środa, 31 grudnia 2014

283. Utęskniona.

Korzenna owsianka z kremem pierniczkowym, granatem, mandarynką i orzechami włoskimi

Dużo się ostatnio naoglądałam waszych owsianych, takich zwykłych w korzennych smakach i zatęskniłam. I jak strasznie mi dzisiaj smakowało! Po takiej długiej przerwie od owsianki smakowała mi ona chyba potrójnie! Jeszcze tak smacznie udało mi się dobrać dodatki. Mogłabym dzisiaj poematy pisać na temat tej owsianki, naprawdę!
Może trzymam się jeszcze świątecznych klimatów, ale tak lubię. W końcu mamy zimę i mróz za oknem, dlatego powinno być mi wybaczone :)


A teraz chciałabym wam życzyć kochani wszystkiego dobrego na ten Nowy Rok! Żeby był lepszy niż poprzedni. Życzę wam dużo zdrówka, uśmiechu, wytrwałości w dążeniu do własnych celów, spełnienia marzeń, miłości i spokoju ducha. 
No i bawcie się dzisiaj wieczorem dobrze! 

wtorek, 30 grudnia 2014

282. Angielskie modyfikacje.

Kakaowo-pomarańczowe yorkshire puddings

Dawno dawno temu widziałam u kogoś te małe urocze wypieki. Gdy zobaczyłam, że na jedną porcję przypada sześć babeczek przeraziłam się porcją, ale te maleństwa prawie nie wyrastają, a wręcz zapadają się do środka! Bez problemu podołałam porcji ze smakiem i ochotą. Zmodyfikowałam troszkę przepis na potrzeby własnych zapasów. Lubię zmieniać przepisy pod siebie. Fajnie można się wtedy zaskoczyć.

Przepis na kakaowo-pomarańczowe yorkshire puddings:
65 g mąki pszennej pełnoziarnistej
5 g kakao
2 jajka
50 ml świeżego soku pomarańczowego
50 ml mleka
1 łyżka cukru trzcinowego
szczypta soli

Formę na muffiny rozgrzewamy w piekarniku ustawionym na 200 stopni. Łączymy mąkę, kakao, cukier i sól. Dodajemy jajka i miksujemy. Cały czas miksując, dodajemy stopniowo sok i mleko. Do rozgrzanych foremek wlewamy ciasto do 3/4 wysokości. Pieczemy 20-25 min.
Smacznego!

poniedziałek, 29 grudnia 2014

281. Czas na próbowanie.

Jabłkowa komosa ryżowa z cynamonem, domowym tahini, migdałami i suszoną żurawiną

Tyle produktów jest na mojej liście do wypróbowania, a okoliczności jakoś nie sprzyjają, żeby je spróbować. Ta lista coraz bardziej się wydłuża z każdą wizytą w sklepie. Dzisiaj jednak udało mi się skrócić tą listę o jedną pozycję. Quinoa, czyli komosa ryżowa kusiła mnie już od bardzo dawna. Cena za paczuszkę była śmieszna, dlatego jak bardzo się ucieszyłam, gdy w pewnym sklepie zobaczyłam tą kaszę na wagę. Wzięłam sobie tak idealnie na spróbowanie. Bo co jak mi nie zasmakuje? Po co przepłacać? Jednak w tym wypadku nie przepłaciłabym. Bardzo dobry produkt. Nie dość, że bardzo zdrowy, to jeszcze taki smaczny. Nie wiedziałam z początku z czym go połączyć, ale myślę, że dobrze trafiłam. To naprawdę baaaaardzo dobre śniadanie. 

niedziela, 28 grudnia 2014

280. I po świętowaniu!

Jabłka z miodem i cynamonem zapieczone pod kruszonką z masła orzechowego

Po świątecznym jedzeniu przez 4 dni, ciastach, sałatkach i śledziach, musiałam zrobić sobie dzisiaj coś innego. Po powrocie wczoraj do domu przywitałam się ponownie z moim pokojem, piekarnikiem i wciągnęłam zapach domu. W sumie brakowało mi tego, szczególnie, że przez większość świąt leżałam pod kołdrą z powodu okropnego przeziębienia. Nie pasowało mi to, szczególnie, że nie leżałam w swoim łóżku i nie piłam herbaty z własnego kubka.
Niemniej jednak świąt nie mogę zaliczyć do nieudanych. Atmosfera świąteczna była, mnóstwo pysznego jedzenia była, małe świąteczne potyczki były, więc nie mam co narzekać.
Ale i tak dobrze być już w domu i pod własną kołdrą zajadać ciepłe, rozgrzewające śniadanie. 

Mam nadzieję, że przez przerwę będę pojawiać się tu regularnie. Po powrocie do szkoły to się okaże, bo coś czuję, że czeka mnie niezły maraton, bo koniec semestru już blisko.

niedziela, 21 grudnia 2014

279. Wesołego!

Tosty z domowego chleba tostowego z serem żółtym i cukinią podane z keczupem

Ostatnie kromki tostowego chleba wykorzystane na dzisiejsze śniadanie. Aż się dziwię, że zostały i mogłam go wykorzystać w jeszcze jeden sposób.
Dzisiaj się tak późno pojawiłam, bo zaczął się u mnie przedświąteczny szał. Zakupy, kupowanie choinki, rozłożenie prac na resztę dni, a w międzyczasie trzeba zrobić obiad, a wieczorkiem do przyjaciółki na urodziny. Dlatego jutro się tu nie pojawię. Nie wiem czy w najbliższym czasie się w ogóle pojawię, bo tyle rzeczy jeszcze do zrobienia, a w środę wyjeżdżam. Jeśli się tu pojawię dopiero za tydzień to nie martwcie się o mnie. Na pewno żyję gdzieś pomiędzy tym świątecznym szałem. Chyba, że przywali mnie choinka! 

Dlatego dzisiaj już wszystkim wam składam najserdeczniejsze życzenia! Dużo uśmiechu, szczęścia, pomyślności, zdrówka i cierpliwości. Żeby te święta były naprawdę dobrym dla was czasem. Żeby każdy z was odpoczął, zastanowił się trochę nad sobą, ale pomyślał też o innych. Odłączcie się na ten czas najlepiej od komputerów i innych niepotrzebnych bodźców, spędźcie ten czas z rodziną i cieszcie się tym co macie!

WESOŁYCH ŚWIĄT!
HO HO HO!


sobota, 20 grudnia 2014

278. Tostowy szał.

Tosty z nutellą/masłem orzechowym i bananem

Ten chleb jest genialny! Nie dość, że świetnie nadaje się do tostów to jeszcze do zwykłych kanapek świetnie pasuje. Może częściej zacznę piec chleby? W końcu rodzinka też się przekonała, że to nic trudnego, a i jaki smaczny efekt wychodzi! Dawno takiego prostego połączenia nie jadłam i już zapomniałam jak dobrze to smakuje. W końcu kiedyś codziennie zajadałam się bananami w towarzystwie masła orzechowego. Chyba do tego powrócę!

Nareszcie wolne! Wczoraj pozwoliłam sobie na totalny odpoczynek po wigilii, która była mega udana, a dzisiaj spinam się i zaczynam intensywny dość dzień.

