sobota, 31 maja 2014

128. Manna przez przypadek.

Kasza manna na mleku z dużą ilością miodu i borówek amerykańskich

Na dzisiaj planowałam kompletnie coś innego. Miał być pieczony camembert, ale od wczoraj po południu towarzyszą mi silne skurczowe bóle w brzuchu. Nie mam pojęcia co jest tego przyczyną. W związku z tym nie ryzykuję z jedzeniem. Od wczoraj jem lekko strawne rzeczy. Wczoraj na kolację nie miałam ochoty w ogóle na jedzenia, więc zjadłam tylko trochę chrupek kukurydzianych. Na śniadanie nie chciałam powtarzać sytuacji z kolacji, więc zrobiłam mannę, która jak wiadomo jest jedną z najbardziej lekkostrawnych rzeczy. Nie wiem czy ten ból to skutek stresu, coś mi zaszkodziło, czy coś dzieje się ze mną niedobrego. Mam nadzieję, że to tylko chwilowe.

Moi rodzice dzisiaj jadą na pogrzeb. Mnie zostawiają samą, bo nie ma miejsca w samochodzie. Na noc jednak załatwiłam sobie towarzystwo przyjaciółek. W końcu wolne mieszkanie u mnie rzadko się zdarza. Mam nadzieję, że dzięki temu poczuję się lepiej.

piątek, 30 maja 2014

127. Wpadła borówka do pęczaku.

Kakaowy pęczak podany z borówką amerykańską, nerkowcami i tahini

Mój debiut z pęczakiem na słodko. Nie wiem czemu ja zwlekałam tak długo! Rzadko jadłam pęczak, a na słodko to już w ogóle. Gdy dzisiaj spróbowałam pierwszą łyżkę, już wiedziałam, że będzie pojawiał się u mnie częściej. Gotuje się dłużej niż owsianka, ale to nic. Nie zrazi mnie to. W tym czasie mogę przygotować się do szkoły, a kasza będzie się spokojnie gotowała. 
Połączenie borówek z tahini widziałam wcześniej u Pam i Patrycji. Jak tylko je zobaczyłam, wiedziałam, że wypróbuję i tak się stało. Nie pożałowałam ani przez chwilę tej decyzji. Bardzo mi zasmakowało.


Przepis na kakaowy pęczak:
4 łyżki kaszy pęczak
1/2 szklanki wody
3/4 szklanki mleka
1 łyżka kakao
1/2 łyżki miodu
zimna woda
Wieczorem kaszę zalewamy zimną wodą i odstawiamy. Rano płuczemy kaszę w zimnej, a następnie w ciepłej wodzie. Wodę z mlekiem zagotowujemy z miodem. Wrzucamy kaszę i kakao, po czym zmniejszamy ogień. Kaszę gotujemy 15-20min na małym ogniu do uzyskania pożądanej konsystencji i do momentu aż kasza będzie miękka.
Smacznego!



Szok. Łzy. Choroba. Śmierć. Te rzeczy będą towarzyszyć mojej rodzinie w ten weekend.

"Umiera się na wiele spo­sobów: z miłości, z tęskno­ty, z roz­paczy, ze zmęcze­nia, z nudów, ze strachu... Umiera się nie dla­tego, by przes­tać żyć, lecz po to, by żyć inaczej. Kiedy świat za­cieśnia się do roz­miaru pułap­ki, śmierć zda­je się być je­dynym ra­tun­kiem, os­tatnią kartą, na którą sta­wia się włas­ne życie. "
~Paulo Coelho


czwartek, 29 maja 2014

126. Weganką być?

Bananowy placek owsiany podany z domowym masłem orzechowym i winogronami

Nie, nie zostałam weganką. Bez obaw? Nie wiem czy jest się czego obawiać czy nie, ale ja nigdy nią nie zostanę, nawet wegetarianką. To nie dla mnie. Mogę jedynie ograniczyć te produkty, ale nie całkiem je wyeliminować. No więc czemu dzisiaj takie śniadanie? A no chcę popróbować różnych rzeczy, porównać, ocenić. Co smaczniejsze? Wegańska wersja placka też mi bardzo smakowała, ale muszę przyznać, że jest mniej sycąca i gorzej się przewraca na patelni. To mnie jednak nie zniechęca w dalszym próbowaniu wegańskich odpowiedników śniadań. Wam też to polecam, bo czasem organizm potrzebuje takiej odskoczni :)

Przepis na bananowy wegański placek owsiany:
1 dojrzały banan
2 łyżki wody
50 g płatków owsianych
szczypta soli

Banana rozgnieść widelcem i połączyć z wodą i solą. Dodać płatki owsiane i porządnie wymieszać, tak aby każdy płatek owsiany był skąpany w mieszance bananowej. Wstawić na noc do lodówki. Rano usmażyć na patelni teflonowej bez tłuszczu.
Smacznego!

Dziś ostatnia dodatkowa lekcja angielskiego. W sumie nie wiem co będzie w przyszłym roku. Czeka mnie liceum, godziny popołudniowe. Nie wiem czy znajdę czas na wieczorne lekcje angielskiego. Bardzo bym chciała, bo trafiłam na cudowną grupę i zmiana lektora też wyszła na dobre. Widzę o wiele większy progres niż z poprzednią lektorką. Dlatego dzisiaj dość smutny dzień.

środa, 28 maja 2014

125. Pierwszy raz z budyniem.

Domowy budyń bananowy podany z truskawkami i nutellą

Tak jak mówi tytuł posta, jest to mój pierwszy domowy budyń. Jeśli już naszła mnie na niego ochota, zawsze to był budyń z proszku, a jak wiemy takie rzeczy nie są super zdrowe. Taka domowa alternatywa jest bardzo smaczna i o wiele bardziej naturalna. Powiem wam, że zawsze myślałam, że jest to coś skomplikowanego, ale całość przygotowania zajęła mi może niecałe 15min. Już wiem, że budynie będę gościć u mnie częściej. Jeśli nie na śniadanie, to na deser. Teraz jeszcze przede mną raw budyń z kaszy. Tyle razy go widziałam u was, ale dopiero co przekonuję się do kaszy gryczanej, a co dopiero robić z niej coś na surowo. Chyba muszę do tego dojrzeć. 

Przepis na domowy budyń bananowy:
1 szklanka mleka
1 dojrzały banan
1 łyżeczka cukru
1,5 łyżki mąki ziemniaczanej
dodatki

Banana blendujemy lub rozgniatamy porządnie widelcem. Zagotowujemy 3/4 mleka z cukrem i bananem. Po tym czasie dodajemy mąkę ziemniaczaną rozrobioną w 1/4 szklanki mleka. Dodajemy do gotującego się bananowego mleka. Mieszamy do czasu pożądanej konsystencji i zdejmujemy z ognia. Podajemy z ulubionymi dodatkami.
Smacznego! 

Nie będę pisać o pogodzie, bo chyba wszyscy wiedzą jak jest. Bez sensu się rozpisywać.
Dzisiaj od 8 do 15.20 w szkole. 8 pełnych lekcji, na których mało co będziemy robić. Jaki jest tego sens? Coraz bardziej się nad tym zastanawiam. Myślę, że wytrzymam ten i przyszły tydzień w szkole, bo potem już ostateczna klasyfikacja i potem mnie już tak często w szkole nie zobaczą. Chyba, że wcześniej wymyślę sobie jakąś chorobę :D

wtorek, 27 maja 2014

124. Winogrona od zaraz.

Domowa granola rabarbarowa zalana mlekiem, winogrona

Winogrona to kolejne owoce, które w porze letniej tanieją. Nie wiem jak wy, ale ja bardzo lubię te owoce, choć co prawda są troszkę nie poręczne. Nie można z nich zrobić takich cudów jak z jabłka, banana czy truskawek, ale swój urok mają i smak oczywiście też. 
Dziś kolejny ciepły dzień, a jak wiadomo nie od dziś w takie dni nie mamy czasem ochoty na bardziej skomplikowane czy gorące śniadania, dlatego dzisiaj taka prosta i szybka propozycja.
Po za tym wtorek to taki dzień kiedy muszę wstać przed 6, szybko się zebrać i wyjść do szkoły. Zawsze wtedy z pomocą przychodzi granola, a że mam jeszcze zapas tej rabarbarowej to zjadam. 

