środa, 30 kwietnia 2014

97. Owsiane zawody.

Owsiane placki z jabłkiem polane sosem chałwowym

No i znowu was przepraszam. Znowu śniadanko nie wygląda zbyt apetycznie, ale ostatnio coś chyba nie mam głowy do wymyślania różnych wariacji, nie wiem co się ze mną dzieje. No, ale w końcu są placki. Już tęskniłam za staniem za patelnią i czekaniem na efekty. Dawno ich u mnie nie było, a na takie owsiane miałam już od dawna ochotę. Sos chałwowy został mi od jutra i idealnie pasował do dzisiejszego śniadanka. Placki robiłam na oko i całkiem niezłe mi wyszły. 

Przepis na owsiane placki z jabłkiem:
1 średnie jabłko
1 jajko
1/2 szklanki płatków owsianych górskich
1 łyżka mąki owsianej
1 łyżeczka cynamonu
1 łyżeczka proszku do pieczenia

Jabłko zetrzeć na tarce o dużych oczkach i połączyć z resztą składników. Smażyć na małym ogniu, najlepiej pod przykryciem. Podawać z ulubionymi słodkimi dodatkami.
Smacznego!

A dzisiaj nie idę do szkoły! Można powiedzieć, że mam dłuższy długi weekend. Jadę z moją drużyną na zawody miasta w piłce ręcznej, a druga część na zawody w siatkówce. Wiadomo, że ta pierwsza dyscyplina nie sprawi nam problemu, ale siatkówka to nie jest nasz wiodący sport. Jednak będziemy walczyć. 
Trzymajcie kciuki!

wtorek, 29 kwietnia 2014

96. Recycling kuchenny.

Karmelizowany makaron wstążki ze starym jabłkiem, sosem chałwowym, sezamem i pestkami słonecznika

Już nie raz pisałam jaką mam awersję do marnowania jedzenia. Zazwyczaj takie rzeczy jak makaron czy ziemniaki, gdy ugotujemy za dużo, po prostu wyrzucamy. A przecież wszystkiemu możemy nadać nowy charakter i smak. Dlatego jak zobaczyłam dzisiaj rano o 5.30 w lodówce makaron z wczorajszego obiadu, zaczęłam sobie w głowie układać z czym można by go zjeść. No i powstał całkiem smaczny misz masz. Może nie wygląda to zbyt apetycznie, ale nie zawsze to się liczy. To jest moja inwencja twórcza i może wam się nie spodobać, całkiem to rozumiem. Ale z drugiej strony jestem z siebie dumna, że przeciwstawiam się wyrzucaniu i potrafię w parę minut z resztek zrobić jakieś smaczne danie.
Może nie będzie to dla was zbytnia inspiracja, no trudno.

I udało się! Budzik tym razem zadzwonił i miałam na wszystko czas bez problemu. Z początku jak weszłam szatni, aby przebrać się na trening byłam przerażona! To prawie ostatnich minut byłam sama! Na szczęście tuż przed dzwonkiem lub już po zebrała się niezła grupka, żeby przeprowadzić normalnie trening. Jednak był on dość lekki, bo niektóre przez święta i egzaminy nie ruszały się, nie uprawiały sportu, więc mogą mieć zakwasy. Na szczęście ja nie mam z tym problemu. Co prawda też nie forsowałam się z ćwiczeniami, bo mama nie pozwala, ale były jakieś rolki, rower, parę ćwiczeń modelujących. Jednak mama dalej nie pozwala mi intensywnie ćwiczyć, bo uważa, że spalam zbyt dużo kalorii i znów zacznę chudnąć. Poniekąd ją rozumiem, ale troszkę mam jej za złe, bo uwielbiam każdą formę ruchu.
Wracając do dzisiejszego dnia, to podsumuję, że było pozytywnie. Słońce świeci, więc trzeba się cieszyć, bo podobno majówka nie zapowiada się ciekawie...

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

95. Małe przestawienie.

Jajka na miękko, grzanki pełnoziarniste z masłem, sok z pomarańczy

Dzisiaj miałam małe przestawienie w kolejności zjadanych posiłków. O 11 byłam umówiona z moimi bardzo bliskimi przyjaciółkami, które są dla mnie jak siostry, bo są ode mnie 6-7 lat starsze, ale one znają mnie od dziecka i dogadujemy się nie widząc tej różnicy. Szczególnie, że nasze mamy przyjaźnią się od czasów liceum, ale nieważne. Nie o tym chciałam. No więc umówiłam się z nimi wtedy do mnie, bo chciały strasznie spróbować moich gofrów. A, że ja wstaje wcześnie to do 11 miałam chodzić głodna? Dlatego wyciągnęłam wiejskie jajeczka od babci i zrobiłam sobie proste i lekkostrawne śniadanko.
A co do gofrów to chyba wyszły mi najlepsze gofry jakie do tej pory robiłam. Jednak nie ma to jak chrupiący zwykły pszenny gofr bez żadnych udziwnień. Wiem, że może nie jest tak super zdrowy i wartościowy jak te wszystkie owsiane, marchewkowe czy cukiniowe, ale smak jest jednak nie do podrobienia. Od razu kojarzy się z dzieciństwem i popołudniami spędzanych nad polskim morzem. 
Nie zdążyłam zrobić zdjęć, a szkoda, ale z drugiej strony chciałyśmy się cieszyć swoim towarzystwem bez latania z aparatem nad talerzem. Każdy ładował co chciał i zjadał ze smakiem podczas wesołych, lekkich rozmów. Szkoda, że takich chwil ostatnio mam mało. Na szczęście umiem docenić każdą taką drobną rzecz i humor od razu na cały dzień mam lepszy.

Jutro idę do szkoły! Na lekcje! Od 2 i pół tygodnia! Wow, trudno będzie się znowu przestawić, ale dokładnie za 2 miesiące jest pierwszy dzień wakacji. 
Z drugiej strony nie uśmiecha mi się jutro wstawać na 7 do szkoły. Trzymajcie za mnie kciuki, żeby tym razem budzik zadzwonił :)

niedziela, 27 kwietnia 2014

94. Kiedyś musi być ten pierwszy raz.

Domowa czekoladowa granola z mlekiem

Nigdy, ale to jeszcze nigdy nie zaspałam. Zawsze ustawiałam budzik na tyle wcześniej, żeby spokojnie się wyrobić. Wczoraj też tak było, ale jakimś cudem dzisiaj wyłączyłam budzik i dalej poszłam spać. Mama budzi mnie parę minut po 7 z zapytaniem czy ja dzisiaj nie idę na 8 na dyżur na halę. No i w tym momencie przebudziłam się całkowicie. Dobrze, że miałam jeszcze w szafeczce moją ostatnio zrobioną granolę, bo do godz.12 byłabym na głodzie, bo nie zdążyłabym nic innego przygotować. 
Wczoraj chyba się za bardzo poprzechwalałam. O mały włos, a zawaliłabym to "odpowiedzialne" zadanie. Dobrze, że na halę miałam 5 min drogi pieszo.

Za to wczoraj na rozpoczęciu turnieju poszło mi dobrze. Organizatorka przyznała mi, że byłam wspaniała. O dziwo nie towarzyszyły mi też wczoraj żadne nerwy. Ale ja lubię takie zadania. Lubię występować lub prowadzić ważne wydarzenia. Podobno nieźle mi też to wychodzi.

Mam łatwość w wypowiadaniu się i w występach.  

sobota, 26 kwietnia 2014

93. Francuski szyk.

Tosty francuskie z cytrynową nutą podane z lemon curd

Jak ja dawno nie jadłam tostów francuskich. Ostatni raz był chyba w wakacje. W końcu nadszedł czas również i na nie. Zapomniałam jak bardzo odpowiada mi ich smak. O wiele bardziej niż zwykłego chleba z dodatkami. No i lemon curd wpasował się tu znakomicie. Oczywiście było go więcej na tostach niż widzicie na zdjęciu, ale wtedy to już mało estetycznie wyglądało żeby wam pokazać. 
Niestety pogoda się zepsuło i słoneczko się schowało. Chociaż mój dzisiejszy talerz przywołuje trochę słońca.