A i jeszcze wyproszony od was przepis na chlebek! 


Przepis na chleb tostowy:
(inspiracja)

440 g mąki pszennej typ 650
1 łyżeczka soli
1,5 łyżki mleka w proszku
19 g świeżych drożdży
1 łyżeczka cukru
300 ml ciepłej wody
20 g miękkiego masła

Ze świeżych drożdży, cukru, parę łyżek wody i dwóch łyżek mąki robi rozczyn. Odstawiamy na 15 min. W między czasie przesiewamy resztę mąki, dodajemy sól i mleko w proszku. Mieszamy. Kiedy rozczyn podwoi objętość dodajemy do mąki wraz z resztą wody i masłem. Wyrabiamy gładkie i elastyczne ciasto. W razie potrzeby można dosypać niewielką ilość mąki. Ciasto odkładamy do wyrośnięcia pod przykryciem na ok.1 godz. Po tym czasie przekładamy ciasto do foremki (u mnie ok.30 cm) i odstawiamy jeszcze na 30 min. Rozgrzewamy piekarnik do 200 stopni. Kiedy ciasto wypełni całą foremkę, wstawiamy je do piekarnika. Pieczemy ok.35 min. Po tym czasie sprawdzamy czy chlebek jest upieczony. Kiedy postukamy w spód chleba, powinien wydawać głuchy odgłos. Jeśli nie, podpiekamy jeszcze chwilę. 
Studzimy i można zajadać.
Smacznego!

piątek, 19 grudnia 2014

277. Nieziemskie przyciąganie.

Jajka na miękko z tostami z domowego chleba tostowego z masłem, zielona herbata

Pokusa zjedzenia śniadania w łóżku była dziś dla mnie bardzo silna. W końcu nie muszę się martwić, że muszę się jeszcze czegoś pouczyć, coś zrobić i pędzić do szkoły na lekcję. Będę dzisiaj jeszcze pędzić do szkoły, ale tylko na wigilię klasową, a na to akurat czekałam z niecierpliwością. Trafiłam na naprawdę fajną klasę i nie mogę uwierzyć, że już prawie pół roku ich znam. 

Wczoraj moje mieszkanie zamieniło się w małą piekarnię. Upiekłam dwa makowce na dzisiejszą wigilię. Były to moje pierwsze makowce w życiu i trochę nie wyszły mi tak jak chciały, ale są już po spróbowaniu i zdecydowanie nadrabiają smakiem. 
Korzystając z włączonego piekarnika, upiekłam jeszcze domowy chleb tostowy, który w planach miałam już kupę czasu. Nie przypomina on w smaku tego kupnego! Ba! Jest o sto razy lepszy! 
Chcecie, żebym podzieliła się z wami przepisem?

czwartek, 18 grudnia 2014

276. Kuku-manna.

Kakowa kasza kukurydziana i kasza manna z bananem*, miodem, żurawiną i domowym tahini

*więcej w środku

Kaszy kukurydzianej zostały dwie łyżki, więc dodałam do niej manny i wyszło bardzo fajne połączenie. Do tego dodałam kakao i banana w związku z dzisiejszym sprawdzianem z matematyki. Przeczuwam złą ocenę. Ostatnio coś mi nie idzie z majcy. Dzisiaj nie mam zamiaru się tym przejmować. Ostatni dzień szkoły i mogę śmiało powiedzieć, że mam wolne. Najwyżej poprawię po świętach, bo będę wypoczęta i z nową energią do życia. Przynajmniej mam nadzieję.

środa, 17 grudnia 2014

275. Jak mus to mus!

Gotowany sezamowy serniczek z serka wiejskiego przełożony musem z kaki

W końcu spróbowałam kaki. Jeszcze parę miesięcy temu patrzyłam na niego nieco sceptycznie, bo nie wszystkim ono zasmakowało. Parę dni temu, kiedy ujrzałam je w sklepie, po chwili wahania włożyłam je do koszyczka. Teraz żałuję, że tak długo zwlekałam! Połączenie tego musu z sezamowym serniczkiem urzekło mnie kompletnie! Przez noc smaki zdążyły się jeszcze sobą nasycić i wyszło coś naprawdę pysznego. Chciałabym, żeby ten słoiczek nie miał dna, bym mogła jeść i jeść.

Przepis na gotowany sezamowy serniczek z serka wiejskiego:
200 g serka wiejskiego
1 mniejsze jajko
1/4 szklanki mleka
1 kopiasta łyżeczka budyniu(u mnie waniliowy)
1 porządna łyżeczka tahini
1 łyżeczka miodu
1 łyżka sezamu

Serek wiejski mieszamy porządnie z jajkiem i stawiamy na gazie. Gotujemy na małym ogniu, co jakiś czas mieszając. W między czasie dodajemy miód, tahini i sezam. Rozrabiamy budyń w mleku i pod koniec gotowania dodajemy do sera. Gotujemy do czasu zgęstnienia. Zdejmujemy z ognia i podajemy. Ja przełożyłam musem z kaki i wstawiłam na noc do lodówki, ale można zajadać od razu z ulubionymi dodatkami.


Jeszcze dwa dni. Nie zapowiada się ciekawie, ale muszę zacisnąć zęby i stawić czoła światu.

poniedziałek, 15 grudnia 2014

274. Najlepszy korzenny recykling.

Korzenne tosty francuskie z domowej chałki podane z kremem pierniczkowym i mandarynkami

Jak dla mnie idealne rozpoczęcie tygodnia. Takie śniadanie mogłoby się dla mnie nie kończyć. Po prostu nie mogłam inaczej wykorzystać dwóch ostatnich kawałków chałki. Czekały na mnie jak na zawołanie. Zawsze byłam ciekawa jak smakują tosty francuskie z chałki. Teraz już wiem. Idealne po prostu. Przyprawa korzenna dodana do jajka i mleka też zrobiła swoje. Ale co jak co najlepszym akcentem jest ten krem. To już mój drugi słoiczek w przeciągu dwóch tygodni. Chyba się uzależniłam.

niedziela, 14 grudnia 2014

Recenzja #1 Karmelove

Pierwszy raz kiedy zobaczyłam reklamę tej czekolady, omalże nie dostałam ślinotoku. Jako, że uwielbiam karmelowe smaki, wydawało mi się, że to może być po prostu niebo w gębie. Z kupnem tej czekolady jednak nie mogłam się długo zebrać. "Z pomocą" przyszła mi paczka mikołajkowa od Ani. Jaka była moja radość, kiedy zobaczyłam tą tabliczkę wśród innych dobroci. Otworzyłam ją tego samego dnia, pochłaniając za jednym razem dwa paski. Do jakiego doszłam wniosku? 



Skład: Zastanawiam się czy ten produkt w ogóle można nazwać czekoladą. Miazgi kakaowej w końcu tutaj brak. Jedyną formą zgodną z czekoladą, jest tłuszcz kakaowy. 
Skład co prawda nie straszy całą tablicą Mendelejewa, ale co nam się rzuca pierwsze w oczy to cukier na pierwszym miejscu, co oznacza, że jest go najwięcej. Pojawia się również w proszku karmelowym. No najzdrowszych ta czekolada nie należy, ale przecież jest o wiele więcej produktów o gorszych składach. Uważam, że Wedel w miarę dobrze spisuje jeśli chodzi o słodycze.