No i w szkole zaczęły się takie dni, gdzie trzeba chodzić tylko, żeby być. Z jednej strony to fajny czas, bo czuć wtedy wakacje, ale z drugiej strony jest to marnowanie czasu. Przez te 7-8 godzin, które spędzamy bezczynnie na lekcjach można by zrobić tyle o wiele pożytecznych rzeczy niż siedzenie i granie w jakieś gry, układanki, oglądanie filmów czy robienie nadprogramowych rzeczy, które mogą mi się przydać do szkoły średniej. Jeszcze parę tygodni, choć nie wiem czy będę chodzić do końca. Może w niektóre dni po wystawieniu ocen zrobię sobie wolne? Mama nigdy nie miała nic przeciwko wagarom, o ile nie będę zarywać ważnych rzeczy w szkole i nie będę się głupio zrywać. Myślę, że ponegocjuję z nią na ten temat za niedługo.

poniedziałek, 26 maja 2014

123. Kluski nutellą skąpane.

Bananowe kluski leniwe z nutellą

W miseczce zalegały dojrzałe banany, a w lodówce twaróg. Początkowo miał to być serniczek, ale zmieniłam zdanie. Ostatnie coś strasznie niekonsekwentna jestem. Może to i dobrze? Powstają wtedy różne miłe rzeczy, czasem zaskakujące. Co prawda może nie wygląda to apetycznie, ale smakuje całkiem inaczej niż wygląda. No i nutella chyba ratuje sytuację, co? Dawno jej nie jadłam i jak wczoraj dostałam jej duży słoiczek, na mojej twarzy pojawił się prawdziwy banan. 

Przepis na bananowe kluski leniwe:
150 g sera białego półtłustego
pół jajka(albo samo białko albo samo żółtko)
3-4 łyżki mąki pełnoziarnistej
1 dojrzały banan

Rozgniatamy ser z bananem. Dodajemy jajko i mąką, mieszając porządnie. Ja na tym etapie odłożyłam ciasto na noc do lodówki. Rano wyjęłam, dodałam jeszcze trochę mąki i uformowałam kształty. W wodzie i tak mi się one zmieniły. Zagotowujemy wodę z solą. Wrzucamy na wrzątek i gotujemy od momentu wypłynięcia ok.3-5 min. Podajemy z ulubionymi dodatkami.
Smacznego! 

Miło iść do szkoły ze świadomością, że nie musiałam nic przygotowywać ani nie musiałam nic robić. Na szczęście już coraz więcej będzie takich dni. Aż lepiej się wstaje z taką świadomością.
Dziś Dzień Matki. Co przygotowaliście dla swoich? Jak spędzicie z nimi dzień? 
Moja mama niestety do późna jest dzisiaj w pracy, ale już po obudzeniu czekał na nią prezent i drożdżóweczka w postaci serca na śniadanie z jej ulubionym kokosowym nadzieniem. Mam nadzieję, że spędzicie cudowny czas ze swoimi rodzicielkami, bo one są jedyne w swoim rodzaju i nikt tak was nie kocha jak one. 

niedziela, 25 maja 2014

122. Powrót do przeszłości.

Chleb graham z majonezem,szynką, serem żółtym, pomidorem, ogórkiem i szczypiorkiem

Nie ma co się rozpisywać nad dzisiejszym śniadankiem. Takie kanapki jak dzisiaj zjadłam u babci na śniadanie były kiedyś moimi ulubionymi kanapkami, jadłam je prawie codziennie i się nie dziwię, bo dzisiaj kiedy po dłuższej przerwie przyszło mi takie zjeść, zrobiłam to ze smakiem i miałam ochotę na jeszcze. Czasem nie potrzeba człowiekowi dużo więcej do szczęścia.

Zrobiłam też wczoraj na ten wyjazd placek z rabarbarem, ale nawet nie zdążyłam go sfotografować, bo zniknął w piorunującym tempie.

Auu! Pierwszą opaleniznę mam już za sobą. Wróciłam dziś do domu z piekącymi ramionami, nosem i dekoltem. Najgorszy jest ten pierwszy raz.

sobota, 24 maja 2014

121. Rabarbar w towarzystwie kokosu.

Kokosowe gofry żytnie podane z musem z rabarbaru i wiórkami kokosowymi 

Śniadanko powstało spontanicznie. Od wczoraj zastanawiałam się co mogę zrobić z pozostałością mleczka kokosowego po kremie i curry.  Myślałam o placuszkach, naleśnikach jakimś muffinem, ale w końcu padło na gofry. I nie żałuję, bo było naprawdę pyszne. Nie pomyślałabym nigdy, że rabarbar tak świetnie pasuje do kokosowych smaków. To był pełen spontan, bo w ostatniej chwili zauważyłam zalegający jeszcze w lodówce rabarbar. Polecam spróbować tych smaków, bo jest naprawdę godne polecenia.


Przepis na kokosowe gofry żytnie:
1 jajko
60 ml mleka kokosowego
1 łyżka jogurtu greckiego
1 kopiasta łyżeczka wiórek kokosowych
3 łyżki mąki żytniej
1 łyżeczka cukru trzcinowego
szczypta soli
1 łyżeczka oleju kokosowego
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

Oddzielamy białko od żółtka. Białko ubijamy na sztywno ze szczyptą soli. Do żółtka dodajemy mleko kokosowe, jogurt i olej. Miksujemy. Dodajemy do tej masy mąkę, proszek do pieczenia, cukier i wiórki kokosowe. Ponownie wszystko miksujemy. Dodajemy ubite białko i mieszamy już powoli łyżką, żeby nie naruszyć struktury. Gofry smażymy w dobrze nagrzanej gofrownicy w razie czego przedartej tłuszczem.
Smacznego!

Miało mnie dzisiaj nie być, ale jestem. Plany się nie zmieniły, jadę do babci na grilla, ale nieco później. Tata wrócił do domu nad ranem z pracy, więc nie mamy z mamą serca go jeszcze budzić. Niech śpi do oporu, bo po całym tygodniu jazdy jest na pewno zmęczony. My za to z mamą mamy czas, żeby wszystko na spokojnie przygotować, a do babci dojechać już z zamarynowanymi rzeczami. 
Na zakupach wczoraj udało mi się zdobyć parę rzeczy i między innymi prezent dla mamy. Nie wiem czy wiecie co to Factory? Jest taka "galeria" gdzie są jakby normalne sklepy typu Reserved, Nike, House itp., ale ceny są mocno przecenione, bo np. są to rzeczy z zeszłego sezonu. Często tam jeszcze, bo naprawdę można trafić na różne perełki, a i kasa zaoszczędzona, co dla mnie się bardzo, bardzo liczy. Lubię tam jeździć, choć jedynym transportem jest tam autobus który jeździ co 2-3 godziny. Np. wczoraj nie zdążyłyśmy na 18.40, więc do domu musiałyśmy wracać dopiero o 21.25. 

Miłego dnia!

Rabarbalove

piątek, 23 maja 2014

120. Kokos z lodówki.


Kokosowy krem owsiany na ricottcie podany na musie z mango*

*zmiksowane mango

W końcu uległam tym wszystkim lodówkowym śniadankom i sama się na nie skusiłam, odstawiając na moment piekarnik. Miało być zupełnie coś innego, ale w ostatniej chwili zmieniłam koncepcję. Zobaczymy czy śniadanko doda mi energii na trening, który będę miała lada moment. 
Próbowaliście połączenia kokos-mango? Szczerze powiedziawszy to ja sama dzisiaj spróbowałam i na pewno nie jest to mój ostatni raz! Orzeźwiająca i świetnie dobrana słodycz.