Dzisiaj u mnie w szkole zaczyna się wieeelkie wydarzenie jakim jest Międzynarodowy Turniej Piłki Ręcznej Lajkonik Cup. Wątpię żebyście kiedykolwiek o nim słyszały, bo nie jesteście z tej sfery "szczypiornistów", ale uwierzcie mi, że to wielkie wydarzenie dla młodzieży, która gra w piłkę ręczną. Zjeżdżają się do Krakowa drużyny nie tylko z całej Polski, ale również z państw europejskich. Niestety w tym roku mnie nie przyszło grać, ponieważ od 2 lat, 3 klasa gimnazjum nie bierze już w nim udziału ze względu na egzaminy i koniec roku. Jednak mi w tym roku powierzono bardzo odpowiedzialne zadanie. Będę mianowicie prowadziła uroczyste rozpoczęcie turnieju, które będzie dzisiaj wieczorem. 
Drugim moim zadaniem w ten weekend jest pełnienie dyżurów przy stoliku sędziowskim i pisanie protokołów meczy. Jutro niestety mam na 8 rano. Dacie wiarę? W niedzielę!
Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, w poniedziałek za to mam caaały wolny i nawet nie muszę iść do szkoły. 

Nie wstydzę się swoich zachowań, które naprawdę czasem są dziwne.

piątek, 25 kwietnia 2014

92. Przyjemność na koniec.

Cukiniowa owsianka a'la brownie z orzechami brazylijskimi

Tytuł postu tyczy się zarówno śniadanka i ostatniego testu pod względem przyjemności. Pierwszą przyjemnością było dla mnie to mega smaczne śniadanko, które idealnie wpasowało się w dzisiejszy dzień. Kakao dało mi dużą porcję magnezu, a orzechy brazylijskie porcję selenu, dobrych kwasów tłuszczowych i witamin. Miałam zrobić z cukinii w początkowej wersji prawdziwe wypiekane brownie, ale podczas egzaminów no po prostu musiałam zjeść owsiankę. Z drugiej strony dawno jej u mnie nie było.
Kolejną przyjemnością okazał się kolejny egzamin. Tak jak myślałam, nie miałam się czym obawiać. Angielski to dla mnie prostota sama w sobie, więc z niczym nie miałam problemu. Z podstawy liczę na 100%, a z rozszerzenia podobnie, choć nie wiem czy odejmą mi coś za mojego e-maila.
Dziękuję wszystkim za kciuki. Naprawdę się przydały! Już wszystko za mną, więc teraz pozostaje tylko się zrelaksować i nie myśleć o niczym.

Przepis na cukiniową owsiankę a'la brownie:
3 łyżki płatków owsianych górskich
1 łyżka otrębów owsianych
1 łyżeczka siemienia lnianego
1/2 cukinii 
2 łyżeczki kakao
1 łyżeczka miodu
3/4 szklanki mleka + trochę wody
wrzątek

Płatki, otręby i siemię zalać na noc wrzątkiem. Cukinię zetrzeć na tarce o grubych oczkach. Rano naszą mieszankę zalać mlekiem i gotować. Dodać startą cukinię, kakao i miód. Jeśli owsianka będzie zbyt gęsta należy dolać wody. Gotować do uzyskania pożądanej konsystencji i podawać z ulubionymi dodatkami.
Smacznego!

czwartek, 24 kwietnia 2014

91. Na myślenie.

Kukurydziany chlebek bananowy z gorzką czekoladą i orzechami włoskimi

W dzisiejszym śniadanku zawarłam chyba wszystko co najlepsze dla mózgu. Jeśli się ktoś ze mną nie zgadza, to niech napisze czego tu jeszcze brakuje, bo według mnie nic. To było tak dobre i pożywne, że na egzaminie miałam siły, żeby z siebie coś wydusić. Szczerze powiedziawszy to trochę wygodnicka ze mnie, bo śniadanko zrobiłam sobie wieczorem, żeby rano wstać w pełni wyspana na kolejne starcie z testami. Ciężko mi było się opanować, żeby już nie uskubać w nocy tego chlebka, bo uwielbiam zapach wypieków bananowy, który rozchodzi się po domu podczas pieczenia. Niestety nie zjadłam go z dodatkami jak zazwyczaj, bo stres jednak zrobił swoje, ale z samą szklanką mleka smakował równie dobrze. 

Przepis na kukurydziany chlebek bananowy:
1/2 szklanki mąki kukurydzianej
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/4 łyżeczki sody oczyszczonej
1-2 łyżeczki cukru ciemnego muscovado
1 małe jajko
1 dojrzały banan
1 łyżeczka oleju kokosowego

ew.gorzka czekolada, orzechy włoskie

Mąkę wymieszać z proszkiem, sodą i cukrem. W osobnym naczynku roztrzepać jajko i rozdziabać banana. Olej kokosowy stopić w garnuszku. Dodać resztę składników do ciasta. Ja dodałam jeszcze czekoladę i orzechy, ale możecie dodać inne bakalie lub je pominąć. Wymieszać wszystko porządnie. Piec ok.30 min w 180 stopniach.
Smacznego! 

No i kolejne testy za mną. Przyrodnicze poszły mi średnio. Walnęłam się chyba w największych banałach. No cóż, zobaczymy jak to będzie, gdy udostępnią wyniki. Za to matematyczne poszły mi dobrze. Liczę na powyżej 90%, jak nie 100. Mam nadzieję, że ta pewność mnie nie zwiedzie. Jutro jeszcze angielski, na który już w ogóle się nie przejmuję. To jedyny przedmiot, do którego podejdę na luzie i ze spokojem. Jednak pomimo to trzymajcie dalej kciuki, bo na pewno się przydadzą :)

środa, 23 kwietnia 2014

90. Wzmocnienie sił.

Podwójnie bananowa* budyniowa kaszka kukurydziana z masłem orzechowym*, nerkowcami i resztą banana

*na budyniu bananowym i z rozgniecionym bananem w środku
** dodane podczas gotowania

Dzisiejsze śniadanie musiało spełnić zadanie dostarczenia mi wystarczającej ilości energii, aby przeżyć pierwsze testy gimnazjalne. Myślę, że znakomicie spełniło swoje zadanie. W końcu nic w tym śniadaniu nie było niezdrowego, a banan jest mega odżywczy. Mimo niewielkiej porcji ze względu na zaciśnięty żołądek z powodu stresu, poczułam się bardzo syta. 

Jeśli chodzi o testy, to powiem wam, że nie było tak tragicznie. Historia z WOS'em była całkiem przyzwoita. Tylko parę zadań sprawiło mi problemy, a jak na wielkie moje braki w tej dziedzinie, to prawdziwy sukces.Polski to miks prostych zadań zamkniętych z beznadziejnym tematem rozprawki.Jeśli zdobędę z niej 5 pkt to będę najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. Ogólnie rzecz biorąc tragedii nie było, spodziewałam się czegoś trudniejszego. Mam nadzieję, że jutrzejsze testy będą na równym poziomie albo nawet łatwiejszym.

Trzymajcie dalej jutro kciuki za przedmioty przyrodnicze, bo dzisiejsze wsparcie mi dużo dało :)

wtorek, 22 kwietnia 2014

89. Ostatnie tchnienie.

Kawałek makowca, kawałek sernika pod kokosową chmurką i kawałek sernika kajmakowego

Święta, święta i po świętach, a tu trochę jedzenia zostało. Dzisiaj mam jeszcze dzień zjadania resztek. Nienawidzę marnować jedzenia, nienawidzę go wyrzucać. Dlatego dzisiaj nawet z mamą nie gotujemy obiadu, tylko zjadamy pozostałości, które zapakowała nam babcia. Z przerażeniem patrzę jak ludzie po świętach wynoszą na śmietnik pełne kosze nie wiadomo czego. Od razu jak dzisiaj włączyłam telewizję śniadaniową, usłyszałam: "Jak poradzić sobie z nadmiarem jedzenia po świętach?" Dobrze, że są takie programy, ale ludzie! Jak kupić jedną laskę kiełbasy mniej, czy kilka deko szynki mniej czy parę jajek mniej to naprawdę nie braknie. Marnujemy w Polsce 9 milionów ton jedzenia, gdzie średnia w Europie jest 89 milionów! Aż strach pomyśleć jaka góra jedzenia to jest. Dobrze, że jesteśmy poniżej tej średniej, ale to nie znaczy, że bezkarnie możemy coś wyrzucać. Wy myślę, że też jesteście świadome tych danych, ale niektóre osoby w kraju nie. Zebrało mnie tak na takie przemyślenia z rana i musiałam się z wami podzielić. 