Wygląd: Czekolada jest ciut ciemniejsza niż na obrazku na opakowaniu. Kostki są standardowej wielkości jak każda czekolada Wedla. Podzielona jest ponad to na 6 pasków. Po przełamaniu delikatnie się kruszy.

Smak: Nie powaliła mnie smakiem. Spodziewałam się czegoś lepszego. Jest strasznie słodka, a karmel jest wyczuwalny tylko odrobinę. Dla mnie również smakuje strasznie sztucznie i czuć, że producent starał się za wszelką cenę oddać karmelowy smak. Niemniej jednak produkt jest dobry, dla których nie ma limitu zasłodzenia. To chyba najsłodsza czekolada jaką do tej pory jadłam.

Czy kupię ponownie? Najpierw muszę wykorzystać resztę czekolady. Myślę, że idealnie sprawdzi się w roli polewy albo sosu. Sama w sobie jest chyba za słodka do jedzenia. Na pewno wykorzystam ją jeszcze jakoś w śniadaniach. Ale czy kupię ją znów? Myślę, że nie. Spróbuję może jeszcze wersji z słonymi orzeszkami. Może ta słodycz nie będzie aż tak przytłaczająca.

Ocena produktu:
5/10




sobota, 13 grudnia 2014

273. Z tęsknoty za dzieciństwem.

Chałka drożdżowa z kruszonką

Pamiętam, kiedy jeździłam z babcią do najlepszej piekarni w okolicy po świeże pieczywo. Zawsze wtedy ciągnęłam babcię za spódnicę i prosiłam o moje ulubione wypieki. Była to m.in. drożdżowa chałka. Nie ważne czy na słodko obficie posypana kruszonką czy lekko maślana z makiem nadająca się również do wytrawnych kanapek. Drożdżowe wypieki zdecydowanie były moimi ulubionymi. Uwielbiałam zapach ciepłego, świeżego pieczywa, a babcia klepała mnie po małych rączkach, kiedy obskubywałam kruszonkę z wierzchu. To akurat zostało mi do dziś. 
Od dawna chciałam upiec domową chałkę. Chciałam jak najlepiej odwzorować ten smak w domu. Powiem wam, że nawet mi się udało. Taka chałka idealnie sprawdza się na śniadanie w towarzystwie kakao/mleka z masłem/dżemem czy innym ulubionym smarowidłem. Ale nawet można się nią zachwycić samą, maczaną w słodkim kakao? Na chwilę znów powróciłam do czasów pięcio-/szcześcioletniej dziewczynki.


Przepis na drożdżową chałkę z kruszonką:

450 g mąki pszennej
 1 jajko
15 g świeżych drożdży
3 łyżki cukru
1 łyżeczka soli
2 łyżki masła
100 ml ciepłego mleka
100 ml ciepłej wody

3 łyżki mąki
2 łyżki cukru
2 łyżki masła

Z świeżych drożdży, łyżeczki cukru, dwóch łyżek mąki i ciepłego mleka zrobić zaczyn. Odstawić w ciepłe miejsce na 15 min. W międzyczasie przesiać mąkę, roztopić masło i roztrzepać jajko. Po tym czasie połączyć wszystkie składniki i zagnieść ciasto. Wyrabiać do momentu aż uzyskamy elastyczne, gładkie ciasto. Zajmie to ok.8 min. Przełożyć do miski i odstawić do wyrośnięcia na ok.1 h do podwojenia objętości.
Gdy ciasto wyrośnie, wyciągnąć je z miski i podzielić na 3 równe wałeczki. Zapleść warkocz, a końcówki schować pod spód. Odstawić na blaszce wyłożonej papierem na 30 min do napuszenia.
Z 3 łyżek mąki, 2 łyżek cukru i 2 łyżek masła wyrobić w palcach kruszonkę. Nagrzać piekarnik do 180 stopni. Napuszoną chałkę posmarować mlekiem/roztrzepanym jajkiem i posypać kruszonką. Piec ok. 30 min do zarumienienia się wypieku.
Smacznego!


piątek, 12 grudnia 2014

272. Genetyka w miseczce.

Płatki ryżowe na mleku z cynamonem, miodem, mandarynkami, kremem pierniczkowym i pistacjami

Mam nadzieję, że sprawdzian z genetyki pójdzie mi tak samo gładko i szybko jak przyszło mi zjeść to pyszne śniadanie. Zdecydowanie ostatnio moimi ulubionymi smakami stały się te korzenne i staram się je przemycić prawie wszędzie. Nie sądziłam, że to połączenie może być tak smaczne. Wrzucałam prawie wszystko co miałam pod ręką.

W końcu piątek. Czy szykuje się odpoczynek? Chyba nie. Wrzucamy 3 bieg i przygotowujemy się na ostatni tydzień nauki przed przerwą. Dam radę. Jeszcze tylko trochę.

czwartek, 11 grudnia 2014

271. Awokado poszło w obroty.

Wegański kakaowy budyń awokado-banan z pomarańczowym twistem podany z pierniczkową granolą

Ten budyń miałam w planach już chyba od roku. Minęły wakacje, kiedy na takie rzeczy ma się ochotę, minęła jesień, a ja zdecydowałam się w końcu w grudniu. Podrasowałam go grudniowymi smakami i powiem wam, że wyszło coś bardzo smacznego. Na pewno jest to świetny i szybki sposób na pełnowartościowe śniadanie/deser. Same dobroci dla zdrowia i same smakołyki.

Ale jestem teraz zabiegana. Wybaczcie mi jeśli będzie teraz mnie mniej. Mam mnóstwo na głowie.

Przepis na wegańki budyń awokado-banan:
1 miękkie awokado
1 duży dojrzały banan
1 łyżka kakao
1 łyżka syropu klonowego
30 ml soku pomarańczowego
1 łyżeczka otartej skórki z pomarańczy

Awokado przekroić na pół, wyjąć pestkę i łyżeczką wydrążyć środek. Banana obrać i pokroić na mniejsze kawałki. Zmiksować z resztą składników. Podawać z ulubionymi dodatkami.
Smacznego!


Co wy na to, żeby na blogu zaczęły się pojawiać recenzje różnych używanych przeze mnie produktów?

wtorek, 9 grudnia 2014

270. Szybkie korzenne doładowanie.

Serek wiejski z pierniczkową granolą i jabłkiem*

*zarówno granoli jak i jabłka jest więcej pod spodem

Dzisiejsze śniadanie w ekspresowym tempie przed wizytą u lekarza. Wiem, że miałam już iść dawno, ale nie zawsze się tak da. I nie tylko tu z mojego powodu, ale mama wcześniej nie mogła wziąć wolnego, a mojej lekarki nie było przez tydzień. Byłam dzisiaj. Dostałam skierowania na usg i badania wątroby, trzustki i tarczycy. Oczywiście na te badania idę jutro, by załatwić jak najszybciej. Niestety muszę być na czczo. Czy wy też nienawidzicie takich badań? Jutro czekając w poczekalni, będę tą osobą której najgłośniej burczy w brzuchu, bo będę co najmniej 2-3 godziny bez śniadania. Okropne uczucie. Jak już dzisiaj o tym pomyślę, to już mnie coś skręca. Niemniej jednak z drugiej strony jeśli w końcu coś się wyjaśni z moim brzuchem, to jestem w stanie wytrzymać.

