zapieczoną ricottę:
250g ricotty
1 małe jajko
1-2 łyżeczki syropu cynamonowego
1/2 łyżeczki cynamonu

Wszystkie składniki miksujemy ze sobą. Kokilkę smarujemy masłem i przelewamy masę. Pieczemy 20 min w 180 stopniach. (ja miałam termoobieg, więc jak nie macie to pieczcie ciut dłużej). Studzimy lub nie i podajemy z ulubionymi dodatkami.
Smacznego!

Udało mi się wczoraj uprosić mamę, żebym nie szła dziś do szkoły. No bo po co? Parę zastępstw, siedzenie na lekcjach i oglądanie ścian lub rozmowy z koleżankami. Wolę ten czas wykorzystać umiejętnie w domu. Dlatego mama postawiła mi warunek. Mogę nie iść, ale muszę posprzątać mieszkanie i pozmywać naczynia, nie wspominając o zrobieniu obiadu. No to zaraz zabieram się do pracy, bo brzuszek już najedzony. 

czwartek, 5 czerwca 2014

133. Z filiżanki do miseczki.

Owsianka gotowana na herbacie podana z nektarynkami, mleczną czekoladą i orzechami laskowymi

Nie sądziłam, że owsianka na herbacie może się udać, a co dopiero tak świetnie smakować. To za sprawą oczywiście herbaty, którą dostałam w ramach współpracy od Anielskich Przysmaków. Jest to herbata zielona z rokitnikiem, która się stała moją nową ulubioną herbatą. I nie piszę tylko dlatego ze względu na współpracę, ale naprawdę tak jest. Nigdy nie miałam okazji spróbować rokitnika, nawet nie wiem jak on wygląda, ale z zieloną herbatą smakuje super. Piłam już ją parę razy samodzielnie i może się wydawać na początku, że nie jest zbyt smaczna, ale dokańczając mam ochotę na jeszcze.
Po za tym, nie wiem czy to za sprawą herbaty czy jakoś tak mi się udało, ale dzisiejsza owsianka miała kremową konsystencję, która cudownie wpasowała się w moje gusta.

Przepis na owsiankę herbacianą:
4 łyżki płatków owsianych górskich
70 ml mleka
wrzątek
słodzidło

Zaparzamy łyżeczkę herbaty w 200 ml wody. Płatki zalewamy w rondelku odrobiną wrzątku. Gdy go wchłonie, dodajemy mleko i napar. Stawiamy na gaz i gotujemy ze słodzidłem do uzyskania pożądanej konsystencji. Podajemy z ulubionymi dodatkami.
Smacznego!

Ostatnio strasznie mam mieszane uczucia. Czasami chcę się poddać, wszystko zostawić. Po chwili jednak wracam do poprzedniego stanu i tak w kółko. Pojawiają się nowe wątpliwości, nowe problemy. Potrzebuję szczerej rozmowy, której mi ostatnio brakuje. Już nawet najbliżsi oddalają się ode mnie, choć może nie są tak bardzo tego świadomi.

środa, 4 czerwca 2014

132. Nie mylcie z naleśnikiem.

Zapieczona tortilla pełnoziarnista z domowym masłem orzechowym i bananem

Pomysł na dzisiejsze śniadanie przyszedł mi nagle podczas przygotowywania wczorajszego obiad. Tydzień temu w lidlu był tydzień meksykański, więc upolowałam na nim tortille pełnoziarniste. Wiem, że to nie to samo co domowe, że gorsze w składnie, ale chciałam porównać. W smaku bardzo się nie różnią, ale jednak są bardziej plastyczne, to znaczy, że możemy zwijać je na milion sposób i się nie złamią. 
Wracając do śniadania. Banan i masło orzechowe to chyba moje ulubione połączenie. Zapieczone, na kanapce, w muffinie, w owsiance. Wszędzie! Osobno te produkty kocham całym sercem, a razem to już w ogóle obłęd. Nie muszę chyba podawać przepisu co? Posmarowałam tortillę obficie masłem, ułożyłam banana, złożyłam i przypiekłam na patelni. Boskie!

No i w końcu wyszło słońce! Od razu więcej chęci do życia, więcej energii i humor lepszy. Niestety dzisiaj piszę jeszcze sprawdzian z EDB i kartkówkę z religii. Tak, to są bardzo ważne przedmioty i muszą męczyć nas jeszcze pod koniec roku. Na szczęście został nam jeszcze sprawdzian z historii w poniedziałek i koniec tego maratonu. W końcu na spokojnie będę mogła poleniuchować i może nie pójść do szkoły? Tak, to dobry plan.


wtorek, 3 czerwca 2014

131. To już chyba nie smoothie + anielska paczka.

Koktajl bananowo-truskawkowo-orzechowy

Tak samo jak wczoraj Pam, mam problem z nazwaniem mojego dzisiejszego śniadania. Smoothie to to chyba już nie jest, shake jest z lodami, więc zostaje po prostu po polsku- koktajl.
Nie wiem jak wy, ale ja uwielbiam połączenie banana z truskawką. Te owoce pasują do siebie tak idealnie, że nie potrzebują już towarzystwa innych. W sezonie truskawkowym piję bardzo dużo takich koktajli, a dzisiaj na śniadanie pojawił się u mnie go prawie litr. Szkoda tylko, że pogoda się nie wpasowała na dzisiejsze śniadanko.

Przepis na koktajl bananowo-truskawkowo-orzechowy:
1 duży banan(najlepiej dojrzały)
ok.250-300g truskawek
100g jogurtu narturalnego
kopiasta łyżeczka masła orzechowego

Wszystkie składniki blendujemy na gładki i gęsty koktajl.
Smacznego!