Może się zdziwicie, że u nas na Wielkanocnym stole leżał makowiec, ale moja babcia jest mistrzynią w pieczeniu drożdżowych rolad, więc zarówno jak na Boże Narodzenie jak i na Wielkanoc pojawia się makowiec i orzechowiec. Ten drugi bardziej przypada mi moje w gusta smakowe, ale niestety już nic zostało. Tak samo jak z mojej babki. 

Jutro już egzaminy. Wiecie co? Nie chcę się tym stresować. Nie będę o tym myśleć. Poświęcę dzisiaj czas na relaks, może trochę ćwiczeń i czas z przyjaciółką. Chyba nie dodam jutro rano zdjęć mojego śniadania, bo nie będę miała wtedy tego na głowie. Będę chciała się na maksa wyspać i w spokoju zjeść pożywne śniadanie. Mam nadzieję, że będziecie trzymać za mnie kciuki :) 

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

86-88. Foto-relacja?! To nie dla mnie.


Na początku miałam nastawienie: Och, fajnie! Będę wszystko fotografować i zobaczycie jak wyglądały moje święta. Pierwszego dnia całkiem nieźle mi to wychodziło, ale potem pomyślałam sobie inaczej. Przecież święta to rodzinny czas. Spędzamy je w skromnym, ale kochanym gronie. Latanie z aparatem czy telefonem nad ich talerzami wydało mi się w pewnym momencie bez sensu. Poza tym te 3 dni chciałam spędzić całkowicie odcięta od internetu i telefonu. W końcu za 2 dni piszę egzaminy, więc potrzebowałam wyciszenia i wsparcia ze strony najbliższych. 
Myślę, że większość z was to zrozumie, że postanowiłam niektóre chwile zatrzymać dla siebie i dla moich najbliższych. Skupiłam się bardziej na nich, a nie zastanawiałam się co wpakuję na talerz, żeby ładnie wyglądało i nie było zbyt kaloryczne. Przez te parę dni odpuściłam i powiem wam, że nabrałam do pewnych spraw dystansu.
Mam nadzieję, że wasze święta minęły wam w spokoju i miłej atmosferze :)


A oto mój najwierniejszy towarzysz przez całe święta :)

piątek, 18 kwietnia 2014

85. Moc przygotowań.

Twarogowy koktajl truskawkowo-bananowo-borówkowy podany z bitą śmietaną i wiórkami z gorzkiej czekolady, mix orzechów: nerkowce, włoskie i brazylijskie, kostka gorzkiej czekolady

Wybaczcie mi dzisiaj moje śniadania. Wolne, dużo czasu, a ja serwuję coś takiego? No tak, nie wiem jak u was, ale u mnie kuchnia zajęta od samego rana, więc ledwo co mogłam się dostać do kuchni, żeby zrobić sobie koktajl a co dopiero włączać piekarnik czy nagrzać patelnię. Może wy macie duże, pojemne kuchnie, ale moja jest naprawdę malutka. Ledwo co mieszczą się dwie osoby. Najśmieszniej jest, gdy rano ja chcę sobie robić śniadanie, mama szykuje kanapki do pracy, a tata chce wejść zrobić sobie kawę. Przeciskamy się między sobą jak mrówki. 

Dzisiaj moim zadaniem jest upiec babkę i zrobić sernik. Mam nadzieję, że podołam zadaniu i wszystko pójdzie jak po maśle. Chciałam w tym roku zrobić mój pierwszy mazurek, bo u mnie w rodzinie się go nie robi na Wielkanoc, ale może za rok? Teraz jakoś tak wszystko robimy na wariackich papierach. Nie wiem nawet czy już dzisiaj nie pojedziemy do babci, więc mogę dopiero pojawić się tutaj w poniedziałek.

Dlatego kochane, życzenia wam złożę już dzisiaj!
Życzę wam cudownie spędzonych świąt Wielkiejnocy, miłej atmosfery i nie przejmowania się przy stole w rodzinnym gronie czymś takim jak kalorie, tłuszcze czy inne pierdoły. W takich dniach należy się przede wszystkim cieszyć obecnością drugiej osoby i tego wam również życzę.


Akcja Wiktorii:
Mam ładne brwi, które nie wymagają regulacji.

czwartek, 17 kwietnia 2014

84. I od razu wszystko wydaje się lepsze.

Owsiane serniczki z patelni z masłem orzechowym i truskawkami

To moje drugie podejście do serniczków z patelni i wyszło o wiele lepsze niż poprzednie. Wcześniejsze się rozlatywały, a w środku były niedosmażone. Nie wiem co sprawiło, że dzisiaj poszło mi lepiej, ale może to większe doświadczenie, może świadomość, że nie trzeba iść do szkoły albo to piękne słońce za oknem, które w końcu nas uraczyło swoim urokiem.
Mówiłam mamie, żeby nie kupowała mi hiszpańskich truskawek, że cierpliwie poczekam na nasze słodkie polskie perełki. No ale co? Mama chciała sprawić mi przyjemność, a w Tesco na promocji były takie piękne, intensywne. No, ale nie mam serca, żeby na nią krzyczeć czy robić wyrzutów o jakieś tam truskawki. W końcu mamy świąteczny czas i trzeba się dogadywać.
Zjadłam i żyję. Nie przeżyłam eksplozji smaków dzięki tym truskawkom, ale chociaż odrobinkę przybliżyły mnie do atmosfery lata.


Przepis na owsiane serniczki z patelni:
170 g twarogu półtłustego
1 jajko
1 łyżka otrąb owsianych
2 łyżki mąki owsianej
1-2 łyżeczki cukru trzcinowego
szczypta proszku do pieczenia

Ser zmielić, przecisnąć przez praskę lub rozdrobnić widelcem. Ja wybrałam tą trzecią opcję, bo lubię grudki sera. Dodać do niego cukier i jajo, po czym rozrobić porządnie. Dodać otręby, mąkę i proszek. W razie potrzeby dodać jeszcze mąki, to zależy ja mokry macie ser. Połączyć ponownie ze sobą. Obsypać dłonie mąką i formować serniczki. Smażyć na natłuszczonej patelni, najlepiej pod przykryciem.
Smacznego!

Jakie macie plany? Wielkie sprzątanie, zakupy, pieczenie? A może po prostu leniuchowanie i miło spędzony czas z rodzinką? U mnie chyba wszystkiego po trochu, bo jak zwykle świąt nie spędzamy w domu. Jeszcze nigdy nie spędziłam żadnych świąt, czy Bożego Narodzenia czy Wielkanocy, w domu. Zawsze wyjeżdżamy do babci na wieś. W tym roku może pojedziemy nawet wcześniej, bo babcia coraz starsza i mniej rzeczy sama może zrobić. Co prawda ja z mamą zawsze coś od nas w domu przygotowujemy, ale to nie to samo. Teraz trzeba pomóc jej ze sprzątaniem i najprostszymi rzeczami. 
Trzymajcie się ciepło! 

Mam szczupłe, ładne stopy.