Moje nowe uzależnienie! Ta granola zawładnęła mną całkowicie. Jak się skończy bez dwóch zdań robię kolejną!

niedziela, 7 grudnia 2014

269. Niedziela od serca.

Szybkie ciasto jogurtowe z cytrynową nutą posypane cukrem pudrem

Wczoraj późnym wieczorem dowiedziałam się, że dzisiaj będziemy mieć gości i, że może bym coś upiekła. Nie byłam przygotowana na wielkie kucharzenie i musiałam zrobić coś na szybko. Na szczęście zawsze u mnie w domu są podstawowe składniki na ciasto, a i jogurt naturalny zawsze być. Moje pierwsze jogurtowe okazało się być totalnym zakalcem. Było to z 1,5 roku temu. Od tamtej pory nie robiłam tego typu ciast, ale dzisiaj stwierdziłam, że zaryzykuję. I jak miło się zaskoczyłam, kiedy z piekarnika wyszło pięknie pachnące, puszyste ciasto jogurtowe. 
Jeśli tak jak mi, zapowiedzą się goście w ostatniej chwili, to ciasto jest idealne! Szybkie, smaczne i jedyne czego potrzebujemy to miska i kubeczek po jogurcie!



Przepis na szybkie ciasto jogurtowe:
(mała forma ok.20 cm)

1 kubeczek jogurtu(180 g) - myjemy kubeczek do odmierzania reszty składników
3 kubeczki mąki
1 kubeczek oleju roślinnego
3 jajka
2 kubeczki cukru
1 łyżeczka cukru wanilinowego
1 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
skórka otarta z połowy cytryny

Mąkę mieszamy z proszkiem do pieczenia. Dodajemy resztę składników i mieszamy tylko do połączenia się składników. Przełożyć do wyłożonej papierem formy i wstawić do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni na 30 min. Sprawdzamy patyczkiem czy ciasto w środku jest upieczone. Studzimy i dowolnie dekorujemy.
Smacznego!

sobota, 6 grudnia 2014

268. Wspólne czekoladowe mikołajki.

Gofry czekoladowe podane z truskawkami i polewą czekoladową*
*stopiona gorzka czekolada

Może zacznijmy od śniadania. To cudowne jeść śniadanie ze świadomością, że tyle osób umówiło się na wspólny akcent i rozkoszuje się tym samym, czyli czekoladą. Specjalnie dla niej rozmroziłam pierwszą partię truskawek tzn. że zima w mojej kuchni już nadeszła. No i to dzisiejsze śniadanie dało mi okazję, żeby w końcu zrobić gofry! Nie jadłam ich od wakacji. Nie wiem jak to możliwe. W końcu tak bardzo je lubię. No, ale cóż... Zraziłam się chyba po tych nieudanych próbach.

A teraz Blogowe Mikołajki! Nie wiem czy zdajecie sobie sprawę jak bardzo miałam ochotę rozerwać paczuszkę już w środę, kiedy ją dostałam! Tyle czasu czekała za łóżkiem, że myślałam, że już nie wytrzymam. Ale wytrzymałam! I jaki był mój zachwyt kiedy ją otworzyłam! Moim mikołajem okazała się Ania, znana jako Navynut. Nie dość, że sprawiła mi super prezent, to jeszcze okazało się, że mieszkamy całkiem niedaleko i dostałam propozycję spotkania się przy kawie. Jestem na tak zdecydowanie!

A w paczuszce znalazłam:
uroczy świąteczny kubek z ciasteczkowym ludzikiem, który chyba ma pojemność z 700 ml
czekolada karmelowa, którą chciałam od dawna kupić, ale Ania widocznie mnie wyręczyła
2 czekolady milki z krakersami
świąteczna kartka


Za to ja byłam św.Mikołajem dla Ali. Z początku była dla mnie niezłym wyzwaniem, ale mam nadzieję, że sobie poradziłam i prezent się spodobał.

piątek, 5 grudnia 2014

267. Pierniczkowe chrupanie.

Pierniczkowa granola w towarzystwie jogurtu naturalnego i kiwi*

*dużo więcej pod spodem

Tak jak obiecałam, tak robię. Dzisiaj zajadam pierniczkową granolę. Jest to chyba jak do tej pory najlepsza granola, bo wyszła mi najbardziej chrupiąca ze wszystkich, a takie lubię najbardziej. Do tego lekko piernikowy posmak i mogę zaczynać dzień z kubkiem kawy w drugiej dłoni. 
Paczuszka od mojego Mikołaja stoi już od środy. Nawet nie wiecie ile muszę mieć silnej woli, żeby jej nie otworzyć. A chciałam już ją otworzyć od razu kiedy przyniósł listonosz! W ostatniej jednak chwili się powstrzymałam!

Przepis na pierniczkową granolę:
250 g płatków owsianych
2 łyżki syropu cynamonowego(może być miód lub syrop klonowy)
2 łyżki płynnego miodu
1 białko
1/3 szklanki oleju/oliwy
2 łyżeczki przyprawy do piernika
1 łyżeczka cynamonu
100 g mieszanki orzechów(u mnie laskowe, pekan, migdały i pistacje)

Mieszamy wszystkie suche składniki i dodajemy resztę. Mieszamy dokładnie, aby płyny oblepiły nam każdy płatek. Przekładamy do formy do pieczenia wyłożonej papierem i pieczemy ok.30-40 min, co jakiś czas mieszając, aby granola nie przywarła.
Smacznego!

czwartek, 4 grudnia 2014

266. Inicjuję klimat.

Pierniczkowa tarta z ricotty na spodzie z pierniczków

Wczoraj pisałam wam, że nie czuję klimatu świątecznego. Po przeczytaniu waszych komentarzy postanowiłam coś z tym  zrobić. Nie chcę przeżywać świąt naburmuszona i zła, że święta są przereklamowane i wszystko jest takie sztuczne. To my decydujemy o tym czy święta są prawdziwe, rodzinne i klimatyczne, czy kupujemy prezenty na ostatnią chwilę, wpadamy w zakupowy i sprzątaniowy szał i nie potrafimy się cieszyć się chwilą. 
Dzisiejsza tarta to taki malutki kroczek w stronę świąt i powiem wiem, że wczoraj zapachniało w całym domu. Aż mama z ciekawością zaglądała do kuchni jakie pyszności przygotowuję, a często jest tak, że wcale jej to nie interesuje. Do tego jeszcze upiekłam piernikową granolę, ale nią jeszcze pochwalę się wam później.