Przepis na kokosowy krem owsiany z ricotty:
1/2 szklanki płatków owsianych
1/2 szklanki mleczka kokosowego
1/2 szklanki mleka
1 łyżeczka miodu
1 łyżka wiórek kokosowych
ok.1/2 opakowania ricotty(125g)

Mleka zagotowujemy i wsypujemy owsiankę. Podczas gotowania dodajemy miód i wiórki. Gotujemy do uzyskania bardzo gęstej konsystencji. Odstawiamy i chwilę przestudzamy. Po tym czasie dodajemy ricottę i blendujemy. Zjadamy na ciepło lub wstawiamy na noc do lodówki tak jak w moim przypadku. Podajemy z ulubionymi dodatkami. Polecam mango!
Smacznego!

Kciuki jednak mają magiczną moc! Tak mocno je trzymaliście, że moja drużyna wraz ze mną zajęła 2 miejsce w Krakowie. Szczerze powiedziawszy to nie spodziewałam się tak dobrego wyniku, bo moje przygotowanie było naprawdę marne, a okazało się, że jednak dużo pamiętałam i poradziłam sobie całkiem nieźle. W końcu do zwycięstwa zabrakło na pół punktu! Wszyscy mówili, że to my powinniśmy wybrać, no ale po dokładnym przeliczeniu punktów już nie mogli nic zdziałać. Dostałam super zestaw do gry w badmintona- 4 paletki, 2 lotki i siatka do rozłożenia. Już nie mogę się doczekać aż wykorzystam to z rodzicami i kuzynkami u babci.
Dzisiaj małe zakupy po szkole z przyjaciółką na rozpoczęcie weekendu. Jutro do babci jedziemy rozpocząć w końcu sezon grillowy, więc nie wiem czy nie będę tu dopiero w niedzielę wieczorem. 
Trzymajcie się i nie przegrzejcie! 

czwartek, 22 maja 2014

119. A czemu nie trzy?

Kakaowe flaugnarde z owocami

Chyba oszalałam! Kolejny upalny dzień, a ja włączam piekarnik. Wszystko mi się poprzestawiało, ale bynajmniej z tego powodu nie ubolewam. Jak odpowiednio przestudzi się porcja, to nie jest źle, a możemy delektować się cudownymi letnimi wbrew pozorom smakami. Korzystam z dużego dostępu owoców i warzyw oraz dzisiejszego czasu przed konkursem. Mam nadzieję, że kakao w śniadaniu doda mi wystarczająco energii na ten "wysiłek" umysłowy. Śniadanie wam serdecznie polecam. Ja zjadłam na pół ciepło, bo już nie mogłam wytrzymać, ale myślę, że można upiec wieczorem i zjeść rano, albo wręcz odwrotnie nie studzić i zjeść na ciepło. Spróbujcie :)


Przepis na kakaowe flaugnarde z owocami:
(1 duża porcja śniadaniowa lub 3 deserowe)
1/2 szklanki mąki pełnoziarnistej
1 łyżka kakao
1 łyżka cukru
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 małe jajko
120 ml śmietany kremówki 30%
owoce: u mnie 8 truskawek i nektarynka

Nagrzać piekarnik do 180 stopni. Wymieszać mąkę, kakao, cukier i proszek do pieczenia. W drugiej miseczce roztrzepać jajko ze śmietanką i wlać do suchych składników. Wszystko wymieszać ze sobą dokładnie. Do jednej kokilki wsypać owoce i zalać ciastem lub tak jak u mnie do każdej kokilki wsypać różne owoce i zalać ciastem. Piec ok.30 min. Ostudzić.
Smacznego!

Przesyłam wam pozytywną energię, bo ja właśnie takową od jakiegoś czasu wręcz promienieję. Pogoda jak najbardziej na mnie dobrze wpływa i ja na mało jakie rzeczy narzekam. No może na wieczny brak czasu na większość rzeczy. Niestety na to nie mam wpływu i muszę sobie radzić. Ten tydzień to chyba już tak naprawdę taki ostatni, w którym muszę się jeszcze coś uczyć. Przynajmniej mam taką nadzieję. 
Trzymajcie się cieplutko i nie zapomnijcie o dopingu dla mnie z okazji konkursu z pierwszej pomocy! 

środa, 21 maja 2014

118. Zapieczone lato.

Crumble z rabarbarem i truskawkami

Gdy przychodzi lato, po prostu muszę przygotować na śniadanie/deser crumble z owocami. Gdy wczoraj mama kupiła mi truskawki, a w lodówce leżał jeszcze rabarbar, od razu wiedziałam co zrobić dziś na śniadanko, szczególnie, że dzisiaj godzinę później do szkoły, więc mogłam sobie pozwolić na coś z piekarnika. Kruszonka wyszła mi idealnie, skromnie przyznając. Chrupiąca, lekko słodka i świetnie wpasowująca się w smaki rabarbaru i truskawek.

Przepis na crumble z rabarbarem i truskawkami:
1 laska rabarbaru
10 truskawek
1 łyżeczka cukru trzcinowego
1/4 łyżeczki cynamonu
Kruszonka:
3-4 łyżki mąki żytniej
2 łyżki masła
3 łyżeczki cukru trzcinowego
1/2 łyżeczki cynamonu
+masło do wysmarowania miseczki

Obieramy rabarbar i myjemy go wraz z truskawkami. Owoce kroimy na mniejsze kawałki i mieszamy w miseczce z cukrem i cynamonem. Do miski wsypujemy mąkę, masło, cukier i cynamon. Wyrabiamy w palcach kruszonkę. Owoce przekładamy do kokilki wysmarowanej masłem, ściskamy i posypujemy kruszonką. Zapiekamy ok.25 min w 180 stopniach. 
Smacznego!

Cudowna pogoda! Uwielbiam, uwielbiam, uwielbiam! Od razu lepszy humor, lepsze samopoczucie i więcej uśmiechu. Nareszcie można ubrać spódniczki, krótkie spodenki i sukienki. Jakoś lepiej czuję się w takich ubraniach niż w długich porach i swetrze. Chyba powinnam mieszkać w jakimś cieplejszym kraju. Może kiedyś? Wszystko jeszcze przede mną. 
Tymczasem proszę was o kciuki za mnie, bo ostatnie kartkówki/ sprawdziany przede mną. Jutro jeszcze jadę na konkurs z pierwszej pomocy. Będzie ciekawie, bo nie miałam zbyt dużo lekcji przed tym. No trudno, co będzie to będzie. Jakoś się nie przejmuję. Tak dziwnie to po mnie spływa.
Miłego dnia wszystkim!

Rabarbalove

wtorek, 20 maja 2014

117. Sezonowe dobro.

Rabarbarowa granola z jogurtem naturalnym i jabłkiem

Kilka dni temu pytałam się was jaką granolę polecacie. Podaliście mnóstwo pysznych smaków i kombinacji. Ja jednak zdecydowałam się na coś sezonowego czego za niedługo może nie być. Rabarbar to kolejny owoc/warzywo do którego się powoli przełamuję. W poprzednich latach unikałam go, ale po założeniu bloga próbuję różnych nowych kompozycji, więc czemu akurat nie spróbować go teraz w sezonie?
Powiem wam, że ta granola była dobrym pierwszym krokiem. W tej wersji rabarbar mi o wiele bardziej posmakował jak w wersji dotąd mi znanej czyli na cieście drożdżowym lub w kompocie.