środa, 16 kwietnia 2014

83. Mały plagiacik.

Kakaowy krem z awokado i banana


Przyznam się bez bicia, że dzisiejsze śniadanie podpatrzyłam wczoraj u Cathy. Mam nadzieję, że nie będzie miała nic przeciwko, że i ja dzisiaj uraczyłam się tym przepysznym kremem. Jednak ja mój kremik dopasowałam do zawartości mojej lodówki, więc parę rzeczy zmieniłam.
Zamiast jogurtu naturalnego, jest naturalny serek homogenizowany, a zamiast łyżki sera twarogowego jest jedna kosteczka serka NaTurek naturalnego. 
Jednak najważniejszą przyczyną było to, że musiałam wykorzystać jakoś awokado na dzisiejsze śniadanie, bo już był czas, a pomysłów jakoś nie miałam. Inspiracja Kasi spadła na mnie idealnie.
Polecam ten krem, bo nie jest za słodki, ale wciągający i coś sprawia, że chce się go jeść i jeść.

Przepis na kakaowy krem z awokado i bananem:

1 banan
1/2 awokado
2 łyżeczki kakao
1-2 łyżeczki cukru
140 g serka homo naturalnego
16 g serka śmietankowego np.NaTurek

Wszystkie składniki zmiksować na gładką masę. Przełożyć do naczynka i włożyć do lodówki na całą noc.
Smacznego! 

Dzisiaj powiedzenie "Środa minie tydzień zginie" jest jak najbardziej adekwatne. W końcu dzisiaj ostatni dzień w szkole przed przerwą świąteczną. Na szczęście nie zapowiada się ciężki dzień. Jeszcze ostatnie powtórki przed egzaminem, próba rozpoczęcia turnieju, a po szkole zakupy z przyjaciółką. Zapowiada się miły dzień, więc trzeba się uśmiechnąć i zmierzyć się z rzeczywistością. Chyba jakoś ostatnio jestem bardziej pozytywnie nastawiona do życia. Mam nadzieję, że do szybko nie ucieknie.

wtorek, 15 kwietnia 2014

82. Zmienne humorki.

Muffinki z pepperoni, oscypkiem i pietruszką podane z ostrym guacamole

Od jakiegoś czasu coraz bardziej intrygują mnie śniadaniowe propozycje dań na wytrawnie. Dzisiaj z okazji wtorku są to muffinki. Kojarzymy je zazwyczaj z deserem i słodkim smakiem, ja jednak chciałam spróbować innej wersji. Nie żałuję, bo okazały się bardzo smaczne, a dodatek guacamole idealnie się z nimi wkomponował. Nie muszę wspominać chyba, że kocham awokado. Można je wykorzystać zarówno w wersji słodkiej, jak i wytrawnej. Fajnie jest tak czasem zmienić trochę smaki i pokombinować z innymi składnikami. Myślę, że propozycje na dań wytrawnych, które zazwyczaj są słodkie, będą pojawiały się częściej :)

Przepis na muffinki z pepperoni, oscypkiem i pietruszką:
(6 muffinek)
1 szklanka mąki pszennej pełnoziarnistej
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/4 łyżeczki sody oczyszczonej
1/2 łyżeczki soli
2 łyżki posiekanej natki pietruszki
1/4 łyżeczki wędzonej słodkiej papryki
1/4 łyżeczki pieprzu cayenne
1/4 łyżeczki mielonego kminu rzymskiego
1/2 szklanki mleka
1 jajko
2 łyżki oleju
1/2 szklanki startego na drobnych oczkach oscypka(lub innego wyrazistego sera)
3/4 dużej papryczki pepperoni

W jednej misce mieszamy ze sobą: mąkę, proszek, sodę, sól, natkę, paprykę wędzoną, kmin i pieprz cayenne. Do drugiej wlewamy mleko, olej, wbijamy jajko i roztrzepujemy do połączenia. Składniki suche dodajemy do mokrych i mieszamy niedokładnie. Dodajemy ser i drobno posiekaną papryczkę i mieszamy bardzo krótko. Przekładamy do foremek i pieczemy 15-20 min w 200 stopniach. Podajemy ciepłe lub zimne. Polecam z jakimś sosem, salsą lub guacamole.
Smacznego!

Szybko minął dzień w szkole, mam nadzieję, że jutro też minie mi szybko. W końcu doczekałam się wolnych dni, które mam zamiar pozytywnie wykorzystać. Trochę jeszcze powtórek do egzaminów, potem wyjazd do babci na wieś na święta, a potem egzaminy. Uszło już trochę ze mnie, choć nie wiem czy za tydzień we wtorek nie będę mieć nerwówki. Mam nadzieję, że jakoś to spokojnie i racjonalnie przeżyję. Co ma być to będzie. Chyba przestanę się tym tak wszystkim przejmować. Trochę luzu mi się przyda. 

Nie boję się powiedzieć prawdy ani przyznać do winy.

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

81. Nie mogę w to uwierzyć!

Kawowe naleśniki z mascarpone, bananem i miodem

Śniadanie nie mogło być dzisiaj inne! Po pierwsze naleśniki miały być już wczoraj, po drugie mam powód do świętowania, a po trzecie nie ma to jak zacząć tydzień pysznym śniadankiem. Kupiłam jakiś czas temu mascarpone i bałam się, że go nie wykorzystam. Przez długo leżała w lodówce, ale w końcu się za nią definitywnie biorę. Na początek wykorzystam serek do nadzienia naleśników, co jest bardzo popularne, więc i ja się skusiłam. Mi ten ser kojarzył się tylko z tiramisu, więc i dzisiaj łączę podobne smaki.
Przepisu na naleśniki wam nie podam na razie, bo muszę go jeszcze dopracować. Było smaczne, nawet bardzo, jednak struktura nie była taka jaka lubię. 
Przepraszam za zdjęcie, ale za oknem szaro, buro i mokro, a jak wiecie naleśniki nie są zbyt fotogeniczne.

Pewnie zastanawiacie się co to za powód do świętowania? Dostałam wczoraj okres! Tak, wiem, że to nienaturalne, ale dobrze, że chociaż taki. Od 2 lat nie gościł u mnie ten "przyjaciel" każdej kobiety, więc nawet nie zdajecie sobie sprawy jakie to dla mnie doświadczenie. Może dla niektórych z was zabrzmię śmiesznie, bo przecież sama do tego doprowadziłam, że straciłam miesiączkę, ale cieszę się, że dotychczasowe leczenie jak na razie poskutkowało. Zobaczymy co dalej, mam nadzieję, że powoli wszystko wróci do normy. Trzymajcie kciuki, żeby dalej było już tylko lepiej! Ja odzyskałam nadzieję, więc wasze kciuki myślę, że mogą dużo zdziałać :)

Umiem słuchać ludzi i lubię to robić.

niedziela, 13 kwietnia 2014

80. I co tu zrobić?

Płatki jęczmienne z karmelizowanym jabłkiem, orzechami włoskimi i oscypkiem

Kompletnie nie miałam pomysłu na dzisiejsze śniadanie. Początkowo miały być naleśniki, no ale dawno nie jadłam nic z miseczki. Chciałam zrobić gotowany serniczek, to zobaczyłam, że tata przywiózł mi z gór kolejną sporą porcję oscypków. Cały tydzień dostaję dostawy świeżego oscypka. Nie przeszkadzałoby mi to, gdyby nie to, że ja nie zdążę zjeść jednej porcji, a tata już przywozi kolejne. Dlatego część powędrowała do zamrażalnika, mam nadzieję, że nic im się tam nie stanie. 
Płatki jęczmienne zakupiłam całkiem niedawno i nie miałam okazji ich jeszcze spróbować. Smakują całkiem dobrze. Myślę, że na stałe zagoszczą w moim jadłospisie, bo na pewno można zrobić z nich podobne wariacje jak z tymi owsianymi. 
Karmelizowane jabłka? Tak dawno je jadłam, że zapomniałam jak dobrze smakują. Idealnie dopełniły smak płatków, których nawet nie słodziłam, bo przy jabłuszkach miodu nie oszczędziłam.