Przepis na pierniczkową tartę z ricotty na spodzie z pierniczków:

Spód:
3 pierniczki
łyżeczka masła
Nadzienie:
150 g ricotty
1 żółtko
1 kopiasta łyżeczka kremu pierniczkowego (u mnie domowy)
1 łyżeczka proszku budyniowego waniliowego

Masło rozpuszczamy. W między czasie kruszymy pierniczki na drobne kawałeczki lub na pył. Wlewamy do nich masło i łączymy. Spód naczynka wykładamy masą i wstawiamy do lodówki na czas przygotowywania masy i nagrzewania się piekarnika.
Ricottę, żółtko, krem i budyń miksujemy ze sobą na gładką masę. Rozgrzewamy piekarnik do 180 stopni. Wykładamy masę na wcześniej przygotowywany spód i wstawiamy do piekarnika na ok.25 min. Piekłam z termoobiegiem, więc jeśli nie macie to wydłużcie troszkę czas pieczenia.
Tartę studzimy i wstawiamy na noc do lodówki. Rano wyciągamy i podajemy.
Smacznego!


środa, 3 grudnia 2014

265. Na walkę z Mistrzem!

Bananowa kasza jaglana z ricottą*, gorzką czekoladą Lindt 90%, orzechami laskowymi i resztką banana

*dodana pod koniec gotowania

Przed sprawdzianem z Mistrza i Małgorzaty i Biblii doładowuję się samymi smakołykami, nie tylko dla kubków smakowych, ale dla mojego mózgu i układu nerwowego. Myślę, że każde śniadanie przed sprawdzianem będzie podobnie wyglądać. Zasłodziłam się porządnie, ale może tego mi było trzeba. W końcu tak dawno nie jadłam czekolady przez te moje dolegliwości... Mam nadzieję, że nie odpłacę za to bólem. 

Niby Święta tuż tuż, a ja jakoś tego nie czuję. Patrzę na niektóre osoby i aż się uśmiecham z powodu ile komuś ten czas sprawia radości. Co ze mną jest nie tak?

wtorek, 2 grudnia 2014

264. Patelnia raz!

Jajka smażone w pomidorach podane z bazylią i świeżą bagietką

Na wstępie od razu was pragnę przeprosić za moją dłuższą nieobecność. Wspominałam wam wcześniej o bólach, więc w ostatnich dniach trzymałam się dość lekkiej diety i ból na razie minął. Powoli wracam do normalnego odżywiania. Do lekarza jestem już umówiona. Mam nadzieję, że w końcu się wszystko wyjaśni.

Zawsze jak dostaję jajka od babci, zastanawiam się co z nich zrobić, żeby jak najlepiej podkreślić smak swojskich jajek. Takiej wersji chyba jeszcze nie robiłam. A szkoda, bo jest bardzo smaczna. Pomidory co prawda już nie te co w lecie, ale jak tak leżały na kredensie, to żal ich było nie wykorzystać, Do tego świeże pieczywko i w końcu powoli mogę się rozkoszować śniadaniem.

Mam nadzieję, że moja paczuszka przyjdzie na czas, bo muszę ją wysłać dopiero jutro. Polecę z rana i mam nadzieję, że wszystko będzie okej. 

piątek, 28 listopada 2014

263. Lekkości ciąg dalszy.

Bananowa kasza manna z nutką kokosu podana z domowymi powidłami śliwkowymi

Myślałam, że ból wczoraj minie. Jak bardzo się myliłam. Nigdy chyba jeszcze nie trwało to 3 dni pod rząd. A dzisiaj ślubowanie, a dzisiaj impreza andrzejkowa... Muszę znów się ratować lekkostrawną kuchnią. Dzisiaj już to potraktuję poważniej niż wczoraj, bo przyznam się, że wczoraj uległam. Dzisiaj nie odpuszczam. Chcę się znów poczuć dobrze.

Zostało mi odrobinę mleczka kokosowego po curry i nie miałam go do czego wykorzystać. Wlałam go do gotującej się manny i dodałam trochę wiórek. To był strzał w dziesiątkę! Nie wiedziałam, że kokos i banan tak dobrze ze sobą smakują.

czwartek, 27 listopada 2014

262. Kasza na ratunek!

Bananowa kasza kukurydziana z jogurtem*, masłem*, resztą banana i syropem klonowym

*więcej dodane również podczas gotowania
** dodane po zgęstnieniu kaszy podczas gotowania

Już nie mogę. Skurcze brzucha są tak silne, że nie mam ochoty jeść i wstawać z łóżka. Zwijam się z bólu i nie wiem co robić. Do lekarza dopiero na przyszły tydzień, trzeba zacisnąć zęby i wytrzymać. Z pomocą musi przyjść dieta lekkostrawna. Przynajmniej dzisiaj. Takie bóle zdarzały się, ale nie trwały dłużej niż 2 dni pod rząd, a potem znów wracają. W tych "normalnych" dniach cieszę się wszystkim, a w dniach bólu moja "miłość" do jedzenia znika.

Dzisiaj postawiłam na zapomnianą kaszę, która uważana jest za lekkostrawną, tak samo jak manna, ale wybrałam tą bez glutenu, by sprawdzić reakcję. Reszta składników też zaliczana jest do tej diety, więc zobaczymy co z tego wyniknie.

środa, 26 listopada 2014

261. Zasłoikowałam żyto.

Jabłkowo-jogurtowe płatki żytnie z syropem cynamonowym, cynamonem, kardamonem podany w słoiczku po maśle orzechowym

Od razu z początku pragnę przeprosić za moją nieobecność w ostatnich dniach. Mam tyle na głowie, że od 9 do 20 nie ma mnie w domu. Jednak coś w takim trybie mi pasuje. Wtedy nie zaprzątają mi głowy niepotrzebne myśli, skupiam się na tych rzeczach naprawdę potrzebnych i jest dobrze.

A teraz może o śniadaniu? Z jednej strony uwielbiam, że masło orzechowe mi się kończy. I to jest własnie ta strona, kiedy mogę zrobić sobie słoiczkowe śniadanie. Tym razem postawiłam na dość klasyczne smaki. I jak zwykle mnie nie zawiodły. W końcu mogłam zjeść spokojne śniadanie i tylko rozkoszować się jego smakiem.

Przepis na jabłkowo jogurtowe płatki żytnie:
1 jabłko
5 łyżek płatków żytnich
1 szklanka mleka
2 łyżki jogurtu naturalnego
1/2 łyżeczki cynamonu
1 łyżka syropu cynamonowego
1/5 łyżeczki kardamonu
cytryna

Z jabłka wydrążam środek i ścieram na tarce. Wyciskam na nie sok z cytryny i mieszamy. W tym czasie zagotowujemy mleko i wsypujemy płatki owsiane. Doprawiamy i dodajemy syropu. Gdy płatki już dość zgęstnieją, dodajemy jabłko. Podgotowujemy chwilkę, żeby jabłko zmiękło, po czym dodajemy jogurt. Mieszamy porządnie i podgrzewamy. Podajemy z ulubionymi dodatkami.
Smacznego!

niedziela, 23 listopada 2014

260. Z dedykacją.

Chleb słowiański z majonezem, sałatą roszponką, serem żółtym, pomidorem, rzodkiewką i kolorowym pieprzem/ serkiem śmietankowym, sałatą roszponką, szynką Serrano, pomidorem, papryką zieloną i kolorowym pieprzem

Zostałam panią kanapkową. Osoby z mojej rodziny, czyli rodzice, babcie, brat, wujkowie, gdy się widzimy zamawiają u mnie kanapki. Nie wiem co w nich takiego szczególnego jest, że akurat chcą jeść kanapki robione przeze mnie. Dzisiaj śniadanie z rodzicami, więc taki talerz zrobiony razy 3. Przyznam szczerze, że owszem lubię jeść takie kanapki, ale żeby było w nich coś takiego szczególnego? 
Śniadanie dzisiaj też dedykowane dla jednej osóbki, która chciała zobaczyć moje kanapki i zapowiedziała, że jak kiedyś będzie ze mną nocować, to właśnie takie chce dostać na śniadanie. Tutaj masz zaczątek, a właściwe śniadanie dostaniesz jak naprawdę się spotkamy!