Przepis na rabarbarową granolę:
3 laski rabarbaru
1 szklanka płatków owsianych
3 łyżki otrębów owsianych
2 łyżki siemienia lnianego
1/2 szklanki orzechów(u mnie laskowe i włoskie)
1/4 szklanki pestek dyni i słonecznika
3 łyżki miodu
2 kopiate łyżeczki cynamonu
1/4 szklanki wody

Pokrojony na małe kawałki rabarbar mieszamy w rondelku z 2 łyżkami miodu, cynamonem i 1/4 szklanki wody. Całość gotujemy do powstania ładnego musu ok.10-15min. Pozostałe składniki mieszamy w misce i dodajemy mus rabarbarowy, najlepiej ostudzony. Mieszamy wszystko jeszcze raz i wykładamy do formy/blachy wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy ok.40 min w 180 stopniach, mieszając co jakieś 10 min, aby się nie przypaliła. Pozostawić do ostudzenia.
Smacznego!

W szkole dzień mija w piorunującym tempie w taką pogodę. To dobrze, bo to oznacza, że szybciej możemy cieszyć się aurą i korzystać z jej dobroci. Szkoda, że nie jest to takie kolorowe jak się wydaje. Do zrobienia są jeszcze ostatnie projekty i nauka na ostatnie sprawdziany/kartkówki, dlatego te wyjścia z domu są w dalszym ciągu nieco ograniczone. Mam nadzieję, że od przyszłego tygodnia po zebraniu będzie już spokojniej i czasu dla siebie więcej, a pogoda się utrzyma. 

Rabarbalove

poniedziałek, 19 maja 2014

116. Green Monday.


Smoothie szpinak-banan-gruszka, owsiane ciastka ze słonecznikiem, pestkami dyni i czekoladą

Po wszystkich waszych wczorajszych propozycjach wybieram to najczęściej powtarzające się, czyli smoothie ze szpinakiem! No świetny sposób na przemycenie mnóstwo witamin wraz ze smakiem. Nie sądziłam, że wyjdzie mi takie smoothie. Szczerze powiedziawszy to wątpiłam trochę w mój blender. Jednak jak widać niepotrzebnie. Przyznam się jeszcze, że nie myślałam, że smoothie ze szpinakiem mi zasmakuje. Sama mama powiedziała, że to wygląda ohydnie, ale ja się tylko uśmiechnęłam i spróbowałam. Teraz nie żałuję. Ciacha do tego komponowały się idealnie. Nie planowałam ich zrobić, ale wczoraj po południu nudziło mi się i stwierdziłam, że wstyd nie byłoby coś upiec na Światowy Dzień Pieczenia. Dlatego w ten sposób powstało coś zdrowego, ale zarazem dobrego.

Przepis na smoothie ze szpinakiem, bananem i gruszką:
100 g świeżych liści szpinaku
1 dojrzały banan
1 dojrzała gruszka
1/4 szklanki wody
sok z cytryny

Liście szpinaku myję i kroję na mniejsze kawałki. Blenderuję je z wodą i sokiem z cytryny. Dodajemy do tego obranego banan i pokrojoną umytą gruszkę. Blenderujemy jeszcze wszystko na gładkie smoothie.
Smacznego!



Przepis na owsiane ciasteczka z pestkami słonecznika, pestkami dyni i gorzką czekoladą:
115 g miękkiego masła
1/2 szklanki cukru trzcinowego
1 jajko
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
1/2 łyżeczki soli
1/4 szklanki pestek słonecznika
1/4 szklanki pestek dyni
50 g posiekanej gorzkiej czekolady lub groszków czekoladowych
1 szklanka mąki owsianej
1 szklanka płatków owsianych górskich
3/4 łyżeczki proszku do pieczenia

Masło ucieramy z cukrem do białości. Dodajemy jajko, sól i ekstrakt. Miksujemy na gładką masę. Dodajemy pestki i czekoladę i mieszamy już wszystko razem drewnianą łyżką. Mąkę wraz z proszkiem przesiać i wymieszać z płatkami. Dodać do reszty składników i znów wymieszać łyżką.
Ciasteczka nakładać na blachę wyłożoną papierem do pieczenia w równych odstępach i wielkości orzecha włoskiego, którego spłaszczamy łyżką. Pieczemy w 190 stopniach(termoobieg) 10 min do ładnego zarumienienia. Ostudzić na kratce.
Smacznego!

Wczoraj chyba aż za bardzo pozazdrościłyście mi pogody i roweru, bo złapał mnie straszliwy deszcz. Wróciliśmy z tatą cali mokrzy i złych humorach. Na szczęście mama poratowała nas gorącym rosołem i dobrym humorem. Nigdy jeszcze coś takiego mi się nie przytrafiło.
Dzisiaj tak okropnie nie chce mi się iść do szkoły. Piękna pogoda za oknem, a my będziemy musiały siedzieć w ciasnych i ciemnych murach szkoły. To niesprawiedliwe, haha.
Miłego dnia!

Czas na szpinak 4!


niedziela, 18 maja 2014

115.Weekend z piekarnikiem.

Zapiekany kuskus z łososiem, szpinakiem i papryką

No i znowu mamy śniadanie z cyklu "śniadaniowy recykling". Po wczorajszym obiedzie została mi kasza kuskus, a była ugotowana na bulionie, więc chciałam ją jakoś wykorzystać na wytrawnie. A że wczoraj mama była na pobliskim placu, kupiła mi dużo warzyw i w tym szpinak. Jako mała dziewczynka go nienawidziłam. Teraz przekonuję się do tych zielonych liści i akceptuję ich smak. Teraz czeka mnie próba z nim na słodko. Polecacie coś? 

Przepis na zapiekany kuskus z łososiem, szpinakiem i papryką:
ugotowana kasza kuskus na bulionie
2-3 plastry wędzonego łososia
garść liści szpinaku
1/4 dużej papryki
2 łyżki śmietany kwaśnej 12%

Ugotowaną kaszę mieszamy z pokrojonym łososiem, posiekanym szpinakiem i pokrojoną w kosteczkę papryką. Dodajemy śmietanę i ponownie ze sobą wszystko łączymy. Przekładamy do kokilki/miseczki. Pieczemy 25 min w 180 stopniach(termoobieg).
Smacznego!

W końcu wyszło słońce! Od tygodnia go chyba nie widziałam, nawet nie wiecie jak się cieszę. Od razu człowiek się inaczej czuje. Ma większą chęć do wstania z łóżka, wyjścia z domu i uśmiechu do drugiej osoby. Czekam tylko teraz na pierwsze upały. Słyszałam, że są blisko! Nie wiem jak wy, ale ja uwielbiam taką pogodą. Lato to zdecydowanie mój żywioł, czuję się wtedy jak ryba w wodzie. Dzisiaj rano jak wstałam tata już zaproponował rowery, a ja bez wahania się zgodziłam. Przecież trzeba jakoś wykorzystać tą pogodę, nie?
A jak się wasza niedziela szykuje?

sobota, 17 maja 2014

114. Słodko-kwaśne doznanie.

Pieczony jogurt z cynamonową nutą podany z lemon curd i płatkami migdałów

Pieczony jogurt gościł na mojej liście "do zrobienia" bardzo bardzo długo. W końcu przyszła sobota, kiedy nie muszę się nigdzie śpieszyć, mogę spokojnie poczekać na śniadanie z piekarnika. 
Jak zwykle mi się trochę od góry spiekł, ale smaku chyba mu to nie odjęło. W sumie co do smaku to na początku miałam mieszane uczucia. Pierwszy kęs- eee tam, nic specjalnego, nie wiem o co tyle zachodu. Z każdym kolejnym kęsem mój zachwyt rósł. Spodobała mi się konsystencja i delikatny smak. Ucieszyłam się też kiedy zobaczyłam jak super wyrosło w piekarniku bez dodatku żadnych środków spulchniających, niestety po otwarciu piekarnika, czar prysł i jogurt opadł. Śniadanie jak najbardziej do powtórzenia. Wbrew pozorom wykonanie nie zajęło mi dużo czasu. Rach ciach i śniadanie gotowe.