Tak, wiem, że jest niedziela i mam dużo czasu na przygotowanie śniadania, ale byłam bardzo głodna jak się obudziłam, że musiałam zjeść coś na szybko. Ale czy to ujęło mojemu śniadanku smaku? Wydaje mi się, że nie :)

Wreszcie wróciło do nas słońce! Tata już wczoraj ogłosił, że zabiera mnie na rower, żebym sobie nic nie planowała. Jedyne co ja dzisiaj pewnie będę robić oprócz tego to nauka. Randka z fizyką mnie czeka, więc muszę uzbroić się w cierpliwość.

sobota, 12 kwietnia 2014

79. Czas na świętowanie.

Czekoladowe gofry na jogurcie z serkiem i kiwi/domowym dżemem wieloowocowym

Świętuję dziś, bo mamy dzisiaj święto naszej najwspanialszej najpyszniejszej CZEKOLADY! Od wczoraj już rozmyślałam jak dzisiaj mogę uczcić ten dzień. Wybrałam gofry. Czemu? Kolejny raz chciałam sprawdzić mój opiekacz i tym razem mnie nie zawiódł. Teraz przed smażeniem gofrów naprawdę mocno rozgrzałam opiekacz i wszystko wyszło. Dzięki za radę. Wracając do czekolady, to zastanawiam się jak można jej nie lubić. Znacie kogoś takiego? Nie dość, że gorzka czekolada jest bardzo zdrowa, to poprawia nam humor w gorszych chwilach i jest wspaniałym dodatkiem do naszych śniadań. Nie wiem jak można jej nie doceniać!

Przepis na czekoladowe gofry na jogurcie:
2 łyżki gęstego jogurtu naturalnego
1 jajko
1 łyżeczka/łyżka kakao
2 łyżki mąki pełnoziarnistej
1 łyżeczka cukru trzcinowego 
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

Wszystkie składniki zmiksować na gęstą i gładką masę. Gofry smażyć w natłuszczonej i mocno nagrzanej gofrownicy/opiekaczu.
Smacznego! 

Dzisiaj już sobota. Jeszcze tydzień i święta. Kiedy to zleciało? Dopiero co zachwycałam się bożonarodzeniowym klimatem i smakami. Ale ja się cieszę. Coraz bliżej końca roku szkolnego, coraz bliżej wakacji, coraz bliżej nowego początku w liceum.
Apropo liceum. Jadę dzisiaj jeszcze do dwóch szkół na dni otwarte. Wiem, że takie dni nie oddają prawdziwej atmosfery jaka panuje w szkole, ale chcę chociaż się dowiedzieć, gdzie te szkoły są i jak tam dojechać. W końcu Kraków nie jest taki malutki.

piątek, 11 kwietnia 2014

78. Szybki przekładaniec + LBA.

Jogurt z kiwi, bananem i domową kakaową granolą

Ja już może wiecie w piątki moje śniadanko jest szybkie i lekkie ze względu na poranny trening. Dzisiaj jest to mieszanka tego co mi zostało. Resztki joguru, dwa kiwi i kawałeczek banana. Granolę robiłam przed wczoraj i wyszła mi najlepsza jak do tej pory. Wiecie w czym tkwi sekret chrupiącej granoli crunchy? Do masy dodałam białko! Tak! Właśnie ono sprawiło, że kawałki skleiły się idealnie i były chrupiące. Czy tylko ja uwielbiam posklejane kawałki chrupiącej granoli? :)

Przepis na domową kakaową granolę:
2 filiżanki płatków owsianych
1 filiżanka mieszanki(u mnie otręby, błyskawiczne płatki jęczmienne, płatki orkiszowe, siemię lniane)
1/4 filiżanki kakao
1 filiżanka orzechów laskowych
(możecie użyć innych, ale mnie te pasują najlepiej do takich smaków)
1/2 filiżanki miodu
1/4 filiżanki oliwy z oliwek
1 łyżeczka soli
1 białko
dwie garstki groszków czekoladowych lub parę kostek gorzkiej czekolady

Wszystkie składniki oprócz czekolady mieszamy w dużej misce. Przekładamy na wyłożoną papierem blaszkę do pieczenia i wstawiamy do rozgrzanego piekarnika do temp.200 stopni. Piec do ładnego zrumienienia i sklejenia granoli w kawałki. Przemieszać 1-2 razy,aby się nie przypaliła. Po ostudzeniu dodajemy czekoladę i wkładamy do szczelnego pojemniczka.
Smacznego!

Dzisiaj odpowiedzi na pytania od Pam.
Dziękuję bardzo! :*

1. Lepiej znaleźć się w samym centrum letniej burzy czy zimowej śnieżycy?
Nienawidzę zimna, więc zdecydowanie letnia burza.
2. Karmel czy czekolada?
Obydwa smaki kocham, ale chyba czekolada zwycięża.
3. Wymarzony prezent na zbliżające się święta to...
Nie dostaję prezentów na Wielkanoc.
4. Idealny obiad na upalny dzień to...
Chłodnik lub sałatka.
5. Zdobywanie szczytów z wielkim plecakiem na plecach i potem na czole, czy leżak, plaża i wachlarz?
Zdobywanie szczytów.
6. Dokończ: Za nic w świecie nie...
Zjem robaków.
7. Jak wyglądałaby Twoja idealna sukienka na lato?
Zwiewna, kolorowa, zwężana w pasie.
8. Super-pyszna-FIT sałatka w samotności, czy super-FAT hamburger z przyjaciółką?
Nie przepadam za hamburgerami, ale mogłabym zjeść jakąś pizzę z przyjaciółką. Najlepiej byłoby super-pyszną sałatkę-FIT z przyjaciółką :D
9. Ulubiony kolor lakieru do paznokci?
Biały, czerwony, czarny.
10. Moda, której nigdy nie zrozumiesz to...
Moda na air maxy.
11. Co dziś na obiad? :P
Zapiekanka z warzywam i rybą.

czwartek, 10 kwietnia 2014

77. Kwaskowa słodycz + LBA.

Cytrynowe mascarpone pancakes z borówkami podane z lemon curd i cukrem pudrem

Dzisiejsze śniadanko to było chyba najlepsze śniadanko jakie jadłam ostatnio. Polubiłam słodko-kwaśne smaki, które idealnie tutaj ze sobą współgrały. Zostało mi wczoraj jedno żółtko, więc zrobiłam trochę lemon curd. Było to moje pierwsze podejście do tego kremu i smakuje niebiańsko. Inspirację czerpałam z Moich Wypieków. Ta strona to chyba najlepsza strona z wypiekami. Śledzę ją już chyba 2 lata i korzystam z tamtych przepisów. Te placuszki też kiedyś tam widziałam, jednak trochę zmieniłam na swoją wersję. Cytrynowy aromat podczas smażenia tak się unosił, że jednego placuszka podjadłam wprost z patelni.

Przepis na cytrynowe mascarpone pancakes:
(8 placuszków)

1 jajko
1/4 opakowania mascarpone(ok.60g)
1/4 szklanki mleka
3 łyżki mąki pszennej pełnoziarnistej
1 łyżka cukru trzcinowego
1 łyżeczka proszku do pieczenia
skóra otarta z połowy cytryny

ew. garstka borówek(u mnie mrożone)

Wszystkie składniki zmiksować na gładką i gęstą masę. Smażyć na dobrze rozgrzanej patelni bez tłuszczu lub delikatnie posmarowanej olejem/oliwą. Na każdy placuszek dawałam kilka-, kilkanaście borówek.
Smacznego!

Dostałam ostatnio kolejne dwie nominacje do LBA. Dzisiaj odpowiem na pytania Izy. Jutro postaram się odpowiedzieć na pytania Pam. 
Dziękuję wam dziewczyny! :*

1. Czy lubisz polską kuchnię? 
Raczej tak. Na takiej się wychowałam i niektóre potrawy zawsze będą mi smakować, a szczególnie te mamy i babci. Ja jednak wolę bardziej eksperymentować i nie gotuję dań z kuchni polskiej.
2. Co robisz gdy masz zły dzień?
Nie wiem. Przeczekuję.
3. Danie, które zawsze Ci  wychodzi?
Chlebek bananowy.
4. Czy łatwo przekonujesz innych do swoich pomysłów?
Tak.
5. Kto był Twoim idolem w dzieciństwie? 
Oj, dużo ich było. To zależy na kogo w danym momencie była faza. HSM, Avril Lavigne, Jonas Brothers i wiele wiele innych xD
6. Naleśniki vs placki?
Placki.
7. Masz 5 minut na zrobienie śniadania. Co przygotowujesz?
Jogurt, domowa granola, owoce.
8. Jak myślisz: Czy istniałaby radość gdyby nie było smutku? 
Nie.
9. Owoce vs warzywa?
Nie potrafię wybrać, nie każ mi.
10. Czy szybko przywiązujesz się do ludzi?
Raczej tak i to mnie często zawodzi.
11. Jak wyglądałby Twoje wymarzone wakacje? 
Na początek podróż po największych miastach Europy, wypoczynek gdzieś na Karaibach i podróż po Stanach Zjednoczonych. Oczywiście wszystko z przyjaciółmi.