Znalazłam chyba swój ulubiony chleb. Nie wiem czy w waszych piekarniach jest. Chrupiąca skórka, miękkie, puszyste wnętrze. Tak, chyba znalazłam mój ideał. Teraz już nie boję się pieczywa, bo ten chleb jest przepyszny.


sobota, 22 listopada 2014

259. Drożdżowy przekładaniec.

Placek drożdżowy z domową konfiturą z czerwonej porzeczki polany lukrem

Weekendowe pieczenie weszło mi już chyba w nawyk. Wczoraj miałam taki dzień, że nic bym tylko spała, ale po powrocie ze szkoły wzięłam się za drożdżowe ciasto. Z robieniem ciast drożdżowych bywa u mnie różnie. Mam za sobą już parę porażek i eksperymentów. Muszę przyznać, że to było dla mnie chyba jak do tej pory najtrudniejsze, ale i najfajniejsze wyzwanie. Dlatego efekt dla mnie jest o jeszcze bardziej zaostrzony, bo wiem, że zostawiłam wczoraj serce w kuchni i mam nadzieję, że to widać. Dzisiaj rano akurat miałam idealne śniadanko. Kawałki drożdżowego ciasta i gorące kakao. Tak mogę zaczynać każdy jesienno-zimowy poranek.

Przepis na placek drożdżowy z konfiturą czerwonej porzeczki:
(przepis zaczerpnięty z magazynu Ciastka i ciasteczka, który dołączony był do miesięcznika Twój Styl)

Składniki:
500 g mąki pszennej tortowej
50 g cukru
1 torebka suchych drożdży
pół łyżeczki soli
50 g masła + 2 łyżki
150 ml mleka
2 jajka
300 ml konfitury z czerwonych porzeczek
75 g cukru pudru
1-2 łyżki wrzątku

Wykonanie:
Mąkę przesiewamy do miski. Dodajemy do niej cukier, drożdże i sól. Podgrzewamy mleko(musi być letnie, nie gorące, bo to zabije drożdże) i rozpuszczamy masło. Wlewamy do miski z mąką. Mieszamy i ugniatamy ciasto. Mnie to zajęło ok. 10 min. Im dłużej będziemy wyrabiać, tym ciasto będzie elastyczniejsze, a potem puszyste. Nie podsypujemy prawie w ogóle mąką. Odstawiamy na godzinę do podwojenia objętości(najlepiej w ciepłe miejsce bez przeciągów).
Podłużną foremkę smarujemy masłem i oprószamy mąką. Wyrośnięte ciasto wykładamy ponownie na stolnicę i chwilę ugniatamy. Rozwałkowujemy je na kształt dużego kwadratu, na ok.40-50 cm. Smarujemy go konfiturą i kroimy na mniejsze kwadraty, które mają po ok.6-8 cm. Formę do ciasta ustawiamy pionowo(najlepiej o coś oprzeć) i układamy kwadraty na sobie. Tak ułożone ciasto odstawiamy jeszcze na 30 min do napuszenia.
Nagrzewamy piekarnik do 175 stopni. Małe kawałeczki masła(te 2 łyżki) wkładamy pomiędzy plastry ciasta. Pieczemy przez ok. 30-40 min. Po 20 min przykrywamy ciasto folią aluminiową, żeby się za bardzo nie spiekło. Studzimy w piekarniku. Gdy będzie już całkiem ostudzone, rozrabiamy lukier: cukier puder ucieramy z wrzątkiem, który dodajemy stopniowo, by obserwować konsystencję lukru. Następnie wystudzone ciasto polewamy lukrem i czekamy aż zaschnie.
Smacznego!


piątek, 21 listopada 2014

258. A miała być nas dwójka.

Pieczona owsianka z gruszką, migdałami, cynamonem podana z domowym tahini

To śniadanie miało być zjedzone we dwoje. Jednak zrządzenie losu sprawiło, że jednak zjadłyśmy je osobno, jednak każda takie samo. Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak mi się miło zrobiło, kiedy ta osoba zaczęła zachwycać się moim wypiekiem i chwalić przed innymi jak bardzo jej smakowało. Lubię dobrze zjeść i gotuję dla siebie, ale jeszcze bardziej jestem zadowolona, kiedy mogę się podzielić z innymi. Taka już moja natura.

Przepis na pieczoną owsiankę z gruszką, migdałami i cynamonem:
(2 porcje)
10 łyżek płatków owsianych
1 duże jajko
4 łyżki jogurtu naturalnego
1 duża gruszka
garść migdałów
1 łyżeczka cynamonu
1 łyżka cukru

Płatki zalewamy na kilka, kilkanaście minut wrzątkiem troszkę powyżej poziomu płatków. W tym czasie kroimy gruszkę w drobną kostkę i bełtamy jajko. Do płatków dodajemy jajko, jogurt, cukier i cynamon. Mieszamy porządnie. Na sam koniec wmieszamy delikatnie gruszkę i migdały. Przygotowane naczynka/naczynko smarujemy masłem i rozkładamy przygotowaną masę. Pieczemy ok.30 min w 180 stopniach. Lekko studzimy lub zostawiamy całkiem do ostygnięcia i podajemy.
Smacznego!

środa, 19 listopada 2014

257. Miseczka pierwszej pomocy.

Bananowa kasza jaglana z twarożkiem*, orzechami pecan, gorzką czekoladą Lindt 90% i syropem klonowym

*dodany podczas gotowania razem z bananem

Szybko dodaję wpis i wracam do nauki, a potem do szkoły. Zabiegana, zmęczona i na skraju choroby egzystuję w tym tygodniu. Brak czasu, sił i ochoty na wszystko. Chyba dopadła mnie jesienna chandra.
Ale dzisiaj staram się ją zwalczyć! Miseczka mojej małej pomocy. Kasza jaglana jest uważana za najzdrowszą z kasz i pomaga w czasach choroby. To właśnie ją zaleca się podczas przeziębień czy innych gorszych przypadków. Banana nie muszę przedstawiać chyba, bo już pewnie niejednokrotnie pisałam, że dodaje energii i poprawa humor. Tak samo jak czekolada, a po za tym brakuje mi chyba ostatnio magnezu, więc czekolada i kakao teraz jest u mnie na porządku dziennym. Syrop klonowy dodaje ulubionej słodyczy, a pecany jak każde orzechy są bombą witamin. Mam nadzieję, że żadne choróbsko mnie nie dopadnie.

poniedziałek, 17 listopada 2014

256. Dwoiste smaki zamknięte w chlebku.

Chlebek bananowo-dyniowy z daktylami i czekoladą podany z masłem orzechowym, nutellą i powidłami śliwkowymi*, kawa z mlekiem

*dodatków nie ma na zdjęciu, posmarowałam po zrobieniu

Jak dobrze wstać ze świadomością, że gotowy chlebek sobie na mnie czeka z rana, wystarczy tylko podać z ulubionymi dodatkami. Szczególnie, że dzisiaj rano wszystko w biegu ze względu na zawody. Zrobić tylko kawusie i zajadać. A jeszcze takie pyszności. Połączenie dyni i banana w wypieku to był strzał dziesiątkę. A jaki aromat wczoraj po południu się po kuchni rozchodził!
Nic tylko stać przed piekarnikiem, oglądać jak ciacho rośnie i wdychać cudowne aromaty.