Przepis na pieczony jogurt z cynamonową nutą:
175g jogurtu naturalnego
małe jajko
1 łyżka mąki pszennej pełnoziarnistej
2 łyżeczki cukru trzcinowego
1/2 łyżeczki cynamonu

Wszystkie składniki zmiksować na gładką masę. Przelać do naczynka i piec 30 min w 180stopniach(u mnie termoobieg). Po upieczeniu ostudzić chwilę w lekko uchylonym piekarniku, aby nie poparzyć języka.
Podawać z ulubionymi dodatkami.
Smacznego!

To niesamowite ile rozmowa z jedną osobą może zmienić w twoim życiu. Wczorajsza, niespodziewana rozmowa z osobą, z którą nie miałam kontaktu praktycznie od 2 lat, dała mi więcej do myślenia niż milion rozmów z niektórymi bliskimi. Niespodziewane spotkanie na ulicy skończyło się godzinnym staniem pod moim blokiem i żywiołową rozmową. 

piątek, 16 maja 2014

113. Banan na ratunek.

Chlebek bananowy wypełniony bakaliami podany z domowym masłem orzechowym i bananem

Może to być dla niektórych szok, że pojawiam się tu tak wcześnie. Sama jestem zdziwiona, bo dzisiaj mam na 7 do szkoły, a ja dodaje wpis? Powodem jest moje nieodrobione zadanie z biologi, o którym sobie przypomniałam o godz 23 w łóżku. Stwierdziłam, że już mi się nie chce wstawać, więc nastawiłam budzik na 5 i zrobiłam. Wyrobiłam się szybciej niż mi się wydawało, więc zostało troszkę czasu, żeby się wami podzielić skromnym posiłkiem przed treningiem.

Co do śniadanka to nic ciekawego. Chlebek bananowy był zrobiony dawno, dawno temu i czekał w zamrażalniku aż rodzinkę najdzie na niego ochota. Tak więc dzisiaj nadszedł ten dzień. Ja zjadam na śniadanko, a mamie pakuję do pracy. Jak tata w nocy wróci to chętnie też coś skubnie. Akurat chlebek przeważnie robię w wersji pełnowymiarowej, bo rodzicom strasznie zasmakował.

Parę dni temu ukręciłam moje drugie w życie masło orzechowe. Wyszło o wiele lepsze niż poprzednie i już wiem, że kupne nijak się nie umywa. No chyba, że to z Lidla, które bardzo lubię. Wypróbowałam troszkę inną metodę niż wcześniej i wyszła o wiele ładniejsza konsystencja. Dwa razy zmieliłam w maszynce do mięsa, a potem zblenderowałam. Nie dodałam ani grama oleju, cukru. Prawie 100% orzeszków ziemnych, tylko odrobinę soli.
Tak, to lubię.

czwartek, 15 maja 2014

112. Gryczana próba.

Pieczona kasza gryczana niepalona z brzoskiwnią, orzechami nerkowca i groszkami z czekolady gorzkiej

Nie wiem czy już o tym wiecie, ale za kaszą gryczaną nie przepadam. Za każdym razem kiedy ją jem staram się przekonać do jej smaku. Dzisiaj jednak muszę przyznać, że inaczej podeszłam do tej kaszy. To chyba kwestia dodatków. No i użyłam kaszy niepalonej, która ma łagodniejszy smak i według mnie lepszy. Na pewno się nie poddam i kiedyś powiem, że zakochałam się w kaszy gryczanej. Zobaczycie!

Przepis na pieczoną kaszę gryczaną z brzoskwinią, orzechami i czekoladą:
50g kaszy gryczanej niepalonej
1 szklanka mleko+woda
ok.1 łyżka cukru muscovado
1 łyżka gęstego jogurtu naturalnego
2 małe brzoskwinie
kilka orzechów nerkowca
1 łyżka groszków czekoladowych lub 1-2 kostki czekolady gorzkiej

Kaszę gryczaną płuczemy. I gotujemy w mleku i wodzie wraz z cukrem. Nie gotujemy jednak do całkowitego wchłonięcia płynu, tylko zostawiamy troszkę. Zostawiamy na noc pod przykryciem, więc płyn jeszcze wchłonie. Rano kroimy brzoskwinię i wrzucamy ją do kaszy razem z orzechami, jogurtem i czekoladą. Mieszamy i przekładamy do kokilki/miseczki. Pieczemy 30 min w 180 stopniach.
Smacznego!

Świetny maj. Wiem, że znowu ponarzekam sobie na pogodę, ale nie wiem jak u was, ale u mnie prawie non stop leje. Podobno już są stany alarmowe w tej części Wisły. A ja potrzebuję słońca! Potrzebuję ciepła! Bez tego chodzę ciągle zmęczona, śpiąca i mam wrażenie jakby całe moje ciało było po jakimś ciężkim wypadku. Nie, wcale nie przesadzam. Wszystko mnie boli, choć wcale nie ćwiczę ciężko ani nic mi się nie stało. Dlatego wszystko zwalam na pogodę, no bo czego to może być winna?
Dzisiaj piszę 2 kartkówki i sprawdzian. Najgorszy dzień. Mam nadzieję, że śniadanie da mi dość siły. 
Proszę również o wasze kciuki.
Miłego dnia! :)

środa, 14 maja 2014

111. Wpadła gruszka do garnuszka.

Gruszkowy serniczek gotowany z serka typu Bieluch podany z resztą gruszki, orzechami włoskimi, sezamem i tahini

Śniadanie idealnie otulające i cieplutkie na taki poranek jak dzisiaj. Leje, ani grama słońca i wieje. Nie ma się wtedy ochoty nawet nosa za drzwi wystawić, ale niestety trzeba. Otuchy dodało mi właśnie takie śniadanko. 
Nie mogę się zdecydować czy bardziej smakuje mi gotowany serniczek na zimno czy na ciepło. Obydwa są przepyszne i chyba nigdy się nie zdecyduje. Po prostu inny rodzaj robię na inną okoliczność. Dzisiaj zimny by się tak nie sprawdził jak ten ciepły. Jeszcze te smaki... Świetnie zbilansowane i pasują do siebie bez dwóch zdań. Jeśli ktoś jeszcze tego nie spróbował, zróbcie to jak najszybciej!

Zdjęcia znowu nieładne. Pogoda niestety nie służy, a ja nie mam jakiejś super lustrzanki. 

Przepis na gruszkowy gotowany serniczek:
150 g serka typu Bieluch
1 jajko
1 łyżeczka miodu
1 gruszka
1 łyżka budyniu waniliowego
1/4 szklanki mleka

3/4 gruszki ścieram na tarce na drobnych oczkach na mus. W garnuszku mieszam serek, jajko i miód, aby wszystkie składniki połączyły się dobrze. Masa musi być jednorodna. Stawiamy na gaz i gotujemy, mieszając co chwilę. Gdy serek się zagotuje, dodajemy mus. Znów zagotowujemy i czekamy aż powoli zacznie gęstnieć. Po tym czasie rozrabiamy budyń w mleku i dodajemy do masy. Gotujemy do momentu uzyskania gładkiej i bardzo gęstej konsystencji. Zjadamy na ciepło z ulubionymi dodatkami, albo wkładamy do jakiegoś naczynka i wstawiamy na całą noc do lodówki. 
Smacznego!