A teraz lecę szybciutko na zawody. Gramy dzisiaj o mistrzostwo miasta. Trzymajcie kciuki!

Mam szczupłe i lekko umięśnione ręce.

środa, 9 kwietnia 2014

76. Wspólne nadrabianie zaległości.


Kakaowy pudding z kaszki kukurydzianej podany z musem kiwi

Kiedy napisała do mnie Weronika i dowiedziałam się, że chce zrobić coś z kaszą kukurydzianą na wspólne śniadanko, bez dwóch zdań się zgodziłam. Czemu? Kaszkę tę uwielbiam, no i dość dawno już jej nie jadłam. Dlatego bardzo Ci dziękuję, Weroniko za tą propozycję, no i za "towarzystwo" podczas tego smacznego śniadanka. 
Szczerze powiedziawszy to nigdy nie myślałam, że coś takiego może mi wyjść. Pudding z kaszy i to bez żadnej żelatyny ani nic? Ale wyszło. I to bardzo dobre. Mus kiwi był idealnym kontrastem dla kakao. Te dwa składniki pasują do siebie idealnie. Na pewno nie raz zjem jeszcze taki pudding, a szczególnie gdy na stałe zrobi się ciepło.
 Jestem ciekawa jaką wersją zaszczyci nas Weronika.

Przepis na kakaowy pudding z kaszki kukurydzianej:
3 łyżki kaszy kukurydzianej
3/4 szklanki mleka
1/3 szklanki wody
1 łyżeczka kakao 
2 łyżeczki cukru muscovado

Mleko zagotowujemy. Kaszę mieszamy z wodą i wlewamy do gotującego się mleka. Gdy kasza zgęstnieje, wsypujemy cukier i kakao. Musimy ugotować dość gęstą kaszę. Przekładamy ją do miseczki/kokilki i studzimy. Kiedy już będzie dość zimna, wstawiamy do lodówki na całą noc. Rano podajemy z dowolnymi dodatkami lub bez.
Smacznego!

Dziękuję wam wszystkim za te cudowne słowa wsparcia. Jak miło wiedzieć, że jednak czytacie moje posty i obojętnie nie przechodzicie obok tego co piszę. Dziękuję wam! :*
Chyba tak zrobię. Chyba odpuszczę. Nie będę powtarzać jak szalona, postaram się nie przejmować. Wiem, że wiele osób powtarza do samego końca, ale jak nie będę zrelaksowana, to i tak nic mi nie wyjdzie tak jak będę chciała. Dlatego Wielkanoc i Lany Poniedziałek spędzę z rodziną, a nie z książką. Myślę, że wraz z Wielką Sobotą skończy się moje przygotowywanie i zacznie czas relaksu. W końcu święta to wyjątkowy czas i nie warto go zmarnować nad nauką. 
Mam nadzieję, że dotrzymam słowa i naprawdę tak będzie, a nie są to tylko słowa rzucane na wiatr.

Mam zdrowe i długie paznokcie, które praktycznie nigdy się nie łamią.

wtorek, 8 kwietnia 2014

75. Owsiana inspiracja.

Muffin owsiano-jabłkowy z cynamonem

Przyznam się szczerze, że jak zobaczyłam wczoraj podobną muffinę u Blaithin, wiedziałam, że dzisiaj na śniadanie zjem podobną. Jest to też z powodowane tym, że w końcu dostałam w sklepie mąkę owsianą i chciałam ją jakoś wykorzystać. I powiem wam, że na pewno wykorzystam ją w różnych kombinacjach, bo smakuje całkiem nieźle. Muffin był idealnie wilgotny, jabłkowy, no po prostu cudowny. 
Podam wam mój przepis, bo mimo że smaki podobne, to wykonanie jednak trochę się różni.

Przepis na muffina owsiano-jabłkowego:
1 małe jabłko
1 jajko
1/3 szklanki płatków owsianych
2 łyżki mąki owsianej
3 łyżki jogurtu naturalnego
2 łyżeczki cukru trzcinowego
1/2 łyżeczki cynamony
1/3 łyżeczki proszku do pieczenia
 szczypta sody
łyżeczka oleju

Część jabłka ścieram na tarce, a cześć kroję na małą kosteczkę. Mieszam jajko z jogurtem, olejem i startym jabłkiem. W drugim naczyniu mieszam płatki, mąkę, cukier, cynamon, proszek i sodę. Dodaję je do składników mokrym i mieszam niedokładnie. Dodaję resztę jabłka i naprawdę krótko łączymy wszystko ze sobą. Nakładamy do naczynka i pieczemy 25 min w 190 stopniach.
Smacznego!

Przeraża mnie fakt, że zostały mi dwa tygodnie do egzaminów. Niby wiem, że na tle mojej klasy wypadnę jako jedna z najlepszych, bo tam są same nieuki, ale wiele innych osób jest w innych szkołach i napiszą to jeszcze lepiej. Boję się przez to, że ktoś taki właśnie może zająć mi miejsce w mojej wymarzonej szkole, do której potrzeba niezłą ilość punktów. Staram się jakoś do tego lekko podchodzić, naprawdę się staram, ale jakoś nie bardzo mi to wychodzi. Już teraz coraz bardziej zżerają mnie nerwy, a co dopiero będzie w dzień przed. Wiem, że wielu z was jest już dawno po egzaminach, więc zwracam się do was z pytaniem: Jak wy sobie radziliście ze stresem i z tą presją napisanie dobrze egzaminu?

Lubię sposób w jaki układają się moje włosy.

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

74. Leniwe po włosku + LBA.

Leniwe kluski z ricotty podane z jogurtem naturalnym, cynamonem i cukrem trzcinowym

Lodówka jeszcze pełna resztek, ale ricotta dzisiaj kończy swój żywot ze względu na dzisiaj kończącą się datę przydatności do spożycia. Wybrałam oczywiście ricottę. Kluski z ricotty widziałam kiedyś, ale robione na mleku. Ja jednak wpadłam na inny pomysł. Dawno nie jadłam leniwych klusek, więc pomyślałam, że przecież ricotta to ser biały, tylko włoski, więc powstały takie oto niezbyt piękne, ale nazbyt smaczne kluseczki.


Przepis na leniwe kluski z ricotty:
1 jajko
1/2 opakowania ricotty
2 łyżki mąki pełnoziarnistej
1 łyżeczka cukru trzcinowego
szczypta soli

Nastawiamy duży garnek z osoloną wodę do zagotowania. Oddzielamy białko od żółtka. Białko ubijamy na sztywno ze szczyptą soli, a żółtko ucieramy z serem i cukrem. Dodajemy do serowej masy mąkę i mieszamy, potem delikatnie przekładamy jeszcze pianę i delikatnie! mieszamy. Kluski bardzo ostrożnie kładziemy na gotującą się wodę. Po wypłynięciu klusek gotujemy 4-5 min. Wyciągamy delikatnie łyżką cedzakową i podajemy z ulubionymi dodatkami. 
Smacznego! 

Zostałam parę dni temu nominowana do LBA przez Natalię. Dziękuję bardzo.