Przepis na chlebek bananowo-dyniowy z daktylami i czekoladą:
200 g puree z dyni
2 małe dojrzałe banany
2 jajka
200 g mąki pszennej pełnoziarnistej
4 łyżki cukru
70 ml oleju
3/4 łyżeczki sody
3/4 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczka cynamonu
1/2 łyżeczki imbiru mielonego
8 daktyli
garść groszków czekoladowych lub posiekanej czekolady

Banany rozgniatamy. Dodajemy do nic puree, jajka, olej i mieszamy energicznie. Następnie dodajemy resztę suchych składników oprócz daktyli i czekolady. Mieszamy tylko do połączenia się składników. Daktyle kroimy na mniejsze kawałki i wraz z czekoladą wmieszamy w gotową masę. Formę wykładamy papierem do pieczenia i wylewamy masę. Pieczemy ok.45 min w 180 stopniach.
Smacznego!

niedziela, 16 listopada 2014

Małe kroczki do szczęścia #2

Zapraszam was do przeczytania kolejnego posta z tego mini cyklu na moim blogu. Rzeczy, które dzisiaj pokażę, są to rzeczy z którymi każdy z nas styka się na co dzień. Nie musimy daleko szukać, żeby znaleźć odrobinę szczęścia i przyjemności w życiu. Nawet szary listopadowy dzień stanie się lepszy jeśli zdamy sobie sprawę z tego co nas otacza. Nie bądźmy obojętni i nie narzekajmy jacy to my jesteśmy nieszczęśliwi. Takie małe cegiełki składają się na ogólne pojęcie szczęścia. 


5. Rodzina. Często nie zwracamy uwagi wśród natłoku obowiązków i swoich spraw, jak dużo dają nam relacje z najbliższymi. Czy jesteście sobie w stanie wyobrazić, że nagle mogłoby ich zabraknąć? Nie? W takim razie doceńcie to co jest. Myślę, że w każdym domu zdarzają się trudniejsze chwile, ale warto czasem się zatrzymać, zaparzyć sobie kawy/herbaty i porozmawiać lub obejrzeć jakiś film. Nawet jeśli tego wcześniej nie robiliście. Może czas wprowadzić jakieś zmiany i wtedy zobaczyć ile radości to sprawia?


6. Literatura. Nie lubicie czytać? Nie wierzę w to. Osobiście uważam, że w tej chwili mamy na rynku taką różnorodność jeśli chodzi o dzieła literackie, że każdy może znaleźć coś dla siebie. Jeśli ktoś mówi, że nie lubi czytać, to widocznie jeszcze nie znalazł czegoś co by go zainteresowało. Nie ważne czy to będzie poezja, komiksy, romansidło czy fantasy. Przeniesienie się w odsiecz wyobraźni i inny świat to cudowne uczucie. A możecie lubicie pisać własne opowiadania czy wierszyki? 



7. Sport. I tutaj muszę się odwołać do badań. Udowodnione jest naukowo, że aktywność fizyczna w dużym stopniu przyczynia się do wydzielania endorfin tzw. "hormonów szczęścia". Czy to nie jest wystarczający argument, żeby podczas chandry ubrać dres i wyjść pobiegać czy wsiąść na rower i przejechać się na małą przejażdżkę? Nawet jeśli nie macie środków, żeby chodzić na siłownię czy zajęcia albo zapisać do jakiegoś klubu np. piłkarskiego/ siatkarskiego, to myślę, że teraz każdy w domu ma internet i śmiało może włączyć sobie darmowe treningi z YouTube. Zaczniecie ćwiczyć, a zobaczycie po sobie efekty nie tylko na ciele, ale i na duchu.


8. Przyroda. Nie każdy z nas musi być bystrzakiem z biologi, żeby zauważyć piękno przyrody. Wystarczy wybrać się na spacer i pooglądać jak z drzew spadają liście, docenić fakt, że możemy oddychać albo że ptaki tak ładnie śpiewają. Wiem, że dla niektórych z was może to zabrzmieć idiotycznie. Ale wiecie co? Jak ja się na chwilę zatrzymam, zastanowię nad tym wszystkim, czuję jakiś taki wewnętrzny spokój i radość, że takie rzeczy istnieją. Naprawdę nie jest trudno ich zauważyć.



Z góry przepraszam, jeśli kogoś uraziłam moimi stwierdzeniami czy opiniami, ale ten cykl jest bardzo subiektywny i zamieszczam tu rzeczy, które mi sprawiają radość i co ja o tym sądzę. Dzielę się z tym wami, więc wy w komentarzach również możecie się podzielić swoimi spostrzeżeniami. 

sobota, 15 listopada 2014

255. Poprawa humoru w miseczce.

Kakaowo-bananowa kasza bulgur podana z resztą banana, orzechami włoskimi i czekoladą gorzką Lindt 90%

Dzisiaj potrzebowałam czegoś co da mi dużo sił i poprawi odrobinę weekend. Niby początek weekendu, ale ja mam ochotę zostać w łóżku i nie wstawać do maja. Jednak tak dobrze nie ma. Za niedługo lecę na 3-godzinny angielski, a po południu wybywam do koleżanki z klasy na urodziny za miasto. Muszę wam powiedzieć, że taka kasza mnie uspokoiła i dodała energii. Ba! Najlepszy sposób na kasze jak dla mnie ostatnio. Muszę powtarzać to połączenie częściej zdecydowanie.

piątek, 14 listopada 2014

254. Gruszkowa zapiekanka.

Pełnoziarnisty chleb zapiekany z camembertem i gruszką polany miodem

Zawsze chciałam spróbować połączenia gruszki z serem camembert. Ktoś się kiedyś nim zachwycał i sama stwierdziłam, że to całkiem dobrze może się razem komponować. I jakie są moje odczucia? Dobre, aczkolwiek bez szału. O wiele bardziej w takiej "zapiekance" smakuje mi połączenie banana z masłem orzechowych bądź nutellą. Albo gruszka z tahini! Następnym razem tak spróbuję i podzielę się z wami moimi odczuciami.