Po dwóch dniach szkoły jestem tak zmęczona jakbym chodziła tam przez miesiąc non stop. Pewnie to dlatego, że od miesiąca ledwo co w niej bywała. Po drugie pogoda też nie motywuje do wczesnego wstawania. Przez kolejne trzy dni będę miała w szkole na głowie jeszcze więcej. Czekają mnie jeszcze 2 sprawdziany i 3 kartkówki. Na szczęście są to jedne z ostatnich w tym roku szkolnym. Jedynie to mnie pociesza. 
Miłego dnia!

wtorek, 13 maja 2014

110. Szkoda zachodu.

Bananowy serek homo z domową czekoladową granolą, szklanka soku pomarańczowego

Dzisiejsze moje śniadanko było bardzo skromne, aż szkoda je tutaj zamieszać. Czasem tak bywa, że budzę się i po prostu skręca mnie w żołądku, nie mam ochoty nic zjeść i czuję się strasznie napuchnięta. Tak było dzisiejszego ranka. Wiem jednak, że coś rano trzeba zjeść, aby dać chociaż troszkę paliwa swojemu organizmowi. Po za tym mama nigdy mnie bez śniadania z domu nie wypuści. Na ratunek przyszedł ostatek granoli, otwarty serek homo naturalny i dojrzały banan. Dały to bardzo miły akcent smakowy. Jednak wcale mi się nie polepszyło. Do tej pory mam takie dziwne uczucie w żołądku. Nie mam pojęcia co może być tego przyczyną i nie będę się dalej tutaj nad tym rozwodzić.

Skończyła się granola to trzeba pomyśleć o zrobieniu kolejnej. Macie jakieś pomysły na nowe smaki?

Dzisiejszy dzień w szkole minął mi niemiłosiernie szybko. Lekcja za lekcją i koniec. Nic szczególnego też się dzisiaj nie działo, ale to zazwyczaj są wtorki. Jutro za to już będzie ciężej, a czwartek i piątek to istna harówka. No cóż, nie będę się już teraz dołować. Będzie dobrze. Muszę się w końcu za siebie wziąć i zebrać się z tą motywacją do nauki.

poniedziałek, 12 maja 2014

109. Na przekór pogodzie.

Truskawkowa pianka owsiana z truskawkami

Pogoda robi się coraz gorsza, a ja jadam zimne śniadania w letnich smakach. Ale może w ten sposób przywrócę piękną majową pogodę? Pierwszy raz jadłam coś podobnego. Lekkie, zimne, lekko słodkie, rozpływająca się w ustach konsystencja i cudowny smak. To śniadanie na pewno kiedyś powtórzę w porze letniej podczas upałów, kiedy rzadko kiedy mamy ochotę jeść coś o innych konsystencjach.
A śniadanie w sumie powstało z resztek, bo i truskawki się kończyły i serek, zostało mi białko z kiedyś tam i tak oto jest. 


Przepis na truskawkową piankę owsianą:
3 łyżki płatków owsianych
1/2 szklanki mleka+trochę wody
1 łyżeczka miodu
truskawki
1 łyżka serka naturalnego homogenizowanego
1 białko
3/4 łyżeczki żelatyny+1/4 szklanki gorącej wody

Gotujemy na mleku i wodzie płatki owsiane. Pod koniec gotowania dodajemy miód. Po uzyskaniu gęstej konsystencji dodajemy truskawki i zdejmujemy z ognia. Blendujemy wszystko razem do uzyskania dość gładkiej konsystencji. Dodajemy serek. Żelatynę rozpuszczamy w gorącej wodzie i dodajemy do naszej masy i mieszamy bardzo dokładnie. Ubijamy białko i łączymy wszystko razem, uważając aby nie naruszyć struktury białka. Naszą masę przekładamy do miseczki i wstawiamy do lodówki na całą noc.
Smacznego!

No to rozpoczynamy tydzień w szkole. Od miesiąca tak na prawdę nie byłam tam na lekcjach dłużej niż 1 dzień. Teraz przyjdzie mi się zmierzyć z całym tygodniem. Motywacji brak, lenistwo mnie ogarnęło i praktycznie nic nie zrobiłam przez ten czas. Mam tylko nadzieję, że nie złapię na początek kilku złych ocen. Trzymajcie za mnie kciuki, bo naprawdę pomóc może mi tylko szczęście, nie moja wiedza, haha.


niedziela, 11 maja 2014

108. Szybki słoiczek.

Słoiczkowe pancakes w towarzystwie truskawek i banana polacne syropem klonowym

Jak zobaczyłam jakiś czas temu ten przepis, straciłam dla niego głowę. Nie zawsze mamy tyle czasu, żeby stać parenaście minut,aby usmażyć ulubione placuszki. Przyrządzenie tej wersji trwa dosłownie 5 min. Jeśli jeszcze czegoś takiego nie próbowaliście, serdecznie zachęcam. Smak jest zbliżony do tych pancakesów smażonych, a ciepłe owoce na dole słoika to przyjemny akcent.
Udało mi się w końcu zdobyć polskie truskawki! I wiecie co? Pisałyście, że u was niestety są one drogie po 20 zł za kilo, a ja wczoraj kupiłam za 8 zł za kilo! Dlatego bez wahania wzięłam bez zastanowienia. 
Od razu smak inny, od razu humor lepszy i tydzień może nie będzie taki straszny z truskawkami w lodówce.

Przepis na słoiczkowe pancakes z owocami:
3 łyżki mąki pszennej pełnoziarnistej
2 łyżeczki cukru trzcinowego
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/4 szklanki mleka
1/2 łyżki masła
owoce(u mnie pół banana i truskawki)
syrop klonowy/miód

Mąkę mieszamy z proszkiem i cukrem, dodajemy roztopione masło i mleko. Miksujemy na gładką masę. Na spód słoiczka wykładamy połowę przygotowanych owoców, przykrywamy ciastem. "Pieczemy" 1,5-2 min w mikrofali na najwyższej mocy. Na wierzch posypujemy resztę owoców i syrop klonowy/miód.
Smacznego!

No i koniec przygody z Anglikami. Przyłapałam się na tym, że ostatnio nawet czasem myślę po angielsku, haha. To było ciekawe doświadczenie i trudno będzie się z nimi dzisiaj rozstać. Przywiązałam się do niektórych dzieciaków, które jako dzieci chore z łatwością wyrażają swoje uczucia do nas.
No, ale od jutra wracam do szkoły. Wiecie, że czekają mnie prawdopodobnie 3 sprawdziany?! Nic nie pamiętam, bo prawie od miesiąca nie bywałam w szkole, a motywacji do nauki brak. Jeszcze dzisiaj idziemy do dziadków na imieniny i ja nie wiem kiedy coś ogarnę. Macie jakiś sposób na motywację? Rozleniwiłam się strasznie..

sobota, 10 maja 2014

107. Niezidentyfikowany ser.

 Bananowy serniczek? jednoporcjowy na kruchym spodzie zapieczony z płatkami migdałów

Od razu na wstępie przepraszam was dzisiaj za dwie rzeczy. Po pierwsze za nieśniadaniową porę, a po drugie za brzydkie zdjęcia. Nie wiem co się dzisiaj stało, ale zaspałam. Drugi raz w przeciągu 2 miesięcy, chociaż nigdy mi się to nie zdarzało. Dobrze, że wpadłam na pomysł, żeby przygotować śniadanie dzień wcześniej, bo tak to mogłabym skończyć bez niego aż do teraz.
A czemu nie jestem pewna nazwy tego śniadania? Ten serniczek mógłby dobrze być tartą z nadzieniem serowym. Warstwa ciasta była dość wyrazista i idealnie krucha, dlatego również skłaniałabym się w stronę serowej tarty. W każdym bądź razie polecam, bo było pysznie. Szkoda tylko, że nie mogłam się dzisiaj nim delektować.