1)Ile czasu dziennie(mniej więcej) poświęcasz na przeglądanie blogów śniadaniowych/kulinarnych?
Nie mam pojęcia nie liczę, ale przypuszczam, że ok.2 godziny.
2)Moja ostatnia kulinarna wpadka…
Za każde gofry, które się ostatnio zabierałam, kończyły się przyklejającym się ciastem i jedną wielką klapą.
3) Mając do wyboru 4 przedmioty z kuchni-które uważasz za najbardziej przydatne?
Łyżka, miska, garnek, piekarnik.
4) Kto z Twojego otoczenia najbardziej docenia twoje zdolności kulinarne?
Mama.
5)Jaki sport najbardziej lubisz uprawiać?
Piłka ręczna, rolki, rower, fitness.
6)Ostatnią rzeczą która mnie rozbawiła była sytuacja…
Wczoraj byłam na wolontariacie i prawie przez całe 3 godziny śmiałyśmy się z moją przyjaciółką ze wszystkiego. Najbardziej z chodzącego po centrum handlowych koktajlu.
7)Jaki przedmiot w szkole sprawia/sprawiał Ci najwięcej problemów?
Fizyka.
8)Jakie cechy w ludziach uważasz za najistotniejsze? 
Szczerość, uczciwość.
9)Jaki był ostatni obejrzany przez Ciebie film?
Kamienie na szaniec.
10)Jaki jest twój ulubiony gatunek muzyczny? 
Rock, punk, alternative, ale ostatnio słucham chyba wszystkiego.
11)Mając możliwość poznania odpowiedzi na 1 pytanie dotyczące Twojej przyszłość, o co byś zapytała?
Czy będę kiedyś miała szczęśliwą rodzinę?

Jestem uparta i jak sobie coś postanowię, to zrobię to choćby nie wiem co.

niedziela, 6 kwietnia 2014

73. Poimprezowe rodzinne śniadanko.

Sałatka z selera, jajko w majonezie, szynka, kiełbasa jałowcowa, ogórek, papryka, pomidor

Miałam dylemat co do dzisiejszego śniadania. Wiedziałam, że będę oglądać u was przeróżne słodkie cuda, więc nie chciałam być gorsza, ale potem pomyślała: STOP! Przecież śniadanie z rodzicami jest czasem ważniejsze od kolejnej owsianki czy placków. A szczególnie, że one zdarzają się rzadko, bo rodzice nie lubią jeść z rana. Jednak między nami nie układa się ostatnio zbyt kolorowo, więc niedziela jest dla nas takim dniem "pojednania", kiedy spędzamy czas ze sobą. Mam nadzieję, że mi wybaczycie, że dzisiaj nie będzie żadnych eksperymentów.

Wczoraj miałam bierzmowanie. Wiecie, że nawet to przeżyłam? Jako jedna z niewielu byłam naprawdę zaangażowana w mszę i w słowa biskupa. Wsłuchiwałam się i myślałam na tym co mówią kapłani. Najbardziej poraziło mnie to, że ludzie, którzy na próbach wydawali się, że będą równie to przeżywać jak ja, okazało się, że przetrwali tą mszę ze wzrokiem wbitym w podłogę i odburkując coś w odpowiedzi od czasu do czasu. 
Nie wiem z czego wynika taka moja religijność, ale być może to przez moje zaburzania. Może lepiej mi jest, kiedy wierzę, że mogę przed kimś wszystko powiedzieć i nic nie ukrywać?

Słyszeliście o akcji Banku Żywności? U nas w Krakowie przez cały weekend w każdym supermarkecie są zbierane przez wolontariuszy produkty żywnościowe dla biednych rodzin, który często nie mają co włożyć do garnka. Takie zbiórki odbywają się najczęściej przed świętami. I ja musiałam się zaangażować w tą akcję, bo nie dość, że pomagam innym, to dostanę dodatkowe punkty do liceum.
Także muszę się uzbroić w cierpliwość, bo przez 3 godziny będę zbierała te "dary".

Na pytania od Natalii z okazji LBA, odpowiem jutro :)

Dzisiaj kolejna moja zaleta z okazji akcji Wiktorii.
Mam proste, białe i zdrowe zęby.

sobota, 5 kwietnia 2014

72. Bo znów mi mało.

Cookie dough z ciecierzycy

Dlaczego ja niektóre śniadania zwlekam tak długo?! Pierwszy raz ciasteczkowy krem chyba widziałam z pół roku temu, jeszcze jak nie prowadziłam bloga, a dopiero dzisiaj go zrobiłam. Muszę częściej decydować się na eksperymenty częściej. Z początku obawiałam się tego kremu, bo nie przepadam zbytnio za smakiem ciecierzycy, ale przecież warto przełamywać bariery. W tym kremie mało wyczuwalny jest smak ciecierzycy, co mnie zadowala. Jeśli jeszcze nie robiliście takiego kremu, nie zwlekajcie :)

Przepis na cookie dough z ciecierzycy:
ok.1/2 puszki ciecierzycy
60 ml mleka
1-2 łyżki cukru trzcinowego lub innego słodzidła
1 łyżka masła orzechowego
duża szczypta cynamonu
ekstrakt z wanilii
2-3 łyżeczki groszków czekoladowych lub parę kostek gorzkiej czekolady

Ciecierzycę odcedzamy i płuczemy. Blendujemy ją wstępnie. Gdy ciecierzyca zmieni konsystencję, dodajemy resztę składników, oprócz czekolady. Miksujemy na gładką masę. Dodajemy łyżeczkę groszków i mieszamy(już nie miksujemy!), podajemy z resztą czekolady.
Smacznego!

Dzisiaj czeka mnie pracowity dzień. Sprzątanie, zakupy, przyrządzanie potraw, a potem bierzmowanie. Oczywiście w ten sam dzień musi się odbywać dzień otwarty w szkole, do której chcę iść i oczywiście nie będę mogła jej wcześniej zobaczyć. Nie chcę się już dziś kłócić z rodzicami, więc chyba sobie odpuszczę. Mama idzie do pracy, więc wszystkie obowiązki w domu spadają na mnie. Czemu wszystko zawsze zbiega się w jednym czasie?!

I dzisiaj się przyłączam do świetnej akcji Wiktorii. Super pomysł, naprawdę. Mam nadzieję, że uda mi się codziennie napisać jakąś zaletę, bo ciężko u mnie jest zobaczyć jakąś pozytywną cechę.

Mam ładny i szczery uśmiech. Wiele ludzi mnie za niego chwali.

piątek, 4 kwietnia 2014

71. Kremowo od samego rana + LBA.


Bananowy krem ricottowy z resztką banana i jogurtem

Dzisiejsze śniadanko zjadam ze smakiem. Wczoraj wieczorkiem zachciało mi się na śniadanie kremu. Zaglądam do lodówki i widzę, że jest ricotta. Łapię całe pudełeczko ucieszona i zaczynam eksperymenty. Wyszło mi coś bardzo smacznego. Banan był idealnie dojrzały, więc nie potrzebowałam innego słodziła jak naturalna słodycz owocu. Ze względu na dłuższy sen krem przygotowałam wieczorem i rano podgrzałam chwilę w mikrofalówce. Chyba muszę częściej tak robić by zaoszczędzić chwilkę czasu rano na bliskość z moich wygodnym łóżkiem. Wybaczcie mi taką małą porcję, ale zaraz mam trening i nie lubię mieć bardzo pełnego brzuszka. 

Przepis na bananowy krem ricottowy:
1 mały banan lub 3/4 dużego
2 duże łyżki ricotty
1 jajko
1 łyżka mąki kukurydzianej
2 łyżki jogurtu naturalnego

Wszystkie składniki zmiksować na gładką masę. Podgrzewać ją na małym ogniu, aby zgęstniała. Uwaga, aby się nie przypaliła ani nie powstały grudki. Podajemy na ciepło lub zimno. Przed podaniem wymieszać z jogurtem  Ja wybrałam tą pierwszą opcję.

Dostałam kolejną nominację do LBA. Tym razem od początkującej Patrycji. Zapraszam do niej serdecznie!