Czy tylko ja nie odczuwam, że nadchodzą święta? Zewsząd ludzie podniecają się, że jeszcze miesiąc z hakiem do świąt i będzie tak super. Jakoś tego nie widzę. Jak na połowę listopada jest bardzo ciepło, śniegu nie było ani grama, więc gdzie ta magia? Mnie to jakoś odpowiada. Nie lubię zimy i taka zima jakby była to by mi odpowiadało. Oczywiście na same święta mógłby się śnieg pojawić, ale proszę bez strasznych mrozów. I wiecie co? Nie lubię tych reklam i wystaw już w sklepach. Wszędzie tylko choinki, łańcuchy, światełka, czekoladowe mikołaje. Po co? I tak wszyscy wariują na tym punkcie dopiero parę dni przed świętami. 
To tyle moich przemyśleń na dziś. Mam nadzieję, że was nie zanudziłam :D

czwartek, 13 listopada 2014

253. Dyniowa moc.

Dyniowe naleśniki nadziane twarożkiem z duszonymi w maśle i miodzie jabłkiem

Dzisiaj sprawdzian z majcy i od paru dni planowałam zrobić jakąś porządną owsiankę z orzechami, bananami i kakaem. Jednak budząc się rano, pierwsza moja myśl to naleśniki. Przez długi weekend zrobiłam zapasy puree, więc musiałam je po prostu wykorzystać. Obawiałam się jednak, że nic z tego nie wyjdzie. Jak bardzo się myliłam! Te naleśniki to chyba najlepsze jakie jadłam! Zdecydowanie warto spróbować. Bez względu na to czy chcecie sobie dogodzić przed jakimś sprawdzianem czy nie.

Przepis na dyniowe naleśniki:
1 jajko
2 łyżki puree z dyni
2 łyżki mąki pszennej pełnoziarnistej
chlust mleka
1 łyżeczka cukru trzcinowego
1/3 łyżeczki cynamonu
1/4 łyżeczki imbiru
1 łyżeczka oleju
szczypta soli
szczypta proszku do pieczenia

Wszystkie składniki oprócz mleka zmiksować. W zależności od uzyskanej konsystencji dodać mleka, aby uzyskać ciasto jak na tradycyjne naleśniki. Smażyć po ok.2-3 min z każdej strony, bardzo uważając przy obracaniu, bo naleśniki wychodzą delikatne. Podawać z ulubionymi nadzieniami.
Smacznego!

środa, 12 listopada 2014

252. Doładowanie na powrót.

Orkiszanka a'la Kubuś podana z mieszanką suszonych owoców, miodem i orzechami włoskimi

Kiedy minęły te wolne dni ja się pytam? Nie wiem co ja przez ten czas zrobiłam, skoro minął mi niesamowicie szybko. No dobra, przyjmuję to na klatę. Teraz trzeba się uzbroić w energię i ruszać do szkoły. Miseczka ulubionych płatków wydaje mi się tu byś idealną propozycją. Szczególnie, że starałam się odtworzyć tu smaki swojego ulubionego soku. Nie powiem, że wyszło mi identycznie, ale na pewno bardzo smacznie. 

Przepis na orkiszankę a'la kubuś:
5 łyżek płatków orkiszowych
1 szklanka soku pomarańczowego
1/2 dużej marchewki
1/2 średniego jabłka
słodzidło

Sok zagotowałam i dodałam płatki. Marchewkę i jabłko w międzyczasie starłam na tarce. Gdy płatki już były gęste dodałam marchewkę z jabłkiem i posłodziłam. Gotowałam jeszcze parę minut, aby marchewka i jabłko zmiękły. Podałam z miodem, orzechami i suszonymi owocami.
Smacznego!

wtorek, 11 listopada 2014

251. Gruszkowe otulenie.

Gruszkowe lane kluseczki na mleku z migdałami i syropem klonowym

Niby pogoda nas rozpieszcza i nie potrzeba codziennie zajadać gorących miseczek, ale takie jednak pasują mi najbardziej bez względu na porę roku. Tym razem zdecydowałam się na lane kluski, które jadłam chyba 100 lat temu. Nie spodziewałam się, że wyjdą takie dobre. Idealnie mięciutkie, gorące i dobre. Do tego coś do pochrupania i słodki akcent. Godnie przywitałam ostatni dzień długiego weekendu. Wykorzystajcie go jak się da najlepiej, bo naładowane akumulatory muszą nam starczyć do świąt.

Przepis na gruszkowe lane kluski na mleku:
300 ml mleka
1 gruszka
1 jajko
3 łyżki mąki żytniej
1 łyżeczka cukru trzcinowego
kilka kropel aromatu migdałowego

Gruszkę zetrzeć na drobnych oczkach tarki. Dodać jajko, cukier i aromat po czym zmiksować. Wsypywać mąkę, cały czas mieszając, aby uzyskać odpowiednią konsystencję. Zagotować mleko. Małą łyżeczką odmierzać porcję ciasta i wrzucać do gotującego mleka. Zmniejszyć ogień i gotować 2-3 min. Podawać z ulubionymi dodatkami.
Smacznego!

poniedziałek, 10 listopada 2014

250. Wspomnień ciąg dalszy.

Wieloziarnisty chleb w jajku z ziołami i posypany cheddarem, podany z sałatką z pomidora i cebuli

Ostatnio nic tylko bym wspomniała. Odtwarzam stare smaki, szperam po starych książkach kucharskich babci i zaskakuje sama siebie w kuchni. Dzisiaj naszła mnie ochota na chleb w jajku. Starałam się odtworzyć smak jaki serwowała mi i mojemu bratu mama na kolację. Spieczony na patelni chleb w ziołach i potem posypany na koniec żółtym serem. Z bratem dodawaliśmy do tego tonę keczupu i z uśmiechem na twarzach zajadaliśmy z ochotą. Nigdy nas nie trzeba było zachęcać do jedzenia. I wiecie co? Dzisiaj jak zobaczyłam swój efekt, również się uśmiechnęłam. Wpadłam w jakąś nostalgię, z której nie chciałabym wychodzić. Tak mi dobrze, jeśli od czasu do czasu się odpuści i poczuje znów jak dziecko. Ale to już chyba pisałam.

sobota, 8 listopada 2014

249. Wegańska celebracja.

Wegańskie bananowo-marchewkowe ciastko nadziane daktylami podane z masłem orzechowym

W końcu luźna niedziela. Mogę odetchną, odpocząć i zjeść leniwe i bardziej czasochłonne śniadanie. Rozkoszować tymi smakami mogłabym się bez końca, tak samo jak wolnym czasem.
Niedziela to jest taki dzień, kiedy do wszystkiego można nabrać dystansu, odetchnąć. Przy takim śniadaniu, czy przy każdym innym, po prostu warto. To tylko jeden dzień albo parę godzin, ale warto zatrzymać się na chwilę wśród codziennych obowiązków i odpocząć. 

Przepis na bananowo-marchewkowe ciastko nadziane daktylami:
2 łyżki płatków owsianych
1/4 szklanki mąki owsianej
1/4 szklanki mąki gryczanej
1/3 łyżeczki proszku do pieczenia
1/3 łyżeczki sody
dojrzały banan
marchewka
ok. 1/3 szklanki mleka sojowego
parę daktyli

Wymieszać ze sobą wszystkie suche składniki. Banana rozgnieść, a marchewkę zetrzeć na tarce, po czym dodać do suchych składników. Dodać pokrojone na mniejsze części daktyle. Wymieszać. Na koniec dodać odpowiednią ilość mleka. Naczynko, w którym będziemy piec wysmarować olejem kokosowym i wyłożyć masę. Piec przez ok.30 min w 180 stopniach.
Smacznego!