Przepis na bananowy serniczek na kruchym spodzie:
3 łyżki mąki pszennej pełnoziarnistej
1 łyżka masła
1 łyżeczka kwaśnej śmietany
1 łyżeczka cukru trzcinowego
szczypta soli

150g sera białego półtłustego
1 łyżka budyniu bananowego(mój już był słodzony)
2 łyżki mleka
1 żółtko

Składniki na ciasto zagniatamy, tworząc gładką kulę. Wstawiamy ją na 10 min do lodówki. W tym czasie możemy przygotować foremkę, którą smarujemy masłem lub wykładamy papierem do pieczenia. Rozgrzewamy piekarnik do 200 stopni. Po tym czasie wykładamy spód naczynka i ewentualnie trochę boki ciastem. Nakłuwamy widelcem i podpiekamy 10 min.
W tym czasie przygotowujemy masę serową. Ser biały ugniatamy widelcem z żółtkiem na gładką masę. Budyń rozrabiamy w mleku i mieszamy z masą serową. Wykładamy na podpieczony spód i wstawiamy pod przykryciem(folia aluminiowa) do piekarnika na 15 min. Po tym czasie należy zdjąć folię i dopiekać jeszcze ok 5 min, aby ser się podpiekł od góry. Studzimy i wstawiamy na noc do lodówki.
Smacznego! 

Dzisiaj już ostatni dzień z Anglikami. Jutro już nas opuszczają. To był pracowity i trochę męczący tydzień, być może dlatego dzisiaj też zaspałam. Pojechaliśmy dzisiaj na zawody sportowe, gdzie dzieciaki ze specjalnych szkół miały swoje odrębne dyscypliny, a ja się nimi zajmowałam, żeby nie było niebezpiecznie. 
Jutro już tylko idę się z nimi pożegnać przed ich wylotem. Szkoda, że nie zobaczę się już z nimi, bo w tym roku opuszczam szkołę, a od nas jedzie wymiana na przełomie września/października. No trudno, może w liceum też się załapię na podobne atrakcje.

piątek, 9 maja 2014

106. Jęczmień na drogę.

Jęczmianka z tartym jabłkiem*, cynamonem, miodem, pestkami słonecznika, orzechami włoskimi i masłem orzechowym

*w środku

Szczerze powiedziawszy to nie wyobrażam sobie innego śniadania przed wycieczką, jak gęsta, słodka i gorąca papka w miseczce. Ta jęczmianka spełniła wszystkie moje wymagania. No i jeszcze jej przygotowanie nie zajęło mi dużo czasu co też jest na plus. Wiem, że płatki błyskawiczne to nie najlepsza opcja, ale po pierwsze dzisiaj musiałam zjeść coś na szybko, a po drugie gdy chodziłam po sklepach nie znalazłam innych płatków jęczmiennych jak tylko te błyskawiczne. 
Połączenie smaków też typowe, które nigdy mnie jeszcze nie zawiodło. No po prostu to śniadanie nie mogło nie wyjść.
Jęczmiankę gotuję dokładnie tak samo jak owsiankę, więc chyba nie muszę dodawać przepisu, prawda? 

O jakiej wycieczce mowa we wcześniejszych słowach? Zabieramy naszych gości do Zakopanego na cały dzień. Byłam tam już parę razy, ale nigdy mi się nie znudzi to miasteczko. Z klimatem, Krupówkami i oscypkami, jak tego nie kochać? Mam nadzieję, że naszym gościom też się spodoba.
A wczorajsza kolacja poszła świetnie! Jedzenie było pyszne, w końcu gotował dla nas parter mojej cioci, który jest francuskim szefem kuchni. I zakochałam się w kolejnym deserze! Creme brulee to mój nowy ulubiony deser, po prostu niebo. 
Zjadłam prawie wszystko, zostawiłam troszkę zapiekanki ziemniaczanej podanej do piersi z kurczaka, ale mimo to i tak zjadłam dużo jak na moje możliwości i wcale nie byłam przejedzona. To prawda, że w dobrym towarzystwie zjada się więcej albo po prostu tylko sobie wmawiałam, że nie dam rady. 
Miłego dnia!

czwartek, 8 maja 2014

105. Ziołowe gofrowanie.

Drożdżowe gofry ziołowe podane z camebertem z ziołami i pomidorem

Pierwsze moje drożdżowe gofry i pierwsze gofry na wytrawnie. Już wiem, że obie rzeczy wejdą na stałe do mojego jadłospisu. Świetnie smakowały, świetnie chrupały i ich wykonanie było wygodniejsze niż tradycyjnych gofrów, bo ciasto najlepiej zrobić wieczorem i rano tylko usmażyć. Wygoda ponad wszystko. 

Przepis na drożdżowe gofry ziołowe:
ok.10 g drożdży świeżych
1/4 szklanki letniego mleka
50 g mąki żytniej + 1 łyżeczka
1 jajko
1/4 łyżeczki cukru
szczypta soli
łyżeczka ziół prowansalskich
pieprz

Drożdże rozcieramy z cukrem, dolewamy połowę mleka i mieszamy, dodajemy łyżeczkę mąki i resztę mleka, łaczymy wszystko i odstawiamy na 10-15min do wyrośnięcia. Do miseczki wsypujemy mąkę, sól, zioła i pieprz. Gdy rozczyn wyrośnie, dodajemy jajko i rozczyn do mąki z przyprawami. Mieszamy wszystko na gęstą masę. Odstawiamy do lodówki na całą noc.
Rano jeśli ciasto jest za gęste, rozrzedzamy mlekiem. Nagrzewamy gofrownice i smażymy gofry.
Smacznego!

Dzisiaj znowu dzień bez lekcji. Dobroczynności dzień kolejny. Dzisiaj jakieś zajęcia sportowe, wizyta w straży pożarnej i kolacja w restauracji partnera mojej cioci. Załatwiłyśmy z mamą super kolację za dość przystępną cenę. Oni jak byliśmy w Anglii zabierali nas do mnóstwo restauracji i oni za wszystko płacili, teraz czas się odwdzięczyć. Wyczuwam dobre jedzonko, ale nie wiem czy podołam 3 daniowej kolacji. Nie mogę o tym myśleć, liczy się towarzystwo i dobra zabawa.


środa, 7 maja 2014

104. Jaglane dobra.

Jaglane placki bezglutenowe i bezjajeczne podane z syropem klonowym i orzechowym twarożkiem*

*50 g sera białego wymieszane z kopiastą łyżeczką masła orzechowego i łyżeczką śmietany 12%

Dzisiejsze śniadanie jest kolejnym z cyklu domowy recykling. No ale nie mogę przejść obojętnie wobec resztek z obiadu. Tym razem przyszła kolej na kaszę jaglaną. Do niedawna nie odpowiadał mi jej smak, ale przełamałam się. Myślę, że takie placuszki byłyby idealne dla osób które dalej nie przekonały się do tej kaszy. Nie sądziłam, że z tego może wyjść coś tak dobrego. Wrzucałam co uważałam za stosowne i wyszło coś godnego uwagi. Jeśli macie w zanadrzu kaszę z poprzedniego dnia, a wasi rodzice chcą ją wyrzucić, koniecznie ją przechwyćcie i zróbcie podobne placuszki. 
Na dodatek te placuszki są odpowiednie dla bezglutenowców i wegan. Czy może być jeszcze lepiej?

Przepis na jaglane placki bezglutenowe i bezjajeczne:
3/4 szklanki ugotowanej kaszy jaglanej
1/2 szklanki mleka(jak najbardziej może być roślinne)
3 łyżki mąki kukurydzianej
1/2 łyżki cukru trzcinowego
duża szczypta proszku do pieczenia
szczypta soli

ew. olej kokosowy

Wszystkie składniki zmiksować na gęstą masę. Patelnię przetrzeć olejem lub jeśli macie super patelnie to nie wymaga. Smażyć placuszki na niewielkim ogniu.
Smacznego!