1. Czego pragniesz najbardziej w swoim życiu?
Być zdrowa i szczęśliwa.
2. Słodkie, czy słone?
I takie i takie.
3. Jak idzie w szkole?
Nie narzekam.
4. Najlepsze dodatki do owsianki?
Banan, masło orzechowe, syrop klonowy i orzechy.
5. Awokado w słonej czy słodkiej wersji?
Obie wersje są bardzo smaczne.
6. Ulubiony owoc?
Truskawka, banan.
7. Banan, arbuz?
Zdecydowanie banan.
8. Co lubisz robić w wolnym czasie?
Czytać książki, tańczyć, gotować i ćwiczyć.
9. Masz jakieś lęki, fobie?
Nienawidzę biedronek. Często wpadam w panikę jak je widzę.
10. Czego słuchasz?
Nie bardzo rozumiem. W tej chwili czy ogólnie jaką muzykę preferuję?
11. Plany na wakacje? :)
Turniej piłki ręcznej we Włoszech i obóz w Bułgarii.

czwartek, 3 kwietnia 2014

70. Serniczkowa prostota.

Waniliowo-klonowy serniczek

Dzisiejsze śniadanie musi mi dać power'a na calutki dzień poza domem. Zaraz idę na 8 do szkoły i wrócę dopiero o 16.30, a potem na kolejną próbę do bierzmowania. 
Nie wątpię, że dzięki temu serniczkowi humorek mnie nie opuści. Od jakiegoś czasu miałam ochotę na zwykły, prosty serniczek. Bez zbędnych dodatków, bez zbędnych udziwnień. Tak po prostu, tak jak ten. Dawno nie jadłam takiego najzwyklejszego serniczka i dzisiaj tą moją chęć zaspokoiłam. 
I znowu byłam taka ucieszona jak serniczek mi tak cudownie wyrósł, a potem uchyliłam leciutko piekarnik i bum, wszystko opadło.


Przepis na waniliowo-klonowy serniczek:
175 g zmielonego sera białego półtłustego
1 jajko
1 łyżka budyniu z prawdziwą wanilią
ekstrakt z wanilii
1 łyżka syropu klonowego
1/3 łyżeczki proszku do pieczenia

Zmiksować ser, żółtko, ekstrakt, syrop, proszek i budyń w jednej miseczce. W drugiej ubić białko i dodać je delikatnie do reszty masy serowej. Piec serniczek przez 35 min w 180 stopniach(20 piekłam przykryty folią, aby za bardzo się nie spiekł, a 15 bez). Wystudzić w lekko uchylonym piekarniku i włożyć na noc do lodówki. Smacznego! :*

Oj ciężki dzień mnie dzisiaj czeka. Najpierw konkurs z historii, potem sprawdzian z geografii i na koniec kartkówka z chemii. Nie dość tego, że siedzę do późna w szkole, to jeszcze potem muszę się szybko zebrać do kościoła na próbę. Na szczęście w sobotę już bierzmowanie i wieczory będę miała wolne. 
Trzymajcie się! 

środa, 2 kwietnia 2014

69. Manna nie może być nudna + LBAx2.


Naleśniki z kaszy manny z twarożkiem kakaowym i musem kiwi

Bo tak już jest, że jak coś chcę zrobić to mi trochę schodzi, ale w końcu zaplanowane śniadanko się u mnie pojawia. Tak było i w tym przypadku. Do takich naleśników przymierzałam się ze dwa miesiące, ale są i one. Uwielbiam kaszę mannę gotowaną, na ciepło, ale to nie znaczy, że trzeba ją przyrządzać tylko w ten sposób. Postawiłam na coś innego i nie żałuję. Naleśniki wyszły giętkie, miękkie i pulchniutkie. Takie jak lubię. Jedyne na co mogę narzekać na naleśniki to to, że nie są fotogeniczne. Wyszły mi dwa duże naleśniki i jeden malutki, co widać na poniższym zdjęciu.


Przepis na naleśniki z kaszy manny:
4-5 łyżek kaszy manny
1 jajko
1/2 szklanki mleka
1 łyżeczka cukru
1 łyżeczka oliwy z oliwek

Wszystkie składniki miksujemy porządnie i odstawiamy na 30-60min. Po tym czasie mieszamy porządnie, bo kasza opadła na dno. Smażymy. Pamiętajcie, żeby przemieszać przed ciasto przed każdym smażeniem, bo kaszka opada.
Smacznego!


Wczoraj zostałam nominowana do LBA przez dwie osoby! Cieszy mnie to, że lubicie mnie tak "męczyć" tymi pytaniami.
Na początek pytania od kochanej Wiktorii!
1. Których letnich owoców nie możesz się najbardziej doczekać?
Truskawki!
2. Jaka jest Twoja ulubiona forma spędzania wolnego czasu?
Aktywny wypoczynek na świeżym powietrzu.
3. Jeśli książka, to..
niebanalna.
4. W szkole najbardziej denerwuje/denerwowało mnie..
to, że wszyscy muszą wszystko wiedzieć.
5. Opisz swój wymarzony początek dnia.
Budzę się, promienie słońca leniwie wpadają do mojego pokoju, ukochany pies(którego nie mam) wskakuje mi na kolana i liże mnie na powitanie, podnoszę się zadziwiająco wyspana skuszona zapachami dobywającymi się z kuchni, które wskazują na przygotowanie śniadania przez mojego ukochanego.
6. Masz do wyboru kaszkę manną, płatki owsiane lub kaszę jęczmienną. Co wybierasz, co z tego przygotowujesz i dlaczego?
Myślę, że płatki owsiane, bo najszybciej i najmniejsze prawdopodobieństwo, że coś nie wyjdzie. 
7. Wolisz śniadanie na ciepło czy na zimno?
Na ciepło.
8. Za co lubisz wiosnę? 
Za przyrodę budzącą się do życia i za pojawiający się entuzjazm w związku z pierwszymi ciepłymi promykami słońca.
9. Utwór idealny na dziś to...
10. Aktualnie mam ochotę na...
Croissant'a. 
11. Jaki jest twój ulubiony smak lodów?
Wanilia.

I pytania od początkującej Joasi. Serdecznie do niej zapraszam! 
Jaka jest Twoja ulubiona przyprawa?
Sproszkowane chilli i curry.
Kto jest Twoim największym autorytetem w gotowaniu?
Nie mam. Inspiruję się różnymi osobami.
Wspólne gotowanie, czy w pojedynkę?
Tak na co dzień wolę w pojedynkę, ale wspólne gotowanie to fajny sposób na ciekawe spędzenie wolnego czasu z przyjaciółmi lub ukochanym.
Przygotowujesz imprezę rodzinną, jakie szykujesz menu (przekąski, zupa, danie główne, ciasto i bonus)?
Nie lubię tego pytania. Widziałam już tyle propozycji pysznych i moje na pewno im nie dorównają, bo jestem początkującym kucharzykiem, który się mało na tym zna.
przekąski: pierożki z ciasta francuskiego z różnymi farszami
zupa: pikantna zupa dyniowa z grzankami
danie główne: curry z mięsa z indyka z dodatkiem świeżych pomidorów, kukurydzy i mleka kokosowego
ciasto: wszyscy chwalą moje muffinki, więc na pewno zrobiłabym jakąś kolejną wariację na ich temat
bonus: ciekawe drinki i może jakieś mini kanapeczki na domowej bagietce z różnymi pastami i warzywami
Pierwsze skojarzenie ze słowem 'cynamon'?
Szarotka.
Ulubiony program kulinarny?
Ugotowani, Master Chef(z różnych stron świata)
Patelnia, piekarnik czy garnek?
Myślę, że piekarnik.
Jak ricotta, to...
ze wszystkim?
Ulubiona potrawa Twojej babci?
Pierogi z borówkami <3
Co, w procesie gotowania, sprawia Ci największą radość?
Gdy ugotowana potrawa wszystkim smakuje.
Jak wygląda Twój idealny dzień?
Wstaję wyspana, zjadam jakieś ekstra śniadanko, są wakacje, więc nie idę do szkoły, idę biegać lub pojeździć na rolkach z przyjaciółką, biorę letni prysznic, wychodzę z przyjaciółkami na miasto do jakiejś fajnej knajpy i zakupy, potem może wieczór filmowy z chłopakiem
Nie mam zbyt dużych wymagań