A oto co na mnie czekało po powrocie ze szkoły:
Nie wiem czy wiecie, ale strona Anielskie Przysmaki organizowała ostatnio akcję, która miała wyłonić blog, z którym ta strona będzie współpracować. Nie mam pojęcia ile blogerów wysłało swoje blogi, ale okazało się, że spośród wielu jak się domyślam, zostałam wybrana ja. To było dla mnie ogromne zaskoczenie, bo nigdy w życiu jeszcze niczego nie wygrałam, ani nie uczestniczyłam w czymś podobnym. Nawet nie wiecie jak się cieszę i już nie mogę się doczekać, kiedy spróbuję tych produktów i podzielę się z wami wrażeniami!

poniedziałek, 2 czerwca 2014

130. Mr Camembert.

Pieczony camembert podany z karmelizowanym jabłkiem i cynamonem

Ten camembert leżał i leżał w lodówce, czekając na swoją kolej. Dzisiaj nadszedł jego czas m.in. z powodu kończącej się daty przydatności do spożycia. A po głowie chodził mi jeszcze dłużej. Jednak trochę się obawiałam, bo nie przepadam za łączeniem rzeczy słono-słodkie. Dzisiejsze śniadanie takie było z jednej strony baaaardzo słodkie ze strony jabłka, a z drugiej strony słone od strony sera. Nie było to jedno z najlepszych śniadań jakie jadłam, szału nie ma. Jednak smaczne było. Jeśli lubicie takie smaki to polecam. Ale już sam wypływający ser zachęca, prawda?

Przepis na pieczony camembert z karmelizowanym jabłkiem:
1 krążek sera camembert(120g)
jabłko
2 łyżki cukru trzcinowego
25 g masła

Nagrzewamy piekarnik na 190 stopni. W tym czasie obieramy jabłko i kroimy go w kosteczkę. Rozpuszczamy masło z cukrem w rondelku z grubym dnem i wrzucamy jabłko. Zmniejszamy gaz i dusimy pod przykryciem. Do piekarnika wstawiamy ser i pieczemy 10-12 min. Po tym czasie układamy go na talerzyku, nakładamy jabłko i posypujemy cynamonem.
Smacznego!

Jeszcze tylko cztery poniedziałki przede mną i wakacje. Fajnie to brzmi. Lubię się trzymać myśli, że za niedługo będzie wolne. Jakoś tak od razu humor mi się poprawia, który swoją drogą od wczoraj nie jest jakoś najlepszy. Swój Dzień Dziecka spędziłam sama w domu, a jak wrócili rodzice to nawet nic dla mnie nie mieli, nawet czasu. Trudno, może już za dziecko mnie nie uważają...

Dzisiaj w szkole obchodzimy szkolny Dzień Dziecka, z tej okazji organizujemy talent show. Nie biorę w nim udziału, choć w podstawówce pewnie byłabym pierwsza do zapisu. W gimnazjum przypada mi inna rola, a mianowicie prowadzenie. Tym razem troszkę się stresuję, bo scenariusz i teksty musiałam sobie napisać sama. Mam nadzieję, że nie popełnię jakiejś gafy. Trzymajcie kciuki!

niedziela, 1 czerwca 2014

129. Śniadania nie będzie.

Szybkie ciasto z truskawkami

Dzisiaj śniadania nie udało mi się złapać. Czemu? A no pisałam wam wczoraj, że przychodzą do mnie przyjaciółki na noc. Planowałam dla nas jakieś super śniadanko, ale niestety jak się rano obudziłyśmy, oczywiście późno, to stwierdziły, że muszą się szybko zebrać i wyjść. Nauka, wyjazdy, chłopak. Ot powody szybkiego zebrania się i wyjścia. Zjadły coś na szybko i wyszły, ale mnie udało się jeszcze sfotografować ostatnie kawałki ciasta, które zrobiłam wczoraj rano na szybko. Mama poprosiła mnie z rana, żebym coś na szybko upiekła, bo chętnie wzięła by coś do babci. No więc, że truskawki miałam pod ręką powstało bardzo dobre i przede wszystkim szybkie ciasto z truskawkami. 2/3 zabrali ze sobą, a resztę została dla nas. Teraz już nie ma ani kawałeczka.

Przepis na szybkie ciasto z truskawkami:
(duża forma)
3 szklanki mąki
(może być 2 szklanki tortowej, 1 pełnoziarnistej, ale warto dać 3 tortowej, bo bardziej puszyste)
3 jajka
3 łyżki oleju
3 łyżki soku z cytryny
3 łyżeczki proszku do pieczenia
1 1/2 szklanki maślanki
1 1/2 szklanka cukru trzcinowego
600g truskawek

Białka ubić na sztywno. Dodać partiami cukier i żółtka. Odstawić robota i powoli wlewać maślankę, olej i sok z cytryny. Wymieszać krótko i przesiać mąkę wraz z proszkiem do pieczenia. Mieszać tylko do połączenia składników. Truskawki umyć, oczyścić i przekroić na połówki. Ciasto wylać na blachę wyłożoną papierem do pieczenia i ułożyć na nim truskawki przecięciami do góry. Piec ok.40 min w temp. 180 stopni do tzw. suchego patyczka. Studzić w delikatnie otwartym piekarniku.
Po ostygnięciu warto posypać cukrem pudrem.
Smacznego!

Mieliście rację. Wszystkie dolegliwości minęły po wczorajszym wieczorze. Poczułam się lepiej, a od po południa nie myślałam już o bólu. Mam nadzieję, że już do mnie nie powróci.