Dzisiaj kolejny dzień z gośćmi z Anglii. W sumie to dobrze, bo nie muszę chodzić na lekcje, ale przez to będę musiała napisać kilka sprawdzianów w przyszłym tygodniu. No trudno, coś za coś.
Przed południem organizujemy im jakieś zajęcia w szkole, a po południu zabieramy ich na wycieczkę do kopalni soli w Wieliczce. Co z tego, że byłam tam już chyba z 5 razy i za każdym razem ta sama trasa? Prawie za każdym razem idę z innym towarzystwem i w innym celu, więc może nie będzie tak nudno. 
Na dodatek pogoda napawa mnie pozytywnym humorem. Powiem wam, że coraz rzadziej mam chandrę i częściej się uśmiecham. Będzie dobrze.

wtorek, 6 maja 2014

103. Fioletowo mi.

Borówkowo-waniliowy krem z tofu podany z suszonym kokosem

Pierwszą moją styczność z tofu zaliczam do neutralnych. Było dobre, ale nie szałowe. Może dlatego, że mało wyraziste smaki dałam, bo tofu samo w sobie jest neutralne, niemal bez smaku. Najbardziej spodobała mi się jego konsystencja. Niby jak ser biały, ale jednak troszkę bardziej zwarta i można go wykorzystać na wiele sposobów. Na pewno nie spocznę na laurach i zrobię jeszcze różne rzeczy z tofu. Niemniej jednak nie mogę powiedzieć, że było niedobre, po prostu mało wyraziste. Może powinnam dać więcej wanilii?

Przepis na borówkowo-waniliowy krem z tofu:
175 g tofu (kostka Polsoji)
3-4 łyżki jogurtu naturalnego
30 ml mleka(jeśli chcesz bardzo gęste to nie dodawaj)
1 łyżeczka esencji waniliowej
1 łyżeczka cukru waniliowego
1 garść mrożonych borówek 
2 łyżeczki syropu klonowego

Wszystkie składniki miksujemy na gładki i dość gęsty krem. Schładzamy przez noc w lodówce i podajemy z ulubionymi dodatkami.

Tofu w akcji!


Dzisiaj byłam już na lekcjach, bo pałeczkę opieki nad naszymi gośćmi przejął ktoś inny, ale jutro znowu spędzam z nimi calutki dzień. Wczoraj nie było tak źle. Dzieci są w miarę komunikatywne. Właściwie to nie są dzieci, a młodzież, ale myślenie trochę mają dzieci. Do domu wróciłam padnięta, ale usatysfakcjonowana. Myślę, że cały ten tydzień można zaliczyć do majowej akcji APM Wiktorii. W końcu to dobroczynność, prawda?


poniedziałek, 5 maja 2014

102. W końcu są!

Bananowo-owsiane lane kluski na mleku z cynamonem i syropem klonowym

Z dużym utęsknieniem patrzyłam na te wszystkie kluski, które robiłyście w zeszłym tygodniu. No i ja się skusiłam. Tak dawno ich nie jadłam, że zapomniałam jakie są pyszne! Idealnie otulające i rozgrzewające. W końcu trzeba jakoś się ogrzać w mroźny(majowy z resztą) poranek. Wybrałam taki smak klusek, bo w koszyczku miałam tylko banana, ale za to idealnie dojrzałego, prawie czarnego. Ludzie w sklepach często przeceniają takie banany, bo nie wiedzą co dobre, ale w sumie dla mnie dobrze, bo za mniejszą cenę kupię smaczniejsze banany.

Przepis na bananowe lane kluski na mleku:
1 banan
1 jajko
4 łyżki mąki owsianej
sól
1,5 szklanki mleka

Mleko zagotowujemy. W międzyczasie rozgniatamy banana i miksujemy z resztą składników na gęstą masę. Gdy mleko zawrze, wrzucamy kluski na wodę. Najlepiej gdyby były mniejszej wielkości, bo szybciej się ugotują. Podajemy z ulubionymi dodatkami lub bez.
Smacznego! 

No to dzisiaj tak jak mówiłam wczoraj czeka mnie dość ciężki dzień. Z tego powodu w nocy miałam złe sny, a od rana zżerają mnie nerwy. Co prawda nie jest to pierwsza styczność z takimi dziećmi, ale pierwszy styk był dla mnie bardzo szokujący i zrobiło mi się strasznie żal. W takich sytuacjach człowiek docenia bardziej to co ma, jednocześnie współczując innym. Nigdy tak naprawdę nie wiesz czego się spodziewać. 
Jeszcze raz proszę o kciuki i wsparcie :)

Trzymam mocno kciuki za wszystkich maturzystów!

niedziela, 4 maja 2014

101. Podrasowana klasyka.

Dyniowy placek drożdżowy z pomarańczową nutą pod cynamonową kruszonką

Dzisiejsze śniadanko zjedzone nie w domku. Zawsze jak jeżdżę do babci to nie jadę z pustymi  rękami. Zawsze ona coś piecze i ja coś piekę, a potem wymieniamy się przepisami i wskazówkami. Śmieje się ze mnie, że ma godną zastępczynie, bo ona już coraz słabiej domaga. Na ten weekend ja upiekłam drożdżowca, a ona szarlotkę na kruchym cieście. Rano sobie pospałam trochę, więc miałam ochotę chwycić coś na szybko. Z pomocą przyszły ciasta. Potem zjadłam jeszcze trochę szarlotki. 
Za to mojemu chrzestnemu strasznie posmakował mój wypiek. Dałam mu 1/3 blachy na wynos, a drugą 1/3 zjadł chyba na miejscu wczoraj. 

Przepis na dyniowy placek drożdżowy:
(1 duża blacha)
5 szklanek mąki(u mnie 3 pszennej tortowej, 2 żytniej)
1 łyżeczka cynamonu
pół szklanki cukru trzcinowego demara
szczypta soli
1 szklanka letniego mleka
1,5 szklanki puree z dyni
60 g masła, roztopionego
otarta skórka z 2 pomarańczy
30 g drożdży świeżych
Kruszonka:
180 g mąki pszennej(ja dałam pół na pół tortowa z pełnoziarnistą)
2 łyżeczki cynamonu
100 g cukru trzcinowego
125 g masła, roztopionego

Pomarańcze sparzyć i zetrzeć z nich skórkę. Ze świeżych drożdży, 100ml mleka, dwóch łyżeczek cukru i dwóch łyżek mąki zrobić rozczyn i odstawić do wyrośnięcia. Resztę mleka wymieszać z puree, masłem i skórką z pomarańczy. Do osobnej miski przesiać mąkę, dodać rozczyn, resztę cukru, sól, cynamon i mieszankę mleczną. Wyrobić gładkie i elastyczne ciasto. W razie konieczności można dosypać 3 łyżki mąki. Odstawić ciasto w ciepłe miejsce do podwojenia objętości. (1-1,5 godz).
W międzyczasie można wykonać kruszonkę. Mąkę wymieszać z cukrem i cynamonem, zalać gorącym masłem i wymieszać. Wyrobić między palcami na kruszonkę.
Po tym czasie wyrobić jeszcze krótko ciasto. Przygotować formę wyłożoną papierem do pieczenia.
Wyrobionym ciastem wyłożyć formę i posmarować 1 łyżką roztopionego masła. Posypać kruszonką dociskając ją lekko w ciasto. Piec 35-45 min w 175 stopniach do tzw. suchego patyczka. 
Smacznego!

Jutro czeka mnie chyba ciężki dzień. Co prawda nie idę na lekcję, ale to będzie bardziej swego rodzaju zmęczenie psychiczne. Z Anglii przyjeżdża do nas wymiana, ale nie jest to zwykła wymiana. Są to chore "dzieci". Z autyzmem, padaczką, zespołem Downa. Miałam już z nimi styczność tam, w Anglii i wiem, że taka praca może nie jest najprzyjemniejsza, ale daje dużo satysfakcji. Przyjeżdża do nas 4 osób, niektóre starsze ode mnie, jeden młodszy chłopak, którym musimy zająć czas podczas wizyty u nas. To naprawdę trudne zadanie, bo czasem nie wiemy czego się po nich spodziewać.
Trzymajcie za mnie kciuki jutro, żebym podołała zadaniu.